Timex Run Trainer 2.0 GPS

7

Jeśli bierzesz do ręki Timex Run Trainer 2.0, a wcześniej, tak jak ja, używałeś zwykłego zegarka z pulsometrem, to może to być szok poznawczy, kulturowy i technologiczny. I właśnie taki przeżyłem. Biegam już dobrych parę lat. Na liczniku przebiegniętych kilka tysięcy kilometrów, parę maratonów, że o  mniejszych zawodach nie wspomnę. Wydawało mi się, że pulsometr na ręku i GPS w komórce całkowicie mi wystarczy. Nie jestem typem, który unika nowinek technologicznych, czy boi się urządzeń elektronicznych. Z ich obsługą i obłaskawieniem nie mam zazwyczaj większego problemu.

 

Wyjmując z pudełka Run Trainer 2.0 pomyślałem jednak, że sporo tu tego wszystkiego. Guzików, funkcji, kombinacji, możliwości. Jeśli ktoś ma do czynienia z takim urządzeniem pierwszy raz, to powinien sobie zarezerwować sporo czasu, choćby po to, żeby je wszystkie poznać, odnaleźć i zobaczyć, jak i do czego można je wykorzystać. Możliwość wprowadzania osobistych ustawień jest ogromna, dlatego warto dobrze przemyśleć co może być naprawdę przydatne i po co. Na szczęście takie personalizowanie jest proste i kolejnych można zmian dokonywać po każdym treningu, jeśli dojdziemy do wniosku, że wolimy coś innego. Na tarczy możemy w czasie treningu śledzić czas, prędkość, szybkość, nasz puls, dystans jaki pokonaliśmy i to dowolnego odcinka, jak i dowolnej odległości. Możemy sobie ustawić wartości średnie dla danego treningu. Właściwie możliwości są nieograniczone, tym bardziej, że możemy na stałe wprowadzić aż trzy kombinacje z trzema różnymi wskazaniami. Co przy prostym przełączeniu daje nam możliwość śledzenia aż dziewięciu różnych pomiarów. Jeśli ktoś lubi wiedzieć na bieżąco, co się dzieje, jak przebiega trening, to może nie mieć wręcz czasu na to, by patrzeć podczas biegu przed siebie.

 

 

Na szczęście od przybytku głowa nie boli i po to mamy możliwość wyboru. I to my decydujemy ile tych wskazań chcemy śledzić na bieżąco, a do czego chcemy mieć wgląd już po treningu. Zwłaszcza, że po podłączeniu zegarka Timex do komputera i ściągnięciu odpowiedniego programu dostajemy czytelną i bogatą nawigację, oraz dostęp do historii naszych zmagań. I dotyczy to zarówno obsługi samego urządzenia, tabel z wszelkimi danymi, statystykami i osiągami, jak i mapami, na których zaznaczona jest trasa, jaką przebyliśmy. Czujnik GPS jaki zastosowano w tym modelu potrzebuje w niektórych miejscach trochę czasu, by złapać sygnał, ale jak już go chwyci to nie puszcza. Na przebytych ponad 700 km, zarówno biegowych, jak i rowerowych zdarzyło mi się tylko raz, że zgubił sygnał, ale mniej więcej po minucie odnalazł go na nowo. I dzieje się tak przy każdej pogodzie. Nawet w deszczu. Jeśli ktoś używa, tak jak ja do tej pory, tego komórkowego, to wie, że to niebywały komfort, bo GPS w komórce potrafi sygnał gubić bez wyraźnego powodu i już nigdy podczas treningu go nie odzyskać, a zdarzało mi się to nawet przy słonecznej pogodzie podczas ważnych zawodów. Póki co Run Trainer 2.0 takich przygód mi nie dostarczył. Za to daje spory komfort informując o przebiegniętym odcinku, pokazując w jakim zrobiłem to czasie. Podczas treningów jakościowych, jest to ogromne udogodnienie, bo można ustawić go na dowolną odległość, a nie tylko na zwyczajowy kilometr, gdzie o korektę tempa biegu dużo trudniej.

{gallery}timex2.0{/gallery}
Warto dodać, że podczas biegania, a nawet całego triathlonu w Gdyni nie pojawiły się u mnie na skórze nawet najmniejsze oznaki otarcia, czy odparzenia. Do tego zwyczajnie podoba mi się jak wygląda i lubię go nosić nawet na co dzień, wtedy, gdy nie trenuję. I tak ja, człowiek, który zarzekał się, że taki wielofunkcyjny sprzęt nie jest mi do trenowania potrzebny wiem już, że zaprzyjaźnię się z nim na pewno na dłużej. Tym bardziej, że z wielu funkcji jak interwały, przypomnienie o nawodnieniu, czy zażyciu żelu, jeszcze nawet nie korzystałem. Możliwości ogrome. Tylko brać, wybierać, trenować i osiągać coraz lepsze rezultaty.

 

Cena detaliczna TIMEX Run Trainer 2.0 – 1199zł

Zegarek dostępny jest w Programie Sprzedażowym AT

 

7 KOMENTARZE

  1. Ten model akurat sygnał GPS w ruchu łapie. Zdarzyło mi się kilka razy ruszyć, bez sygnału i raz znalazł po minucie, a innym razem dopiero po dziesięciu, ale złapał. Może dlatego bateria jest tlko na 8 godzin, bo nie jest to typowy zegar triathlonowy. Np. po 100 km przestaje pokazywać kolejne na tarczy, tylko informuje o przebytym odcinku. Wydaje mi się, że nie przez przypadek w nazwie ma run, a nie triathlon.

  2. O działaniu GPS pod wodą jeszcze nie słyszałem, no ale może mało wiem.
    Jeśli chodzi o żywotność baterii, to tutaj należy upatrywać tylko i wyłącznie zachęty. Trzeba tyle trenować aby ukończyć pełen dystans IM i móc sprawdzić wyniki bez dodatkowego ładowania 😉

  3. Wygląd, kwestia umowna mi się podoba 😉
    GPS łapie w ruchu pokazuje to mój start w Gdyni kiedy padł mi licznik rowerowy(przerwany kabelek w strefie) GPS załadował mi się jeszcze przed wyjazdem z Gdyni mimo, ze zaleca się załadowanie go w bezruchu i miałem licznik.
    Miałem do testów Garmin 610 i wielkiej różnicy w działaniu nie widzę. Najbardziej drażni mnie, że nie ma polskiego menu(nie to żebym go nie ogarniał) w przeciwieństwie do Garmin.
    Ja kupiłem nowego Timexa za 900pln z pulsometrem w zestawie i tyle jest wart nie więcej w zestawieniu z innymi produktami podobnej klasy.
    Podsumowując sprawdza się do biegania i na rower, (jest wodoodporny mimo ostrzeżeń producenta), ale do pływania tylko jako stoper chyba że go do czepka lub bojki przymocujecie to GPS też zadziała 😉

  4. Przede wszystkim design Timexa zatrzymał się w czasie. Pewnie też mógłby być mniej festyniarski. Czy trzeba za każdym razem patrząc na blat widzieć wielki napis GPS (no wiadomo, że znak IM to co innego 😉

  5. Wszystko fajnie, tylko jak kazdy timex ma dwie wady. Pierwsza: mimo znaku IM trwalosc baterii to tylko 8h. Druga: gps nie “lapie” sygnalu w ruchu. Wnioski kazdy sobie wyciagnie sam…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here