„Czujemy, że zawiedliśmy siebie i sport”. Szef PTO komentuje chaos na T100 Dubaj

T100 Dubaj przejdzie do historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych wyścigów sezonu. Teraz szef PTO, Sam Renouf, zabiera głos i komentuje całe zamieszanie.

Zawody T100 w Dubaju były jednymi z najbardziej kontrowersyjnych wyścigów w sezonie 2025. Najpierw trzech liderów (Wilde, Van Riel oraz Margirier) przegapiło zjazd do T2 i w efekcie musieli przejechać dodatkowe okrążenie, czyli ok. 8 km. Następnie na etapie biegowym aż 13 z 17 zawodników pokonało o jedno okrążenie biegowe za mało. Wszystko ze względu na sprzeczne sygnały wysyłane przez elektroniczne liczniki pomiaru. Na mecie panował całkowity chaos. Po długim opóźnieniu ogłoszono, że ostateczny wynik zostanie ustalony na podstawie ostatniego punktu pomiarowego — po zakończeniu siódmego z ośmiu okrążeń.

ZOBACZ TEŻ: Chaos w T100 Dubaj. Pomylona trasa, zepsute liczniki i protesty zawodników

Wyścig odbił się szerokim echem w środowisku triathlonowym. Część zawodników mocno skrytykowała organizację, a Marten Van Riel, jej obecny mistrz, wskazywał, żeby zabrać literkę „P” oznaczającą „Professional” w nazwie PTO. Teraz, w rozmowie z TRI247, do sytuacji odniósł się dyrektor generalny PTO, Sam Renouf.

„Jesteśmy równie sfrustrowani jak wszyscy”

Na początku rozmowy z TRI247, Renouf odniósł się do sytuacji na rowerze. Jak stwierdził, trasa w Dubaju nie wnosiła nic nowego względem poprzednich wyścigów. Jednak ze względu na jej trudność mogły pojawić się pewne problemy. Dyrektor PTO zdaje sobie sprawę, że „zawodnicy ścigają się na maksymalnej intensywności, więc mimo że regulaminowo odpowiedzialność spoczywa na nich, naszym obowiązkiem jest ułatwienie im wykonania zadania”.

Jesteśmy równie sfrustrowani jak wszyscy, bo czujemy, że zawiedliśmy siebie i sport. Trzymamy się wysokich standardów — tak jak zawodnicy. I dlatego niezależnie, czy błąd wynikał z winy zawodnika czy naszej, traktujemy go jednakowo. W przyszłości wdrożymy rozwiązania, które zmniejszą ryzyko błędów nawet na skomplikowanych trasach – tłumaczył w rozmowie z TRI247.

Zawodnicy, którzy przejechali dodatkową pętlę, wskazywali, że podjęli decyzję głównie na podstawie swoich urządzeń GPS. Wilde tłumaczył, że w momencie, w którym miał zjeżdżać, jego pomiar pokazywał przejechane 76 km. Zdaniem Renouf: „to kwestia różnej kalibracji” urządzeń.

Na trasie z wieloma zakrętami pojawiają się różnice rzędu 50–100 metrów między urządzeniami. Gdy zakrętów jest dużo, sumują się. Gdyby brakowało 10 km, mielibyśmy problem — ale przy tak małych różnicach mieści się to w marginesie błędu GPS – tłumaczył.

Sam Renouf
Fot. PTO

Co zmieni się przed finałem w Katarze?

W kwestii biegu, szef PTO podkreśla, że jego organizacja rozmawiała już ze wszystkimi zawodnikami, przepraszając ich za problemy techniczne, do których doszło podczas biegu. Renouf przyznał wprost, że PTO bierze pełną odpowiedzialność za to, co wydarzyło się na biegu.

Jednocześnie zadeklarował, że przed finałem sezonu w Katarze wyciągną wnioski, „wdrażając środki, które zapobiegną podobnym sytuacjom”. Potwierdził też, że głównymi problemami były niedziałające liczniki okrążeń oraz awaria ekranów, które zbyt szybko kierowały zawodników na metę.

Gdy widzi się duży ekran pokazujący „skręć w prawo”, zawodnik to zrobi. Dlatego wspólnie z jury wyścigu ustaliliśmy, że wyniki zostaną ustalone na podstawie czasu z siódmego okrążenia. Uznaliśmy, że to był błąd PTO i trzeba zminimalizować jego skutki. Na szczęście przepisy World Triathlon pozwalają na zastosowanie wcześniejszego punktu pomiarowego w przypadku awarii technologii. W pełni bierzemy za to odpowiedzialność — technologia zawiodła, nie mieliśmy systemu awaryjnego, powinniśmy byli zauważyć to wcześniej. Wprowadzimy dzwonek na ostatnie okrążenie, dodatkowych ludzi przy oznaczeniach — wcześniej nie było takiej potrzeby, ale teraz będzie – wyjaśnia.

Głosowanie decydujące o dyskwalifikacji

Wyniki zawodów T100 pojawiły się od razu po zakończonym starcie. Równie szybko zostały jednak usunięte, a te oficjalne pojawiły się dopiero po kilku godzinach. W mediach społecznościowych krążyła również informacja o tym, że PTO miało zorganizować głosowanie wśród zawodników, decydujące o tym, czy triathloniści, którzy przebiegli zbyt mało okrążeń, zostaną zdyskwalifikowani.

Renouf zdementował to przypuszczenie. Wszyscy zawodnicy zostali zapytani o ich perspektywę, jednak to ostatecznie: „decyzję podejmuje jury, nie zawodnicy”. Skład sędziów wziął pod uwagę opinie sportowców, ale ostateczny głos należał do organizacji.

ZOBACZ TEŻ: Hayden Wilde komentuje T100 Dubaj: „Mnóstwo emocji, ale głównie frustracja”

„Nie uciekniemy od kontrowersji — to sport, a viralowe materiały pomagają”

W wywiadzie Renouf przeprosił również kibiców, media oraz sponsorów. Jednym z najsłabszych punktów wyścigu T100 w Dubaju była bowiem transmisja. Ze względu na panujący na trasie chaos komentatorzy byli równie zdezorientowani co zawodnicy i kibice. Jak przyznał Renouf: „kluczowa jest komunikacja między centrum dowodzenia a zespołem transmisyjnym — to oni przekazują informację światu”.

Transmisja to swego rodzaju zobowiązanie — ludzie poświęcają czas, by zostać zainteresowani, a my ich zawiedliśmy, nie dostarczając jasności. Musimy usprawnić przekazywanie aktualizacji, tłumaczyć procesy na bieżąco – tłumaczył.

W kwestii mediów w wywiadzie poruszony został również wątek mediów społecznościowych T100. Kiedy na trasie panowało kompletne zamieszanie, na profilu T100 na Instagramie pojawiały się filmiki pokazujące cały chaos. Zdaniem części środowiska, te podsycały napiętą atmosferę.

Dyrektor PTO zapowiedział, że przyjrzy się całej sytuacji. Jak tłumaczył: „nie uciekniemy od kontrowersji — to sport, a viralowe materiały pomagają. Jednak nie chcemy promować pomyłek ani dokładać negatywnych emocji. Wprowadzimy dodatkowe kontrole przed publikacją, gdy sytuacja nie jest jeszcze jasna”.

Spojrzeć szerzej. T100 jak Formuła 1?

Mimo ogromnej wpadki w Dubaju Renouf podkreśla, że nie ma zamiaru rezygnować ani z funkcji dyrektora, ani z wizji, którą stworzyła jego organizacja.

Trzeba spojrzeć szerzej — triathlon bardzo się rozwinął w ostatnich latach. My jesteśmy tylko częścią tej zmiany. Rośniemy szybko, a to niestety czasem prowadzi do błędów. Musimy wyciągnąć wnioski, wdrożyć procesy, ruszyć dalej. Naszym celem jest poziom Formuły 1. Tam także zdarzają się kryzysy — lecz są naprawiane i sport idzie naprzód – podsumował.

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane