Marek Jaskółka – talent, praca i pasja. O Mistrzu Polski pisze jego żona.

11

Już po Mistrzostwach Polski. Właśnie wracamy do Niemiec i stoimy w korku, wiec mamy dużo czasu na refleksje na temat przebiegu zawodów i przygotowań Marka do imprezy. Chętnie uchylimy rąbka tajemnicy i podzielimy się z Wami, jak wyglądały przygotowania Marka do zawodów. Bo tak naprawdę Mistrz Polski nie rodzi się przez jedną noc. Sukces poprzedzają tygodnie, miesiące, a nawet lata systematycznej, ciężkiej pracy. Marek w zeszłym roku po zwycięstwie w Górznie pożegnał sie z dystansem olimpijskim i przeszedł na dystans długi, w którym teraz też odnosi sukcesy. Dlaczego więc taki come back w tym roku w Ełku?

 

Podejmując pracę jako trener kadry narodowej Niemiec, stał się znowu trenerem i już nie miał zamiaru aktywnie uczestniczyć w zawodach. Co prawda jeździ nadal po całym świecie na imprezy ITU, jednak nie bierze już w nich aktywnie udziału. Stoi obok trasy, podając swoim podopiecznym czas na zawodach. Właśnie będąc w takich sytuacjach stwierdził, że jednak brakuje mu współzawodnictwa, ścigania się z innymi, że nadal ma w sobie na tyle pasji do triatlonu, by móc startować w zawodach. Po prostu triatlon to jego żywioł. I choć bycie trenerem również jest wyzwaniem, a możliwość przekazywania swojej wiedzy i doświadcznia to piękne uczucie, jednak sytuacja Marka wyglądała trochę tak, jakby zamknęło się dzikie zwierzę w klatce. Dlatego po kwietniowym Ironmanie w Południowej Afryce Marek zdecydował się wystartować na Mistrzostwach Polski w Ełku. Oczywiście trenując do tej pory pod kątem zawodów Ironman, musiał zmienić program treningowy tak, aby w ciągu paru tygodni być równie silnym na krótkim dystansie. Analizując zawody w Południowej Afryce, Marek szybko stwierdził, że musi zgubić parę zbędnych kilogramów, by moc dotrzymać kroku młodszej konkurencji. Zrezygnował więc z chleba i makaronów, na rzecz świeżych sałatek, muesli z amarantem i owoców. Kilogramy najpierw nie chciały ustępować, bo nawet u sportowców metabolizm spowalnia po 35. roku życia, ale dzięki determinacji i silnej motywacji Marek nie odbiegał od swojego planu dietetycznego. Udało mu się stracić pięć kilogramów w ciągu sześciu tygodni.

 

{gallery}jaskolka_elk_2014_a{/gallery}

 

Marek stanowczo zaczął więcej pływać. Przygotowując się do Ironmana pływa ok. 12 do 15km tygodniowo, przed zawodami w Ełku zaczął pływać po 20km. Za to znacznie skrócił rower. W każdej dyscyplinie wprowadzał również więcej treningów progowych. Ważnym elementem było oczywiście utrzymanie zdrowia. Jednak na to sportowcy mają tylko ograniczony wpływ. I choć Markowi udało się uniknąć infekcji dróg oddechowych oraz poradził sobie z wiosenną alergią, to dwa tygodnie przed startem podczas biegu w lesie, podwinęła mu się noga i naderwał ścięgno. Było to trochę niepokojące, ponieważ Marek chciał wystartować na zawodach w Ełku pod warunkiem, że będzie w dobrej formie. A jak tu dalej trenować i startować z taką kontuzją? Na szczęście był pod opieka dobrej fizjoterapeutki (nie, to nie o mnie tu mowa), która m.in. założyła mu bandaż stabilizacyjny. Dzięki fachowej pomocy już po dwóch dniach mógł pływać i biegać bez większych problemów.

 

Niepewność jednak nadal pozostawała. Czy ta kontuzja nie odezwie się na zawodach? Parę dni przed zawodami Marek zadecydował jednak, że zaryzykuje i pojedziemy do Ełku. Podróż z Niemiec była dość długa i nie obyła się bez przygód. Po drodze przygarnęliśmy psa ze schroniska, nadając mu imię Lucky. No i jak widać, psiak przyniósł Markowi szczęście.

Impreza w Ełku bardzo nam się podobała, miasteczko jest malowniczo położone nad jeziorami, jednak mimo pięknej pogody, nadal nie było aż tylu kibicujących. Jednak to naprawdę niesamowite, w jakim tempie triathlon rozwija się w Polsce. Parę lat temu była tylko kilka zawodów w roku, a teraz są już cztery imprezy w jeden weekend! Liczba startujących również zwiększyła się wielokrotnie.

 

{gallery}jaskolka_elk_2014_b{/gallery}

 

Marek po raz piaty wygrał MP na dystansie olimpijskim. I nie raz słyszało się pytanie, skąd Marek ma nadal taką formę, mając prawie 40 lat na karku, wgrywa z o wiele młodszymi zawodnikami. Powodów jest na pewno wiele: talent, ogromna wewnętrzna motywacja, wielka pasja do triatlonu, duża porcja samodyscypliny, która pomaga pogodzić zawód trenera z osobistymi treningami. Niebagatelną rolę odgrywa również fakt, że Marek zaczął startować na międzynarodowym poziomie dość późno – około 28 roku życia. Być może dlatego nie czuje się jeszcze wypalony. Przecież znane powiedzenie mówi, że ma się tyle lat, na ile człowiek się czuje, a nie ile jest na papierze. Jeśli będziemy trochę cierpliwi, to mogę sobie wyobrazić, ze Marek wygra i na Hawajach… w kategorii M90.

 

{gallery}jaskolka_elk_2014_c{/gallery}

 

Dochodzą też do nas głosy, by Marek już nie startował na dystansie olimpijskim, ustępując miejsca młodszym zawodnikom. Jednak tak naprawdę, co to da? Czy przez to poprawi się poziom naszych zawodników na międzynarodowych zawodach? Marka młodsi koledzy mają także wielki potencjał i miło popatrzeć, jak pięknie się rozwinęli w ciągu ostatnich paru lat. Dzięki determinacji, systematycznym treningom i odpowiedniej regeneracji na pewno mogą daleko zajść. Jeszcze mają trochę czasu, by w pełni rozwinąć skrzydła. Marek odnosił swoje największe sukcesy dopiero po trzydziestce. Triatlon uczy cierpliwości.

 

Czy Marek wystartuje znowu za rok? Być może. Na pewno zaproszenie na zawody byłoby mile widziane.

 

 

Beko Elk_Triathlon_2014-06-08_Elk_sm_1573

11 KOMENTARZE

  1. Jeśli ten temat trafił na takie zainteresowanie, to chętnie napisze następny artykuł o odżywianiu olimpijczyka. Popieramy tez dietę bezglutenowa. Marek je również dużo orzechów, mus migdałowy itp. Te produkty można kupić w sklepach ekologicznych. To prawda, taka dieta jest droższa od normalnego supermarketowego jedzenia, ale za to nie wydajemy pieniędzy na inne używki. No i opłaca się inwestować w zdrowie, bo lekarze tez kosztują 🙂

  2. Założenia Paleo diety mi się bardzo podobają. Jest tylko jeden zasadniczy problem w realizacji tej diety. Mianowice, w normalnych kanałach dystrybucji nie mam możliwości kupić dobrego mięsa (drobiowego, a tym bardziej wołowego). Wszystko szpikowane chemią od zwierząt karmionych najtańszą paszą, niejednokrotnie ze sterydami. To co lepsze wyprodukowane na naszym rynku wyjeżdża w 95% za granicę. Między innymi z tego powodu osobiście porzuciłem mięso na rzecz ryb – też tylko odławianych w morzu.

  3. Łukasz, co należy jeść przy diecie bezglutenowej żeby dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość węglowodanów? W Japonii praktycznie odstawiłem chleb. Jem codziennie brazowy niełuskany ryż. Staram się jeść więcej ryb ( też i surowych hehe) i warzyw. Może jakiś poradnik o diecie dla triathlonistów

  4. żona gotowała, wiec pozwólcie, ze żona odpowie 🙂 Przed dietą Marek potrafił zjeść dwa pączki i loda Magnum naraz. Marek, co prawda zrezygnował z cukru, chleba i makaronu, to jednak nie znaczy ze całkowicie skreślił węglowodany ze swojego jadłospisu. Nadal je ryż, ziemniaki, kasze, płatki z prosa, owoce (także suszone). Najlepiej się sprawdza tzw. „clean diet”, czyli dania są jak najbardziej naturalne, jak najmniej przetworzone. Także jesteśmy zwolennikami tzw. paleo diety, która niedawno była przedstawiana na lamach AT. Marek tez kilka lat temu przez rok skreślił mięso z jadłospisu. Taka dieta mu jednak w ogóle nie służyła i niestety wpędziła go tylko w anemię. Każdy sportowiec musi sam wypróbować, z czym się najlepiej czuje. Zdrowy sposób jedzenia powinien być raczej stylem życia, niż krótkoterminową dietą. Dzięki takiemu odżywianiu system immunologiczny Marka też się znacznie poprawił.

  5. Marek, tez jestem ciekaw, ale mogę sie domyślać. Ja od stycznia nie jem mięsa i chleba (żadnego). Eksperymentowałem z dieta bezglutenowa i jak najbardziej zbliżona do nieprzetworzonych produktów. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których sięgnąłem po kromke chleba i kawałek mięsa lub makaron. Na ciężkim obozie na Majorce jadłem mnóstwo zielska, owoców, ryżu, ryby. Zwykle sporo kasz, suszonych owoców. Zawody na Majorce w miarę udane – gdyby nie zbyt szybki początek biegu. Rower na takim żarciu pojechałem 37km/h – 90km w 2.29 po górach. Generalnie pod koniec sezonu, po najważniejszych zawodach Ironman w kopenhadze będę wiedział, czy eksperyment mi służy 🙂 ale Markowi widać bardzo :)) zbieram mnóstwo informacji na temat tego jak jem i po sezonie zamierzam to opisać…jeśli bedzie co 🙂 ale tez czekam z niecierpliwością na odpowiedz Marka.

  6. Że Marek z chleba zrezygnował to rozumiem. Ale z makaronu? Skąd w takim razie miał siły na trening i zawody, bo przecież nie z sałatek. Bardzo jestem ciekaw, czym zastąpił deficyt węglowodanowy i czy w ogóle. Z góry dziękuję za odpowiedź.

  7. Marku! Jeszcze raz wielkie gratulacje. Życzę Ci, abyś ścigał się na olimpijce jeszcze grubo po 40-tce 🙂 Masz ogromny talent, ale też pokazujesz “staruszkom”, że odpowiednią pracą i stylem życia można sobie przedłużać młodość 🙂 Powodzenia i trzymam kciuki za kolejne starty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here