Różne cele i motywacje, ale jedno specjalne miejsce. Czemu zawodnicy startują w Castle Triathlon Malbork?

Castle Triathlon Malbork to impreza wyjątkowa. Potwierdzają to sami zawodnicy – każdy z nich ma swoje powody, by stanąć na starcie. Jedni wracają, inni debiutują, jeszcze inni walczą o mistrzostwo. Na czym polega magia zawodów? Zapytaliśmy o to kilku uczestników.

Castle Triathlon Malbork odbędzie się już 6 i 7 września. To jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń w polskim triathlonie, które przyciąga setki zawodników. Na starcie zobaczymy tych, którzy debiutują na pełnym dystansie Ironman, sportowców wracających po przerwie, zawodników walczących o mistrzostwo Polski oraz amatorów na krótszych dystansach. Dlaczego Ci wszyscy zawodnicy chcą sprawdzić się w scenerii malborskiego zamku?

Powrót w nowej roli – mama i zawodniczka

Emilia Liputa mówi, że Castle Triathlon Malbork ma dla niej specjalne znaczenie. Właśnie tam w 2023 roku zadebiutowała na długim dystansie i została wicemistrzynią Polski, łamiąc 10 godzin. Później w jej życiu bardzo wiele się zmieniło. W 2024 roku została mamą. Naturalnie, oznaczało to nowe obowiązki i przerwę od treningów. Rok temu śledziła wyniki z Malborka. Później powróciła do treningów i ściganie się w cieniu zamku ma ponownie szczególny wymiar.

Pamiętam, jak rok temu śledziłam wyniki z Malborka online. Byłam wtedy dopiero na początku drogi powrotu do formy po ciąży i porodzie, a sama wizja startu w 2025 roku wydawała mi się czymś zupełnie abstrakcyjnym. Jednak z biegiem czasu zaczęłam wierzyć, że to naprawdę może się udać. Dlatego ten wyścig ma dla mnie wyjątkowe znaczenie – traktuję go jako zwieńczenie całego procesu powrotu do sportu – mówi.

A jak radzi sobie z połączeniem nowych obowiązków i treningów? Przyznaje, że wymaga to pewnej elastyczności i dobrego planowania. Każdego dnia wieczorem układa plan następnego dnia i jeśli pojawia się wolny moment, robi trening. Nie zawsze jednak udaje się taki moment w ogóle znaleźć, co zrozumie każda mama. Szczęśliwie Emilia ma odpowiednią pomoc.

I przyznaję – kiedy pojawiają się nieprzespane noce, ciężkie dni, zmęczenie bierze górę, a doba robi się za krótka, realizacja tego planu nie zawsze się udaje. W takich momentach z pomocą przychodzi trener, który modyfikuje plan tak, aby całość miała sens. Ogromnym wsparciem jest też dla mnie rodzina – nie tylko pomaga w opiece nad synem, ale również wierzy w to, co robię, a to dodaje siły i motywacji.

Źródło: Emilia Liputa – Instagram

Sport i macierzyństwo można łączyć!

W tym roku zawodniczka ponownie wystartuje na pełnym dystansie. Jest wdzięczna organizatorom, którzy zaprosili ją na wyścig. Ma to szczególne znaczenie, bo utwierdza ją w przekonaniu, że macierzyństwo i ambitne podejście do sportu można łączyć, a „kobieta po przerwie może wrócić do formy i walczyć o swoje marzenia”.

W tym roku Emilia osiąga świetne wyniki. W Sierakowie zdobyła mistrzostwo Polski AG, a w Kórniku na połówce poprawiła życiówkę. Mówi jednak realistycznie, że przed pełnym dystansem nie chce startować pod presją. Część rzeczy w triathlonowym rzemiośle poprawiła, część może być teraz słabszą stroną.

To właśnie jest w tym sporcie fascynujące – nigdy nie wiadomo na 100%, jak wszystko się poukłada danego dnia. Dlatego podchodzę do tego startu z dużym spokojem i ciekawością, a przede wszystkim z nastawieniem, że dam z siebie wszystko, co będę miała w sobie tego dnia – kończy.

Marzy o tytule mistrza Polski

Sergiusz Sobczyk jest zawodnikiem, na którego zwrócone będą oczy wielu osób. Można go uznać za jednego z faworytów do tytułu mistrza Polski. Nie każdy jednak wie, że właśnie w Malborku właściwie rozpoczęła się triathlonowa przygoda Sergiusza. Jak mówi, kilkanaście lat temu szukał wyzwań, które zapamięta na starość. Najpierw był maraton, potem podróż rowerem po polskim wybrzeżu w 7 dni, aż w końcu start w Malborku!

W 2014 szukałem wyzwania aż padło na Malbork i dystans Ironman. Po debiucie znajomy trener powiedział mi, że gdybym się przygotował dobrze, to za rok mógłbym nawet wygrać w Malborku. Podjąłem rękawice. W 2015 finalnie skończyłem 2. open. Tak zaczęła się moja przygoda z tym sportem – mówi.

fot. Michał Buczyński

Sobczyk mówi, że w sporcie realizuje drogę „typowego amatora” – nie miał wcześniej żadnego zaplecza związanego, z którymś ze sportów. Wymarzył sobie tytuł mistrza Polski, która będzie spełnieniem amatorskiej drogi. Start w Malborku ma podwójne znacznie, bo sam dystans (z którym mierzy się już 6 lub 7 raz) jest dla Sergiusza wielkim przeżyciem, które określa wręcz mianem „spirytualnego”.

Ma pewne obawy, ale jest zdeterminowany i zamierza mocno walczyć i naciskać na rywali. Nie będą mieli z nim lekko! W mediach społecznościowych sygnalizuje, że chociaż treningi nie są łatwe, to czuje się doskonale.

Sportowo lubię powiedzenie “trenuj jakbyś był numerem 2, startuj, jakbyś był numerem 1”. Nie zabraknie mi pewności we własne możliwości i poziom wytrenowania. Zamierzam podjąć rękawice w walce o tytuł mistrza Polski, nawet jeśli na papierze nie miałbym choćby 1% szans. Będę wywierał presję na swoich rywali, samemu walcząc do samego końca – mówi.

Rodzinny start i wspólna motywacja

Dla jednych Castle Triathlon Malbork to walka o medale i granice własnych możliwości. Dla innych – okazja, aby z bliskimi cieszyć się sportem i dzielić pasją. A dla Natalii i Patryka Dybał triathlon to odskocznia od codziennych obowiązków (prowadzą rodzinną firmę Czaniecki) i podtrzymanie sportowej tradycji.

Natalia (startuje na 1/8) przyznaje, że „triathlon jest przyjemniejszy niż prowadzenie firmy”. Jest to bardziej walka o własny wynik, cele i osiągnięcia. W firmie wyzwania mają charakter wielowymiarowy i złożony. Dybałom podczas zawodów kibicują dzieci – ich wsparcie jest dodatkową motywacją!

Rodzinny start to jednak tylko jedna strona ich obecności w Malborku. Natalia i Patryk podkreślają, że równie ważne jest wspieranie całej triathlonowej społeczności – szczególnie najmłodszych sportowców.

Staramy się przekonywać organizatorów, aby aktywowali dzieciaki coraz bardziej, sami też przygotowaliśmy dla nich różnego rodzaju atrakcje podczas wydarzeń sportowych.

Od tego roku w pakietach dziecięcych znalazł się specjalny makaron w dedykowanym kształcie. Dybałowie stworzyli też maskotkę, która szybko podbiła serca najmłodszych, a w strefach dziecięcych pojawiły się gry makaronowe.

Plany na 2026 rok w tym obszarze chcemy jeszcze poszerzyć i widzimy, że organizatorzy nas w tym wspierają – dodaje.

Patryk (startuje na 1/2) wraca z kolei do sportowych emocji i mówi, że rywalizacja w otoczeniu zamku w Malborku dodaje siły i energii. Organizacja jest na wysokim poziomie, a kibice niesamowicie motywują. W tym roku spróbuje złamać 5 godzin na połówce, co udało mu się już w Krakowie.

Zeszłoroczny start wspominam bardzo dobrze, choć był to start dla mnie dość ciężki, forma nie była wtedy taka, jaką oczekiwałem. Trasa rowerowa ciekawa, choć bardzo wietrzna, bieganie przyjemnie. Masa kibiców, zupełnie inny klimat – polecam.

Screenshot

Pierwszy krok do wielkiego ścigania

Castle Triathlon Malbork ma wiele oblicz. Jedni przyjeżdżają z rodziną, inni walczą o medale, a jeszcze inni stają na starcie największego wyzwania w życiu. Do tej grupy należy Wojciech Meissner, dla którego Malbork będzie debiutem na pełnym dystansie.

Zawodnik przyznaje, że będzie to ważny wyścig. Trenuje od kilku lat, a start na pełnym będzie wisienką na torcie dobrego sezonu (chociaż rok nie rozpoczął się dla Wojtka dobrze – mówił o tym w naszym wywiadzie). Jak sam mówi „jest to solidny krok w stronę mocnego ścigania”.

Jak więc podejść do tak specjalnego startu? Meissner przyznaje: ambitnie, ale z pewnym luzem. Debiuty bywają trudne i nieprzewidywalne. Przygotował się najlepiej, jak potrafił.

Lecz z drugiej strony debiuty rządzą się swoimi prawami. Zwłaszcza na tak długim dystansie. Mimo iż wydaje się, że mam cały wyścig, od tempa po żywienie bardzo fajnie zaplanowany dobrze wiem, że w którymś momencie coś pójdzie nie tak. Więc podsumowując, podchodzę ambitnie, ponieważ wiem, na co mnie stać, lecz zdecydowanie nie będę wyciągać złych emocji, jeśli odpukać wydarzy się coś ,,złego” – zaznacza.

ZOBACZ TEŻ: Triathlon nie musi pochłaniać całej uwagi – Wojciech Meissner o nowym nastawieniu do sportu

Źródło: Wojtek Meissner – Instagram

Niedawno Meissner postanowił zresetować głowę. Wraz z rodziną wybrał się na Kaszuby, aby tam odpocząć po bardzo wymagającym sezonie pełnym startów.

Całe przygotowania idą bardzo dobrze i czasem sam się dziwię, jak organizm szybko się regeneruje i adaptuje do kolejnych bodźców. Staram się w tym wszystkim znaleźć złoty środek więc trening oczywiście, lecz także odpoczynek fizyczny i mentalny – dodaje.

Czy na debiut można mieć założenia? Wojtek podchodzi do tego z ostrożnością. Wspomina o czasie 9:30 i optymistycznym pudle w age-group. Przede wszystkim chce uniknąć losowych problemów – z rowerem, żołądkiem czy zdrowiem w dniu startu. Niech będzie to dzień, w którym wszystko na trasie zagra!

Debiut, powrót, walka o medal czy rodzinny start – każdy powód jest dobry, aby 6-7 września pojawić się w Malborku. Cały czas możesz zapisać się na jedną z najbardziej prestiżowych imprez w Polsce. Zapisz się TUTAJ.

* Tekst przygotowany we współpracy z Castle Triathlon Malbork i Czaniecki

Ty oszczędzasz, my tworzymy!

Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane