Polecamy niedzielne rowerowanie z Kolarskim

0

Poniedziałek, jak każdy wie jest podły. Walka o jego przetrwanie i ulga w poniedziałkowy wieczór, to preludium przed nadchodzącymi dniami. Wtorek może być wielką zagadką, ale w zależności od miejsca, w którym pracujesz i tak czekasz, aż ten dzień minie. Środa nastraja pozytywnie, oglądasz się za siebie i już wiesz, że jeszcze tylko chwila dzieli Cię od weekendu.  Czwartek i piątek mijają szybciej i w nieco bardziej euforycznym nastroju. Nareszcie jest! Wyczekiwany weekend! Sobota może, ale niestety nie musi, być Twoja.  Jednak czasem trzeba zrobić zakupy, spotkać się z żoną/mężem, dziećmi, kotem, psem, czy kimkolwiek innym. Niedziela jest jednak dla Ciebie. Dla nas. W niedzielę, która jak wiemy jest dniem świętym, wymaga należytego świętowania.

Z samego rana zatem szykujemy się dzielnie, wskakujemy na rower i widzimy się w Kolarskim na treningu. W piękny słoneczny dzień, kiedy wiatr wieje tylko w plecy, a noga podaje jak trzeba, spod Kolarskiego przy ul. Sobieskiego 102a o godz. 10 rusza peleton zapaleńców.

0Warto jednak przyjechać wcześniej. Wszyscy są odpowiednio wcześnie, żeby zdążyć na poranną kawę oczywiście. Powiedzmy sobie od razu jedną rzecz szczerze. Kawa przed treningiem Cię nie zabije i nie wypłucze Ci całego, cennego magnezu z organizmu. Musiałbyś wypić dwa wiadra kawy, żeby poczuć rzeczywisty ubytek mikroelementów i witaminek. Więc nie lamentujcie i nie zwalajcie kiepskiej formy na kawę, trzeba ogarnąć lepszą dietę i suplementację w razie problemów ze skurczami. Tyle o kawie, wracając do treningu, zawsze dobrze upewnić się, czy wszystko zabraliście. Dobrze mieć przy sobie odpowiednie napoje, zapas bananów, żeli, dętek, nabojów do pompek czy też innych drobiazgów. Dlatego zawsze dobrze spotkać się wcześniej, poczekać na spóźnialskich, bo niedziela jednak rządzi się swoimi leniwymi prawami, ustalić trasę i dopilnować, żeby nic nie zawiodło.

Trasa przeważnie wiedzie do Góry Kalwarii, krótszy wariant to 80 km. Dłuższy to to ok 100 km, wersja hard to między 130 a 150 km. Czemu akurat w tamtą stronę? Ponieważ w warszawskich warunkach to naszym zdaniem najlepsza opcja, gdzie można większą grupą po dobrych drogach wydostać się z miasta, unikając natężonego ruchu samochodowego.  

Czemu treningi z Kolarskim to dobry pomysł? Bo nie każdy ma ochotę walczyć na Rondzie, czy też bujać się solo. Stąd ruszają ludzie którzy chcą pojeździć. Grupa dzieli się podczas jazdy, dzięki czemu można- nadal w grupie- zrobić dłuższą, lub krótszą trasę, bez zbędnego zadęcia, pretensjonalnego lansu, czy zawziętej walki, żeby za wszelką cenę zgubić nowych.  Może jednak odrobinki lansu zaznacie, ponieważ w naszych szeregach ukrywają się szelmy z go pro, którzy rejestrują na rozmaite sposoby przebieg treningów. Jest to dosyć przydatna rzecz, zwłaszcza, kiedy zarzuca się wam lenistwo przy rozmaitych okazjach. Dowody aktywności dostarcza Kolarski! A i można się pochwalić mimochodem, że wyprzedziło się kolegów gdzie trzeba, czy też skarpetki pasują ci pod kolor pedałów.

7Wszyscy są mile widziani, niezależnie od poziomu zaawansowania. Zarówno doświadczeni kolarze jak i ci początkujący będą się dobrze czuli. Nie walczymy o ponaddźwiękową prędkość, więc kiedy  zdarzy się awaria, to zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże pozbierać się po złapanej gumie, czy też zaczeka, jeśli zdarzy się odcięcie mocy. A bywa, że można przy okazji nauczyć się kilku przydatnych rzeczy, jak zmiana dętki. Ze wspólnych treningów wynika jeszcze jedna bardzo ważna korzyść. Nauka jazdy w grupie. Jest to dosyć ważny aspekt, bardzo ułatwiający przebywanie  dłuższych tras i uczący ergonomicznej jazdy, oraz świadomości swoich sił. Wymaga skupienia i uważności, ale bardzo się opłaca, ponieważ oszczędzacie prawie do 30% energii (w zależności od ustawienia i mocy grupy).

Udało się, jest przystanek w Górze Kalwarii. Należy uzupełnić cukier i płyny, żeby dzielnie ruszyć w drogę powrotną. Nadal można liczyć, że powrót nie będzie odbywał się samotnie. Przystanek końcowy to oczywiście Kolarski. Jesteście posileni pysznymi żelami, tonami batoników, albo bananów i padacie na twarz. To dobrze, bo tu można nareszcie przyjąć coś pysznego w smaku mniej przypominającego skład tablicy Mendelejewa i bardzo krzepiącego po treningu. Jest też czas, żeby obgadać wszystkie ciekawe zdarzenia, które miejsce miały na trasie, a i co się działo w Kolarskim, kiedy was nie było.
Mając na uwadze kolarskie postanowienia i to, że to nie sport dla starych (duchem) ludzi, bez względu na pogodę niedzielny trening odbywa się zawsze. Pogoda dla kolarzy jest zawsze dobra, trzeba tylko zadbać o odpowiednią garderobę. Bez wątpliwości możecie zatem w deszcz i niepogodę, czy w palące słońce i żar z nieba wpadać do Kolarskiego, bo nawet jeśli się spóźnicie, zawsze znajdzie się jeszcze jakaś gapa z którą można ruszyć w bliższe rejony, np. na Agrykole. W najgorszym razie, jeśli nie trening, to dobre plotki i najpyszniejsza kawa! W każdym razie niedziela udana.

5Oczekujemy zatem cierpliwie na Was. Wszystkie nowości i plany obwieszczamy na naszej tablicy, gdzie wszyscy zainteresowani mogą kliknąć w kciuka i dowiedzieć się jak sytuacja się przedstawia, bądź też zasugerować zmiany, nowe ciekawe trasy, porządek obrad, czy stan wytopu łydki. Przy okazji treningowych zawsze też polecamy się serdecznie w kwestiach porad treningowych, czy serwisowych. Planujemy również zwiększyć częstotliwość treningową, zdając sobie sprawę, że wszyscy pracujemy w różnych trybach, a każdemu dobry trening się należy! Widzimy się w Kolarskim!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here