W 2024 Jelle Geens zdecydował, że zmienia rywalizację na krótkim dystansie na dystans średni. Efekt? Mistrzostwo świata IRONMAN w tym samym sezonie. 2025? Obrona tytuły w spektakularnej walce do ostatnich metrów. 2026? Zupełnie nowe wyzwanie.
ZOBACZ TEŻ: Robert Wilkowiecki: “Przed Hawajami wiedziałem, jakie jest ryzyko”
Treningi w hotelowym basenie
Dla Jelle Geensa sport był czymś zupełnie naturalnym od najmłodszych lat. Jego tata trenował triathlon. On sam już jako 9-latek skupił się na lekkoatletyce. Głównie na bieganiu, chociaż jak sam przyznaje – próbował wszystkiego. Również skoku wzwyż i skoku w dal. Z czasem lekkoatletyka zaczęła go jednak nieco nudzić.
Na pomysł zmiany wpadł podczas rodzinnych wakacji w Hiszpanii. Oznajmił wtedy, że zaczyna przygodę z triathlonem. Nie czekał długo na realizację swoich postanowień. Nie mając żadnego większego doświadczenia w pływaniu, zaczął pływać… w hotelowym basenie. Miał 16 lat.
Sezon, w którym podjął decyzję o zmianie, dokończył jeszcze jako biegacz. Zimą zapisał się jednak do klubu pływackiego. W kolejnym sezonie oficjalnie rozpoczął rywalizację w triathlonie. Początkowo próbował swoich sił w lokalnych wyścigach w Belgii.

Pierwsze międzynarodowe starty
Przełomowym rokiem był rok 2011. W wieku 18 lat zaczął rywalizować na międzynarodowym poziomie. Wtedy też odniósł pierwsze większe sukcesy. Podczas mistrzostw Europy w Pontevedra zdobył srebro w kategorii juniorów, ustępując Justisowi Nieschlagowi.
Trzy tygodnie później podczas pucharu Europy w Düsseldorfie odebrał swoje zwycięstwo. Pokonał Nieschlaga, odnosząc pierwszy międzynarodowy triumf. Sezon przypieczętował kolejną wygraną w pucharze Europy w Luksemburgu.
Kolejny rok był rokiem igrzysk olimpijskich w Londynie. Na tamten moment – daleko poza zasięgiem Jelle Geensa.
Kolekcja medali mistrzostw Europy
W 2013 roku Jelle Geens udowodnił, że potrafi rywalizować z zawodnikami na najwyższym poziomie. W wyścigu, w którym startował z elitą, stanął na najniższym stopniu podium podczas pucharu Europy. Trzy tygodnie później zdobył srebro w kategorii U23 na mistrzostwach Europy. Po roku do kolekcji dołoży trzeci „europejski” medal w postaci brązu w sztafecie mieszanej U23.
Od tego momentu miał dużo więcej czasu, aby zdobywać cenne punkty w klasyfikacji olimpijskiej. Na horyzoncie pojawiła się wizja startu na igrzyskach w Rio. To, że jest jednym z najlepszych kandydatów do reprezentowania kraju, udowodnił w 2015 roku. Zdobył wtedy mistrzostwo kraju w kategorii elita. W tym samym sezonie zanotował swoje pierwsze miejsce w TOP10 World Triathlon Series. W wielkim finale w Chicago ulokował się na 8. pozycji, zostawiając za sobą min. Jonathana Brownlee.

„Mogę pokonać każdego na świecie”
Dobre wyniki pozwoliły mu na kwalifikację, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niemożliwa. Jelle Geens wystartował na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Zajął w nich 38. miejsce. Mimo miejsca poza czołówką był zadowolony, że udało mu się zakwalifikować na imprezę tej rangi.
W kolejnych latach Geens dokładał następne sukcesy. W 2017 – pierwsze międzynarodowe zwycięstwo w elicie. 2018 – wygrana pucharu świata i brąz mistrzostw Europy w sztafecie mieszanej. Sezon 2019 przyniósł mu kolejny, piąty już medal mistrzostw Europy. Ponownie brązowy. W tym samym roku zanotował historyczne zwycięstwo w wyścigu WTCS podczas startu w Montrealu. Został pierwszym Belgiem, który wygrał zawody World Triathlon Series.
– Po tym zwycięstwie wiedziałem też, że w dobry dzień mogę pokonać każdego na świecie, a to dało mi dużo pewności siebie w wyścigach i późniejszych sesjach treningowych – przyznał.
Zaledwie tydzień później zajął 3. miejsce w Hamburgu, zdobywając dwa podia WTCS w ciągu siedmiu dni.

Dobre przeczucia, zła rzeczywistość
Wyniki napawały optymizmem. Zwłaszcza w kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich w Tokio. Plany na start pokrzyżowała jednak pandemia Covid-19. Impreza została przełożona z 2020 na 2021 rok.
W 2021 przygotowana do igrzysk w Tokio szły po myśli Geensa. Jak sam przyznawał, miał co do nich bardzo dobre przeczucia. Przez wielu, stawiany był w roli faworyta do olimpijskiego medalu. Nie bez powodów. Przed igrzyskami wygrał wyścig WTCS w Abu Dhabi.
– Oczywiście do zawodów pozostało jeszcze 2 i pół miesiąca, ale zima była bardzo udana. Nie doznałem żadnych kontuzji i nie zachorowałem, więc byłem w stanie perfekcyjnie ukończyć każdy trening. To daje mi bardzo dobre przeczucie przed Tokio 2021. Mam wrażenie, że tej zimy zrobiłem krok naprzód i z niecierpliwością czekam na te zawody – przyznał w rozmowie z 6dsportsnutrition.
W ostatnich dwóch tygodniach przed startem na igrzyskach w Tokio sportowcom wykonano rutynowe testy na Covid-19. Wynik Geensa? Pozytywny. Oznaczało to konieczność rezygnacji ze startu indywidualnego. Ostatecznie udało mu się zameldować na starcie wyścigu sztafet. Razem z pozostałymi kadrowiczami zajął 5. miejsce. Igrzyska pozostawiły niedosyt. Belgijska sztafeta mieszana wygrała bowiem kwalifikacje olimpijskie.

Zainteresowania? Ojcostwo
Po starcie na igrzyskach przyszedł czas na mały przerywnik. W grudniu 2021 Jelle Geens zadebiutował w zawodach IRONMAN 70.3 Indian Wells. Już w pierwszym wyścigu pokazał, że świetnie czuje się na dłuższym dystansie. Zajął 3. miejsce.
Triathlonista nie zrezygnował jednak z krótszych dystansów. W 2022 przed wielkim finałem w WTCS w Abu Dhabi zajmował 3. miejsce w klasyfikacji generalnej. Ostatecznie po występie w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich i zmianach w rankingu, musiał zadowolić się miejscem tuż za podium.
Przed sobą postawił jeszcze jedno zadanie na dystansie olimpijskim – igrzyska w Paryżu. W drodze do wyścigu w stolicy Francji w życiu triathlonisty wydarzyła się jeszcze jedna ważna rzecz – został ojcem. Na oficjalnej stronie igrzysk olimpijskich w Paryżu zaznaczył więc: „zainteresowania – ojcostwo”.
– Sienna wzbogaciła nasze życie pod każdym względem. Już teraz dodaje mi energii i z pewnością da mi dodatkową motywację i wytrwałość, gdy na przykład będę miał nieco więcej trudności w zawodach – tłumaczył.
Koniec z krótkim dystansem
Jelle Geens zmotywowany do działania zdobył kwalifikację olimpijską. W swoim trzecim i ostatnim wyścigu na igrzyskach zajął jednak najgorszą jak dotąd pozycję – 42. miejsce. Medal sztafet mieszanych również pozostał poza zasięgiem. Jego drużynowa koleżanka zmuszona była wycofać się ze startu ze względu na problemy zdrowotne.
Wyścig w Paryżu był ostatnim wyścigiem Geensa na krótkich trasach. Ogłosił przejście na średni dystans. Zmiana już na początku okazała się dobrą decyzją. We wrześniu 2024 najpierw dobył brąz IM 70.3 Tallin, a następnie srebro w Zell am See.

Mistrzostwo świata w debiucie
Miesiąc później Jelle Geens zaliczył swój debiut w serii T100. W Las Vegas trafił jackpot. Wygrał, odnosząc zdecydowane zwycięstwo nad pozostałymi zawodnikami. Było to jednak jedynie zapowiedzią jego możliwości.
W grudniu 2024 roku stanął na starcie mistrzostw świata IRONMAN 70.3 w Taupo. Geens od samego początku znajdował się w czołówce wyścigu. O jego losach zadecydował jednak bieg. Geens skutecznie przyspieszał i niwelował stratę do lidera – Haydena Wilde’a. Po 16 km wynosiła już 25 sekund. Na następnym pomiarze był za plecami rywala.
Ostatecznie Geens wyprzedził Wilde’a i pewnie pobiegł do mety. W roku „oficjalnego” debiutu na dystansie 70.3 został mistrzem świata z czasem 3:32:09. Półmaraton pokonał w 1:07:34!
– To był szalony dzień. Jestem w tym sporcie już wiele lat. Ostatnie 1,5 roku na krótkim dystansie było trudne mentalnie. Przejście na średni dystans, aby w pierwszej próbie zostać mistrzem świata, to było niesamowite – podsumował.
Sezon pod znakiem T100
Chociaż sezon 2025 Jelle Geens otworzył wygraną w zawodach IRONMAN 70.3 Geelong, to swoją uwagę poświęcił głównie zawodom T100. Pierwszy ze startów serii należał do mało udanych. W Singapurze triathlonista musiał zejść z trasy z powodu problemów z żołądkiem i ostatecznie zakończył wyścig z DNF. W kolejnych startach udowodnił jednak, że był to jedynie niewielki falstart.
We wszystkich pozostałych zawodach T100, w których Geens wziął udział, zajmował miejsce na podium. Na początku wygrał w T100 Vancouver, następnie zajął 3. miejsce w Londynie, we Francji i Hiszpanii plasował się na drugiej pozycji.
Aktualnie (przed wielkim finałem w Katarze) Geens zajmuje 2. miejsce w klasyfikacji generalnej. Liderem jest Hayden Wilde. Geens traci do niego 18 punktów. Przy obecnej sytuacji Geens musiałby wygrać wielki finał, a Hayden Wilde zająć miejsce poniżej 5. pozycji. Jak ułoży się wyścig? Nie da się odpowiedzieć. Zarówno Wilde, jak i Geens są w tym sezonie niezwykle mocni. Jeden ma na koncie 5 wygranych w serii T100 z rzędu, a drugi…
Geens broni tytułu mistrza świata IM 70.3! Niesamowity finisz
Chociaż sezon 2025 stał głównie pod znakiem T100, to jednym z jego najważniejszych elementów były mistrzostwa świata IRONMAN 70.3 w hiszpańskiej Marbelli. Geens pojawił się na starcie jako obrońca tytułu i jeden z faworytów. Lista startowa była jednak naprawdę mocno obsadzona.
Już od pierwszych metrów wyścig był zaciętą rywalizacją o jak najlepszą pozycję. Podczas pływania większość zawodników trzymała się bardzo blisko siebie. Na etapie kolarskim czołówka nieustannie zmieniała kolejność, a na ostatnich kilometrach przed T2 Geens jechał w grupie prowadzących. W tym momencie Kristian Blummenfelt postanowił do nich doskoczyć i na jednej z długich prostych przesunął się o kilka miejsc. Stało się wtedy jasne, że Norweg zamierza rozpocząć bieg z jak najkorzystniejszej pozycji i spróbować odskoczyć rywalom.
Najpierw z prowadzącej czwórki odpadł Riddle, później Schomburg. W połowie biegu było już pewne – Geens i Blummenfelt będą walczyć między sobą o tytuł. Norweg i Belg biegli niemal ramię w ramię. Kilkaset metrów przed metą, po wyjściu z jednego z zakrętów, Blummenfelt wysunął się przed Geensa. Wydawało się, że właśnie wtedy przesądził o triumfie. Geens nie zamierzał jednak oddać prowadzenia – błyskawicznie je odzyskał. Chwilę później Norweg próbował jeszcze raz przejść do przodu, ale Geens sprytnie mu to uniemożliwił.
Ostatecznie Geens wbiegł na metę zaledwie kilka sekund przed Blummenfeltem i obronił tytuł mistrza świata IRONMAN 70.3
Właściwy moment
O swoich ambicjach rywalizacji na długim dystansie Jelle Geens wspominał już kilkukrotnie. W 2026 roku zapowiedzi stają się faktem. Cel na sezon jest prosty: „Kona. Zakwalifikować się i spróbować wygrać”.
– Triathlon uprawiam od wielu lat, mam teraz 32 lata i uznałem, że to właściwy moment, by po raz pierwszy spróbować swoich sił w walce o Konę. Oczywiście moim głównym celem na długim dystansie jest zwycięstwo, ale wiem też, że może to wymagać kilku prób, by naprawdę wszystko zagrało – mówi Geens.
Belg przyznaje, że „wspaniale byłoby wygrać już za pierwszym razem”, jednak jest realistą i zdaje sobie sprawę, że to wyjątkowy dystans. Podkreśla jednak, że jest w takim wieku, że nie powinien już dłużej odkładać tego na później.
W swoim planie podzielił on kalendarz startów na dwie części. Pierwsza to kwalifikacja na Hawaje. Druga – dwie imprezy mistrzowskie. Geens ma zamiar bowiem jako pierwszy zawodnik w historii obronić trzy razy z rzędu tytuł mistrza świata IRONMAN 70.3. Niecały miesiąc później wystartuje na Wielkiej Wyspie.


W końcówce artykułu redaktora konkretnie „odcięło” ( przynajmniej od faktów ).
Moc pomyślności na nowy rok!