W ubiegłorocznych mistrzostw świata IRONMAN 70.3 Imogen Simmonds ulokowała się tuż za podium. Teraz, w próbkach pobranych przed zawodami, wykryto zakazane substancje. Według triathlonistki przekazane zostały przez partnera podczas zbliżenia intymnego.
ZOBACZ TEŻ: Lista Substancji i Metod Zabronionych 2025. Co się zmieniło?
W sezonie 2024 Imogen Simmonds zdobyła srebro podczas zawodów T100 w Londynie. Kilka miesięcy później zajęła 4. miejsce na mistrzostwach świata IRONMAN 70.3 w Taupo. 26 stycznia 2025 roku opublikowała natomiast wpis w mediach społecznościowych – w jej organizmie wykryto zakazane substancje.
Substancja zakazana przekazana podczas intymnych relacji
W środę 26 stycznia w mediach społecznościowych szwajcarskiej zawodniczki PRO pojawiło się oświadczenie. 8 grudnia 2024 roku została poddana losowej kontroli antydopingowej poza zawodami w ramach przygotowań do mistrzostw świata IRONMAN 70.3. Wynik testu okazał się pozytywny. W próbkach triathlonistki wykryto (jak pisze Simmonds): „metabolit ligandrolu”.
Ligandrol, znajdujący się na liście substancji zakazanych, stosowany jest w celu zwiększenia masy mięśniowej i siły. W oświadczeniu Simmonds wskazuje, że ilość substancji, którą u niej wykryto jest: „porównywalna do szczypty soli w basenie olimpijskim, która nigdy nie dałaby mi żadnej przewagi w wydolności”.
Po otrzymaniu wyników była: „zszokowana i zdruzgotana”. Nie miała pojęcia: „czym jest ta substancja ani jak mogła się znaleźć w organizmie”. Według Simmonds, po otrzymaniu informacji zatrudniła doświadczonych prawników, aby wyjaśnić sprawę.
W wyniku prywatnego dochodzenia i badań odkryto, że wieloletni partner triathlonistki, bez jej wiedzy, stosował „ligandrol, aby poprawić swoją sylwetkę w okresie, w którym przeprowadzono pozytywny test”.
– Na polecenie mojego zespołu prawnego mój partner i ja natychmiast poddaliśmy się analizie próbek włosów, która potwierdziła, że nigdy nie przyjmowałam ligandrolu (mój wynik był negatywny), podczas gdy mój partner zażywał tę substancję w danym okresie (jego wynik był pozytywny) – pisze Simmonds.
Jak tłumaczy: „biorąc pod uwagę chronologię wydarzeń – w szczególności fakt, że mój test antydopingowy sześć dni wcześniej oraz 22 dni później dał wynik negatywny, a także że mój partner i ja utrzymywaliśmy intymne relacje w dniu oraz w przeddzień mojego testu 8 grudnia 2024 roku – mój zespół prawny i ja doszliśmy do wniosku, że substancja ta dostała się do mojego organizmu poprzez przeniesienie płynów ustrojowych”.

„Byłam regularnie testowana”
Imogen Simmonds przyznała, że zatrudniła: „najlepszego eksperta na świecie”, aby pomógł udowodnić jej niewinność. Zawodniczka ma zamiar przedstawić dowody organizacji IRONMAN i ITA zgodnie z obowiązującymi procedurami.
– Byłam regularnie testowana zarówno w trakcie zawodów, jak i poza nimi przez ostatnie kilka lat, zawsze uzyskując wyniki negatywne, dlatego cała ta sytuacja jest dla mnie prawdziwym koszmarem i czymś, czego nigdy nie spodziewałam się przeżyć. Bardzo poważnie traktuję swoje obowiązki w zakresie antydopingu i głęboko wierzę w czysty sport, dlatego kojarzenie mojego nazwiska z zakazaną substancją jest dla mnie druzgocące. Nie jestem pierwszym sportowcem, któremu się to przydarzyło, i prawdopodobnie nie będę ostatnim, dlatego mam nadzieję, że moja historia pomoże zwiększyć świadomość na temat tego rodzaju zanieczyszczenia – stwierdza w oświadczeniu.
Ciekawe od kogo Karaś dostał, od kolegi ?