Pianka 2XU Active A1 – recenzja

3
Rafał Meszka

Pianka do pływania to niemal nieodłączny atrybut triathlonisty, zwłaszcza tego, który myśli o startach na dystansach olimpijskim i dłuższych. Od pewnego czasu taka właśnie pianka wisi także w mojej szafie, ale nie służy mi wyłącznie do zachwycania się – została przeze mnie solidnie przetestowana w słońcu Majorki.

 

Przez ostatnie 13 lat uprawiałam lekką atletykę, dyscyplinę zupełnie inną niż triathlon, jednak mającą pewien wspólny element – bieganie. Bieganie to jednak znacząco różniło się od tego, które zna większość czytelników Akademii Triathlonu. Dwa treningi dziennie….OK – to triathloniści znają, ale rzadko którzy wykonują je w niemal 100% na stadionie. Triathlon to wolność, oczywiście na tyle, na ile pozwala plan. W zeszłym roku postanowiłam zakończyć swoją owocną karierę sprinterki (10 lat w Kadrze Narodowej, Mistrzostwo Europy Juniorów na 100m i w sztafecie 4x100m, wiele medali Mistrzostw Polski, Europy i innych imprez międzynarodowych). Organizm jednak domagał się swojego. Po kilkunastu latach wyczynowego treningu nie potrafiłam długo usiedzieć w jednym miejscu, a los, dosyć niespodziewanie, skrzyżował moje ścieżki z triathlonem. Pierwszym krokiem w stronę tej dyscypliny była zamiana torów na bieżni na te na basenie.

 

Moje pierwsze spotkanie z piankami triathlonowymi miało miejsce podczas testów pianek zorganizowanych przez sklep triathlonowy TRI-magic – Partnera Akademii Triathlonu. Testy pianek, wraz z dynamicznym rozwojem rynku, stają się cyklicznym wydarzeniem w kalendarzu większości szanujących się dystrybutorów sprzętu dla triathlonistów. Pomysł na tego typu przedsięwzięcie uważam za idealny gdyż, jako amatorka, zaczynająca dopiero swoją przygodę z triathlonem, podczas tego spotkania, oprócz dobrania odpowiedniego modelu i rozmiaru pianki, zdobyłam wiele cennych informacji na temat sprzętu do pływania w wodach otwartych.

DSC 0335xyz

W teorii miałam styczność z wieloma markami i modelami pianek. Na rynku z miesiąca na miesiąc jest ich coraz większy wybór. Jest to stosunkowo drogi sprzęt, dlatego też warto przed kupnem przymierzyć piankę, właśnie na przykład podczas takich testów lub wypożyczyć wybrany model na jeden start, o ile jest taka możliwość, żeby przekonać się, czy na pewno nam odpowiada.

 

Poniższa recenzja to wrażenia amatorki, która dobrodziejstw pianki triathlonowej doświadcza od niedawna. Nie piszę więc jako pływacki ekspert, ale po latach treningu na stadionie wiem, że nic nie irytuje tak bardzo jak źle dobrany sprzęt. W moim przypadku nie ma mowy o pomyłce. Do testów otrzymałam piankę australijskiej marki 2XU („Two Times You”) – model Active A1 z najnowszej kolekcji na rok 2013.

 

Active A1 dostępna jest w wersji męskiej i damskiej. Trzeba przyznać, że producent stanął na wysokości zadania, jeśli chodzi o wachlarz rozmiarów. Dla kobiet przewidziano 7 opcji, natomiast dla mężczyzn aż 12, tak więc w tym modelu 2XU mogą pływać zarówno drobne panie, jak i dwumetrowi panowie. Według producenta Active A1 to model zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych triathlonistów.

 

Pianka musi być idealnie dopasowana i ważne, by czuć się w niej jak w „drugiej skórze”, dlatego jej zakładanie jest procesem dosyć długim szczególnie, jeżeli ciało nie jest dobrze osuszone. Pierwsze wrażenie po wejściu do wody było dla mnie zaskakująco pozytywne. Nie spodziewałam się aż tak dużego uczucia komfortu po zanurzeniu. Pianka, dzięki wbudowanemu Front Panel (5 milimetrowy panel z neoprenu), bez problemu utrzymywała mnie na powierzchni wody, nie musiałam przy tym wykonywać dodatkowych ruchów rękami i nogami. Tyle o pierwszym wrażeniu – czas na test podczas pływania.

{gallery}activea1_test1{/gallery}

Bez większego problemu szybko znajduję się na drugim końcu basenu. Pianka dzięki wyporności nadaje ciału lekkości, a pływanie kraulem staje nadzwyczaj proste. Moja „druga skóra” utrzymuje mnie na powierzchni wody, więc nie tracę cennej energii na utrzymywanie pozycji. Tym samym kosztem energetycznym mogę wykonać dwa razy dłuższy trening. Nie muszę chyba dodawać jak bardzo istotne jest oszczędzanie sił podczas zawodów, gdzie po wyjściu z wody czekają nas jeszcze rower i bieganie. Dodatkowo czułam mocniejsze pociągnięcie ręką w wodzie dzięki wbudowanym w rękawy panelom. Producent nazwał to udogodnienie Concave Water Entrapment Zone (CWEZ). Panele zwiększają chwyt wody, a tym samym efektywność pracy ramion i tempo pływania. Dużej wygody dodawała wstawka na plecach z bezszwowego materiału „Floating Zip”, która w moim odczuciu uelastycznia piankę i dodaje swobody w ruchach. Suwak jest dobrze wbudowany w panel i nie wyczuwa się go podczas pływania, a rozpinanie go nie sprawia żadnego problemu.

 

Przy innej okazji miałam możliwość wypróbowania jeszcze dwóch modeli 2XU: Race R3 oraz Velocity V3. Pierwszy z nich nie odpowiadał mi, ze względu na zbyt dużą wyporność dolnej części. Jest to jedna z charakterystycznych cech dla tego modelu, co moim zdaniem czyni go dobrą propozycją dla pływaków z tonącymi nogami. Velocity V3, najwyższy model z trzech testowanych przeze mnie pianek, był w moim odczuciu wygodny i najbardziej elastyczny, ale nie wiem, czy był na tyle lepszy od pozostałych, by na moim poziomie pływania warto było w niego inwestować.

{gallery}activea1_test2{/gallery}

Wróćmy jednak do odtwórcy głównej roli w teście – Active A1. Miałam możliwość przetestować go na obozie Akademii Triathlonu na Majorce, gdzie nadążałam wykonać pełny trening w grupie z bardziej zaawansowanymi ode mnie uczestnikami. Podczas zgrupowania okazało się również, że pianka świetnie sprawdza się w roli ochronnej, gdy z nieba pada grad.

{gallery}activea1_test3{/gallery}

Porównując pływanie w piance i bez niej szybko można zauważyć wiele różnic. Po pierwsze komfort cieplny w wodzie – nie wyobrażam sobie, żebym mogła pływać w jeziorze, a tym bardziej chłodnym lub wręcz zimnym Morzu Bałtyckim bez pianki. Po drugie – wyporność, dzięki której wysiłek energetyczny jest dużo mniejszy niż podczas pływania bez pianki. Wyporność daje również poczucie bezpieczeństwa na wodach otwartych, nawet daleko od brzegu, w razie kryzysu wystarczy po prostu położyć się na wodzie i pozwolić piance nas utrzymać. Czujne oko trenera wychwyciło, że mój „krok” pływacki i wyleżenie były znacznie dłuższe, a tym samym efektywniejsze w czasie pływania. Tempo również było szybsze niż w samym stroju pływackim, chociaż w moim odczuciu wykonywane przeze mnie ruchy były o wiele spokojniejsze i wolniejsze.

{gallery}activea1_test4{/gallery}

Co przemawia za tym, żeby nie pływać w piance? Brak czucia wody, co akurat mi nie przeszkadza, więc 1:0 dla pianki. Na treningi techniczne warto jednak pianki nie zakładać, gdyż nie osiągnie się założonych celów treningowych. Na szczęście technikę robi się głównie na basenie, a nie w wodach otwartych. Dochodzimy więc do triathlonowej prawdy starej jak świat, która sprawdza się w szczególności w polskich warunkach – w basenie pływamy bez pianki, na zawodach i w wodach otwartych w piance. Należy pamiętać jednak, że nawet najlepszych pływaków może złapać skurcz i sama pianka nie powinna być naszym jedynym zabezpieczeniem, gdy wypływamy na środek jeziora.

 

Podsumowując pianka 2XU Active A1 sprawdziła się w moim przypadku w 100%. Doskonale odpowiada moim potrzebom i mogę ją z czystym sumieniem polecić wszystkim paniom, które zastanawiają się nad wyborem odpowiedniego modelu. Pływanie jest bardzo komfortowe i już nie mogę doczekać się, kiedy ponownie będę mogła w niej pokonać kolejne kilometry. Sezon na treningi w wodach otwartych już wkrótce – niech tylko śnieg stopnieje!

 

Na zdjęciach widoczne są, również godne polecenia, okulary ZOGGS Predator Flex, których recenzję można przeczytać TUTAJ.

 

Cena detaliczna: 1256zł

Dystrybutor: TRI-magic

3 KOMENTARZE

  1. Wybieram sie na testy w najbliższy weekend, wstępnie rozwazalem albo 2xu R3 albo SF Attack ze wskazaniem na ta druga – jak rozumiem R3 nie testowales Paweł? Wg Ciebie Attack ma istotna przewagę nad A1?

  2. Witam wczoraj na testach tri-magic testowałem trzy pianki A:1 i V:3 z 2xu pierwsze odczucia super aczkolwiek ubieranie V:3 wymaga cierpliwości i sztuki samoopanowania. Różnica pomiędzy obiema mało odczuwalna za to różnica w cenie znaczna. I tu pojawia się alternatywa Sailfish attack pianka która błyskawicznie się zakłada i jest dużo szybsza od V:3 a i duża oszczędność porównując do pianek 2XU.
    Osobiście udając się na testy wydawało mi się że tylko australijska wchodzi w grę a tu bardzo miłe zaskoczenie , które niestety potwierdza regułę że niemcy nie tylko samochody mają najlepsze. 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here