Wojtek Meissner: „Noworoczny trening to czysta przyjemność. Alkohol odstawiłem kilka lat temu”

Jak triathloniści spędzają Sylwestra i czy wierzą w noworoczne postanowienia? Wojtek Meissner opowiada o bieganiu w pierwszym dniu roku, domowej pizzy i lekcjach, jakie wyniósł z debiutu na pełnym dystansie.

Z okazji zbliżającego się Nowego Roku Akademia Triathlonu przygotowała serię kilku szybkich pytań dotyczących sylwestra. Jak świętują polscy zawodnicy? Czy trzymają się noworocznych postanowień?

Grzegorz Banaś: Czy stawiasz sobie każdego roku nowe postanowienia? Udaje Ci się je realizować czy może rozpływają się z czasem? Niekoniecznie musi chodzić o postanowienia sportowe.

Wojtek Meissner: Tak zazwyczaj faktycznie, każdego roku pojawia się pomysł na kolejne postanowienia czy drobne zmiany, bo raczej unikam skrajnego podejścia i choć większość nie wypala, to niektóre trwają już kilka lat.

GB: Zdarzyło ci się kiedyś realizować noworoczny trening z kacem? Czy w sylwestra pozwalasz sobie na alkohol? Jak wygląda impreza sylwestrowa triathlonisty?

WM: Noworoczny lub sylwestrowy trening to czysta przyjemność, gdy większość jeszcze śpi, jest totalna cisza i spokój, co świetnie sprzyja rozbieganiu i zrobieniu miejsca na kolejne smakołyki. Zawsze na trzeźwo, ponieważ już dobre kilka lat temu całkowicie odstawiłem alkohol, a by było śmieszniej, to właśnie było postanowienie noworoczne, które jak widzimy działa do dziś.

ZOBACZ TEŻ: Przed 30. urodzinami osiągnął coś, co udało się nielicznym. Sam Long z historycznym sukcesem

GB: Mówią: jaki sylwestrowe, taki nowy rok. Czy to powiedzenie się kiedyś u Ciebie sprawdziło?

WM: Nie jestem typem imprezowicza, dlatego nie mam wielkich wspomnień z balów sylwestrowych, lecz anomalia pogodowa, która była kilka lat temu i pierwszego stycznia dosłownie +15C co pozwoliło na dłuuuugi coffee ride na krótkie portki (śmiech).

GB: Masz jakieś sylwestrowe/ noworoczne tradycje, które realizujesz każdego roku?

WM: Domowa pyszna pizza lub solidny burger także z domowej produkcji to chyba najlepsza tradycja, bo przecież nie samym triathlonem człowiek żyje.

GB: Jaka była najważniejsza lekcja (sportowa) tego roku?

WM: Zdecydowanie cala otoczka debiutu na MP Ironman w Malborku. Od własnych przygotowań, przez planowanie strategii żywieniowej, aż do samego startu i walce sam ze sobą, zimnem, zmęczeniem, lecz także konsekwentnej realizacji planu. Lekcja? Zdecydowanie nauka słuchania swojego organizmu

fot. Castle Malbork Triathlon
Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane