Brak snu, ból i użądlenia os na trasie MŚ. Robert Karaś znów zadziwia świat!

Dla wielu osób informacja o udziale w Mistrzostwach Świata 10x IRONMAN Roberta Karasia była sporym zaskoczeniem. Zaledwie kilka tygodni temu zawodnik przeszedł operację. Podczas zawodów w Szwajcarii jest jednak zdecydowanym liderem z ogromną przewagą nad innymi zawodnikami.

W niedzielę o godzinie 18:00 rozpoczęła się rywalizacja w ramach mistrzostw świata 10x IRONMAN. Na linii startu stanęło trzech Polaków: Robert Karaś, Adrian Kostera i Tomasza Lus. Łącznie zawody rozpoczęło 19 zawodników z całego świata (obecnie wyścig kontynuuje 16 zawodników; stan na: 17 sierpnia, 14:00). Ultratriathlon w szwajcarskim Buchs nad Renem to 38 km pływania, 1800 km jazdy na rowerze i 442 kilometry biegu.

Największym zaskoczeniem okazała się obecność Roberta Karasia, który wcześniej nie komunikował otwarcie o swoich planach startowych. Dociekliwi zauważyli, że na liście startowej jest jego nazwisko, sam Karaś jednak tego nie potwierdził. Wielokrotny mistrz i rekordzista świata w ultratriathlonie zaledwie kilka tygodni temu przeszedł operację. Jego start był więc wielką niewiadomą. Pojawił się jednak ze swoim supportem w Buchs i na pływaniu od razu objął prowadzenie.

ZOBACZ TEŻ: Karaś, Kostera i Lus walczą w MŚ 10x Ironman

Kilkadziesiąt godzin bez snu

Karaś jako pierwszy wyszedł z wody. Przepłynięcie 38 km zajęło mu około 9 godzin. Od samego początku miał ogromną przewagę nad rywalami. Po kilkunastu godzinach jazdy na rowerze, kiedy przekroczył 500 kilometrów, po raz pierwszy zasygnalizował swojej ekipie pojawienie się bólu. Do tego momentu nie spał nawet minuty!

Robert jest cały czas na trasie. Nie śpi od 35 godzin. Przygotowujemy mu cały czas kolejne porcje jedzenia. Suszymy ciuchy. Cały czas leje, a więc zmienia je bardzo często. Praca wre. Szokujące jest to, że dopiero po raz pierwszy wspomniał o bólu, a przecież kilka tygodni temu miał operację, która miała sprawić, że będzie mógł dłużej wysiedzieć na rowerze – powiedział Kacper Adam, członek jego supportu.

Robert zdecydował się na drzemkę dopiero po 40 godzinach rywalizacji. Potrzebował zaledwie 20 minut odpoczynku, po których od razu wrócił na rower. Później spał jeszcze około 1,5 godziny. Wkrótce jego ekipa poinformowała, że pokonał połowę z odległości 1800 kilometrów!

Największym problemem stały się… osy!

Wczoraj okazało się, że największym problemem Roberta stały się wszechobecne osy, które atakowały go na trasie w Buchs. Zawodnik został użądlony aż 7 razy. – Ciało reaguje opuchlizną, ale jego mental pozostaje silny – mogliśmy przeczytać.

Jeżeli zastanawiacie się, w jaki sposób ekipa Roberta starać się wspierać go mentalnie, to kluczem okazuje się ulubiona muzyka zawodnika. Podczas każdego okrążenia, jego support wita go ulubionymi utworami.

Dzisiaj najważniejsze jest to, aby utrzymać Roberta w dobrym stanie mentalnym. Jest mu bardzo ciężko. Staramy się podkręcić trochę jego uśmiech na twarzy. Wybieramy te piosenki, które uwielbia. Czekamy. Co około 16 minut tutaj przejeżdża. Kontynuuje swój morderczy wyścig. Jesteśmy zaskoczeni tym, co tutaj wyprawia – powiedział w nocy Kacper Adam.

W momencie pisania tego tekstu Robert przejechał już 1500 kilometrów. Jak powiedziała partnerka zawodnika, Agnieszka Włodarczyk, to odległość jak z Warszawy do Mediolanu. Ma 360 km przewagi nad kolejnym zawodnikiem. Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj rozpocznie ostatnią i decydującą część rywalizacji, czyli bieganie. Każda pętla ma 1,2 km, a do pokonania będzie 440 km. Czy Robert Karaś ponownie zadziwi świat? Odpowiedź jest oczywista – już to robi!

Support Karasia: Grzegorz Jarecki, Janisz Borczyk (kwestie sprzętowe, rower), Kacper Adam (social media), Rajmund Nafalski (fotograf), Adrian Rudas (żywienie, suplementacja), Tomasz Domański, Agnieszka Włodarczyk z Milanem.

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,501FaniLubię
979ObserwującyObserwuj
284SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X