Hawaje? „Do dziś chodzi mi to po głowie” – Marek Kalwat

O zaletach i wadach duathlonu oraz treningu specjalistycznym opowie zawodnik, który kilkanaście lat temu odnosił sukcesy międzynarodowe właśnie w duathlonie. Bohaterem wywiadu jest Marek Kalwat (ur. 1963 r.), wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w duathlonie i triathlonie, wieloletni członek kadry narodowej, zawodnik TS Akwedukt Kielce. Marek Kalwat od kilku lat nie uprawia wyczynowo sportu. Z powodu kontuzji kolana zakończył wspaniałą karierę. Pomimo „czterdziestki” na karku na przełomie tysiąclecia osiągnął świetne rezultaty w triathlonie, maratonie, a przede wszystkim w duathlonie. Kończąc wątek duathlonowy postanowiłem przypomnieć czytelnikom Akademii sylwetkę pana Marka, ponieważ jego sukcesy oraz całokształt kariery mogą być przykładem dla każdego z nas.

Na wstępie zapytam, jakie są Pana największe osiągnięcia w triathlonie i duathlonie?
Moim największym sukcesem w triathlonie jest zajęcie 16. miejsca na Mistrzostwach Europy na dystansie Ironman. W niemieckim Jumme uzyskałem czas 8 godz. 51 min 33 sek. Była szansa na zdobycie medalu drużynowo, ale zabrakło kilku punktów. Niestety w zawodach nie wziął udziału Grzegorz Zgliczyński. Myślę, że gdyby wystartował, wraz z Bogumiłem Głuszkowskim bylibyśmy w strefie medalowej. Trzecie miejsce było w zasięgu. Natomiast w duathlonie na Mistrzostwach Europy zająłem 2. miejsce w sztafecie w 1999 roku. Indywidualnie w kategorii powyżej 40 lat byłem Mistrzem Świata i Mistrzem Europy. Na arenie krajowej zdobyłem 20 medali na Mistrzostwach Polski w duathlonie. Wielokrotnie wygrywałem Grand Prix Polski w duathlonie.

Czy śledzi Pan aktualne wydarzenia w polskim triathlonie? Czy aktualna oferta duathlonowa jest lepsza niż „za Pana czasów”?
Kiedyś było 12-14 startów w duathlonie. Zawody zaczynały się w marcu lub kwietniu i sezon trwał do listopada. Można było podzielić sezon na dwie części, między które wchodził triathlon, w którym przez pewien czas brałem udział. Do Grand Prix Polski zaliczało się 5-6 najważniejszych duathlonów.

Co sprawiło, że ”skłonił” się Pan w stronę duathlonów?
Stwierdziliśmy z trenerem, że mam większą szansę odnieść sukcesy w duathlonie. Nie stroniłem od triathlonu, jednak pogodzić oba treningi jest ciężko. Kilka lat wstecz, duathlon był na tych samych prawach co triathlon, dopóki triathlon nie wszedł do programu Igfrzysk Olimpijskich. Obie dyscypliny rozwijały się równomiernie w kraju i zagranicą. Na zachodzie tak zostało do tej pory. Duathlon jest traktowany poważnie, są także odmiany z MTB, łyżwami, narciarstwem biegowym. Na zachodzie jest dużo duatholnów, dlatego się rozwijają. Seria Powerman jest dobrze nagradzana i prestiżowa dlatego zawodnicy nastawiają się na duathlon.

{gallery}kalwat{/gallery}
Czym różniły się Pana przygotowania do duathlon od treningu typowo triathlonowego?
Opierałem trening na bazie tlenowej, biegając w sezonie przygotowawczym  do 120 km tygodniowo. Natomiast na rowerze jeździłem od 300 km do nawet 600 km tygodniowo na obozach. Duathlon jest cięższy niż triathlon, ponieważ bieganie występuje w nim dwukrotnie. Zasadnicze przygotowania  opierały się na wykonywaniu naprzemiennych treningów łączonych: bieg-rower i rower-bieg.  W sezonie przygotowania specjalistycznego były to zakładki, czyli wykonywanie poszczególnych odcinków na rowerze lub biegiem na wysokich obrotach, ale jeden po drugim (np. trzykrotne powtórzenie odcinka 2 km biegu i 10 km roweru). Ścigając się wiele lat w elicie, doszedłem do wniosku, że w duathlonie bardzo istotną rolę odgrywa przebieranie się. Używałem specjalistyczne pedały-platformy, które umożliwiały mi bieg i jazdę na rowerze w butach lekkoatletycznych oraz szybkie i skuteczne zmiany. Zmiany powyżej 30 sekund nie wchodziły w grę, bo trudno było odrobić stratę kilku miejsc przy wyrównanym poziomie biegowym.

Czy uważa Pan, że warto startować w duathlonach? (Oczywiście z punktu widzenia triathlonisty!) Co dają starty w duathlonie?
Duathlon jest najlepszym treningiem dla triathlonistów. Pływanie jest oczkiem w głowie, bo od pływania zaczyna się triathlon. W naszym klimacie, w okresie wiosennym nie da się zrobić porządnego treningu. Dlatego ważny jest crossduathlon – układ bieg-rower-bieg pozwala triathlonistom na wykazywanie swoich możliwości, dobrze przygotowuje do triathlonu. Do tego rodzaju treningu dużą wagę przykładali Niemcy – po jednym rodzaju wysiłku robili kolejny, lekki trening. Charakterystyka duathlonu i triathlonu jest taka, że stoper pracuje od startu do mety. Tu nie ma żadnych sentymentów, np. z przebieraniem.

Czy zobaczymy jeszcze Pana na starcie duathlon lub triathlonu?
Nie unikam sportu. W 2011 r. startowałem w TdP dla amatorów, gdzie zająłem 26 miejsce. Jak zdrowie pozwoli to na pewno tak. Żałuje, że tylko raz wystartowałem w IM. Zacząłem uprawiać triathlon i duathlon późno, bo w wieku 30 lat. Wcześniej byłem dziesięcioboistą (rekord życiowy 6690 pkt z 1987 roku, m.in. 100 m -11:71, skok w dal – 715 cm, skok wzwyż 196 cm, 400 m – 53:52, 1500 m -4:30 –przyp. autor). Dzięki temu miałem odpowiednie predyspozycje siłowo-wytrzymałościowe. Po 40-stce w dwóch maratonach zrobiłem 2:23 i 2:26 (do dziś jest to siódmy wynik w historii polskiej lekkiej atletyki dla 41-latków – przyp. autor). Wyniki te świadczą, że nie w pełni wykorzystałem swoje możliwości na długich dystansach. Gdy powoli kończyłem karierę miałem wystartować na Hawajach i do dzisiaj chodzi mi to po głowie,  że nie pojechałem do kolebki powstania triathlonu.

W imieniu wszystkich czytelników Akademii życzę, aby to marzenie się spełniło. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,996FaniLubię
1,119ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X