Safari, upał i start na wyspie. Egzotyczne otwarcie sezonu Polaków w Sir Bani Yas

Rejs statkiem z Abu Dabi, start na wyspie położonej w rezerwacie przyrody i trasa obok safari – Challenge Sir Bani Yas to jeden z bardziej nietypowych wyścigów sezonu. Dla polskich zawodników PRO był to także pierwszy start w tym roku.

Zawodnicy z Polski rozpoczęli sezon dość nietypowym wyścigiem w Sir Bani Yas. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich wystartowali mocni zawodnicy ze światowej czołówki. Zwyciężył jeden z faworytów – Jonas Schomburg. Z Polaków najwyżej uplasował się Tomasz Marcinek, który zajął 26. miejsce. Jak Polacy podsumowali ten wyścig?

Ponad 50 zawodników na starcie

Jak na wyścig rozpoczynający sezon, Challenge Sir Bani Yas miało dość długą listę startową. Było na niej prawie 60 zawodników PRO, wśród których mieliśmy czterech Polaków. Wystartowali Tomasz Marcinek, Tomasz Szala, Wojciech Kopyciński oraz Jaś Kępiński.

Najbardziej zadowolony z tego startu był Marcinek. Zakończył rywalizację na 26. miejscu z czasem 3:29:17. Tomasz Szala dotarł na metę na 33. miejscu (3:35:22). Wojtek Kopyciński, który miał problemy zdrowotne, nie był do końca pewny startu. Ostatecznie wziął udział w wyścigu i zajął 35. miejsce z czasem 3:39:04. Jaś Kępiński w pierwszym starcie sezonu zajął 40. miejsce i miał czas 3:49:39.

fot. Iron Photo – Anna Kowalczyk

Wyścig, który rozpoczął się od pokazu lotniczego

Rywalizacja na wyspie Sir Bani Yas w Zatoce Perskiej odbywa się w dość niezwykłych okolicznościach. Zaczyna się bowiem od podróży promem z Abu Dhabi na miejsce rozgrywania zawodów.

Super ta cała przygoda – płynęliśmy statkiem z Abu Dabi, teraz mamy bazę ze statku, start na wyspie Sir Bani Yas, później trochę zwiedzania w tych pięknych okolicznościach – mówił Tomasz Szala po wyścigu.

Organizację chwalił również Wojtek Kopyciński, który podkreślał, że wrażenie robi oprawa wyścigu – przed startem zawodnicy i widzowie zobaczyli pokaz lotniczy.

Podróż promem na wyspę, gdzie wystartujesz, jest samo w sobie wspaniałym doświadczeniem, ale to, co mnie najbardziej zaimponowało, to pokaz przed wyścigiem. Nigdy nie rozpoczynaliśmy jeszcze od pokazu lotniczego – pisał.

fot. Iron Photo – Anna Kowalczyk

Jak Polacy podsumowali zawody?

Tomasz Marcinek w podsumowaniu zawodów wspominał o efektownej trasie i zwierzętach, które można było zobaczyć w pobliżu. Wyścig rozpoczął od komfortowego pływania w okolicach 10. miejsca.

Szybka strefa zmian i na rower, płaski teren z jedną ścianą jak na Giewont na 40 km. Piękna trasa wzdłuż Safari, gdzie raz do razu można było zobaczyć antylopy przelatujące na trasie – pisał. Dodał, że lekko odczuwał wysoką temperaturę podczas biegu, ale ogólnie był zadowolony z pierwszego startu sezonu.

W gorszym humorze był Wojtek Kopyciński, który startował już w tym miejscu rok temu. Na kilka dni przed zawodami zachorował i nie mógł się zaprezentować tak, jakby chciał. Pisał nawet, że lepszym wyjściem było może zejście z trasy, bo „następnego dnia nie mógł podnieść się z łóżka”. Wojtek dodał jednak, że chce za rok przylecieć na rewanż.

Źródło: Wojciech Kopyciński – Instagram

Tomasz Szala miał też uwagi do swojego startu. W podsumowaniu nagranym po wyścigu mówił, że był to typowo testowy wyścig – przed rozpoczęciem ciężkiej pracy przed sezonem. Poprzedni zakończył dość późno.

Totalnie bez formy. Waty i prędkości biegu takie jak powinienem robić na pełnym Ironmanie, jakie już robiłem zresztą – prędkościowo nie było zbyt szybko. Dość odległa pozycja, bo po Cozumel robiłem jeszcze roztrenowanie.

Jaś Kępiński, który w grudniu zeszłego roku zszedł na połówce poniżej 4 godzin, pisał, że nie wszystko poszło, tak jak planował, ale widzi też kilka pozytywów. Podczas wyścigu na początku pomylił trasę na pływaniu, później wpadł w dziurę na rowerze, przez co miał problemy z siodełkiem, a na biegu mocno dała mu się we znaki temperatura.

Po wyścigu młody zawodnik dołączył do innych PRO na stacjach odświeżania i podawał wodę age-grouperom. Zaznaczył, że cieszy się, że nie czuł skurczów, dobrze poradził sobie z żywieniem na wyścigu i wytrzymał na trasie do końca.

Schomburg uczcił urodziny

Zawody miały bardzo mocną listę startową. W Sir Bani Yas rywalizowali między innymi Jonas Schomburg, Max Stapley, Henri Schoeman, Pierre Le Corre, Kieran Linders i inni.

Właśnie Schomburg i Stapley na trasie rowerowej (która była mocno skrócona względem poprzedniej edycji) uzyskali przewagę nad pozostałymi zawodnikami. Schomburg odskoczył później rywalowi, aby przed T2 mieć około minuty przewagi. Prowadzenia nie dał sobie odebrać – kontrolował sytuację na biegu, odskakując jeszcze mocniej innym zawodnikom.

Na mecie miał czas 3:13:52 i ponad 4 minuty przewagi nad Pierrem Le Corre (3:18:03). Na 3. miejscu uplasował się Josh Ferris (3:18:30). Dla Schomburga to pierwszy triumf od 2024 roku – wygrał w swoje 32. urodziny.

TOP5 zawodników w Sir Bani Yas:

  1. Jonas Schomburg – 3:13:52
  2. Pierre Le Corre – 3:18:03
  3. Josh Ferris – 3:18:30
  4. Pieter Hemeeryck – 3:18:47
  5. Max Stapley – 3:19:10
Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane