„Prof.” jak „profi”, czyli profesor w Olsztynie – felieton Artura Pupki.

Pierwsze miejsce na zawodach triathlonowych w kraju, mistrzostwo w kategorii wiekowej 50+ na dystansie olimpijskim w Olsztynie. Gdyby ktoś powiedział mi to 2,5 roku temu, to turlałbym się ze śmiechu po podłodze w wadze 97kg. Tydzień wcześniej otworzyłem sezon na Majorce, startując na dystansie Ironman 70.3. Doskonałe zawody, upał, fantastyczne triathlonowe towarzystwo i życiówka – 5h 43min (33min/3h01min/1h57min), czyli nie grubo poniżej 6h, ale coraz bliżej 5,5h. Rower z przewyższeniami 1100m i ciągnącym się 25km podjazdem ze średnim nachyleniem 7% na odcinku 14km. Kończę zawody na 102 miejscu w kategorii wiekowej i dzięki procedurze roll down, ocieram się o …zdobycie slota na mistrzostwa świata!!! Zawodnik przede mną odbiera przepustkę, jest lepszy o 6 min. Miałem okazje stać na scenie w czasie wieczornej imprezy. Niezapomniane wrażenia.

 

Mija tydzień od zawodów na Majorce i i stoję na starcie olimpijki w Olsztynie. Jestem tutaj ponownie, po roku. Wtedy zawody skończyłem z wynikiem 2h42min. Muszę napisać jeszcze parę słów o dniach poprzedzających zawody. Gościliśmy z Julką w domu najlepszego „ejdżgrupera” w kraju – Marcina Koniecznego.

 

artur olsztyn6

 

Jego i Ewy dom zamienił się w tych dniach w hotel! Domownicy i goście stanowili sporą, kilkunastoosobową grupę triathlonistów i ich rodzin. Jak sobie z tą szarańczą radziła Ewa, to pozostanie jej tajemnicą. Trudno opisać atmosferę tych kilku dni. Było fantastycznie! Niekończące się wieczorne rozmowy, wspólne treningi i posiłki. Posiłki – ważna sprawa w życiu triathlonisty! Ja jadłem tylko to, co mistrz swojej kategorii wiekowej, MKon: miód, koktajle z owocami dzikiej róży i …ciasto! Tak właśnie, ciasto! Murzynek przygotowany przez Kasię – córkę Ewy i Marcina, wespół z kuzynkami był prawdziwym murzynkiem mocy. Dziewczyny, jak przystało na triathlonowy dom, pełniły obowiązki wolontariatu na zawodach. Wieczór przed startem kończy się po północy, nie mogę się oderwać od dyskusji z Maćkiem Dowborem i ładowania węglowodanów w postaci piwa – jednego piwa.

 

Dzień startu.
Odbieram pakiet startowy i numer. Dostaję trzynastkę i okazuje się, że jestem w boksie prosów! Widocznie organizatorzy zaliczyli mnie zgodnie z tytułem naukowym profesora (prof.) do profi. Szczęśliwy numerek maluje na moich ramionach i nogach bratanica Ewy – Misia (dzięki wielkie, do dzisiaj nie mogę zmyć tych cyferek). Rower wieszam obok późniejszych zwycięzców zawodów: Pauliny Kotficy i Mateusza Raka oraz mistrzów kategorii wiekowych: Marcina Ławickiego, Filipa Przymusińskiego i Małgosi Szczerbińskiej.

 

artur olsztyn1

 

Myślę, że takie ustawienie powinno stać się praktyką w zawodach organizowanych przez Filipa Szołowskiego i Marcina Florka. Woda jest zimna. Organizatorzy informują, że ma 15 stopni Celsjusza, ale po drętwiejących rękach i stopach oraz krótkim oddechu na rozgrzewce myślę, że pomiar odbywał się w kałuży przy brzegu jeziora.

 

Start!
Pływanie – delikatnie ujmując sprawę – nie jest komfortowe. Zimno, tłok przy bojach (mnóstwo żabkujących), a konieczność przebiegnięcia przez plażę w połowie dystansu wybija z rytmu. Wybiegam z wody i patrzę na zegarek – 29min. Uff…dobrze, że to koniec. Teraz będzie już tylko lepiej. Lepiej?! Tak mi się tylko wydawało. Z chmur lecą hektolitry wody, a po chwili kulki gradu. Ulicami płyną potoki. Pięknie! Pojawiają się pierwsze wątpliwości, pokonuję podbieg i dopadam do strefy zmian. Jest jeszcze gorzej, miska z misternie ułożonymi butami biegowymi i kolarskimi jest pełna wody. Dramat! Ale jest mi już wszystko jedno. Wypadam z rowerem na trasę i od razu trafiam na kraksę. Jadę pierwszy kilometr zachowawczo, kalkuluję: na trasie lodowisko i strumienie wody, ja jestem chirurgiem, szkoda zdrowia. Zaraz, zaraz! Chirurg?! OK, ale teraz jestem zawodnikiem! Amatorem, ale zawodnikiem! Triathlon…co byś z siebie dał, gdyby to był twój ostatni dzień? WSZYSTKO! Siadam więc na koło innego zawodnika i gnam, przestaje mi przeszkadzać deszcz, grad i śliska droga. Po chwili tworzymy 5-osobową grupkę i zgodnie pracujemy przez trzy kółka. Raz tracę z nimi kontakt przez blokadę wolniej jadących zawodników na nawrocie. Dojście do „mojej“ grupy kosztuje mnie palenie w płucach i udach przez kolejne dwa kilometry. Po drodze mijam przedstawicieli retro-tri. Wyglądają fantastycznie. Na jednej pętli współpracuję z moim …pacjentem Emilem, który jedzie na stalowym rumaku, z dizajnersko skrzyżowanymi oponami na klatce piersiowej. MKona w ogóle nie spotykam, bo jedzie gdzieś tam w swoich kusych gatkach na granicy prędkości światła. Ale zwycięzcą jest dla mnie Krzysztof Dietrich! Jego fantazyjny kolorowy strój, długie włosy, nieogolone nogi to mistrzostwo świata w retro-tri!

 

artur olsztyn3

 

Do T2 trafiam po 1h10min. Pozostaje bieg. Podbiegi, mimo, że o 7-procentowym nachyleniu, w ogóle mi nie przeszkadzają, takie same mam w swojej okolicy. Bieg jest zabawą. Lekki, przyjemny, pozdrawiam znajomych i przyjaciół, prowadzę rozmowy i dobiegam do mety po 49min. W czasie biegu stosuję osobliwą taktykę: wyprzedzam i uciekam przed podejrzanie staro wyglądającymi zawodnikami. A nuż są z mojej kategorii wiekowej. Czas sumaryczny 2h34min, lepszy o 8min od zeszłorocznego! Jestem dumny sam z siebie. Całe zawody toczą się dla mnie w oszałamiającym dopingu mojego osobistego supportu – Julity (jesteś WSPANIAŁA!) i znajomych oraz przyjaciół (Ambasadorka Karolina – miłe zaskoczenie, Sylwia, Ania i oczywiście Krzysiek „Kosa“, który zdarł gardło na zawodach – dzięki Ci Krzychu!).

 

Po godzinie dowiaduję się, że wygrywam kategorię wiekową. Jestem zaskoczony, tego się nie spodziewałem. Zaskoczony i szczęśliwy. Chodzę po strefie zawodów i zbieram gratulacje. Jednym z gratulujących jest Ojciec Redaktor, mój przyjaciel i pra-ojciec mojego sukcesu. Również mój trener i kat w jednej osobie, Maciek Chmura, pomimo przerwanych zawodów z powodu kontuzji jest dumny ze mnie, czyli swojego mistrzowskiego ejdżgrupera. Udzielam wywiadu Andrzejowi Szołowskiemu, ojcu Filipa, który jest organizatorem zawodów i byłym wyśmienitym zawodnikiem (przydały się Filipie Twoje majorkańskie nauki). Pan Andrzej pyta, co trzeba zrobić, żeby ściąć 8 min z rekordu życiowego. Odpowiadam: trenować kilkanaście godzin tygodniowo. I ja, mistrz kategorii 50+ z Olsztyna, jestem przekonany, że każdy z Was może to zrobić. KAŻDY! I jeszcze jedno. Chcesz być mistrzem? Jedz to, co je MKON! Drżyj Piaseczno! Nadchodzę… Nadchodzę i liczę na spotkania z tymi wszystkimi fantastycznymi ludźmi, którzy tworzą społeczność tri. Naszą społeczność.

 

artur olsztyn2

prof. Artur Pupka
prof. Artur Pupka
Prof. dr hab. n. med. Artur Pupka – były lekarz Kadry Narodowej Polskiego Związku Triathlonu. Profesor chirurgii naczyniowej, lekarz medycyny sportu. Pracował w Klinice Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Amatorsko uprawia triathlon od 2010 roku. Ekspert Akademii Triathlonu.

Powiązane Artykuły

38 KOMENTARZE

  1. Krolu Arturze! jak to mowia lepiej pozno niz wcale. Jestem pelen podziwu dla Ciebie i Twoich wynikow.
    Nie bede pisal, ze czekam na pierwsze konfontacje startowe, znam swoj poziom, ale kto wie moze kiedys…Zycze samych sukcesow i „zlamania” wszystkich zyciowek. Serdeczne Pozdrowienia dla J. :)))))

  2. Świetny start, świetny felieton i świetny weekend! Dzięki za dobre słowo i powodzenia w Piasecznie! Uważaj Profesorze na piasek, ale jak jest Piaseczno, to musi być piasek, takie jest odwieczne prawo natury 😉

  3. Hej Artur!!Gratuluje!!!!!! No to teraz skoro zostałes Królem Arturem to moge sie wreszcie spotkać na kawe w szpitalu:):):):):). Moze w przyszlym tygodniu? bede przed debiutem w Sierakowie…….. Mam kilka pytań i licze na bezcenne rady………GRATULUJE i zazdroszcze:):):). Mam

  4. Gratuluje wyniku i I- go miejsca!!!
    Podczas tych zawodow doswiadzcylem cudownego ozdrowienia – przy koncowce dosc dlugigo podjazdu Profesor krzyknal do mnie „Daaaaawaj nie poddawaj sie” i stalo sie – wszedl we mnie nowy duch mocy i zostal ze mna do samej mety.
    W przyszlosci, jezeli bedzie taka mozliwosc Profesorze prosze udostepnic innym swoja moc, niech odczuja na wlasnej skorze, ze mozna szybciej!!!

  5. Artur! Mam dobrą wiadomość! W Piasecznie będziesz mógł mocno powalczyć w swojej kat 50-54… startuje Robert Rozmus… zgadnij z jakim numerem?;)))) Poczułeś się zmotywowany?:))))

  6. Robert, Piotr – dzieki:)
    Marcin, pijawki wiedza, ze jako chirurg naczyniowy nie znosze hirudoterapii i tepie trn sposob „leczenie”! Dlatego uciekaja…:)
    Trombalski, mimo emeryckiej (jak powiedzal Marcin Waniewski) ejdzgrupy moj organizm, stawy, kosci dobrze znosza obciazenia. To juz troche nalog! Czyli sam wiesz..:) Musze!

  7. Jeszcze raz gratuluje i chylę czoła!!! Doskonały wynik!!! Niech młodzież bierze przykład! Trzeba kochać innych… i siebie samego; trzeba znać swoją wartość… i nie bać się o tym mówić głośno:))) Pozytywne nastawienie do życia, litry potu wylane na treningach i taka mała drobnostka jak brak MKon’a w age group to warunki podstawowe sukcesu;))) A co do Piaseczna to pijawki ze stawu jak się dowiedziały, że Artur przyjeżdża podobno honorowo oddają krew i proszą o przeniesienie do innego zbiornika;))) Żartów nie ma!!!

  8. Jeszcze raz skladam gratulacje Miatrzyni!:)))) Lidia, jestes bardzo mocna i poolowka bedzie Twoja!!! Pelen szacunek i podziw! I …zgrzej facetow!:)))

  9. Moje wielkie gratulacje za zwycięstwo w swojej kategorii :). Chyba numery startowe sprzyjały nam w zwyciestwu bo ja miała 113:D.Towarzystwo triatlonowe nastroiło mnie bardzo pozytywnie.Życzę urwania kolejnych minut . I ubolewam ,że nie będzie mnie w PIasecznie.:(

  10. @Panie Profesorze gratulacje wyniku ! i najwyższego pudła w kategorii !!!.
    Dzięki za wspólny objazd trasy i przetrzymanie rzeczy podczas zawodów 🙂
    Super atmosfera I fajna impreza. Strasznie miło było spotkać ponownie Was wszystkich , a trasy i pogoda dodały tylko pikanterii całej imprezie.
    Po tym jak w zeszłym roku sam Andreas Raelert pomagał poprawiać mi piankę w moim triatlonowym debiucie do Olsztyna będę wracał chyba co roku.:)
    Do zobaczenia (mam nadzieję) w Piasecznie. Niestety od poniedziałku do wczoraj 38st i tylko leżakowanie zamiast treningu… 🙁

  11. Wszystkim Wam bardzo dziekuje! Jestem w lekkim szoku. Raz,ze tak dobrze mi poszlo a dwa,ze od niedzieli plynie do mnie potok gratulacji i cieplych slow:)Taka jest wlasnie nasza spolecznosc:)) Po uzyskaniu tytulu prof nie otrzymalem tylu gratulacji w swoim srodowisku i to nie tak cieplych,i mobilizujacych do dalszego wysilku:)
    Za chwile bede w Piasecznie i na innych garminach. Zyciowke w polowce bede lamal w Suszu. W Gdyni bede biegal …wzdluz trasy i Wam kibicowal bo to 2tyg przed glownym startem czyli pelnym dystansem Ironman w Kopenhadze. Jeszcze raz dziekuje i z ogromna checia poznam Was na kolejnych zawodach:)

  12. no pełen szacunek , jak napisałes ze 2,5 roku temu byłes na 98 kg .dla mnie Motywator ! ja jestem po 6 miesiach z 112 na 96 kg i mam jeszcze 2 lata na sukces w M45:) pozd

  13. To co? Umawiamy się na obóz u mkona przed wyjazdem na Hawaje 🙂 Może nie w tym roku jeszcze (bo ja się nie próbuję kwalifikować he he) ale w 2017 to na 100% Dodam tylko, ze dziewczyny zrobiły 2 ciasta. Jedno moje – bez cukru, drugie – klasyczny murzynek. Jak myślicie, które poszło szybciej?

  14. Jeszcze raz gratuluję! 😀 Królu Arturze 😀 trzymam kciuki za kolejne starty i cieszę się z dotychczasowych wyników. I jeszcze te warunku, deszcz, grad – jeszcze większy podziw! Pozdrowienia

  15. Gratulacje:) świetna relacja a przede wszystkich świetny wynik:):) po tym sezonie może trzeba będzie przygotować dodatkową półkę w pokoju na te wszystkie puchary:)

  16. Aaa, to zwracam honor koledze Arkowi :-). A swoją drogą jestem niesamowicie ciekawy jaka formą błyśniesz w Ełku (bo o ile pamiętam, to tam się wybierasz). 🙂

  17. @Boguś, a co kolega taki czepliwy?! 😛 Miałem na myśli ,,odcinanie kuponów” ciężkiej pracy na bardzo szerokiej płaszczyźnie tri, łącznie z MŚ! 🙂

  18. Świetna relacja, pamiętam pewnego deszczowego jesiennego wieczoru przeczytałem kultowy już w pewnych kręgach 🙂 artykuł Profesora – Moje Hawaje i w efekcie nieśmiało wszedłem na trudną, ale niezwykłą ścieżkę tri. Profesorze – życzę udanego sezonu i … czekam na relację z Hawajów, bo tylko sky is the limit, a może nawet nie ….

  19. Nie ma nic bardziej budującego niż taki tekst przeczytany z samego rana! Daje niesamowitego kopa! 🙂 Przykład jak systematyczna, ciężka praca potrafi się odwdzięczyć! W tym konkretnym przypadku szczególnie serce cieszy, gdyż Profesor dzięki swojej uprzejmości dzielił się ze mną doświadczeniami treningowymi, emocjami i co tu ukrywać INSPIROWAŁ!
    Odcinaj kupony Królu Arturze! :-))) Gratulacje !

  20. Wielki szacunek i gratulacje Panie Profesorze! Sportowa pasja to rzadkość w środowisku naukowym… Król Artur M50 to brzmi dumnie 🙂 Tekst bardzo inspirujący!

  21. Oby w Polsce więcej było takich lekarzy i profesorów 🙂 !! Ścigać się z Tobą to była sama przyjemność Profesorze – jeszcze raz gratulacje!!

  22. Królu Arturze wielkie gratulacje! Dzięki tez za krzepiące słowa o diecie murzynkowo-piwkowej;-) mam nadzieje, ze w Gdyni osobiście uda mi się pogratulować kolejnego pudła!

  23. Pierwszy ;-). Pięknie, Profesorze, pięknie. Podoba mi się określenie: Król Artur M50. Brzmi dostojniej niż prof. :-). Do zobaczenia w Gdyni i łamania 5,5 godz. życzę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,853FaniLubię
542ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

25cz06:0014:00Diablak Beskid Extreme Triathlon 2022

25cz08:0020:00ENEA Junior Poznań Triathlon 2022

26cz06:0011:00Frydman Triathlon 2022

Najpopularniejsze

X
X