AirBike i ergometr wioślarski to dwa urządzenia, które potrafią błyskawicznie podnieść tętno i poprawić wydolność. Ale które z nich lepiej uzupełni plan triathlonisty? Sprawdzamy różnice i korzyści każdego sprzętu.
W triathlonie liczy się nie tylko siła nóg, ale też wytrzymałość całego ciała. Treningi na maszynach cardio są idealnym sposobem na budowę tlenowej bazy, spalanie kalorii i utrzymanie formy poza sezonem startowym. Zarówno AirBike, jak i ergometr wioślarski potrafią dać w kość — ale na różne sposoby.
AirBike – pełne zaangażowanie mięśni i intensywność bez granic
AirBike to sprzęt, który reaguje na Twoje tempo – im mocniej pedałujesz i odpychasz ramionami, tym większy opór generuje wentylator. To idealne narzędzie do treningów interwałowych (HIIT), które rozwijają zarówno moc, jak i zdolność regeneracji. Urządzenia marki Schwinn czy Horizon oferują stabilną konstrukcję i płynny opór, dzięki czemu nawet krótkie sesje są wyjątkowo efektywne.
ZOBACZ TEŻ: AirBike – to maszyna, która po prostu Cię spala
Ergometr wioślarski – wydolność i technika w jednym
Z kolei ergometr wioślarski angażuje ponad 80% mięśni ciała, kształtując siłę, koordynację i rytm oddechu. Dla triathlonisty to świetne uzupełnienie treningu kolarskiego i biegowego – szczególnie w okresie bazowym. Regularne wiosłowanie poprawia ekonomię ruchu i uczy efektywnego wykorzystania energii.
ZOBACZ TEŻ: Ergometr wioślarski w treningu triathlonisty – czy warto uzupełnić plan treningowy?
Co wybrać?
Jeśli zależy Ci na krótkich, mocnych jednostkach, postaw na AirBike’a. Jeśli szukasz treningu wydolnościowego, który poprawia technikę i angażuje całe ciało — wybierz ergometr. Wielu triathlonistów łączy oba urządzenia, tworząc domową strefę cardio, w której można trenować niezależnie od pogody.
Pamiętaj też, że sprzęty marek Horizon, Matrix, Schwinn i Synca kupisz taniej z kodem „akademiatriathlonu” – zyskasz aż 18% zniżki na stronie Johnson Fitness.

