Mistrz świata IRONMAN 2025. Kim jest Casper Stornes?

Casper Stornes nie jest już tylko „trzecim z Norwegów”. W 2025 dołączył do największych triathlonowych nazwisk, zostając mistrzem świata IRONMAN. Jak wygląda jego dotychczasowa kariera?

W triathlonie jest od 15 lat. Chociaż od początku dostrzegano jego talent, długo pozostawał w cieniu drużynowych kolegów – Kristiana Blummenfelta i Gustawa Idena. W 2025 udowodnił, że na stałe dołącza do norweskiego pociągu. Kim jest nowy mistrz świata IRONMAN – Casper Stornes?

Od karate do triathlonu

Casper Stornes urodził się 6 lutego 1997 roku w Askøy – norweskiej wyspie, leżącej kilkanaście kilometrów od Bergen. To właśnie tam w 2010 roku po porzuceniu karate, które trenował od dziecka i w którym zdobył czarny pas, stawiał pierwsze triathlonowe kroki. Trafił do słynnego Bergen Triathlon Club, gdzie rozpoczął treningi u boku nie aż tak sławnych jeszcze wtedy Gustawa Idena i Kristiana Blummenfelta.

Od początku dostrzegano w nim talent. Wyniki Idena i Blummenfelta pozostawały jednak daleko poza zasięgiem rozpoczynającego swoją przygodę Stornesa. To właśnie to zmotywowało go do dalszej pracy. Postanowił w pełni skupić się na triathlonie. Jak sam mówi, późniejsza część historii to efekt kuli śnieżnej.

Przez pierwsze lata swojej kariery Stornes zajmował dalsze miejsca w rywalizacji Juniorów. Pierwszy większy sukces przyszedł dopiero po 6 latach. W 2016 w wieku 19 lat sięgnął po tytuł mistrza Norwegii. Kilka miesięcy później zdobył brązowy medal pucharu Europy w kategorii Elita. Przełomowym rokiem, okazał się jednak rok 2018.

Norweskie trio na podium. Przełomowy sezon

Sezon 2018 Casper Stornes rozpoczął od podium w pucharze Europy w Portugalii. Zdobył tam brązowy medal, ustępując dwójce Francuzów – Dorianowi Coninxowi oraz Leo Bergere.

Zaledwie miesiąc później wystartował w zawodach ITU World Triathlon Bermuda. Te okazały się wyjątkowe z dwóch względów. Po pierwsze – Stornes stanął na najwyższym stopniu podium. Po drugie – pozostałe dwa miejsce uzupełnili zawodnicy, którzy na początku jego triathlonowej kariery byli poza zasięgiem – Kristian Blummenfelt oraz Gustaw Iden.

To było wyjątkowe. Byłem trochę w szoku podczas pierwszego okrążenia biegu. Nie wiedziałem, że podjęli ucieczkę na rowerze. Kiedy zobaczyłem ich na prowadzeniu grupy pościgowej pomyślałem sobie „Wow, co się tutaj dzieje?”. To było super! – wspomina po czasie.

W tym samym sezonie Stornes wystartował na mistrzostwach świata IRONMAN 70.3, gdzie zajął 3. miejsce, a pierwsze dwa należały do… Kristiana Blummenfelta i Gustawa Idena. Rok 2018 zakończył 16. miejscem w klasyfikacji generalnej ITU World Triathlon Series (obecnie WTCS).

Źródło: TRI247

Olimpijski debiut

W 2019 Stornes powtórzył swój sukces na dystansie 70.3, ponownie stając na najniższym stopniu podium podczas mistrzostw świata. Na horyzoncie pojawił się jednak dużo ważniejszy cel – igrzyska olimpijskie w Tokio. To, że jest jednym z kandydatów do ich wygrania udowodnił jeszcze kilka miesięcy przed pierwotną datą igrzysk [igrzyska olimpijskie w Tokio zostały przesunięte ze względu na pandemię covid-19]. W Tokyo ITU World Triathlon Olympic Qualification Event zajął 2. miejsce.

