O Powerman w Zofingen mówi się jako odpowiedniku mistrzostw świata IRONMAN na Hawajach. Niektórzy twierdzą jednak, że trasa szwajcarskiego duathlonu jest jeszcze trudniejsza niż ta na wyspie Kona. W miniony weekend po tytuły mistrzów świata sięgnęła tam dwójka reprezentantów Polski.
W Zofingen zawodnicy mają do pokonania dystans: 10 km biegu, 150 km jazdy na rowerze i 30 km biegu – wszystko po górach. Suma przewyższeń na trasie rowerowej to 2400 metrów.
W miniony weekend rozegrana została kolejna edycja duathlonowych mistrzostw świata. Na starcie stanęło kilku reprezentantów Polski. Najlepszy wynik spośród nich odnotowali Wiesław Rychter i Monika Wojciechowska, którzy zwyciężyli w swoich kategoriach wiekowych.
Ostateczny test wytrzymałości
W kategorii M70-74 wystartowało łącznie trzech zawodników. Poprzeczka postawiona była jednak bardzo wysoko. Oprócz Wiesława Rychtera, na starcie stanął aktualny mistrz świata z Pontevedry w triathlonie na długim dystansie – Denis Lahache. Trzecim zawodnikiem był Charlie Hanus – doświadczony w zawodach na dystansie IRONMAN.
Sam Rychter start opisuje jako „ostateczny test wytrzymałości”.
– 10 km biegu, 150 km na rowerze i 30 km biegu. 9 godzin non stop walki, ukończyć Powermana to wielki sukces. Suma przewyższeń na trasie rowerowej to ok. 2400 metrów. Na trasie biegu też dwa podbiegi, na których wszyscy (dosłownie wszyscy) szli, a nie biegli. Ja również, pierwszy raz w życiu szedłem podczas biegu, do tej pory nie miałem takiej przyjemności nawet na maratonach. W kategoriach wiekowych 65-75 kończy go około 50% zawodników, odważnych na udział i start w tym morderczym przedsięwzięciu jest też niewielu, wiedzą, co ich czeka. Dla przykładu w roku ubiegłym w mojej kategorii 70-74 nie było nikogo, gdyż nie da się Powermana przejechać i przebiec w tempie tzw. „turystycznym”, obowiązuje zasada regulaminowa cut-off i zawodnik, który przekroczy limit czasowy już na pewnym odcinku, jest natychmiast zdejmowany z trasy. A czasy dla grup wiekowych starszych są takie same jak dla grup pozostałych – wyjaśnia Wiesław Rychter.
O trudnej walce z limitem po pierwszym okrążeniu roweru przekonał się Charlie Hanus – został zdjęty z trasy za jego przekroczenie. Mistrz świata z Pontevedry, Denis Lahache zrezygnował sam – po drugim okrążeniu roweru.

Wiesław Rychter mistrzem świata. „Najważniejsze zwycięstwo mam już za sobą”
Przygotowania Wiesława Rychtera do startu trwały rok. Ostatnie dwa miesiące to szczegółowa realizacja planu treningowego „bez względu na pogodę i inne przeciwności”.
– Nawet w młodości nie przejechałem nigdy na rowerze 150 km na jednym treningu czy zawodach, a tutaj 150 km z dokładką maratonu 40 km w dwóch ratach (10 i 30 km). Komputer rowerowy ustawiony na tętno i moc ze wskazaniem na staminę bieżącą i potencjalną – wyjaśnia.
Założeniem było pokonać pierwsze 10 km w tempie rozgrzewki – około godziny, „tak jakby zawody się jeszcze nie rozpoczęły”. Całość miała rozegrać się na rowerze – szczególnie na dwóch pierwszych podjazdach, które każdy zawodnik musi zaliczyć trzykrotnie.
– Francuz w pierwszym biegu pokonał trasę w 48 minut, gdybym się podpalił i poszedł za nim, prawdopodobnie pod te podjazdy rower szedłby obok mnie. Z analizy wyników z lat poprzednich wynikało mi, że aby zdobyć tytuł mistrza świata, muszę zmieścić się w tym drugim biegu w 3 godzinach (miałem 2:58), a na rowerze w czasie 5:00 do 5:30 godzin. Miałem 5:31. Traciłem trochę na zjazdach. Po wypadku sprzed 3 lat jest lekki strach i już nie polecę więcej jak 50-60 km/h – tłumaczy Rychter.
Jak mówi, najważniejsze jest jednak to, że: „do tego duatlonu to trzeba podejść z wielką pokorą i ze spokojem realizować swój ustalony plan”.
Z tym założeniem Wiesław Rychter po 9 godzinach 35 minutach i 56 sekundach przekroczył linię mety, zostając mistrzem świata w duathlonie na długim dystansie w kategorii M70-74.
– Jest to mój największy sukces w życiu. Tak jak każdy triatlonista marzy o tytule mistrza świata IRONMAN, tak duatlonista o zdobyciu tytułu mistrza świata w Powermanie. To najwyższy tytuł w tej dyscyplinie sportu, każde następne ewentualne zwycięstwo oczywiście również będzie cieszyło, ale to najważniejsze mam już za sobą – podsumowuje swój występ.
Monika Wojciechowska mistrzynią świata!
W kategorii K35-39 reprezentanci Polski zdobyli kolejny medal. Wszystko za sprawą Moniki Wojciechowskiej, która wygrała zawody w Zofingen. Dla Polki to kolejny medal imprezy tak wysokiej rangi, zdobyty w przeciągu kilku miesięcy.
Pod koniec czerwca w została wicemistrzynią świata (w swojej kategorii wiekowej), stając na drugim miejscu podium podczas multisportowych mistrzostwach świata w Hiszpanii w Pontevedrze. Na tej samej imprezie Wojciechowska zdobyła kolejny medal – tym razem złoty, wygrywając w cross duathlonie.
W Szwajcarii w kategorii wiekowej Wojciechowskiej startowała jeszcze jedna zawodnicza. Polka wyprzedziła ją o ponad godzinę, finiszując z czasem 08:31:54.

Mistrzostwa świata Powerman Zofingen 2025 – wyniki Polaków:
- Karolina Bogusz – 5. miejsce – K25-29
- Barbara Nadolska-Bocheńska – 4. miejsce –K40-44
- Anna Bajer – 7. miejsce – K40-44
- Dariusz Milewicz – 10. miejsce – M35-39
- Maciej Adamczyk – 5. miejsce – M40-44
- Szymon Grudziński – 7. miejsce – M40-44
- Zbigniew Glinkowski – 6.miejsce – M65-69
- Roman Zwierzyński – 9.miejsce – M65-69
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.


Gratulacje !
Trasa na Hawajach nie jest az take bardzo trudna,
to wilgotnosc I temperatura czynia ja trudna.
https://www.facebook.com/share/16wxfCW8QW/