Kamila Kryger: „Panie w triathlonie pokazują swoją siłę”

Czy triathlon to popularny sport wśród kobiet? Jak sport pomaga walczyć ze stereotypami o słabszej płci? Co motywuje panie do udziału w zawodach? 

ZOBACZ TEŻ: Ola Kieda: „To, co było, już nie wróci. Mogło dać nam tylko cenną lekcję” 

#GITdziewczyna to akcja, która rozpoczęła się od… lalek Barbie. W jej ramach Kamila Kryger oraz Sylwia Prendecka przeprowadziły szereg wywiadów z triathlonistkami, których historie mają zachęcić inne kobiety do udziału w tej dyscyplinie. Finałem akcji #GITdziewczyna będzie wyścig sztafet zorganizowany specjalnie dla kobiet, a dochody z pakietów startowych zostaną przekazane fundacji Rak’n’Roll. 

Nikodem Klata: Skąd pomysł na zorganizowanie inicjatywy #GITdziewczyna?

Kamila Kryger: Już od kilku lat w naszej firmie zastanawiamy się jak przyciągnąć kobiety do triathlonu. Z uwagi na to, że jesteśmy organizatorami przeróżnych eventów sportowych, od triathlonu, po biegi uliczne, na biegach górskich kończąc, mamy szeroki ogląd na sytuację kobiet w sporcie. Widzimy, że dysonans w sporcie między kobietami a mężczyznami jest bardzo duży, dlatego zastanawialiśmy się, co możemy zrobić dla kobiet. 

Akcja urodziła się spontanicznie. Zaczęło się od tego, że Marcin Florek, zobaczył w Dzień Dobry TVN program o fotografkach, robiących zdjęcia lalek Barbie stylizowanych na prawdzie kobiety. Powiedział mi o tej akcji, a ja zaczęłam dorabiać do tego całą ideologię, proponując, żebyśmy zrobili lalki na wzór naszych ambasadorek. Zapytaliśmy Edytę Litwiniuk i Alicję Pyszkę-Bazan o to, czy chciałby być inspiracją do powstania takiej sesji zdjęciowej. 

Później, nie wiadomo skąd pojawił się hashtag #GITdziewczyna i stwierdziliśmy, że musimy coś z tym dalej zrobić. Wpadłyśmy na pomysł, żeby zorganizować rywalizację kobiecych sztafet triathlonowych. 

NK: Dlaczego postanowiliście skupić się akurat na kobietach w triathlonie? 

KK: Głównie dlatego, że kobiet jest w sporcie zdecydowanie mniej. Dysonans jest duży. W cyklu zawodów Garmin Iron Triathlon to stosunek około 80% mężczyzn i tylko 20% kobiet, więc dysproporcja między płciami jest spora. 

Wynika to przede wszystkim z tego, że kobiety troszeczkę boją się, że czas, który mogłyby poświęcić dzieciom, karierze czy po prostu odpoczynkowi, musiałby poświęcić na sport. My chcemy pokazać, że wcale nie taki triathlon straszny jak go malują. Zależy nam żeby przekonać kobiety, że ta dyscyplina jest bardzo wszechstronna i pozwala na świetną zabawę. 

NK: Czy jest coś jeszcze, co powstrzymuje kobiety przed startem w triathlonie? 

KK: Po pierwsze strach, przed odcinkiem pływackim. Dotyczy to większości debiutantów, nie tylko kobiet, lecz także mężczyzn. Jeżeli chcą spróbować swoich sił w triathlonie, to najbardziej obawiają się pływania. 

Po drugie, powszechny stereotyp, że treningi do triathlonu muszą być czasochłonne i obawa, że w natłoku obowiązków nie znajdą chwili na coś tak angażującego, jak triathlon.

Źródło: Garmin Iron Triathlon

NK: Dlatego w rozmowach staracie się pokazywać inspirujące kobiety – aby przełamać ten strach? 

KK: Każda z tych dziewczyn jest zupełnie inna, każda mierzy się z innymi problemami życia codziennego i one pokazują, że kobieta jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić. 

Pokazują, że to jest kwestia ułożenia dnia, odpowiedniego podejścia do dzieci, partnera, a przede wszystkim do samej siebie. Udowadniają, że wszystko jest możliwe, że można przekraczać swoje granice.

NK: Gdybyśmy cofnęli się parę lat wstecz – jak wyglądał udział kobiet w triathlonie? Kiedy zaczęła rosnąć popularność triathlonu wśród kobiet?

KK: Na tą chwilę nie posiadam takich danych, ale skoro Marcin Florek i reszta ekipy LABOSPORT pracująca w triathlonie od kilkunastu lat widzieli potrzebę przyciągnięcia kobiet do tej dyscypliny, to rozkładało się to podobnie lub kobiet było jeszcze mniej niż teraz. 

Takiego przełomowego momentu, w którym popularność triathlonu wśród kobiet zaczęła rosnąć jeszcze nie było, ale dążymy do tego, żeby ten moment nastał. 

NK: Czy zauważyliście jakieś zmiany w podejściu kobiet do triathlonu? Kobiety stały się bardziej otwarte, odważne? 

KK: Zdecydowanie. Widzę to nawet po moich koleżankach, które z triathlonem nie miały nic wspólnego. W momencie, gdy zaczęłam im opowiadać o akcji i udostępniać posty na swoich prywatnych mediach społecznościowych, zaczęły się odzywać i mówić, że chcą spróbować. Zbierają sztafetę w pracy, czy między swoimi znajomymi i chcą się bawić razem z nami mimo tego, że część z nich w ogóle nie trenuje. Dzięki akcji stwierdziły, że zaczynają przygotowywać się na lipiec.

Widać poruszenie wśród kobiet. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie, część z dziewczyn, które wezmą udział w sztafetach, zobaczymy na startach indywidualnych. 

Źródło: Garmin Iron Triathlon

NK: Będzie różowo, będzie ciekawie i przede wszystkim bez tabu – zapowiadałyście swoje wywiady z zawodniczkami. Które z tematów uważacie za szczególnie istotne w kontekście kobiet w triathlonie? Czy dalej jest jakiś temat tabu, o którym kobiety nie chcą mówić?

KK: Mocna, inspirująca rozmowa była z Alicją Pyszką-Bazan, która opowiadała o przeróżnych problemach zarówno życiowych, jak i o tych, z którymi mierzyła się w ostatnich latach w triathlonie. Ta rozmowa była bez tabu i pokazuje siłę kobiety. 

Dalej tematami tabu są tematy związane z kobiecością, z menstruacją – z problemami jakimi musi mierzyć się kobieta w triathlonie, bo jest ich zdecydowanie więcej niż w przypadku panów. Dla wielu kobiet największą obawą jest obawa: „A co, gdy akurat w dniu startu będę miała miesiączkę?”. To są tematy, które chcemy poszerzać i pogłębiać. Zależy nam, aby mówić głośno, że kobiety mogą sobie z tym poradzić, że są odpowiednie sposoby. Na razie dziewczyny nie chcą o tym opowiadać aż tak otwarcie, ale mam nadzieję, że małymi kroczkami przejdziemy do momentu, kiedy będziemy mogły rozmawiać na takie tematy totalnie bez tabu.

NK: Co sprawia, że kobiety decydują się na triathlon? Jakie są ich główne motywacje i cele? 

KK: Myślę, że to jest po prostu chęć podjęcia wyzwania, sprawdzenia się. Czasami być może zaimponowania komuś i samej sobie. Coś na zasadzie: „Ja dałam radę, to Ty nie dasz?”. Są zawodniczki, dla których triathlon to kolejny punkt po ukończeniu półmaratonu, maratonu i innych wyzwań, ale są też takie, które od razu zaczynają od triathlonu.

Źródło: Garmin Iron Triathlon

NK: Czy jest coś, co Twoim zdaniem powinno lub co chciałbyś, aby zmieniło się w postrzeganiu kobiet w triathlonie? 

KK: Często na mecie zawodów słyszmy porównania panów na zasadzie: „jakbym był w kategorii kobiet, to bym wygrał” – chciałabym, aby takie porównania nie miały miejsca (śmiech). 

NK: W jednym z wywiadów powiedziałyście, że chcecie pokazać panom, że: kobiety to wcale nie taka słabsza płeć. Triathlon pomaga walczyć z tym stereotypem? 

KK: Zdecydowanie. Myślę, że dziewczyny naprawdę pokazują, że dają radę. Ich wyniki w triathlonie są świetne. Mamy, chociażby Paulinę Klimas i Roksanę Słupek, które wykręcają niesamowite rezultaty i często są lepsze od panów, więc nie trzeba daleko szukać przykładów. 

Panie w triathlonie totalnie pokazują swoją siłę. Mamy dziewczyny, które wygrywają bez problemu z mężczyznami na różnych dystansach. Ta siła kobiet jest niesamowita, zwłaszcza, że nierówność płci w XXI wieku mimo wszystko jeszcze istnieje. 

ZOBACZ TEŻ: Czy żelki są dobre na trening?

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,511ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane