COVID-19 vs. grypa, czyli dlaczego masz uważać

1

Koronawirus i COVID-19 – kompendium wiedzy. Postanowiliśmy razem z profesorem Arturem Pupką, na bazie artykułu Adama Jesionkiewicza, w skróconej wersji pokazać Wam wszystkie najważniejsze aspekty tego, co się dzieje w Polsce i na świecie. Wyjątkowo publikujemy tekst, który nie ma bezpośredniego związku z triathlonem i mogłoby się wydawać, że tematycznie nie pasuje do naszego portalu. Jednak skala zjawiska i wiele kontrowersji, które pojawia się w sieci, wymaga wyjaśnienia.

Z przerażeniem czytam różne komentarze w sieci i mediach społecznościowych, które zamieszczają inteligentni i wykształceni ludzie, niektórzy z nich są autorytetami, mentorami i drogowskazami dla innych. Jednak poprzez swoje nieodpowiedzialne i emocjonalne wpisy przyczyniają się do bagatelizowania zagrożenia. Pod pozorem walki z paniką, robią coś zupełnie odwrotnego. Przyczyniają się do tego, że spora grupa ludzi zbagatelizuje zagrożenie, a później wybuchnie panika, z którą teraz rzekomo walczą. Porównywanie jeden do jednego COVID-19 do grypy, a umieralności z powodu koronawirusa do liczby śmiertelnych wypadków na drogach, to skrajna nieodpowiedzialność i bzdura. Oto dlaczego.

Niniejszy tekst jest w zdecydowanej większości oparty o doskonały tekst Adama Jesionkiewicza, uzupełniony wnioskami z moich rozmów z Adamem, profesorem Arturem Pupką i lektury wielu naukowych publikacji, na które powołuje się autor oryginalnego tekstu, którego całość znajdziecie tutaj. Bazuje on na tekście: FAQ Dave Troy. Dla przejrzystości, zdania pochodzące z artykułu, który Adam pozwolił nam dowolnie wykorzystać, będę pisał kursywą.

Uwaga: poniższy artykuł nie jest instrukcją medyczną, ani konkretną poradą, jak postępować w przypadku zarażenia, czy innych konsekwencji wynikających z wybuchu epidemii. W powyższych kwestiach skontaktuj się z ekspertem/lekarzem.

Podpisuję się pod słowami Adama, który na początku zaznaczył:  “Jestem wielkim przeciwnikiem siania paniki, ale bardziej szanuję pragmatyczne rozumienie problemów, co pomaga je kontrolować, choćby w przestrzeni mentalnej. Ignorowanie danych i potencjalnego zagrożenia uważam za ignorancję”.

Na początek najważniejsze rzeczy, bez zrozumienia których nie będziesz w stanie reagować prawidłowo na wszystkie docierające informacje – szybkość działania koronawirusa i skala.

Trzeba sobie uświadomić różnice między czymś, co jest statyczne lub rośnie liniowo, a zjawiskiem wzrostu wykładniczego, z którym mamy właśnie do czynienia. (film tłumaczący to zjawisko na końcu artykułu).

Dlaczego ludzie wariują na ten temat bardziej niż w przypadku zwykłej grypy?

Każda osoba zarażona grypą sezonową zaraża około 1,3 osób w swoim otoczeniu. W przypadku SARS-CoV-2 (wirus wywołujący Covid-19) szacuje się, że nosiciel zaraża około trzy razy więcej ludzi (szacuje się na 2–4). Liczba ta nazywana jest „R0” (reproductive number). Doprowadzi to bardzo szybko do wielu innych przypadków i może całkowicie przeciążyć mocno już obciążony system medyczny.

I to jest jednym z największych problemów – szybkość rozprzestrzeniania się i łatwość z jaką się zarażamy: bo nie ma szczepionki (i nie będzie prawdopodobnie jeszcze około roku), bo wirus jest nowy i nikt nigdy nie chorował na COVID-19. Na grypę i wiele jej pochodnych wielu z nas chorowało, są szczepienia, itp. Tutaj mamy do czynienia z nieprawdopodobnie szybkim rozprzestrzenianiem się wirusa. I dlatego masz siedzieć w domu. Dzięki temu dynamika zarażania jest mniejsza, a co za tym idzie, szpitale mogą sobie (jeszcze) poradzić z przyjmowaniem chorych. Za kilka miesięcy, kiedy być może wszystko wróci do normy, niektórzy pewnie powiedzą: “No i po co było tyle zamieszania? Nic się wielkiego nie stało!”. Jeśli tak będzie, to m.in. dlatego, że posłuchałeś apelu, zostałeś w domu, przestrzegałeś kwarantanny i wszystkich zaleceń. Nie dlatego, że COVID-19 był “jak zwykła grypa”.

A co takiego złego jest w dużej liczbie chorych w szpitalach? To kolejne kluczowe pytanie.

LICZBA A STAN CHORYCH

Spójrz uważnie na poniższą grafikę. To porównanie chorych na grypę i COVID-19 we Włoszech.

Żółty kolor dla COVID-19 to liczba przypadków intensywnej terapii, czerwony – zgony. Dla grypy jest to odpowiednio niebieski i fioletowy. Widzisz różnicę? Jest coś jeszcze. Wszystkie średnie przypadki COVID-19 wymagają podania tlenu skoncentrowanego, a około 8% respiratora. Jeśli nie, ludzie duszą się, bo mamy do czynienia z ciężką niewydolnością płuc. Jak podkreśla profesor Artur Pupka: Covid-19 w najbardziej zaawansowanej postaci ma piorunujący przebieg, od pojawienia się objawów do śmierci spowodowanej ostrą niewydolnością oddechową, ostrą niewydolnością krążenia lub sepsą ogólnoustrojową mija ok. 8 dni! 

Jeżeli jeszcze chcesz porównywać COVID do grypy, to chyba właśnie powinieneś przestać to robić. Niektórzy faktycznie przejdą COVID bez większych problemów, ale to nie argument, żeby bagatelizować to, co się dzieje.

Dlaczego miałbym się tym przejmować? Wirus nie wydaje się być aż tak bardzo śmiertelny?
Dla zdrowych osób w wieku poniżej 50 lat wirus nie wydaje się być szczególnie zabójczy —wskaźnik śmiertelności jest “tylko” trochę wyższy niż przy infekcji grypą. Ten cudzysłów nie jest przypadkowy, w rzeczywistości mówimy tu o 10–20 krotnym wzroście (zależnie od kohorty wiekowej), co samo w sobie nie jest pocieszające. Wirus staje się bardziej śmiertelny w segmencie starszych pacjentów. Poniższa tabela przedstawia współczynnik umieralności według przedziału wiekowego w porównaniu z grypą (flu). WHO szacuje średni wskaźnik śmiertelności na 3,4%, który jest kilkakrotnie wyższy niż grypa. I chociaż pewnie ty nie umrzesz, to możesz nieświadomie przekazać go innym (także starszym, włącznie z najbliższą rodziną w czasie niedzielnego obiadu u mamy/babci), co bez wątpienia przeciąży nasz system opieki zdrowotnej. A to doprowadzi do tego, że na szpitalnych łóżkach nie położy się wiele osób, także tych, którzy nie mają nic wspólnego z koronawirusem — rzutując negatywnie na ogólny stan bezpieczeństwa zdrowotnego ludzi.

Śmiertelność Covid-19 dramatycznie rośnie wraz z wiekiem w porównaniu z grypą.

Profesor Artur Pupka: “Niepokojący jest, obserwowany ostatnio (np. w USA), wzrost liczby chorych na Covid-19 w młodszych grupach wiekowych (najwiecej w wieku 35-45 lat). Szczególnie niepokojący jest brak dodatkowych obciążeń chorobowych u tych chorych.

Jeśli i tak prawdopodobnie się nim zarażę, infekcję przejdę podobną do grypy, to dlaczego po prostu tego nie zignorować? Nie chcę zmieniać moich życiowych nawyków tylko z tego powodu i nie wydaje mi się to tak bardzo niebezpieczne.
Nie chcesz być osobą, która zużyje zasoby medyczne, których ktoś inny będzie potrzebował bardziej niż ty. To nasze etyczne pryncypium walki z tą chorobą. Nadrzędnym celem jest walka z rozprzestrzenianiem się wirusa, aby zasoby służby zdrowia (takie jak respiratory, czy koncentratory tlenu) były dostępne dla osób, które najbardziej ich potrzebują. W przypadku niekontrolowanej epidemii te zasoby zostaną zapewne ograniczone tylko dla osób, których rokowania są najbardziej optymistyczne. Im wcześniej ograniczymy zasięg epidemii, tym wszystkim będzie żyło się lepiej. Poniższa grafika wyjaśnia dokładnie, dlaczego kwestia “wydajności” systemu opieki zdrowotnej jest tak ważna. Jeśli uda nam się spowolnić rozprzestrzenianie wirusa, będziemy mieć więcej czasu na przygotowanie się; wolniejsze rozprzestrzenianie się epidemii uratuje wiele istnień ludzkich.

Czy inne choroby, takie jak SARS, MERS lub wirus H1N1 nie są bardziej śmiertelne? Po co panikować na ten temat?
Problemem nie jest śmiertelność, a ogólny wpływ epidemii. Podczas gdy inne choroby mogą być bardziej śmiertelne, to połączenie czynnika reprodukcyjnego (niższe R0), podatności populacji i ogólnej odporności może sprawić, że są one znacznie łatwiejsze do opanowania. SARS-CoV-2 (wirus, który powoduje Covid-19) jest całkowicie nowy dla populacji, więc nikt nie jest na niego odporny. Każdego roku wiele ludzi jest z zasady odpornych na grypę z powodu narażenia na wcześniejsze szczepy oraz coroczne szczepienia. Nie ma jeszcze dostępnej szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. W międzyczasie wszyscy jesteśmy podatni na infekcję SARS-CoV-2, więc należy się spodziewać, że bardzo duża liczba osób zostanie zainfekowana. (Zobacz ten artykuł w The Atlantic).

Ile osób zostanie zainfekowanych? Czy to naprawdę tak istotna kwestia?
Tak, to naprawdę wielka sprawa. Ponieważ nie ma żadnych barier do rozprzestrzeniania się, a czynnik reprodukcyjny (R0) jest tak wysoki, możliwe i rzeczywiście prawdopodobne jest zakażenie 20–70% (źródło) światowej populacji. To 1,5 do 5 miliardów ludzi! Przy szacowanej śmiertelności na poziomie około 2% (źródło), przełoży się to na 30 do 100 milionów zgonów na całym świecie. W samej Polsce możemy się spodziewać, że od 7,5 do 26 milionów ludzi może zostać zarażonych, z czego umrze 150 do 520 tysięcy ludzi, być może więcej (założenie śmiertelności na poziomie 2%). Szacunki mogą być oczywiście przesadzone; nie znamy jeszcze „prawdziwej” śmiertelności, ale WHO szacuje, że może ona wynosić nawet 3,4%, co drastycznie zmieni śmiertelne żniwo na tej skali. Śmiertelność jednak, mimo wszystko, nie jest tak ważna jak fakt, że system medyczny zostanie całkowicie przeciążony przypadkami lekkimi i średnimi, ponieważ wszystko to wydarzy się naprawdę szybko.

Nie ma jeszcze szczepionki i prawdopodobnie będziemy musieli na nią poczekać jeszcze około rok.

Jak szybko się rozprzestrzeni?
Nie wiemy, ale wygląda na to, że liczba nowych rozpoznanych przypadków koronawirusa podwaja się co kilka dni (w szczególności poza Chinami), co wypełnia znamiona wzrostu wykładniczego. Oznacza to, że bez konkretnych (znacznych) interwencji infekcja dotrze do większości populacji świata w ciągu kilku tygodni lub kilku miesięcy. Nie wiemy, jak wirus reaguje na temperaturę lub wilgotność powietrza otoczenia (patrz następne pytanie). Pod tym linkiem (i tym) możesz obserwować rozwój epidemii w skali światowej. To, co najbardziej martwi, to dynamika wybuchu nowych ognisk poza Chinami.

Potwierdzone przypadki zarażenia poza Chinami (źródło).

Czy wirus nie uspokoi się w lecie przy wyższych temperaturach, tak jak zwykła grypa?
Jeszcze nie wiemy; to tylko hipoteza. Ta choroba ma wysoki czynnik reprodukcyjny (R0), wysoki okres prodromalny (bezobjawowy) wynoszący około 14 dni i nie zachowuje się tak jak grypa. Cieplejsze kraje, takie jak Singapur, zaczęły odnotowywać swoje przypadki; obserwujemy także zarażenia w innych ciepłych krajach. Warto w tym miejscu odnotować, że ludzie mogą być nosicielami bez żadnych objawów. Wirus może więc przetrwać w lecie w cieplejszych temperaturach, jednocześnie przenosząc swoją aktywność na półkulę południową, gdzie jest chłodniej. Jesienią może powrócić i kontynuować infekowanie nowych ofiar — lub ponownie zainfekować tych samych (źródło — ponowne infekcje). Nie oczekuj, że skończy się to do września.

Jak mam się chronić? Czy powinienem zaopatrzyć się płyn do dezynfekcji rąk?
Najlepszą obroną przed wirusem jest częste mycie rąk mydłem z wodą oraz niedotykanie twarzy, nosa, oczu i innych narządów z błoną śluzową. Podczas gdy środki dezynfekujące do rąk o dużej zawartości alkoholu działają, mydło i woda są także niezwykle skuteczne i powinny być Twoim pierwszym wyborem. Cząsteczki mydła składają się z dwóch części: hydrofobowej (tłuszczolubnej), która przyczepia się do lipidowej otoczki wirusa i przenika ją, oraz z części hydrofilowej (wodolubnej), do której przyczepia się woda, dzięki czemu wraz z mydłem możemy spłukać wirusy. Płyn do dezynfekcji dezaktywuje wirusy, ale nie usuwa ich z naszych rąk.

Podsumowując:

  • Często myj ręce.

  • Trzymaj się z daleka od innych ludzi (min. 1,5 metra)

  • Staraj się unikać niepotrzebnych podróży i spotkań towarzyskich.

Oto oficjalne rekomendacje CDC/WHO.

Czy to prawda, że dzieci nie ulegają zarażeniu koronawirusem?
Najnowsze badania wskazują, że nie jest to prawdą i takie założenie jest bardzo niebezpieczne w walce epidemią. Dzieci zarażają się tak samo, jak inne grupy. Nie wiemy nadal, dlaczego nie wytwarzają widocznych objawów infekcji. To z jednej strony dobrze, z drugiej zaś bardzo źle. Dzieci są jednym z istotnych czynników transmisji wirusów grypowych. Dokładnie taką samą rolę mogą odgrywać w przypadku transmisji wirusa SARS-CoV-2. Dlatego tak ważne jest uwzględnienie zamknięcia szkół, jako potencjalnych hubów zwiększających efektywność rozprzestrzeniania się choroby. (źródło)

Chiny i Korea udowodniły, że koronawirusa można spowolnić i zatrzymać. Czy nie możemy po prostu zrobić tego, co oni zrobili?
Zarówno rządy Chin, jak i Korei podjęły niezwykle zdecydowane działania, aby zminimalizować rozprzestrzenianie się choroby. Nie zapominaj, że Rząd Chin jest autorytarnym reżimem, który może autorytatywnie nałożyć i egzekwować blokadę całych miast na wiele tygodni.

Warto dodać do tego, co opisuje Adam, że w Chinach organizację pomocy medycznej zastosowano na niespotykaną do tej pory skalę. Błyskawicznie zbudowano nowe szpitale, przeszkolono personel, zakupiono i wyprodukowano sprzęt, wyposażono oddziały intensywnej terapii. Skala zjawiska mogła być porównana do działań w czasie wojny.

Kiedy wszystko wróci do „normalności”?
Nie wiemy. Rozsądek i dane nakazują: powinieneś spodziewać się, że twoje codzienne życie przez najbliższe miesiące (marzec, kwiecień, maj i czerwiec 2020 r.) będzie poważnie zakłócone. Wraz z nadejściem cieplejszych dni oczekujemy spowolnienia epidemii na północnej półkuli. Do czasu pojawienia się szczepionki i zwiększenia jej dostępności w dużej, globalnej skali, powinniśmy spodziewać się wielu ze wspomnianych wyżej utrudnień. Z każdym mijającym miesiącem będziemy mieć więcej danych, co przełoży się na efektywniejsze szacunki i ryzyka. Ale nie oczekuj, że wszystko wróci do normy w najbliższej możliwej do przewidzenia przyszłości.

Panika wydaje się gorsza niż sama choroba. Czy naprawdę powinniśmy się tym martwić? Dlaczego jest tyle strachu?
Tak! Panika, zamartwianie się i strach są całkowicie nieprzydatne i kontrproduktywne. Zamiast tego powinniśmy być realistyczni i przygotowani oraz posiadać racjonalne ramy (i dane) do myślenia o naszej strategii reakcji, z pełną przejrzystością ze strony rządu. Chociaż możemy nie spełniać tego wymogu, z pewnością możemy się uspokoić i zrozumieć matematykę stojącą za tym zjawiskiem oraz podjąć rozsądne działania, aby zminimalizować ryzyko dla siebie i otoczenia. 

Profesor Artur Pupka: “Zrozumienie i racjonalne podejście do problemu zarażenia Sars cov2 i wywołanej przez niego Covid-19 nie stoi w sprzeczności z olbrzymim niepokojem, jakie skutki ta pandemia przyniesie dla naszego zdrowia i życia”.

Podoba Ci się jak i o czym piszemy?     
Założyciel i Redaktor Naczelny Akademii Triathlonu. Triathlon uprawiam amatorsko od 2009 roku. Startuję głównie na dystansach Ironman 70.3 oraz Ironman. Moje najlepsze zawody to: 4h 30 minut w IM 70.3 Haugesund w Norwegii i kwalifikacja na MŚ w Las Vegas (roll down z 16 miejsca) i 10h w pełnym Ironmanie w Kopenhadze. W latach 2016-2019 byłem redaktorem naczelnym Business Insider Polska - serwisu biznesowo-informacyjnego, który w ciągu 3 lat od pojawienia się na rynku stał się drugim najpopularniejszym serwisem biznesowym w Polsce i pierwszym z rodziny Business Insidera w Europie. Czyta go ponad 5 mln internautów. 2001 - 2016 byłem dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Pracowałem m.in. w Radiu TOK FM, jako zastępca redaktor naczelnej, szef informacji, prowadzący "Poranek TOK FM”. Przez 6 lat byłem związany z TVN24, gdzie prowadziłem magazyn "Polska i Świat”. Byłem również gospodarzem takich programów jak: "Magazyn 24 godziny", "Cały ten świat", "Serwisy informacyjne". 8 listopada 2018 roku, na rynku ukazała się moja pierwsza powieść biograficzna pt.: "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą", która po miesiącu wskoczyła na listę bestsellerów Empiku. Do dziś sprzedano ponad 50 tysięcy egzemplarzy. Książka opowiada o losach Jerzego Górskiego - legendy polskiego triathlonu. 29 października ukazała się moja druga powieść biograficzna pt.: "Szlag mnie trafił", opowiadająca losy Moniki Michalak, która przeżyła skomplikowany udar pnia mózgu. Obecnie pracuję nad książką o Robercie Karasiu - mistrzu świata i rekordziście na dystansach Double i Triple Ironman.

1 KOMENTARZ

  1. Okropny tekst. Pomijając cała masę emocjonalnych manipulacji (bądź nawet szantaży) typu : “poprzez swoje nieodpowiedzialne i emocjonalne wpisy przyczyniają się do bagatelizowania zagrożenia” lub “Jeżeli jeszcze chcesz porównywać COVID do grypy, to chyba właśnie powinieneś przestać to robić”, powołujecie się panowie na matematykę – delikatnie mówiąc – w wielu wypadkach błędnie. Załączacie na przykład wykres – oś y”# of cases”, oś x “Time since first case” na którym wyraźnie widać, że w obu przypadkach ilość zarażonych wirusem (i proporcjonalnie również chorych na COVID19) będzie podobna. Obrazują to wielkości pól czerwonego i jasnoniebieskiego. W wersji jasnoniebieskiej (wybranej przez nasze władze oraz tak bardzo promowanej przez Was) mamy mniejszy “pik” zachorowań, ale wyraźnie dłuższy czas trwania epidemii. Ilość łącznych zachorowań na COVID19 będzie mniej-więcej taka sama jak w przypadku “czerwonym” , ale niestety poprzez wydłużenie “specjalnych” obostrzeń ucierpią ludzie z innymi chorobami (ze względu na gorszą opiekę w czasie, gdy służba zdrowia zajmuje się głównie epidemią). O skutkach gospodarczych przedłużającego się “lock-downu” nie wspomnę. A to będzie mieć także brzemienne w skutkach efekty – również zdrowotne, odłożone w czasie.
    Nie uzurpuję sobie prawa do występowania jako ekspert w tej sprawie. Ale powoływanie się przez Was na matematykę w celu wywierania na czytelnikach emocjonalnej presji uważam za nadużycie. Mimo wszystko pozdrawiam. Tomasz Kosieradzki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here