Sezon 2014 – krótkie podsumowanie

Dawno mnie nie było, ale cały czas czytam i podziwiam Wasze osiągnięcia, które powodują, że nie mogę często zebrać szczęki z podłogi. To jak trenujecie, jakei rezultaty biegowe macie to jest jakiś kosmos. Dzięki, że dajecie napęd do dalszej walki ze sobą.

 

2014 

– wybranie trenera do przygotowań – to był dobry pomysł mimo faktu, że pewnie Marcina rozczarowałem. Kontuzja zerwania mięśnia łydki z początku lutego + ciągła walka ze starymi powypadkowymi kontuzjami, które nigdy nie dadzą o sobie zapomnieć, dawała się we znaki non stop. Dopiero na jesieni udało się potrenować trochę bieganie … zobaczymy co z tego wyjdzie.

 

– inwestycja w koła aero JAGU – to ogromna zmiana jeśłi chodzi o jazdę na rowerze. Ewidentnie łatwiej utrzymać kadencję zadaną, a i rower zrobił się jakoś szybszy, mimo że rider wciąż o 10kg za dużo waży 🙂

 

– OLSZTYN – lubię dystans olimpijski bo dużo pływania i mało biegania, ale kontuzja łydki została odnowiona. Trasa trudna, ale jak zwykle wszystko tip top przygotowane przez Labosport, no może oprócz temperatury wody 😉

 

– IM LUXEMBURG 70.3 – debiut na połówce. Trudny rower, ale satysfakcja ukończenia mimo fatalnego roweru, ogromna. Jest pomysł na zwiedzanie świata 🙂

 

– GDYNIA – kolejne starcie z połówką. Pływanie w tłumie super – 32 minuty, wciąż nie rozumiem po co ludzie którzy płyną 45 – 50 minut stają w pierwszej linii, utrudniając sobie zadanie i wystawiając się na knockout. Rower – mocny, ale sprawa draftingu mocno kotrowersyjny. Bieg to tragedia. Podobnie jak kolega z redakcji – Maciek Dowbor, walczyłem ze skurczami ud, które nie odpuszczały do końca dystansu. Ile razy chciałem się wycofać, sam nie wiem. Czy jestem zadowolony, że dobiegłem do mety? Tak, ale rozumiem Maćka, bo dla niego bycie na mecie nie jest celem, jak dla mnie, ale wynik. Warto się zastanowić czemu w tym roku w Kona wycofało się tylu PROsów. Rywalizacja na tym poziomie przy kurczach grozi mega awarią i kontuzją, a leczenie … sami wiecie.

 

– BIEG NA PIĄTKĘ – tradycyjnie wybrałem teścik na piątkę. W zeszłym roku bolało makabrycznie, w tym trochę mnie i poprawiony czas 21:57 co mnie satysfakcjonuje. Organizacja na piątkę

 

– Bieg Niepodległości to ogromny znak zapytania 

 

2014 – nauczył pokory i tego że trener ma rację, a jak nie ma to patrz punkt pierwszy. Triathlon to mega zabawa i możliwość udowodnienia sobie, co możesz, co wypracowałeś przez godziny treningu. Triathlon to wyzwanie i znakomity wysiłek nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. Walka na Świętojańskiej w Gdyni, a raczej niekończąca się walka na tej ulicy pokazała, że rzeczywiście głowa to 60% sukcesu.

 

2015???

Plan jest, czy uda się go zrealizować to inna sprawa. 

IM 70.3 Barcelona / IM 70.3 Abruzzo / IM 70.3 Gdynia

co więcej to się okaże w praniu zależnie od kalendarzy MotoGP i F1 …

 

Dzięki dla Labosport i Marcina, dla rodzinki, dla Michała, Adama i Andrzeja za znoszenie moich opowieści o tym co się działo na treningach i zawodach.

 

Jedziemy dalej i może będą jeszcze jakieś niespodzianki sportowe w 2015 … szczerze na to liczę 🙂

 

pozdrawiam

 

Grzegorz

 

Powiązane Artykuły

7 KOMENTARZE

  1. Dzięki wszystkim za miłe słowa. Rzeczywiście było czasami ciężko ale i wesoło. Plati , dla mnie to Ty jesteś bohaterem więc szacun dla CIebie. pozdro G

  2. Panie, skoro już trzy połówki w sezonie to czas rozejrzeć się za pełnym….. 🙂 A w brew pozorom wstrzelenie się w jakiegoś fajnego IM nie jest prosta sprawą. Przekonałem się o tym na własnym tyłku…. Powodzenia!

  3. Gratuluje dobrego sezonu! W kolejnym juz doswiadczenie ze startow powinno byc pomocne. Plany ciekawe, Abruzzo z opisu wymagajaca trasa rowerowa, bede trzymal kciuki:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,503FaniLubię
979ObserwującyObserwuj
284SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X