Woda cieplejsza niż powietrze, błotne SPA po biegu, mandaty za fair play i tysiąc uczestników, którzy nie odpuścili mimo ulewy. GREATMAN Kórnik po raz kolejny udowodnił, że siła triathlonu tkwi w atmosferze i ludziach. Relacjonujemy imprezę.
Kórnik ponownie stał się na weekend centrum triathlonowych emocji. W drugiej rozszerzonej edycji (z pełnym dystansem i połówką) wystartowało ponad 1.000 osób – od debiutantów po weteranów. Kapryśna pogoda nie przeszkodziła w stworzeniu gorącej atmosfery, o co zadbali organizatorzy i kibice.
„W takich warunkach kształtuje się charakter”
Pogoda chyba uwzięła się na triathlonistów w tym roku, bo nie ma weekendu, po którym nie wspominalibyśmy, że któreś zawody prowadzone były w trudnych warunkach. W niedzielny poranek zawodników i zawodniczki przywitał deszcz, a po przepłynięciu odpowiedniego dystansu (od 450 metrów do 3,8 km) mogli cieszyć się z odznaki… arktycznego pływania.
– Komentarz Garmina dotyczący dzisiejszej pogody – bezcenny – pisał jeden z zawodników. Z kolei Michał Baliński, który wystartował na 1/4, komentował, że tego dnia „poczuł się jak w SPA”, bo woda w Jeziorze Kórnickim „był cieplejsza niż na zewnątrz”, na trasie były „zraszacze, aka bicze szkockie”, a po biegu można było jeszcze zrobić „regeneracyjną kąpiel błotną”.
A tymczasem organizator robił, co mógł, aby chociaż na chwilę wyszło słońce – były więc tańce o pogodę i duża dawka pozytywnej energii, którą zarazili się uczestnicy i kibice. Właśnie oni sprawili, że GREATMAN Kórnik przejdzie do historii jako kolejna, niezwykle udana edycja imprezy. Kto dominował na trasach?
Klupczyński i Marciniak najszybsi na 1/8 i 1/4
Rok temu po starcie i zwycięstwie na dystansie 1/4 Piotr Klupczyński pisał, że „debiutantów w Kórniku czeka efekt WOW”. W tegorocznej edycji zawodników było jeszcze więcej, a część debiutowała na dystansie 1/8. W najkrótszym wyścigu wygrał właśnie Klupczyński, który na mecie miał czas 1:00:52. Wyprzedził Miłosza Bielaka (1:02:10) oraz Wojciecha Jaskólskiego (1:03:27).
Wśród kobiet trzecie zwycięstwo w tym sezonie odniosła Oliwia Gąsior – wcześniej triumfowała w Mietkowie i Kościanie. Zawodniczka na mecie miała czas 1:08:53. Alicja Chrzanowska zajęła 2. miejsce (1:10:17), a Małgorzata Pszczołowska uplasowała się na 3. miejscu (1:11:07).

Rok temu wysoko na połówce był Damian Marciniak. W tym roku zawodnik wystartował na 1/4 i dotarł na metę ze sporą przewagą nad rywalami. Jego czas to 2:04:06. Kolejny zawodnik, Bartłomiej Juruć, na mecie zameldował się w 2:10:37, o kilkanaście sekund wyprzedzają Piotra Sażalskiego (2:10:56).
Bardzo dużą przewagę na mecie nad pozostałymi zawodniczkami miała też Monika Jadczak, która 1/4 ukończyła w czasie 2:24:46. Karolina Lubiszewska zajęła 2. miejsce (2:38:43), a na 3. pozycji uplasowała się Karolina Wójtowicz (2:40:14).
– Na GREATMAN Triathlon Kórnik pogoda zrobiła nam triathlon w wersji hard. Ulewa? Była. Błoto? Było. Przemoknięcie do suchej nitki? Oczywiście – wspominała po wyścigu Wójtowicz.

Wręczę Ci mandacik za przekroczenie prędkości…
Drafting bywa sporym problemem w wielu zawodach triathlonowych. Tymczasem organizatorom zależy przede wszystkim, aby zawodnicy jechali uczciwie, korzystają tylko z własnych umiejętności. Dlatego przed zawodami w Kórniku przypomnieli zawodnikom filmikiem o uczciwej jeździe: odległości 12 metrów od najbliższego zawodnika i 25 sekundach na wyprzedzanie.
Dwa tygodnie temu organizatorzy GREATMAN wpadli na pomysł nagradzania niedraftujących zawodników specjalnymi „mandatami”. W Kórniku poszli o jeszcze jeden krok dalej – wybrali zawodników, którzy jechali uczciwie i przyznali im mandaty za przekroczenie pięknej jazdy wraz z żelem od 226ers! Czy zawodnikom spodobała się inicjatywa? Oddajmy głos debiutantce Mirce Bartmańskiej.
– Ja dostałam! Cała rodzina już wie (śmiech). Cudownie dziękuję. To był mój debiut. Przed zawodami stresowało mnie bardzo zachowanie odległości i wyprzedzanie w 25 sekund – ale na trasie było to jakieś naturalne. No i jeszcze ten mandacik na koniec. Było rewelacyjnie – dziękuję za taką organizację.
Powitajmy ludzi z żelaza
Do Kórnika powrócił też pełny dystans, a wraz z nim grupa ponad 150 zawodników i zawodniczek, którzy zmierzyli się z tym niezwykle trudnym zadaniem, mając na uwadze dodatkowo bardzo ciężkie warunki. Nie dziwne więc, że na mecie wielu zawodników otrzymało gromkie brawa od widzów i innych zawodników.
Na pełnym zwyciężył Marcin Rodziewicz, który przekroczył metę w świetnym czasie – złamał 9 godzin! Rodziewicz ukończył pełnego w 8:54:06. Na 2. miejscu uplasował się Rafał Lenart (9:31:37), a 3. miejsce zajął Łukasz Jędrzejczak (9:45:29).

Było też kilka kobiet z żelaza! Barbara Nadolska-Bocheńska miała najlepszy wynik, bo 11:24:37. Kilkanaście minut po zwyciężczyni na metę wbiegła Justyna Żołądek (11:40:19), a na podium uplasowała się również Marta Dzik (12:15:22).
Wszyscy, którzy ukończyli pełny dystans, otrzymywali brawa i mogli również usłyszeć głośne „jesteś człowiekiem z żelaza” wykrzykiwane przez niezawodnego Jakuba Graczykowskiego (czyli Rozbieganego konferansjera), który chwalił determinację zawodników i klimat całej imprezy. A niektórym gratulował, kiedy już dawno zaszło słońce – nie zawsze liczył się czas, ale sam fakt ukończenia królewskiego dystansu. Przykład? Mateusz Górkowski, który po 14 godzinach dotarł na mecie… w swoim triathlonowym debiucie!
Pierwszy w wodzie, pierwszy na mecie
Eryk Imianowski był najszybszym zawodnikiem połówki. Zwycięzca, który „pierwszy wskoczył do wody” po pływaniu zajmował dalsze miejsce. Na rowerze odrobił jednak sporo do rywali i po mistrzowsku rozegrał wyścig na biegu. Półmaraton pokonał w 1:20:26 – ponad 6 minut szybciej niż kolejny zawodnik. Wygrał z czasem 4:16:14. Kamil Jasiński zajął 2. miejsce (4:21:29), a 3. miejsce należało do Karola Mroczkowskiego (4:22:26), który po wyścigu chwalił zwycięzcę.
Emilia Liputa, która wygrała wśród kobiet (4:36:57), miała jednocześnie 9. czas OPEN. Zawodniczka wyprzedziła Ewę Pietruszewską (4:55:49) oraz Annę Konieczną (5:00:38). Wszystkie wyniki GREATMAN Kórnik znajdziecie w tym miejscu.

Ludzie z charakterem, organizacja z sercem
Po takich zawodach trudno nawet mówić o „uczestnikach”. Tego dnia wszyscy stworzyli jedną triathlonową drużynę. W komentarzach powtarzały się takie słowa jak „klasa”, „wielki szacunek”, „atmosfera nie do podrobienia”. Ktoś napisał, że przy takich emocjach nie czuć ból. Ktoś inny dziękował wspaniałej ekipie wolontariusz, a ktoś inny chwalił za ratunek z chipem na dwie minuty przed startem. Organizatorom podziękowano za empatię, pomoc osobom z niepełnosprawnościami i możliwość debiutu. Wiele osób zapamięta Kórnik na długo!
Nie byłoby to możliwe bez ludzi, którzy robią te zawody z pasji, ale również bez partnerów, którzy w tę pasję wierzą. Przykładem jest marka Czaniecki, która wspiera największe triathlonowe imprezy w Polsce. Była obecna w Kórniku, nie tylko z logo, lecz konkretnym wsparciem i „energetycznymi paczkami”, które sprawiły zawodnikom sporo radości.

* tekst przygotowano wspólnie z GREATMAN Triathlon i marką Czaniecki
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.

