Od złamania kręgosłupa do igrzysk w Paryżu. Kim jest Marta Dzieciątkowska? 

Kiedy po wypadku trafiła do szpitala lekarze mówili o niewielkich szansach na powrót do sprawności. 8 lat później stanie na starcie igrzysk paralimpisjkich w Paryżu. Kim jest Marta Dzieciątkowska?

ZOBACZ TEŻ: Historia polskich triathlonistów na igrzyskach olimpijskich 

Od zawsze kochała ruch. Zaczynała od baletu. Później był taniec towarzyski, pływanie i koszykówka. Miłość do triathlonu zaszczepił w niej tata. Kiedy Marta była w trzeciej klasie gimnazjum, on stwierdził, że zacznie trenować tę dyscyplinę. Wspólnie, w trójkę (do rodzinnego zespołu dołączyła również siostra) zapisali się na zawody, ale na różnych dystansach. Marta kilka miesięcy przed planowanym wyścigiem dołączyła do klubu UKS Lusowo, gdzie stawiała pierwsze triathlonowe kroki pod okiem trenera. 

Treningi pływackie lubiła najbardziej, bo szły jej najlepiej. Dużo biegała z tatą, który zawsze potrafił ją zmotywować. Rowerem jeździła tylko do szkoły. Mimo tego triathlonowa forma była wysoka. Jednym ze startów, który wspomina najlepiej był ten z lipca 2016 roku, kiedy była w szczycie swoich możliwości. 

Niecały miesiąc później jeden moment zmienił jej życie na zawsze. 

Dzień, który zmienił wszystko

Wracała z wakacji nad morzem. W aucie ona, rodzice i jej koleżanka. Obie wczytane w podręcznik od biologii. Już wtedy wpadła na pomysł, że chciałaby zostać lekarką. 

Postanowili wyprzedzić auto przed nimi. Kiedy zmienili pas, wyprzedzany kierowca rozpoczął ten sam manewr. Zepchnął ich auto, strącając je na pobocze. Uderzyli w drzewo. 

W panice wszyscy opuścili auto. Wszyscy oprócz Marty. Ona słyszała tylko przeraźliwy krzyk. Później zrozumiała, że to ona krzyczy. Nie mogła się ruszyć. Nie miała czucia w nogach, a w kręgosłupie czuła ogromny ból. 

Moment po wypadku pamięta wybiórczo, bo co chwilę traciła przytomność. Nie pamięta kto wyciągnął ją z auta. Do szpitala trafiła śmigłowcem. 

„We mnie zawsze była nadzieja. Tak po prostu”

Diagnoza? Złamanie wybuchowe kręgosłupa lędźwiowego, porażenie wiotkie kończyn dolnych i dysfunkcja neurogenna pęcherza moczowego. Konieczna była pilna operacja – jedna z czterech, które przeszła w przeciągu kolejnych 5 miesięcy spędzonych w szpitalach. 

Po pierwszej z nich, kiedy się obudziła, czuła jedynie palce u nóg. W głowie pojawiały się czarne myśli i stany depresyjne, ale nie załamała się. Uznała, że to światełko w tunelu. Głęboko wierzyła, że sprawność wróci. 

We mnie zawsze była nadzieja. Tak po prostu. Miałam też ogromne szczęście. To, co mi się przydarzyło to nie był uraz całego rdzenia kręgowego, a stożka rdzenia, który może być odwracalny – mówiła. 

Jak sama przyznaje, nie była jednak do końca świadoma tego, co tak naprawdę się stało. Dopiero w pierwszych dniach trafiało do niej jaki jest jej stan i że czeka ją długi, powolny proces powrotu do zdrowia. Na oddziale nazywano ją nawet małym cudem, ponieważ szanse na powrót do jakiejkolwiek sprawności początkowo wydawały się niewielkie. 

Ona powrót do normalności, a nawet triathlonu traktowała jako coś oczywistego. 

Miałam złamany kręgosłup lędźwiowy, więc chodzi głównie o porażenie kończyn dolnych, a ręce funkcjonowały prawidłowo. Wydawało mi się, że będę mogła chociaż popłynąć (śmiech). Później zrozumiałam, że to nie będzie takie proste – wspomina. 

Walka o zdrowie i… matura

W jej drodze zawsze wspierała ją rodzina i przyjaciele. To oni najbardziej pchali do przodu. Ona chciała po prostu walczyć. Nie ukrywa też, że trafiła na dobrych lekarzy, specjalistów. To dzięki nim i dodatkowym operacjom, osiągnęła znaczny progres. 

Od pierwszych kroków stawianych niepewnie przy pomocy chodzika minęło kilka miesięcy. Rehabilitacja zaczynała przynosić efekty. Marta musiała zadbać jednak nie tylko o rozwój fizyczny. 

Równoległe z walką o zdrowie chciała przygotowywać się do matury. Nie mogła jej zaniedbać, bo w planach nadal była medycyna. Zaczęła indywidualny tok nauki. Nauczyciele odwiedzali ją w szpitalu, a później w domu. Wymagała to dużo poświęcenia i samodyscypliny. Liczba godzin nauki domowej była niższa niż ta w szkole. 

Kadra narodowa?

W szpitalu odwiedziła ją również Agnieszka Jerzyk – reprezentantka Polski w triathlonie na igrzyskach olimpijskich. Po spotkaniu myśli o powrocie do triathlonu stały się jeszcze bardziej intensywne. 

Ostatecznie udało się wrócić 3 lata po wypadku. Pierwszy był triathlon w Pniewach. Kiedy lekarz prowadzący dał zielone światło do startu, Marta bez chwili wahania dopisała się do listy startowej. W 2019 po raz pierwszy w Polsce zorganizowane zostały również mistrzostwa kraju w paratriathlonie, w których również wzięła udział i… wygrała. 

Istotniejsze jest jednak to, co stało się 3 miesiące później. Do zawodniczki odezwał się trener kardy narodowej Tomasz Domagała. Zaproponował dołączenie do reprezentacji. 

Studia medyczne i perspektywa igrzysk

W międzyczasie dostała się na medycynę. Wypadek, tylko utwierdził ją w przekonaniu, że chce zostać lekarką. Mimo natłoku nauki przyjęła propozycje dołączenie do kadry. Triathlonową przygodę w reprezentacji zaczęła łączyć więc z intensywną nauką.  

Zaczęłam trenować triathlon na poważnie na trzecim roku studiów. Wtedy było dosyć trudno, ale przyszedł też Covid. Mieliśmy sporo zajęć zdalnych, co nie ukrywam, że mi pomogło. O wiele łatwiej było znaleźć czas. Szósty rok, na którym jestem obecnie i który uważam za najtrudniejszy, postanowiłam sobie podzielić na dwa lata. Wzięłam tzw. czynną dziekankę. W zeszłym roku zaliczyłam część przedmiotów i w tym roku znowu mam tylko trzy przedmioty do zaliczenia. W ten sposób mam dużo więcej czasu i spokojnie mogę połączyć studia, treningi i życie prywatne – mówiła, zapytana o łączenie triathlonu ze studiami. 

Zarówno w nauce, jak i w sporcie osiągała świetne wyniki. W triathlonie na horyzoncie pojawiało się, wydawać by się mogło, odległe marzenie – igrzyska olimpijskie Paryż 2024. 

„Niemal pewna kwalifikacji”

Do jego realizacji dążyła ze zmiennym szczęściem. Pierwszym sezonem, z którego była w pełni zadowolona, był sezon 2023. Jak mówiła, po raz pierwszy „wszystko poszło gładko”. Okazało się, że była to jedynie zapowiedź jeszcze lepszego roku 2024. 

Sezon startowy rozpoczęła od 2. miejsca w pucharze świata w Australii. Dzięki temu awansowała na 6. miejsce w rankingu kwalifikacji paraolimpijskiej (W kategorii PTS5, w której rywalizuje  dostępnych jest po 9 slotów w kategorii kobiet i mężczyzn). 

Już wtedy Polski Związek Triathlonu poinformował, że zawodniczka: „może być niemal pewna kwalifikacji na igrzyska olimpijskie”, a Filip Szołowski, dyrektor PZTri, napisał o „pierwszej, historycznej kwalifikacji”. 

W podsumowaniu startu triathlonistka przyznała, że zebrała dużo punktów do rankingu i szanse na kwalifikacje bardzo wzrosły, jednak czeka ją jeszcze kilka ważnych startów ”a o igrzyskach będzie można dopiero mówić 1 lipca, kiedy kwalifikacje się skończą”.

ZOBACZ TEŻ: Para Series Montreal: Ostatni start Polaków przed igrzyskami w Paryżu. Jak wygląda ich sytuacja?

Paryż stał się faktem!

Wysoką formę Dzieciątkowska potwierdziła w połowie maja 2024, kiedy wygrała zawody pucharu świata w Uzbekistanie. Wówczas umocniła swoją pozycję w rankingu, zbliżając się do kwalifikacji do Paryża. 

Okres kwalifikacji paraolimpijskiej trwa do 1 lipca. Przed tą datą na Dzieciątkowską czeka jeszcze jeden start. World Triathlon Para Series Montreal. Jej sytuacja w rankingu jest jednak na tyle dobra, że niezależnie od zajętego miejsca Polka zdobędzie „przepustkę” na ściganie w stolicy Francji. Oznacza to, że po 8 latach od wypadku spełni swoje największe triathlonowe marzenie. 

Chcę udowodnić sobie, a także wszystkim, zwłaszcza tym, którzy zawsze we mnie wierzyli, że po prostu warto walczyć o swoje i się nie poddawać – mówiła o kwalifikacji jeszcze w 2021 roku. 

Po kilku niezwykle intensywnych latach stała się tego najlepszym przykładem. 

Nikodem Klata
Nikodem Klata
Redaktor. Dziennikarz z wykształcenia. W triathlonie szuka inspirujących historii, a każda z nich może taką być. Musi tylko zostać odkryta, zrozumiana i dobrze opowiedziana.

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,510ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane