W 2022 zdobyła mistrzostwo świata. Teraz kończy karierę. Magdalena Lenz: „Głowa powiedziała dość” 

W 2022 roku Magdalena Lenz została mistrzynią świata AG na zawodach IRONMAN na Hawajach. Złoty medal był zwieńczeniem jednego z najlepszych sezonów w jej karierze. Rok po mistrzowskim starcie poinformowała, że kończy triathlonową karierę. 

ZOBACZ TEŻ: Miłosz Sowiński: wegetriathlonista i fan kawy, a wcześniej… judoka

„W przyszłym sezonie wystartuję jako PRO”

W sezonie startowym 2022 Magdalena Lenz kilkukrotnie stawała na najwyższych stopniach podium. Wygrała wyścig Duathlon Champ i IRONMAN Klagenfurt. Najważniejszymi osiągnięciami były złoty medal mistrzostw Polski na dystansie średnim podczas IRONMAN 70.3 Poznań i pierwsze miejsce na mistrzostwach świata IRONMAN na długim dystansie na Hawajach. 

Na Wielkiej Wyspie triathlonistka nie tylko zwyciężyła w swojej kategorii wiekowej, lecz także w klasyfikacji generalnej kobiet AG. Po starcie Magdalena Lenz nie kryła swojej ekscytacji, a w rozmowie z Akademią Triathlonu przyznała nawet, że w sezonie 2023 rozpocznie swoje starty jako zawodniczka PRO. 

Uzgodniliśmy z trenerem, że teraz trochę odpocznę i podejmę ostateczną decyzję, ale myślę, że w przyszłym sezonie wystartuję w kategorii PRO – mówiła. 

ZOBACZ TEŻ: Magdalena Lenz – jak w zaledwie drugim starcie została mistrzynią świata? [WYWIAD]

„Detoks od triathlonu znacznie się przedłużył” 

Od maja 2023 można było jednak zauważyć mniejszą aktywność zawodniczki w mediach społecznościowych. Kilka dni temu Lenz opublikowała post, w którym wyjaśnia swoją obecną sytuację. Triathlonistka przyznała, że zdecydowała się na „triathlonowy detoks, który niestety znacznie się przedłużył”. 

W tym czasie, tak jak to było do tej pory, pojawiłby się post, jak przebiegają przygotowania do kolejnego sezonu. Niestety detoks od triathlonu znacznie się przedłużył… – zaczyna wpis. 

Zawodniczka przyznała, że przełom sezonu 2022/2023 był dla niej walką o to, aby zmusić się do trenowania. Sport przestał jej sprawiać radość. Mimo tego trenowała z nadzieją, że ponownie znajdzie pasję do triathlonu. Na jednym z treningów uznała jednak, że potrzebuje przerwy. 

Pod koniec kwietnia na jednym z treningów głowa powiedziała dość. W maju zawiesiłam współpracę z trenerem i od tamtej pory robiłam to, na co miałam ochotę w nadziei, że zatęsknię za rozpiską treningową. Niestety nic takiego się nie wydarzyło, a jak próbowałam zaczynać „od nowa”, zawsze kończyło się tak samo – wielką niechęcią do jakiejkolwiek aktywności – pisze Lenz. 

Przerwa nie spowodowała jednak, że zawodniczka poczuła treningowy i startowy głód. Jak pisze: „od dwóch miesięcy nie robię nic i dalej nie czuję tego, co zawsze: tęsknoty za wysiłkiem, zmęczeniem, bólem i rywalizacji”.  

Źródło: Archiwum prywatne Magdalena Lenz

„Czy wrócę? Nie przewiduję tego”

W efekcie zawodniczka postanowiła: „zamknąć triathlonowy rozdział”, który trwał łącznie 8 lat. Jak mówi Lenz, w triathlonie osiągnęła wszystko, co planowała, jednak rozstanie z dyscypliną w takich okolicznościach jest dla niej przykre. Czy jeszcze wróci do tri? Na ten moment tego nie przewiduje. 

W tym czasie poznałam kilku dobrych ludzi, którzy mi zaufali, we mnie uwierzyli i pomagali, gdy tego potrzebowałam […] Osiągnęłam w triathlonie wszystko to, co zaplanowałam. Jednak na razie jest mi smutno, że moja przygoda kończy się w taki sposób. Czy wrócę? Nie wiem, na ten moment nie przewiduję tego. 

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

4 KOMENTARZE

  1. Zrobienie dobrego wyniku w IRONMANIE to cholernie dużo pracy, czasu, pieniędzy. Setki godzin samotności zwłaszcza w Polsce gdzie trenujących jest niewielu. Osiągnięcie dobrego wyniku bardzo często jest powodem do zawiści i nieprzychylności . Ot taka polska przypadłość. Ot taka polska przypadłość. 🙂 🙂 😞

  2. Oj nie, zdecydowanie się nie zgodzę. Sam triathlon w sobie nie należy do łatwych. Setki godzin na treningach, które spieniężyć w wynik można właściwie tylko na zawodach. To nie siłownia gdzie te wszyscy w koło widzą i klaszczą kiedy puchnie, pomimo że pompa po kreatynach i innych takich. Te setki godzin treningowych, biegania rankami wieczorami, w deszcz czy śnieg, ta znajomość wszystkich uszczerbków w kaflach na dnie niecki basenowej, te waty kręcone do ściany, to wymaga sporej motywacji i konsekwencji, przy której może z wyjątkiem trenera czy najbliższej rodziny nie znajdziemy wsparcia czy uwielbienia a i nowe znajomości przy konkretnie ułożonym i realizowanym planie treningowym to nic pewnego. Dlatego wejście na taki poziom, który pozwala bić je z najlepszymi nawet w AG, moim zdaniem zasługuje na spore uznanie, a zdobycie Hawajów, to już naprawdę mocna sprawa! Pisze to ja, leszcz który składa w trening sporo pracy, sił i zaangażowania a ma tylko 2h. i 3 min na 1/4.

  3. #nikogo, hasztag nikogo powinien towarzyszyć takim odejściom. Ludzie zrobiliście z tych Age groieprow jakichś zawodników i teraz oni się spalają, zdobyła coś wystartowała i ok. Naprawdę generalnie jest to nic, nic po sobie nie zostawia. Age grouperowanje to nie jest rekord świata pierwszy w pływaniu petrusewicza, czy kryształowa kula Małysza. To są popierdolki i niech tak pozostanie.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,510ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane