Koszula flanelowa i papierosy jako wpisowe. Barkley Marathons – najtrudniejszy ultramaraton na świecie 

Barkley Marathons przez wielu uznawany jest za najtrudniejszy ultramaraton na świecie. Z pewnością jest on najbardziej tajemniczy. Za wpisowe płaci się flanelową koszulą, a zamiast chipów liczących okrążenia, wyrywa się kartki ze znalezionych książek.

ZOBACZ TEŻ: Kalendarz ultratriathlon 2024. Kto z Polaków na listach startowych?

Barkley Marathons jest prawdopodobnie jednym z najbardziej znanych biegów ultra na całym świecie. Zainteresowanie buduje przede wszystkim swoją tajemniczością i poziomem trudności. Od 1989 roku do 2026 ukończyło go jedynie 22 osoby.

Inspiracją dla powstania zawodów stał się natomiast morderca Martina Luthera Kinga Jr. – James Earl Ray. W 1977 zbiegł on z więzienia Brushy Mountain State Penitentiary i w lesie, w którym dziś odbywają się zawody, w ciągu 54.5 godzin pokonał jedynie 19 km. 

Gary Cantrell, lokalny mieszkaniec, zakpił wówczas z uciekiniera i uznał, że w tym czasie on sam mógłby pokonać co najmniej 100 mil. W ten sposób wpadł na pomysł stworzenia nietypowych zawodów. Wyścig nazwał na cześć swojego wieloletniego sąsiada i towarzysza biegowego, Barry’ego Barkleya.

Tablica rejestracyjna za wpisowe

Tajemniczość wyścigu wynika głównie z faktu, że nikt tak naprawdę nie wie, jak i gdzie się zarejestrować oraz kiedy rozpocznie się wyścig. Pomimo ponad tysiąca rejestracji każdego roku, dopuszczanych jest tylko czterdziestu biegaczy. 

Opłata startowa wynosi… 1.60$. Biegacze debiutujący w zawodach w ramach opłaty muszą przywieźć również tablice rejestracyjne ze swojego stanu/kraju. Ci, którzy brali już udział w zawodach, muszą „wpłacić” dodatkowo wyznaczone upominki. Na przestrzeni lat były to m.in. koszula flanelowa czy paczka papierosów Camel. 

Przy zgłoszeniu trzeba również napisać list motywacyjny, w którym uzasadni się prawo do startu w Barkley Marathons. Gdy zostaniesz dopuszczony do wyścigu, otrzymasz wysłane na domowy adres zaproszenie wraz z listem… kondolencyjnym. 

Źródło: Apple TV

Pięć pętli śmierci

W Barkley Marathons uczestnicy biegną pięć okrążeń przez trudny teren i nawigują samodzielnie, bez GPS, bez zegarków. Każdego roku trasa jest inna, więc przygotowanie się jest niemożliwe. W trakcie zawodów kilkukrotnie zmienia się też kierunek biegu na przeciwny. 

Na każdym okrążeniu uczestnicy mijają punkty kontrolne: miejsce, w którym na łonie natury zawieszona jest… książka. Biegacze wyrywają z niej stronę odpowiadającą ich numerowi startowemu jako dowód ukończenia pełnego okrążenia. Brak strony oznacza konieczność dalszych poszukiwań. Bez odpowiedniej kartki nie można rozpocząć kolejnego okrążenia. 

Łącznie uczestnicy „pięciu pętli śmierci” pokonują około dwustu kilometrów. Zajmuje im to 60 godzin. Sportowcy mogą wybrać również nieco mniej wymagającą wersję „Fun Run”, czyli trzy okrążenia. Jednak w rzeczywistości również ten dystans kończy niewielka liczba zawodników. Na trasie zawodnicy nie mogą liczyć na żadną pomoc z zewnątrz. Na punktach kontrolnych znajduje się jedynie woda. 

ZOBACZ TEŻ: Wyścig ultra w wykonaniu księżniczek Disneya? „To wyzwanie porównywalne do Ironmana”

„Ludzka ofiara”

Na każde okrążenie przewidziano dwanaście godzin. W praktyce większość uczestników odpada po jednej lub najwyżej dwóch pętlach. Jak podkreślają dziennikarze TriathlonToday: „trudno o wyścig, w którym tak niewielu uczestników ostatecznie dociera do mety”. 

Spośród wszystkich zawodników wybierana jest również „ludzka ofiara”. Tytuł ten otrzymuje biegacz z pierwszym numerem startowym, który według organizatorów ma najmniejsze szanse na ukończenie jednego okrążenia. 

Zebrani na miejscu zawodnicy o starcie dowiadują się godzinę przed, kiedy organizatorzy wydadzą sygnał poprzez dmuchanie w tzw. kocha – wielką, grająca muszlę. Sam wyścig rozpoczyna się natomiast gdy Gary Cantrell zapali papierosa. 

Źródło: Runners Word

Jasmin Paris – pierwsza kobieta, która ukończyła najtrudniejszy ultarmaraton na świecie 

W 2024 roku zawody rozpoczęły się 20 marca, a skończyły w nocy 22. Ówczesna edycja okazała się rekordową. Aż dwunastu biegaczy ukończyło tzw. „Fun Run”, siedmiu wystartowało w piątym, ostatnim okrążeniu, a ostatecznie linię mety przekroczyło aż pięciu zawodników. 

Najszybszy okazał się Ihor Verys. Kanadyjski biegacz pokonał pięć okrążeń w czasie 58:44:59, co dało mu 75 minut przewagi nad magiczną granicą sześćdziesięciu godzin. Na mecie skomentował uszczypliwie: „Nie mogliście dać szóstego okrążenia?”.

Na kartach historii Barkley Marathons zapisała się również Jasmin Paris, która jako pierwsza kobieta w historii ukończyła zawody, docierając na metę niecałe dwie minuty przed końcem limitu. 

Film dokumentalny z edycji 2023 dostępny jest na YouTube.

Będzie jeszcze trudniej

Niezwykle wysoka liczba finiszerów w 2024 roku nie przypadła Cantrellowi do gustu, a żart Verysa z 2024 potraktował najwyraźniej niezwykle serio. Od razu zapowiedział, że w przyszłości uczyni zawody jeszcze trudniejszymi. I słowa dotrzymał.

W 2025 roku do mety nie dotarł żaden z uczestników, a impreza przeszła do historii jako jedna z najszybciej skończonych edycji. W sieci miały pojawiać się m.in. relacje o tym, że kilku zawodników nie wróciło długo po upływie 12-godzinnego limitu. Nie było z nimi żadnego kontaktu – ani radiowego ani telefonicznego. Widziano ich podobno błąkających się w okolicach pobliskiej autostrady. Jedynie John Kelly ukończył Fun Run z czasem 39:50:27.

W 2026 sytuacja nie wyglądała inaczej. Keith Dunn, jedyna osoba uprawniona do prowadzenia relacji z zawodów, informował, że edycja miała jedną z najmocniejszych list startowych w historii. Jednak po pierwszym okrążeniu z rywalizacji… odpadło ponad 70% zawodników.

Druga pętla okazała się równie brutalna. Na starcie trzeciej pozostało czterech biegaczy: Damian Hall, Sébastien Raichon, Mathieu Blanchard i Max King. Już na jej początku King i Blanchard wycofali się z wyścigu.

Po ponad 38 godzinach w punkcie kontrolnym przed czwartą pętlą zameldował się Raichon. Zaliczono mu ukończenie Fun Run. On sam zdecydował się jednak nie kontynuować biegu. Hall również dotarł do końca trzeciej pętli, lecz brakowało mu kilku wymaganych stron z książek, służących jako dowód nawigacji do ukrytych punktów kontrolnych. Oznaczało to, że nie podążał prawidłową trasą i nie mógł kontynuować rywalizacji.

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane