Swimrun dla początkujących

0
UltraLovers

Od tego miesiąca ruszamy na Akademii Triathlonu z kącikiem swimrunowym. Sport ten na świecie zdobywa coraz większą popularność. Tak dzieje się też i w Polsce. Oczywiście u nas dopiero raczkuje ale jako, że dyscyplina jest rozwojowa i bliska triathlonowi, przez pokrewieństwo biegania i pływania, poprosiliśmy najbardziej doświadczonego polskiego swimrunera, o poprowadzenie rubryki poświęconej temu sportowi. To właśnie tu Jędrzej Maćkowski w prosty i przystępny sposób zapozna was z podstawami swimrunu, niezbędnym do jego uprawiania sprzętem, charakterystyką treningu czy praktycznymi radami, które na pewno przydadzą się Wam na zawodach bądź treningu. Tak więc miłej lektury, triathloniści w swimrunie to na prawdę mocni zawodnicy. Dlatego wierzymy, że taki kącik was zainteresuje.

SWIMRUN DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Na samym początku wyobraźmy sobie swimrunera oraz to jakim sprzętem się posiłkuje. W przeciwieństwie do triathlonu w tym sporcie nasz sukces lub porażka, zależy tylko od naszego wytrenowania, a nie sprzętu. Swimrun to minimalizm. Nie możemy tu zwalić winy na zerwany łańcuch, dziurę w oponie, czy wiatr tak silny, że powyginał szprychy. By uprawiać swimrun wystarczy nam pianka, lekkie buty trailowe, łapki i okularki pływackie. Defekt każdego z tych sprzętów spowolni nas ale nie sprawi, że będziemy z jego powodu musieli kończyć zawody. Tak więc wymieniony sprzęt na początek w zupełności wystarczy, by złapać bakcyla. A jest to wydatek w zależności od „wypasienia” sprzętu od 1200 do ok. 3 tysięcy.

 

Goswimrun.com foto UltraLovers 2.jpg

Fot. UltraLovers

 

Musimy też oczywiście umieć biegać w terenie i pływać open water oraz nie mieć poczucia obciachu, gdy na trasie treningu, ktoś w środku lasu spotyka nas. Bo nie ma co ukrywać widok gościa biegającego po lesie w czepku, okularkach pływackich i piance, jest lekko zaskakujący. Co poniektórzy nawet, ze zdziwienia głośno wyrażają swoje komentarze na ten temat i bywają one ciekawe. Pamiętacie co wołano za triathlonistami, kilkanaście lat temu, jak prawilnym Polakom na swoich łydkach prezentowali obcisłe getry? Ja pamiętam i teraz czasem słyszę to samo. Jest to urocze. Mimo upływu lat nadal czuję się jak za dzieciaka. Myślę jednak, że triathloniści nie mają problemu z poczuciem obciachu. W końcu wielu z nich w swoich zbyt obcisłych trisuitach, paraduje nawet do warzywniaka w centrum miasta. Ponoć nawet to modne.

 

Żeby zostać swimrunnerem trzeba jeszcze lubić przebywać na łonie dzikiej przyrody, nie bać się komarów i jeść poziomek prosto z krzaka. Nie płakać, gdy zadrapie jeżyna, a na widok pasącej się sarny, nie wzywać straży leśnej, by zabrała do zoo tego wielbłąda. Nie można bać się wielkich ryb w wodzie, choć i w tri zdarza się przecież ścigać w stawach hodowlanych, tak więc myślę, że to też dla większości nie będzie problemem.

 

Ale tak serio w swimrunie wielkich wymogów nie ma. W końcu to jedna z najprostszych multi dyscyplin. Najprostsza ale zarazem skomplikowana w swojej prostocie. Triathloniści to zrozumieją, bo wielu z nich na samą myśl o kilku zmianach woda/ląd, mogą ugiąć się nogi w kolanach. W swimrunie jednak zawsze jest ktoś, kto poda Ci rękę, gdy będziesz bliski upadkowi. To Twój partner lub partnerka, bo tu startuje się w parach. Z jednej strony jest to podyktowane względami bezpieczeństwa, z drugiej chęcią utrudnienia tej zabawy. Ciężko bowiem wbić się dwóm zawodnikom w formę na jeden konkretny dzień startu, a co dopiero na każdą chwilę wyścigu. Ciężko w tym samym momencie przeżywać kryzysy i górki formy. W związku z tym zawodnicy mogą korzystać z holu – elastycznej linki przypiętej do pasów, która wyrównuje formę obu zawodników, zarówno na pływaniu jak i biegu. Hol to broń potężna, tylko należy jej odpowiednio używać. Przekonują się o tym wszyscy Ci, którzy na podium w generalce na renomowanych zawodach w swimrunie widzą kobiety. To dzięki taktycznemu rozłożeniu sił i korzystaniu z hola zespoły MIX mogą walczyć z zespołami męskimi jak równy z równym. Chyba w innych sportach wytrzymałościowych nie jest to spotykane zjawisko.

 

Dziś było krótko i ogólnie o swimrunie. Reasumując swimrun to dyscyplina gdzie w parach pływamy na wodach otwartych i biegamy trailowo. Wszystko to robimy w butach i piance. Ilość zmian ląd/woda dyktują kilometraż zawodów i ukształtowanie terenu. Nie ma tu żadnych standardów jeśli chodzi o długości odcinków, ani tych na pływaniu, ani na biegu. W wodzie dodatkowo możemy wspomagać się bojkom wypornościową – popularną „ósemką”, by podnieść nogi w butach. Używamy też łapek pływackich w celu przerzucenia głównego napędu z nóg na ręce, bo nogi w czasie pływania w swimrunie odpoczywać powinny mocniej niż w triathlonie. Wyżej opisany sprzęt to ten najbardziej podstawowy, bo w swimrunie jest go dużo więcej. Nie jest on jednak obowiązkowy. Tym bardziej, że zasada jest taka, to co weźmiesz ze sobą na start musisz mieć też na mecie. Gubienie i oddawanie sprzętu karane jest dyskwalifikacją. Dlatego najlepsi zawodnicy, biorą ze sobą na trasę jak najmniej. Wtedy nic im się ciąży w trakcie wyścigu.

 

Na dziś to tyle. A za tydzień postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane mi przez triathlonistów pytanie – Ale jak pływać w tych butach? Kurcze no nie wiem, chyba kraulem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here