Ibuprofen przed zawodami dla „lepszej wytrzymałości?” A może w trakcie wyścigu, by „poradzić sobie z bólem”? W niektórych dyscyplinach na takie rozwiązanie decyduje się co drugi sportowiec – zarówno profesjonalista, jak i amator. Dr Marcin Ferenc w rozmowie z Akademią Triathlonu pokazuje, że to niebezpieczny mit, prowadzący do poważnych konsekwencji zdrowotnych
W 2022 roku aż 46% biegaczy londyńskiego maratonu planowało sięgnąć po niesteroidowe leki przeciwzapalne w trakcie wyścigu. Marcin Ferenc, doktor nauk medycznych, który na co dzień pracuje jako ortopeda w klinice Novum Ortopedia mówi wprost: „w niektórych dyscyplinach sportowych sięga po tego typu leki nawet ponad 50% zawodników”.
Na użycie NLPZ decydują się zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy. Leki dostępne są bez żadnego ograniczenia. Świadomość sportowców, co do ich negatywnych skutków i faktycznego działania jest znikoma. Zawodnicy sięgają po nie tylko po to, aby uśmierzyć ból – często wierzą, że środki poprawiaja ich wydolność i wytrzymałość.
W rozmowie z Akademią Triathlonu dr Marcin Ferenc obala mity dotyczące NLPZ. Wskazuje również jak w rzeczywistości leki wpływają na organizm, tłumaczy, dlaczego są tak często wybieranym środkiem – a przede wszystkim, dlaczego nie powinny nim być.
Nikodem Klata: Jak dużym problemem jest przyjmowanie leków, substancji przeciwbólowych i przeciwzapalnych przez sportowców? W jakich dyscyplinach przeważa taka praktyka?
Marcin Ferenc: Ból podczas wykonywania wysiłku fizycznego i sportowego jest sygnałem alarmowym od organizmu, że próg wytrzymałości i wydolności narządu ruchu zaczyna być przekraczany. Dla sportowca ból przeciążeniowy jest niewątpliwie ograniczeniem w osiąganiu wyznaczonych parametrów treningowych oraz sukcesów podczas zawodów.
Niestety dolegliwości bólowe o charakterze przeciążeniowym mają charakter przewlekły i rzadko samoistnie ustępują na skutek chwilowego zmniejszenia wysiłków treningowych. Bez profesjonalnej pomocy lekarskiej i fizjoterapeutycznej nie udaje się wrócić do zamierzonej wydolności organizmu i komfortu uprawiania sportu bez bólu.
Przyjmowanie leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych (tzw. NLPZ) jest praktyką bardzo powszechną wśród profesjonalistów i amatorów. W niektórych dyscyplinach sportowych sięga po tego typu leki nawet ponad 50% zawodników. Leki są dostępne praktycznie w każdym sklepie czy stacji benzynowej bez recepty w dowolnych ilościach.
Praktyka przyjmowania leków przeciwbólowych przeważa oczywiście w sportach siłowych, wytrzymałościowych i zespołowych z dużym obciążeniem treningowym i coraz większą liczbą zawodów w sezonie.

NK: Problem dotyczy profesjonalistów, którzy ścigają się o najwyższe lokaty. Dotyczy również amatorów, dla których sport powinien być czymś nieco innym. Dlaczego?
MF: Dążenie profesjonalistów do jak najlepszych wyników sportowych poprzez podwyższenie progu bólu jest oczywistym kierunkiem mentalnym. Jeśli nie masz wyników na odpowiednim poziomie, twoja praca sportowca staje się coraz bardziej frustrująca i kariera nie przebiega w założony sposób.
W moim odczuciu, aktualnie sport amatorski stał się półprofesjonalny. Zawodnicy amatorzy również dążą do osiągania coraz bardziej wyśrubowanych wyników, są aktywni w mediach społecznościowych, zdobywają wsparcie sponsorów, mają swobodny dostęp do zaawansowanych technologii. Barierą są jedynie pieniądze i wydolność organizmu, która błędnie wydaje się być modyfikowalna za pomocą suplementów i farmakologii, w tym leków przeciwbólowych.
NK: Po co, dlaczego i po jakie środki przeciwbólowe / przeciwzapalne sięgają najczęściej sportowcy?
MF: Leki przeciwbólowe z definicji mają poprawić komfort życia w przypadku dolegliwości. Nie ma leków przeciwbólowych nienarkotycznych, dostępnych bez recepty i w obrocie pozaszpitalnym, które są w stanie wyłączyć całkowicie ból. Niestety większość naszych pacjentów podczas konsultacji ortopedycznych, oczekuje na przepisanie „magicznej” tabletki lub zastrzyku, który szybko i skutecznie wyeliminuje ból, bez dochodzenia przyczyn i leczenia przyczynowego.
Ból jest objawem procesu przeciążeniowego, urazu, uszkodzenia tkanek. Zmniejszanie bólu bez eliminowania przyczyny jest postępowaniem z gruntu błędnym prowadzącym do pogłębienia schorzenia. Niestety leczenie przyczynowe wymaga przeprowadzenia diagnostyki i wdrożenia często długiego leczenia rehabilitacyjnego i nawet operacyjnego, co dla pacjentów-sportowców jest mało zachęcające. Wiąże się z wielotygodniową redukcją obciążeń treningowych i rezygnacją z zaplanowanych zawodów oraz utratą sponsorów lub wniesionych opłat startowych.
Często leki przeciwbólowe mają być metodą na zrealizowanie ambitnych założeń sportowych w sezonie, a leczenie przyczynowe jest odkładane na przerwę zimową. Stosowanie leków przeciwbólowych przez sportowców ma mieć też charakter „profilaktyczny”. To znaczy leki są zażywane na zapas, żeby ułatwić uczestnictwo w zawodach i zmniejszyć obawę przed wystąpieniem bólu. Taka praktyka występuje najczęściej w dyscyplinach wytrzymałościowych wymagających pokonywanie długich dystansów.
ZOBACZ TEŻ: Dlaczego pojawiają się kontuzje? Zbyt dużo czy zbyt ciężko?
NK: Wydaje się, że najczęstszą praktyką jest sięganie po niesteroidowe leki przeciwzapalne, jak ibuprofen, naproksen czy ketoprofen. Jakie skutki dla organizmu niesie przyjęcie tabletki podczas wyścigu? Zapewne krótkofalowo, w połączeniu z adrenaliną, ból mija. Ale rodzi się pytanie – czy takie „usypianie” bólu na chwilę jest bezpieczne dla organizmu?
MF: Farmakokinetyka NLPZ zazwyczaj pozwala na działanie podanej doustnie dawki po około 30 minutach i osiągnięcie maksymalnego stężenia we krwi po godzinie. Stężenie leku w krwioobiegu nie jest równoznaczne ze stężeniem w tkankach generujących ból. Generalnie wysycenie tkanek narządu ruchu lekami przeciwzapalnymi doustnymi jest mało prawdopodobne i nie należy liczyć na skuteczność takiej terapii. Bardziej realny jest efekt placebo.
Objawowe działanie ukierunkowane wyłącznie na redukcję bólu zdecydowanie wpływa negatywnie na stan mięśni, ścięgien i więzadeł. W dłuższej perspektywie prowadzi do bardziej zaawansowanych uszkodzeń i trudniejszego procesu leczenia. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej – ból oznacza ostrzeżenie, że coś jest nie tak. Należy skonsultować objawy z ortopedą, zdiagnozować przyczyny i podjąć odpowiednio ukierunkowane leczenie.
NK: Jakie negatywne skutki niesie przyjmowanie środków przeciwbólowych w trakcie wyścigu? Jakie mogą być długofalowe skutki przyjmowania leków przeciwbólowych zwłaszcza przy regularnym stosowaniu?
MF: Jednorazowa dawka doustna leku przeciwbólowego nie przyniesie raczej negatywnych skutków z prostego powodu – tabletka po prostu nie zadziała w magiczny sposób. Przy odrobinie szczęścia i efekcie placebo, może zmniejszą się lekko objawy bólowe.
Z kolei regularne przyjmowanie leków z grupy NLPZ lub zwiększanie dawek jednorazowych może skutkować uszkodzeniem błony śluzowej przewodu pokarmowego, uszkodzeniem nerek, serca i podwyższeniem ciśnienia tętniczego. Zwiększa się ryzyko zawału serca lub udaru. Paracetamol może spowodować toksyczne uszkodzenie wątroby.

NK: Czy istnieje sytuacja, w której przyjęcie środków przeciwbólowych na trasie ma swoje racjonalne uzasadnienie?
MF: Nie widzę racjonalnego uzasadnienia przyjmowania leków przeciwbólowych podczas zawodów długodystansowych. W badaniach dotyczących tego aspektu nie wykazano poprawy osiągnięć sportowych u zawodników stosujących NLPZ. Takie postępowanie przynosi minimalne skutki przeciwbólowe (o ile w ogóle), więcej w tym autosugestii i efektu placebo.
NK: Dlaczego więc ta praktyka stała się aż tak popularna? Badania z 2022 roku wskazywały, że aż 46% biegaczy londyńskiego maratonu planowało wziąć NLPZ podczas biegu.
MF: Wiele działań w szeroko pojętej farmakologii i suplementacji narządu ruchu nie ma podstaw naukowych, a jedynie opiera się na wierze w cuda podsycanej skutecznie przez producentów preparatów. Nie wykonujemy wysiłku intelektualnego, żeby zweryfikować reklamy w mediach społecznościowych i telewizji. Poza tym sportowcy amatorzy czerpią wiedzę pocztą pantoflową od „doświadczonych” zawodników, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami opartymi na legendach i wiedzy śmieciowej.
NK: Przyjmowanie leków w trakcie wyścigu to jedno. A co z przyjmowaniem leków „zapobiegawczo”? Czy ma to jakieś uzasadnienie? Jak wpływa na organizm sportowca?
MF: Leki przeciwbólowe nie działają na zapas (o ile w ogóle działają w objawach bólowych przeciążeniowych) i nie ma możliwości podwyższenia progu bólu przed zawodami przez spożycie nawet dużych dawek. Można w ten sposób osiągnąć działania niepożądane, o których wspomniałem wcześniej.
ZOBACZ TEŻ: Urazy przeciążeniowe – czym są i jak im zapobiec?
NK: Niektórzy zawodnicy wskazują, że środki przeciwbólowe nie tylko uśmierzają ból, lecz także zwiększają wydolność. Czy to prawda? Czy środki takie tak NLPZ mogą być formą legalnego dopingu?
MF: Wszystkie badania przeprowadzone na sportowcach stosujących przewlekle paracetamol lub ibuprofen nie dały jednoznacznych wyników świadczących o korzystnym wpływie na wydolność organizmu. Co więcej w perspektywie długotrwałej zmniejszają treningowe możliwości adaptacyjne. Potencjalne negatywne skutki przewlekłego stosowania NLPZ i paracetamolu zdecydowanie deprecjonują sensowność tego typu farmakoterapii.
Stosowanie tych leków powinno być ograniczone do sytuacji, gdy korzyści krótkoterminowe (np. łagodzenie bólu czy przyspieszenie regeneracji w okresach intensywnego wysiłku) przeważają nad potencjalnymi negatywnymi kosztami.

NK: Czy istnieją jakiekolwiek przepisy lub regulacje dotyczące stosowania leków przeciwbólowych przez sportowców? A może Pana zdaniem – powinny istnieć?
MF: Niesterydowe leki przeciwzapalne i paracetamol nie są umieszczone na liście substancji i metod zabronionych i tym samym nie są objęte regulacjami antydopingowymi. Wynika to z potwierdzonego braku ich farmakologicznego wpływu na zwiększenie zdolności do wysiłku fizycznego.
Moim zdaniem nie jest możliwe realne wykluczenie tego typu farmakoterapii ze sportu ze względu na łatwą dostępność i bardzo szerokie wskazania do użycia w leczeniu objawów różnych schorzeń. Trudno wykluczyć sportowca z zawodów za stosowanie paracetamolu na ból głowy dwa dni wcześniej, czy objawy przeziębienia i stan podgorączkowy. Byłaby to kompletna abstrakcja organizacyjna w aspekcie kontroli antydopingowej.
NK: Być może problemem jest brak świadomości sportowców? Czy uważa Pan, że ktoś, kto sięga po tabletki jest w pełni świadomy ich działania i skutków?
MF: Świadomość sportowców często jest bardzo wysoka. Zwłaszcza w sporcie profesjonalnym. Mają wsparcie sztabu medycznego i trenerskiego.
W przypadku sportowców amatorów jest trudniej o świadome zarządzanie potencjałem swojego organizmu w celu zwiększenia wydolności bez kosztów zdrowotnych. Często zapomina się o podstawowych czynnikach determinujących możliwości treningowe jak: odpowiednia dieta, regeneracja i sen. Duże dawki NLPZ przyjmowane w sposób niekontrolowany mogą doprowadzić do trwałego uszkodzenia nerek, co ma poważne długofalowe konsekwencje.
Jestem zwolennikiem działań edukacyjnych i zamieszczania w przestrzeni publicznej informacji zweryfikowanych naukowo. Namawiam sportowców i generalnie wszystkich pacjentów do pozyskiwania sprawdzonych danych opartych na faktach, a nie od domorosłych szamanów i z reklam.

