Dla Marty Łagownik start w IRONMAN Cozumel będzie drugim wyścigiem na pełnym dystansie i zakończeniem bardzo długiego sezonu. Profesjonalistka mówi, że czuje siłę, aby powalczyć o czołowe pozycje – może nawet awans na mistrzostwa świata.
Pierwszy start na pełny dystansie odcisnął się na mentalu, ale teraz wraca z nowymi siłami i motywacją. Marta Łagownik po treningach na Lanzarote poleciała do Cozumel, gdzie wystartuje na pełnym dystansie. Rozmawiamy o tym, jak przygotowywała się do startu i jakie ma założenia.
Zakończenie długiego sezonu
Marta ma za sobą długi i udany sezon. Rozpoczęła go w kwietniu zwycięstwem w Challenge Gran Canaria. Później wygrała połówkę w Pampelunie. Zajęła również 3. miejsce w Zarauzko Triathlon.
W dalszej części sezonu podtrzymała dobre wyniki srebrnym medalem na mistrzostwach świata na długim dystansie. Ale jednym z ważniejszych startów był debiut na pełnym dystansie. Zajęła tam 3. miejsce i poprawiła rekord Polski (8:47:27). Zawodniczka mówi, że wielki miks emocji odcisnął się na jej psychice.
– Sezon był dla mnie bardzo długi, Cozumel jest moim „last dance” w tym roku i jak nigdy czuję się super podekscytowana. Myślałam, że już nic z siebie nie wycisnę po Almere, bo debiut, bo koktajl emocji i nowości, no i które potem wpędziły mnie w mały dołek, z którego nie mogłam wyjść – mówi.
Tutaj jednak z pomocą przyszli najbliżsi. Dzięki wsparciu Marta poleciała do Portugalii, gdzie zajęła 5. miejsce na połówce. Później przeniosła się do Lanzarote, gdzie mogła przygotować się do ostatniego wyścigu sezonu.
– Na szczęście moi najbliżsi wyciągnęli mnie za uszy i wystartowałam w Portugalii na polówce i po starcie poleciałam na Lanzarote. Żeby na powrót załapać skupienie, rutynę treningową, trochę samotności, żeby zebrać myśli, no i mamy z tego niezły Meksyk – dodaje.

Zabawa, doświadczenie, a może i slot?
Polka mówi, że jej pierwsze wrażenia z Meksyku są bardzo dobre, chociaż przestrzega, że lokalni sprzedawcy próbują windować ceny i trzeba na to uważać. Sam Meksyk oraz wyspa Cozumel mają „wyjątkowy klimat”. Jeśli jednak chodzi dosłownie o klimat, to Marta zdaje sobie sprawę, że warunki będą wyzwaniem. Nastawia się jednak na mocną walkę o czołowe pozycje.
– To mój drugi start na pełnym. Jestem w tym kraju kilka dni i faktycznie wilgotność i wysoka temperatura dają o sobie znać. Zwłaszcza gdy przestaje wiać wiatr. Jak w piekarniku. Także podchodzę do tego startu z dużym respektem, oczywiście po doświadczenie, bo w przyszłości widzę też start na Hawajach, ale też jestem tu przede wszystkim, żeby się ścigać. Bo to uwielbiam i marzeniem byłoby zdobyć slota. Po to też tu przyleciałam.
ZOBACZ TEŻ: Dlaczego Fusion daje 5 lat gwarancji na odzież biegową? Oto co robią inaczej
Mieć chłodną głowę
Upał i wilgotność mają ogromny wpływ na ściganie. Dlatego przed zawodami skupia się przede wszystkim na dostosowaniu do warunków. Kluczowe będzie kontrolowanie tempa i odpowiednie nawodnienie.
– Wiem, że będzie bardzo gorąco, więc założenia już wprowadzam w życie. Nawadniam się i pilnuje, aby mikroelementy były na odpowiednim poziomie. Sole potrawy, unikam słońca, a na treningach już przetestowałam swoje race pace, żeby mnie fantazja nie poniosła, jak noga będzie podawać. Mam pewne wartości, których będę się trzymać. Bo jak organizm się przegrzeje, to człowiek nawet nie wie, kiedy odcina prąd. Zresztą Hawaje w tym roku pomogły mi wyciągnąć wnioski. Zależy mi, by przez cały wyścig mieć chłodną głowę i podejmować racjonalne decyzje.

W zawodach chodzi też o dobrą zabawę, ale jeśli nadarzy się okazja na mocny rower, to zamierza taki pojechać, aby zwiększyć szansę na slota. W Cozumel kwalifikacje wywalczą 4 najlepsze zawodniczki.
– Wiadomo, że jak dobre miejsca będą w zasięgu albo będę koło zawodniczki, która będzie na przykład dobrze jechała, to trzeba będzie podjąć pewne ryzyko, żeby na przykład z nią pojechać. I oczywiście zostawić jak najwięcej na bieg. Pić, jeść i dobrze się bawić.
W Cozumel wśród PRO wystartuje również Tomasz Szala. Wyścig rozpocznie się o 13:00 polskiego czasu w niedzielę, co jak mówi Marta, jest idealne, aby śledzić tracker do „kawki i serniczka”. Zachęca wszystkich do kibicowania.
– Trzymajcie kciuki i pchajcie trackery. A my zrobimy wszystko, by były pozytywne emocje i dobre ściganie – apeluje.
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.

