“Zobaczyłem dziurę w drodze. Byłem bez szans” – Andrzej Rybak

2

Od Redakcji: Kilkanaście dni po triathlonie w Środzie Wielkopolskiej napisał do mnie zawodnik, który startował w zawodach, ale z powody wypadku na rowerze nie ukończył imprezy. Na trasie rowerowej zauważyłem w pewnym momencie karetkę pogotowia i lekarzy opatrujących zawodnika leżącego w przydrożnym rowie, gdzieś obok leżał rower. Wyglądało na “zwykłą” wywrotkę na trasie, ale z opisu Andrzeja Rybaka wygląda, że miał bardzo dużo szcześcia…mogło się skończyć tragicznie. Niech ta historia będzie przestrogą dla wszystkich zawodników, ale przede wszystkim dla organizatorów zawodów sportowych – tam, gdzie nawierzchnia drogi jest dziurawa, powinny być jasne, czytelne i nie pozostawiające wątpliwości oznaczenia i opisy. W końcu na każdych zawodach słyszymy zdanie, że bezpieczeństwo jest najważniejsze.

 

Andrzej Rybak:

Od zimy przygotowuję się do Borówna na pełen dystans, Start w Środzie Wielkopolskiej mial być pierwszym sprawdzianem, a mało co nie stał się ostatnim startem w sezonie. W lipcu miałem jeszcze jechać do Polanicy, ale pozostanie mi kibicować kolegom. Dość biadolenia, muszę się wziąć w garść i zacisnąć zęby (byle nie mocno ) i starać się przygotować do Borówna. Mam nadzieję że będę miał na czym pojechać, bo roweru jeszcze nie oglądałem. Po uszkodzeniach kasku widzę jednak, że miałem dużo szczęścia.

 

Po wyjeżdzie ze strefy zmian dogoniłem jakiegoś zawodnika i  trochę “powiozłem się” za nim. Najadłem się i napiłem. Potem zacząłem się rozglądać za jakąś grupką, do której mógłbym się doczepić, bo mieliśmy za wolne tempo, a chciałem zrobić wynik w granicach 2.40-2.45. Na pierwszej pętli dogonili nas nr 9 i 93, więc pociągnąłem za nimi. Tak jechaliśmy do 21 kilometra. Potem już wszystko toczyło się bardzo szybko. Pamiętam, że sięgnąłem po bidon, napiłem się. Wtedy jeden z triathlonistów dał mocną zmianę i trochę mi odeszli. Pochyliłem się, mocno nacisnąłem na pedały i wtedy zobaczyłem dziurę w drodze. Byłem bez szans. Wyrwało mi kierownicę i poleciałem prosto na drzewo. Zdążyłem tylko odwrócić głowę, żeby nie uderzyć czołem. Zrobiłem ponoć dwa salta i wylądowałem w rowie. Kiedy się ocknąłem nie mogłem złapać tchu, bo mocno uderzyłem też barkiem, więc trochę mnie przytkało. Myślałem, że trochę poleżę i pojadę dalej, ale wtedy zobaczyłem, że jestem cały we krwi. Z nosa i ust leciała mi mocno krew, wydawało mi się, że złamałem nos, ale nic nie chrupało. Ruszało się kilka dolnych zębów – jak się potem okazało złamałem żuchwę. Kiedy chciałem wstać, podbiegła jakaś policjantka…i zapytała czy żyję. To było pytanie dnia pomyślałem. Kiwnąłem tylko ręką że jest OK. Wtedy nadjechała karetka i nie chcieli mnie już wypuścić. W karetce zrobiło mi się zimno, a w szpitalu usłyszałem WYROK. Na dodatek podarłem cały strój. To byłoby na tyle…

 

Od Redakcji: Zaproponowałem Andrzejowi, aby na Akademii Triathlonu relacjonował swoje przygotowania do pierwszego startu po kontuzji. Mam nadzieję, że z jednej strony będzie to dla niego motywacja i potwierdzenie, że bardzo mu kibicujemy, z drugiej spora dawka energii dla tych z Was, którzy również walczą z kontuzją i mają chwile zwątpienia. Trzymamy kciuki! 

 

Podoba Ci się jak i o czym piszemy?     
Założyciel i Redaktor Naczelny Akademii Triathlonu. Triathlon uprawiam amatorsko od 2009 roku. Startuję głównie na dystansach Ironman 70.3 oraz Ironman. Moje najlepsze zawody to: 4h 30 minut w IM 70.3 Haugesund w Norwegii i kwalifikacja na MŚ w Las Vegas (roll down z 16 miejsca) i 10h w pełnym Ironmanie w Kopenhadze. W latach 2016-2019 byłem redaktorem naczelnym Business Insider Polska - serwisu biznesowo-informacyjnego, który w ciągu 3 lat od pojawienia się na rynku stał się drugim najpopularniejszym serwisem biznesowym w Polsce i pierwszym z rodziny Business Insidera w Europie. Czyta go ponad 5 mln internautów. 2001 - 2016 byłem dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Pracowałem m.in. w Radiu TOK FM, jako zastępca redaktor naczelnej, szef informacji, prowadzący "Poranek TOK FM”. Przez 6 lat byłem związany z TVN24, gdzie prowadziłem magazyn "Polska i Świat”. Byłem również gospodarzem takich programów jak: "Magazyn 24 godziny", "Cały ten świat", "Serwisy informacyjne". 8 listopada 2018 roku, na rynku ukazała się moja pierwsza powieść biograficzna pt.: "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą", która po miesiącu wskoczyła na listę bestsellerów Empiku. Do dziś sprzedano ponad 50 tysięcy egzemplarzy. Książka opowiada o losach Jerzego Górskiego - legendy polskiego triathlonu. 29 października ukazała się moja druga powieść biograficzna pt.: "Szlag mnie trafił", opowiadająca losy Moniki Michalak, która przeżyła skomplikowany udar pnia mózgu. Obecnie pracuję nad książką o Robercie Karasiu - mistrzu świata i rekordziście na dystansach Double i Triple Ironman.

2 KOMENTARZE

  1. Oczywiście życzę szybkiego powrotu do 100% formy. Rower to słaby punkt triathlonu jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Kości łamią najlepsi, z najgłupszych powodów. Szybkość jest wystarczająco duża, żeby się pokiereszować. Rola organizatora jest kluczowa, droga powinna być najrówniejsza jak się tylko da. Wielu triathlonistów, zwłaszcza tych, którzy jeszcze nigdy solidnie w coś nie przyłożyli, lubi kozaczyć. Wiem to z autopsji. Organizator powinien im to maksymalnie utrudnić (tzn. kozaczenie:-). Nie wiem, jak można puścić ludzi na drogę z dziurą i jeszcze wkoło drzewa. To też jest ostrzeżenie, przeciwko kaskom czasowym, które w zderzeniu z drzewem niewiele pomogą.

  2. Andrzej zdrowia, zdrowia i pamiętaj powoli wrócisz do ścigania nie ma co biadolić jak napisałeś. Trzymam kciuki za ciebie ja walcze z kolanami!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here