Triathlon na legendarnym rowerze, który niektórzy z nas pamiętają z dzieciństwa? Można i tak! Marcin Kopczyk wystartował w Bydgoszczy w dwóch wyścigach, a w obu pojechał na klasykach produkowanych kiedyś przez firmę Romet. – Starty na składakach dają dużo radochy – mówi.
Tysiące sportowców, profesjonalny sprzęt i wielkie emocje – Enea Bydgoszcz Triathlon jak co roku przyciągnął tłumy. Ale to Marcin Kopczyk zwrócił uwagę czymś zupełnie innym. Wystartował na dwóch dystansach i… dwóch rowerach, które niejeden z nas wspomina z dzieciństwa! Skąd wziął się taki nieco szalony pomysł?
Ikona PRL
Wigry 3 to jeden z kultowych rowerów PRL-u. Produkowały go zakłady Romet z Bydgoszczy. W latach 70. i 80. nie było dziecka, które nie marzyłoby o tym, aby go posiadać. Stał się poniekąd symbolem wolności, niezliczonych wycieczek ze znajomymi i pierwszych wywrotek.
Kojarzy się wielu osobom z dobrymi momentami młodości. W tej grupie jest Marcin Kopczyk, który od lat startuje w zawodach Enea Triathlon Bydgoszcz. Tam właśnie ponownie ujrzał Wigry 3 wstawione do strefy zmian. Kiedy zobaczył też, że Ewa Kołodziej (znana szerzej jako Ministra Kolarstwa) zakupiła legendarny rower, wszystkie stare wspomnienia odżyły. Postanowił: „kupię i wystartuje na nim w Bydgoszczy!„
– W dzieciństwie miałem czerwony Wigry 3. Później gdzieś mi ten rower zniknął. Kiedy zobaczyłem, że Ministra Kolarstwa wstawia go do swojej stajni, zacząłem rozglądać się za jakimś ładnym egzemplarzem. Znalazłem na grupie rowerowej, kupiłem i rozpocząłem renowację.
Marcin nie należy do zawodników, którym zależy na wynikach. Lubi atmosferę startów. Podoba mu się aktywne życie i weekendowe wypady do innych miast. Start na Wigrach wpisuje się w to idealnie. Dodatkowo nie przepada za dłuższymi dystansami przez problemy z plecami. Tutaj chodzi po prostu o fun!
– Można się ścigać o wynik, a można się bawić. Wszystko jest dla ludzi, a przecież taka formuła jest lepsza niż jakikolwiek brak ruchu. Nie muszę walczyć o pudło, aby brać się za aktywność, starty w biegach, czy triathlonie. Dwa razy do roku robię maraton (poza Polską). Łączę City break z bieganiem. Zawsze są fajne wspomnienia – mówi.

Odpicuj mi Wigry 3
Za klasykami z PRL-U stoi dzisiaj cała społeczność pasjonatów. Zbierają rowery, odnawiają i jeżdżą. Dyskutują na grupach rowerowych na Facebooku. Czasem spotykają się na zlotach składaków. Wigry, Jubilaty i Jaguary zyskują drugie życie w rękach ludzi, którzy traktują je jak coś więcej niż tylko złom. Dla nich jest to historia, wspomnienia i pasja.
Marcin połączył w tym sport i dobrą zabawę. Wsiąknął w to bardzo mocno i mówi, że właśnie dzięki renowacji pierwszego roweru poznał całe środowisko fanów starych rowerów Romet.
– Moja kolekcja jest zasadniczo skromna: Wigry 3, dwa Jubilaty i „Jugol”. W zeszłym roku wystartowałem żółtym Jubilatem z 1987 roku na 1/4, a później Wigrami na 1/8. Pojechałem też duathlon w Świdnicy na Wigrami. W tym roku zrobiłem 1/4 Jubilatem z 1978 roku i 1/8 na ulubionym Wigry – mówi.
Dla niektórych stare roweru z PRL-u są symbolem nostalgii. Jeszcze inni mają związane z nim wspomnienia pierwszych podróży. Jak zaznacza Kopczyk, służyły jako środek transportu w czasach, w których „nie miało się za wiele”.
– Te rowery mają „duszę”. Fajnie jest przywracać do życia. W końcu dla wielu z nas to wspaniałe wspomnienia i emocje. A ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie skarby mają gdzieś w piwnicy. Szkoda, żeby skończyły na złomie, skoro znów mogą sprawić radość.
ZOBACZ TEŻ: Lista wszystkich zniżek Akademii Triathlonu!

W Bydgoszczy jest klimat!
Zawodnik mówi, że jazda na Wigrach 3 idealnie wpasowuje się w atmosferę zawodów Enea Bydgoszcz Triathlon. Na kultowych rowerach jeździ już kilka edycji. Podziwiają go kibice, którzy czasem krzyczą, że „kiedyś pracowali w bydgoskim Romecie”. Sędziowie zerkają z uśmiechem. Zawodnicy wspierają. A on czasem ich wyprzedza!
– Bardzo dużo zawodników dopingowało, jak wyprzedzali, a często słyszałem, że „szacun i piękny rower”. Fakt, jest odpicowany, pełna polerka, twardy wosk na lakier. Gadżety takie jak ramię bezpieczeństwa. Ale minę mają ludzie, jak na podjeździe wyprzedza się kogoś na szosie za kilkanaście tysięcy – bezcenna (śmiech).
Nasz rozmówca wspomina, że na 1/4 było trudno przez deszczowe warunki i wiatr. Tam miał średnią prędkość 25-30 km/h i „kolega jadący Wigry 84″ był jeszcze szybszy”. Dystans przejechał na Jubilacie, gdzie przeszkadzało mu nieco niewygodne skórzane siodło. Drugiego dnia zawodów pojechał 1/8 na Wigry 3. Tam trasa 20 km zajęła mu około 45 minut.

Kolegę jadącego na Wigrach nie wspominamy przypadkowo. Nie wiemy dokładnie, kto jako pierwszy pojechał triathlon w Bydgoszczy na rowerze z PRL-u. Może ktoś, kto zasugerował się wyczynem Adama Wrzeciana z 2013 roku? Dzisiaj wiemy na pewno, że na legendarnych rowerach sprzed lat zawody jeździ całkiem spora grupa osób. Marcin wspomina, że w poprzedniej edycji… widział 10 takich zawodników. Robi się z tego „Klub ludzi pozytywnie zakręconych”.
A sam Marcin nie planuje poprzestać na kilku rowerach. Wkrótce do jego kolekcji dołączy projekt na framesecie Waganta Sporta z 1985 roku. Piaskowanie ramy, malowanie proszkowe, nowe koła. Może i na takim rowerze pojedzie wolniej. W pamięci pozostanie jednak na znacznie dłużej! Wszak nie chodzi o to, na jakim rowerze się jeździ, ale z jakim uśmiechem dojeżdża na metę.
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.

