W Tłusty Czwartek większość z nas zastanawia się, ile kalorii ma jeden pączek. Uczestnicy wyścigu Tour de Donut myślą odwrotnie: ile pączków muszę zjeść, żeby… poprawić czas!
Wyścig, w którym liczy się liczba zjedzonych pączków? Tak! Prawie 40 lat temu grupa kolarzy z Illinois wpadła na pomysł wyścigu, który miał naśladować Tour de France. Był jednak pewien „twist”, bo zawodnicy mieli zatrzymywać się na pączki, a każdy zjedzony odejmował cenne minuty od czasu końcowego.
Na czym polega Tour de Donut?
Wyścig (a właściwie wyścigi) Tour de Donut to rywalizacja, w której zawodnicy muszą przejechać około 35 mil (50 kilometrów). Po drodze czekają na nich oryginalne stacje odświeżania, którymi są sklepy z pączkami. W każdym mogą zatrzymać się, zjeść tyle pączków, ile chcą, a następnie kontynuować jazdę.
Zasada jest prosta: za każdego zjedzonego pączka od oficjalnego czasu odejmowane jest pięć minut! O zwycięstwie decyduje czas końcowy, czyli tzw. „donut time”, który jest czasem na mecie zawodnika po odjęciu bonusów za liczbę zjedzonych pączków. Podczas wyścigu jedna z klasyfikacji nagradza zawodnika, który po drodze zjadł najwięcej donutów.
Przejeść rywali
Pierwsza edycja Tour de Donut odbyła się w 1989 w Staunton w stanie Illinois. Organizatorzy zainspirowali się oczywiście Tour de France tworząc zabawną wersję wyścigu, która odbywa się w tym samym czasie co TdF. Ich pomysł zaczął szybko zyskiwać uznanie – frekwencja przez lata rozrosła się do prawie 2.000 uczestników. O imprezie nakręcono również film dokumentalny „Tour de Donut: Gluttons for Punishment”, który śledzi drogę dwóch kolarzy chcących „przejechać i przejeść” resztę stawki.
Dzisiaj „Tour de Donut” obecny jest w kilku miastach Stanów Zjednoczonych. Jedna z popularniejszych edycji odbywa się w mieście Troy w stanie Ohio. Zawodnicy startują na kilku dystansach: od niecałych 10 mil (Hole), przez 20 mil (Mini), klasyczne 34 mile (Full), aż po niemal 60 mil w formule Double D Challenge. Jest to ponad 96 kilometrów. Możliwe są starty indywidualne, drużynowe i rywalizacja na rowerze tandemowym.
Podobne pączkowe wyścigi odbywają się również w Katy w Teksasie (nazwany „najsłodszym wyścigiem Teksasu), San Luis Obispo w Kalifornii, Seattle w Waszyngtonie i New Wilmington w Pensylwanii. Imprez jest więcej i każda ma nieco zmienione zasady, czyli np. bonusowy czas za zjedzenie pączka.
Ile kalorii ma jeden pączek?
Ile właściwie kalorii ma ten tłustoczwartkowy przysmak? To zależy od tego, jaki to rodzaj pączka. Szacuje się, że zwykły z lukrem i dżemem to około 300 do 350 kcal. Wersja z dziurką (tak, którą zajadają się w USA) ma trochę mniej, bo około 250 kcal. Jeśli jednak ktoś woli np. pączek z bitą śmietaną lub adwokatem, to musi liczyć około 400-450 kcal.
Żeby spalić jednego pączka, trzeba biec w umiarkowanym tempie około 25 minut lub jechać na rowerze (również tempo umiarkowane) około 40 minut. Więcej pisaliśmy o tym w osobnym tekście: Pączek! Ile ma kalorii i jak szybko go spalić?
Jeśli więc zrobisz sobie dzisiaj personalny „Tour de Donut” i spędzisz na rowerze trochę czasu, raczej nie musisz martwić się o kalorie. Ale pamiętaj, że pączki nie odejmują czasu 😉