Ostatecznie na igrzyskach olimpijskich w Tokio (rozgrywanych w 2021 roku) ulokował się na 11. pozycji. Po imprezie nie ukrywał, że liczył na lepszy wynik, jednak sam występ uznał za cenne doświadczenie zdobyte na najwyższym poziomie.

Zaledwie 4 tygodnie później Stornes postanowił spróbować swoich sił w zupełnie nowym dla siebie wyścigu. We Frankfurcie wystartował na długim dystansie. Debiut nie należał jednak do udanych. Przy nazwisku zawodnika pojawiło się DNF. Na etapie rowerowym zgubił swoje żele. W efekcie, skurcze podczas biegu zmusiły go do zejścia z trasy.

ZOBACZ TEŻ: Od koszykarskiego parkietu do triathlonowej elity – kim jest Kamil Kulik?

Trudne początki na długim dystansie

Przejście na długi dystans okazało się dla Stornesa wyjątkowo trudne. W kolejnych wyścigach pojawiały się kolejne DNF. Sytuacji nie ułatwiły problemy zdrowotne. Pod koniec 2021 Norweg mierzył się z kontuzją Achillesa. W 2022 doszło do poważnego wypadku.

Podczas pucharu świata we Włoszech na jednym ze zjazdów Norweg stracił panowanie nad rowerem. Po kilku godzinach zamieścił wpis ze szpitala. Diagnoza: złamana ręka, lekkie uszkodzenie płuca i kilka zadrapań. „Nie tak chciałem zacząć sezon…” – skwitował.

Powrót do pełni zdrowia zajął sporo czasu. Kolejny udany start nadszedł dopiero w następnym sezonie, kiedy Stornes zajął 3. miejsce w zawodach 70.3 Indian Wells La Quinta. Kilka miesięcy później, w czerwcu 2024 roku pojawił się w Warszawie, gdzie wygrał kolejny wyścig na dystansie 70.3.

Fot. Mikal Iden

Nieobecność w Paryżu, nieobecność na mistrzostwach świata

W sezonie 2024 jednym z najważniejszym startów w kalendarzu Stornesa były mistrzostwa świata IRONMAN 70.3 w Taupo. Poprzednie dwa świetne rezultaty stawiały go w roli jednego z faworytów do wygranej. Marzenia o tytule mistrza świata prysnęły jednak kilka dni przed zawodami. Podczas jednego z treningów triathlonista został potrącony przez samochód.

Niestety, nie stoję teraz na starcie, ponieważ niecałe dwa dni temu zostałem potrącony przez samochód, więc trochę boli mnie ciało.
Ale najgorsze są żebra – bardzo bolą, nie mogę normalnie oddychać. To przykre, że nie wezmę dziś udziału w wyścigu. To naprawdę ciężkie mentalnie, ale skupiamy się dalej i będziemy wracać silniejsi
– napisał.

Wypadek był zamknięciem trudnego sezonu 2024 – sezonu, w którym kilka miesięcy wcześniej, mimo wielkich starań, nie został wybrany do reprezentacji narodowej na igrzyska olimpijskie w Paryżu.

Może zostać przeoczony – i to jego szansa

Początek 2025 okazał się równie trudny. W pierwszym wyścigu po przerwie (IRONMAN 70.3 Oceanside) Stornes zajął 24. miejsce. W kolejnych zawodach udowodnił jednak, ze potrzebował tylko krótkiej rozgrzewki, żeby wrócić do występów na najwyższym poziomie.

W Teksasie zajął 5. miejsce podczas mistrzostw Ameryki Północnej. We Frankfurcie stanął na najniższym stopniu podium mistrzostw Europy. Najważniejszym startem były jednak mistrzostwa świata IRONMAN w Nicei.

Przed mistrzostwami świata IRONMAN w Nicei to Iden i Blummenfelt przyciągali uwagę jako potencjalni zwycięscy zawodów. Jak pisali na kilka tygodni przed startem dziennikarze Slowtwitch: „28-latek może zostać przeoczony – a to właśnie może okazać się jego przepustką na podium”.

Co ciekawe, trójka Norwegów do startu przygotowała się bez trenera. Opracowali własny protokół treningowy. Jak opisywał Stornes w jednym z wywiadów, po treningu siadali razem, jedli sushi, a Kristian Blummenfelt rysował coś na wzór pajęczyny. Na każdej krawędzi rozpisywali odpowiednie jednostki – bazując głównie na własnym doświadczeniu i odczuciach.

Nauczyłem się dużo lepiej rozumieć swoje ciało, szczególnie w kwestii regeneracji i podejmowania dobrych decyzji dla siebie. Wcześniej mogłem to robić, ale gdy masz plan na papierze i dużą grupę, którą musisz śledzić, trudniej jest podejmować te decyzje samodzielnie. Przynajmniej ja tak to odczuwałem – tłumaczył.

Scenariusz marzeń

Norwegowie nie kryli też swojej taktyki – w Nicei startowali jako drużyna. Założeniem było pomagać sobie przez cały wyścig, a jego losy roztrzygnąć na ostatnich kilometrach maratonu.

Jesteśmy kolegami z drużyny i jeśli możemy sobie pomóc, pomagamy sobie – mówił wprost.

Na chwilę przed startem Stornes podzielił się też „scenariuszem marzeń” – zająć miejsca numer jeden, dwa i trzy.

Byłoby to epickie. Ale oczywiście jest trudno i jest wielu innych bardzo mocnych rywali. Musimy dobrze zagrać nasze karty – tłumaczył.

„To niesamowite, że faktycznie się udało”

Podczas mistrzostw świata w Nicei było… epicko, a scenariusz marzeń z każdym kolejnym kilometrem wyścigu stawał się realnym scenariuszem.

Iden i Blummenfelt od początku znajdowali się w czołówce wyścigu. Stornes został nieco z tyłu – aż do etapu biegowego. Kiedy oczy kibiców skierowane były na czołową czwórkę (Iden, Blummenfelt, Laidlow, Van Riel) Stornes zaczął nadrabiać starty. W połowie dystansu dołączył do Blummenfelta i Idena.

Norwegowie wymieniali się prowadzeniem i ustawiali w specjalnych pozycjach, tworząc dla siebie jak najlepsze warunki. W pewnym momencie Iden odpadł jednak z grupy, a Stornes rozpoczął odgrywanie kolejnej sceny scenariusza – ruszył mocniej i wypracował sobie kilkadziesiąt sekund przewagi nad rywalami.

„Casper Stornes wygląda jak milion dolarów” – powiedział komentujący wyścig Jan Frodeno, gdy Stornes powiększył przewagę do blisko 2 minut. Kiedy Blummenfelt i Iden rywalizowali o pozostałe dwa miejsca na podium – stało się jasne – Casper Stornes zostanie mistrzem świata. Na mecie zameldował się z czasem 7:51:36, a maraton pobiegł w 2:29:22!

„Numer dwa i numer trzy” powędrowały do Gusta Idena i Kristiana Blummenfelta, a Stornes – nie zapomniał o nich nawet w chwili swojego największego triumfu.

To niewiarygodne. Przez wiele miesięcy wyobrażałem sobie tę chwilę. To niesamowite, że faktycznie się udało. To spełnienie marzeń. Zobaczyłem moją rodzinę na mecie i zacząłem płakać […] Wiedziałem, że mam szansę na zwycięstwo, ale też wiedziałem, że mam naprawdę trudnych rywali do pokonania. Jestem w siódmym niebie. Oni [Iden i Blummenfelt] przez tyle lat mnie napędzali. To najlepsi kumple, z którymi mogę dzielić podium i jestem bardzo szczęśliwy – mówił tuż po starcie.

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane