Przerwa

… To juz ostatnia prosta, przyspieszam ile moge, patrze na zegar i jest super, jeszcze kilka krokow i meta. Zwalniam biore na rece mojego syna i przekraczam mete- dycha w 36 min i 40 sekund… To niestety tylko piekny sen wysniony gdzies na kanapie w kilkunastominutowej przerwie kiedy maly terrorysta sie uciszy, jedyny rzeczywisty element to fakt ze naprawde od 6 tygodni jestem ojcem i sport niestety musi czekac.

 

Dlugo czekalem z kolejnym wpisem bo nie zamierzam pisac o dzieciach, a sam sobie postawilem warunek ze skoro nie mam talentu literackiego (dst + na maturze sto lat temu :)), zeby moc tutaj pisywac musze odrobic chociaz jeden tydzien gdzie wcisne wszystkie trzy dyscypliny. Wczorajsze 20 km na rowerze przypieczetowaly moj pierwszy w miare normalny powrot do treningu.

 

Powod zwloki to jak pewnie kazdy rodzic wie brak snu. Cale szczescie ze w tym roku nie wymyslilem czegos w stylu 1/2 IM bo chwilowo 10 km zrobione na kilku godzinach spania gdzies na kanapie kosztuje sporo wysilku i oczywiscie nie moge wymagac od swiata zeby sie zatrzymal bo ja nie mam teraz sily zajmowac sie dniem codziennym.

 

Wliczajac w to falszywe alarmy i koncowke ciazy zyje o minimalnym treningu (dochodzacym w porywach do 5km biegu na tydzien :)) juz od osimiu tygodni i mimo ze wydaje sie to wiecznoscia i chcialbym napisac jak bardzo cierpie to tak naprawde dostrzegam ogromne plusy tego calego zamieszania. Przerwa dala mi czas na myslenie i zdalem sobie sprawe ze juz nawet nie pamietam kiedy ostatnio moglem usiasc na kanapie nie czujac sie winnym ze nie biegam.

 

Nie zamierzam oczywiscie rzucic sportu ale troche przypomina mi to sytuacje kiedy w pracy wydaje mi sie ze wyjazd teraz na wakacje wszystko zepsuje wpadam w taki kolowrotek ze wizja popracowania troche w weekend wydaje sie rozwiazaniem wszystkich problemow. Kiedy w koncu przychodzi jakies wolne okazuje sie poza biurem istenieje zycie, firma nie tylko nie umarla nawet nie bardzo odczula ze mnie nie ma :).

 

Stopniowo wiec nadrobilem zaleglosci w ksiazkach, a kiedy maly potwor zasypia czasami udaje mi sie siegnac telefon i z YouTubem odrobic kursy ktore zawsze odkladalem na pozniej. Obdzwonilem cala rodzine, odpisalem do znajomych i generalnie czuje sie jakbym byl na dlugich wakacjach. Do tego wszystkiego moj plik Excela (ktorym z kilkma tu obecnymi sie podzielilem) sluzacy do planowania posilkow ewoluowal i teraz to baza danych SQL ze strona internetowa gdzie moge planowac jedzenie na caly tydzien.

 

Na to wszystko wspialem sie na nowe wyzyny treningu mentalnego i znalazlem nowe granice tego jak bardzo mozna byc zmeczonym i dalej funkcjonowac. Sportowo jak sie okazuje tez nie cofnalem sie do poczatku, oczywiscie serducho czuje ten brak snu i nie moge jeszcze szalec, ale wszystkie trzy dyscypliny to dalej przyjemnosc i nawet wiele dolegliwosci do ktorych sie przyzwyczailem zniknelo majac w koncu czas na regeneracje.

 

Podsumowujac wiec zaczynam po raz kolejny myslec ze powoli trzeba bedzie to wszystko usystematyzowac, chetnie schowalbym sie pod peleryne 'amatora’ ale po tylu latach powinienem wiedziec ze dobrze zaplanowane roztrenowanie to wrecz koniecznosc. Trzeba bedzie poprzestawiac plany na ten rok, ale wszystko wskazuje na to ze zadnych zawodow kasowac nie bede.

 

firstBike

Powiązane Artykuły

15 KOMENTARZE

  1. ojcowie i dziadkowie to mały 'pikuś’, przy tym co muszą matki i babki zrobić, aby 'bawić’ się w jakikolwiek sport ( a TRI to już w ogóle kosmos). Wiem co piszę.

  2. @Tomasz- dzieki wielkie, musze przyznac ze im wiecej komentarzy ojcow/dziadkow tym latwiej uwierzyc ze AG 'ojcowie’ jest do przezycia :).

  3. Dzieki ogromne- nie chcialem przeciagac w ta strone bo w koncu AT o sporcie nie o dzieciach ale ten maluch i jego Mama to najlepsze co mnie w zyciu spotkalo. Tak samo jak po maratonie wpada sie na ostatnie kilkaset metrow przed meta w tlumy kibicow czujac juz smak zwyciestwa tak samo z nim- dla jednego usmiechu jestem gotow calkiem rzucic sport i nie spac nigdy :). Dokladnie tak jak piszecie- to kwestia organizacji jak wszystko, ktos to ladnie powiedzial ze jak myslisz ze nie masz czasu na nic to znak zeby sobie dorzucic kilka zajec :).

  4. Małgosia i Arek mają rację, dzieci nadają sens, poczekaj jeszcze trochę jak zacznie mówić, będziesz padnięty a ono przyjdzie i powie:tato kocham Cię i wiesz, że to nie ściema. Tri uczy cierpliwości i planowania, poziom wyżej jest tri + małe dziecko. Dużo zależy od samozaparcia i chęcia osiągnięcia celu. No i najważniejsze poukładać wszystko z drugą połówką, sam nie dasz rady.

  5. Oj, czarujesz tym brakiem talentu literackiego. Czytało się tekst wyśmienicie, świetnie Ciebie rozumiem. Prawdą jest to co napisał Arek- dzieci nadają sens, a wspólne starty- są wręcz przeżyciem metafizycznym 🙂 (jeśli w ogóle można to do czegokolwiek porównać). Wytrwałości życzę, ale przede wszystkim radości z obcowania z własnym dzieckiem.

  6. Co tam treningi?! Dzieci to sens życia… Bezsenność minie, tylko patrzeć jak będziecie razem startować… 😉

  7. Przegroda nosa to też moja zmora. Potwornie się boję bólu. Trzy razy miałem złamany nos i wiem jak to boli. Mój trener pływania namawia mnie na naprawę nosa opowieściami o nowym, pełniejszym oddechu ale to ja musze przełamać strach. Krzysiek, życzę powrotu do treningów i napisz coś więcej o naprawie nosa. Potrzebuję motywatora.

  8. 2 tygodnie to naprawdę niewiele w kontekście całego sezonu. Trzymaj dietę :-)) to podstawa przy braku aktywności po miesiącach treningów. I pamiętaj, aby po powrocie nie starać się 'odrabiać’ zaległości. Musisz z głową wejść w trening, stopniowo zwiększając objętość i intensywność. Trzymam kciuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

16,035FaniLubię
1,121ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

10gr08:0018:00MORSMAN Triathlon 2022

Najpopularniejsze

X
X