„Styczniowa inwazja blokersów” – Sportowy Jeż Poranny

Jest! Kolejny numer „Przeglądu Pasztetowego”, w którym triathloniści znów dostają po głowie od Sportowego Jeża Porannego. Tym razem na „jedynce” niedzielni pływacy, których w styczniu na basenach jest za trzęsienie. Część z nich to pewnie pozostałość po nagłych postanowieniach noworocznych, które za chwilę znowu staną się postanowieniami na 2016 rok. Sportowy Jeż Poranny bezlitośnie punktuje zachowania, które na basenie mogą okazywać tylko niedzielni pływacy, nieznający zasad sportowego poruszania się po torach pływackich. Ciekawi jesteśmy, jakie sytuacje na basenie doprowadzają Was do szewskiej pasji, jakich zachowań nie tolerujecie i jak sobie radzicie z rozwiązywaniem takich problemów? Ile razy przeprowadzaliście już „pogadanki edukacyjne”? Wpisujcie się w komentarzach pod tym artykułem, a wśród wszystkich komentujących rozlosujemy 3 książki o triathlonie. Na początek zapraszamy do wnikliwej lektury „Przeglądu Pasztetowego”, również w wersji PDF. Ojciec Dyrektor



PP-12-01-2015-Sportowy-Jez-Poranny-s


blokersi




WERSJA PDF „PRZEGLĄDU PASZTETOWEGO”






Powiązane Artykuły

33 KOMENTARZE

  1. Jak ludzi pełno, to trudno, cudów nie ma, poszaleć się nie da. Ale jak ma się na torze tylko jedną osobę i okazuje się, że potrafi ona totalnie zepsuć trening i nastrój, to żal…
    Mi się czasem zdarza, że jakiś rekreacyjny pan nie może znieść, że dostaje co chwile dubla i za każdym razem sprzedaje mi mimochodem kopa, albo zahaczy ręką. 🙁

  2. Po pierwsze, nie ma się co dziwić ludziom, którzy przychodzą sporadycznie na basen i najzwyczajniej nie znają zasad postępowania. Po drugie, nigdzie nie spotkałem się z jakąkolwiek próbą uświadomienia mniej doświadczonym użytkownikom podstaw zachowania (podział torów na szybkie i rekreacyjne, kierunek ruchu, zasady wyprzedzania a nawet sposób zatrzymania w celu odpoczynku tak, aby nie blokować ściany). A po trzecie, w większości przypadków jesteśmy pływakami dopóki na tor nie wejdzie sekcja pływacka z gimnazjum:)). Trochę luzu

  3. Tyle dyskusji o czymś, co już od dawna jest znane. Polecam zajrzeć tutaj:
    http://paulpipers.pl/blog/2014/10/plywacka-etykieta/

    Wystarczy trochę kultury i chęci współpracy. Też zdarza mi się robić mocny trening i wyprzedzać „na trzeciego”, ale tak długo, jak każdy dąży do trzymania się prawej strony toru (o ile nie jest ustalony inny kierunek ruchu), to nie ma z tym problemu. Jak pływam wolno, to staram się trzymać blisko liny i nie przeszkadza mi, że ktoś mnie wyprzedza, ale oczekuję tego samego od osób, które wyprzedzam płynąc szybko. Tory są najczęściej na tyle szerokie, że 3 osoby obok siebie są w stanie się minąć bez zbytnich kłopotów.

    A ogólne przesłanie jest takie – więcej empatii i pomyślunku. W Warszawie na przykład są 2 50-metrowe baseny sportowe z prawdziwego zdarzenia, więc nie rozumiem ludzi, którzy tamże wchodzą na tor do szybkiego pływania, żeby się potaplać i mają pretesje, że są wyprzedzani, tudzież zajmują się rozmową przy ścianie nie dając się odbić tym, którzy robią trening. Z drugiej strony – zawsze staram się wybierać tor, na którym są ludzie, którzy pływają, a nie się taplają. Oczywiście nie zawsze wszystko wyjdzie idealnie, ale nie ma co się wtedy denerwować – najczęściej zwykłe „przepraszam” i uśmiech wystarczą. Proste, a jakie ludzkie.

  4. Styczeń miesiącem pływalności! Chyba trzeba się z tym pogodzić. Wczoraj na pływalni miałem na torze prawie wszystkie „nieszczęścia”: „człowieka boję”, dzieci bardzo wolno pływające z deskami środkiem toru i zatrzymujące się często przy linach, „człowieka torpedę”, który za wszelką cenę chciał utrzymać tempo i wyprzedzał na trzeciego i jeszcze parę osób płci obojga, co to „żabką na koniec świata”. Po kilkunastu minutach nieudanych prób realizowania zaplanowanego treningu doszedłem do wniosku, że po prostu się nie da i szkoda nerwów. W końcu ci wszyscy ludzie też zapłacili za wstęp i chcą popływać rekreacyjnie tak, jak umieją (albo i nie). Zrobiłem zatem „zabawę pływacką” – symulacja „pralki”, ostre przyspieszenia, zawracane przed ścianą (bez odbijania się), spontaniczne ćwiczenia techniczne (nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje), żeby płynąć wolniej (jak nie ma miejsca), no i trochę normalnego pływania (jeśli akurat było miejsce). Może nie jest to najbardziej efektywny sposób trenowania, ale w takich warunkach jedyny możliwy 🙂 Nie ma co strzelać fochów, trzeba pływać, jak się da! 🙂 Byle do wiosny… 🙂

  5. Dobre, dobre:) Ale zgodzę sie z SBE, ze uprawnione jest spojrzenie także z drugiej strony, co nie oznacza, ze głupich zachowań nie należy piętnować, a jak sie to robi z humorem to efekt rażenia może być większy:)
    Tak ogólnie to wszystkie te typy mieszczą sie w typie P, czyli Pasztet ale nie chodzi tu o typ sylwetki a raczej rodzaj konsystencji mózgu, który jest przyczyna tych zachowań:)
    Dodałbym jeszcze typ M czyli Mister Universe i jego zachowanie w przebieralni przy szafce i przed lustrem, chyba każdy takiego widział;) Ten typ w wodzie najczesciej odpowiada typowi E;)

  6. Nie chciałem dokładać łyżki dziechciu do niektórych samokrytycznych uwag a jednak… Z racji tego, że zarządzam pływalnią muszę mieć trochę szersze spojrzenie… ,,Przyłapałem” kolegów triathlonistów robiących tempo, wzajemnie się nakręcających, pływających łeb, w łeb (pewnie to fajne) tylko, że zajmowali cały tor!!! Nawet byli zdziwieni, że zwracam im uwagę…! O klientach mógłbym napisać esej… np. miałem przypadek w jednym dniu w odstępie niespełna godziny, odwiedziło mnie dwóch klientów… jeden twierdził, że woda w basenie stanowczo za zimna a drugi, że ,,w tej zupie nie idzie pływać”… Życie… 🙂

  7. Taka kontr-refleksja z mojej strony…

    Wczoraj czytajac atykul i komentarza smialem sie do rozpuku i tylko brak czasu nie pozwolil dorzucic „swojego kamyczka” do tego „ogrodka triatlonowego hejtu”. Ale dzis tego jednak nie zrobie bo sprawe przemyslalem…

    No wlasnie dzis bylem na basenie i tez spotkalem Pana ktory by pasowal do wiekszosci opisow i akurat wybral moj tor z samego rana. Ale im dluzej plywalem tym bardziej nachodzily mnie watpliwosci: kto komu bardziej przeszkadza i czago tak naprawde my triatlonisci nie lubimy w zachowaniach basenowych.

    I wyszlo mi ze cala ta dyskusja (a raczej wzajamene poklepywanie po plecach bo osob o odmiennych pogladach tu brak) to jednak jest troche przejaw naszej triatlonowej pychy i zarozumialosci polaczonej z brakiem szacunku dla innych. I pisze to zupelnie powaznie bez przymrozenia oka jak Tomasz Kacymirow (BTW – swietny wpis 🙂 ). Tak sie zastanawialem ile razy to ja sam rozbiac trening w tloku plywalem na 3ego zeby zalozeone tempo utrzymac, ile razy startowalem bez patrzenia na innych bo wlasnie moja przerwa 20″ miedzy odcinakmi sie skonczyla (i TAK: ja sam kazda komorka swego ciala nienawidze jak mi robi to kotos inny: staruje zamiast poczekac te 2-3s przy scianie dluzej zebym go/ja mina na nawrocie), ile osob oberwalo ode mnie lapka albo pletwa, ile osob musialo przeklimanc mnie jak na torze do szybkiego plywania robilem odpoczynkowa 100 na grzbiecie albo jakies cwiczenia techniczne (np. 100m czucia wody) w tempie zlowia. Czy zadnemu z Was nie zdarza sie warowac przy scianie po ciezkim zadaniu lub czekajac na koniec przerwy wypoczynkowej zgodnie z rozpiska, czy zaden z Was nie zachowuje sie czasem tak jak sami opisujemy innych…?

    Ja posypuje glowe popiolem i dochodze do wniosku ze najbardziej mi przeszkadzaja na basenie zachowania ktore niestety sam bardzo czesto reprezentuje. A tlumaczenie samemu sobie: „ja tu przeciez TRENING robie” to jest jedynie przejaw mojego wlasnego triatlonowego zarozumialswta i arogancji. Bo czemu to ma byc lepszy powod niz „bo ja tu przyszedlem na rehabilitacje” albo „bo ja chce tu schudnac” czy tez „ja sie chce tu zrelaksowac”…? Te inne powody tez przeciez zasluguja na nasz szacunek a baseny sa publiczne wiec dla wszystkich a nie dla wybranej grupku zaplaencow. Zreszta to MY jestesmy w mniejszosci wiec z tego punktu widzenia to MY sprawiamy klopot innym a nie na odwrot tyle ze MY przecież robimy „wielkie rzeczy” wiec my jestesmy usprawiedliwieni a inni powinni NAM z drogu ustepowac i ewentulanie w milczeniu (zebym NAM koncentracji na treningu nie psuc) podziwiac…

    Panowie i Panie – wiecej pokory i najpierw od nas samych wyegzekwujmy to czego oczekujemy od innych. Na zasadzie kto bez winy niech pierwszy do basenu wskoczy…

    Skruszony triatlonista
    Kamil

  8. Jako żywo z opisu wynika że musiał realizować jakiś zaawansowany plan treningowy. Czapki z głów że tak zmotywowani się trafiają. A to że cały taki zestaw spowalnia to już nie jego wina.

  9. A ja miałem dzisiaj 'przyjemność’ spotkania na basenie pana, który był takim 'all-in-one’: rozpaczliwe 25-metrowe sprinty środkiem toru, nieudolne i przeszkadzające innym próby ścigania się, permanentna żabka spacerowa, pływanie na nogach z deska itp. Do tego obładowany był sprzętem jak Święty Mikolaj: deska, płetwy, paddles, pas oporowy, rurka czołowa, mp3 oraz…kamerka na głowie! I to wszystko na torze który jest jak byk oznaczony jako 'tor do szybkiego plywania’ …gdyby jeszcze w miarę szybko pływał to pal licho, ale do Phelpsa mu jeszcze 'trochę’ brakuje. Ręce opadają 🙁

  10. Niestety większość komentarzy świadczy o typowych naszych polskich cechach- ksenofobia,nietolerancja, znieczulica i zawiść.
    Mijający na trzeciego- pirat drogowy- zawsze takich krytykujemy ale najgłośniej ci których samochody po prostu są za wolne i nie dają rady sami tak wyprzedzać oraz nie mają odwagi.
    Płynący środkiem toru i szeroko rozkładający ręce- potrzebuje czułości i tego żeby spotkać na swojej drodze wreszcie kogoś kto go przytuli a nie skrytykuje.
    Dryfująca na torze – j.w – czeka na swojego wybawcę – który zaholuje ją do bezpiecznej przystani.
    Przytulający się – czysta zazdrość przemawia przez krytyka.
    Płynący w poprzek- nie każdy trenuje do zwykłego – nudnego triathlonu. Są bardziej wymagające dyscypliny – kolega po prostu ćwiczy.
    Żabką na koniec świata-a o ultramanach kolega nie słyszał ?
    Pan płynący pod prąd- tylu Polaków wyjeżdża do Angli a my jednego Anglika który pojawił sie na basenie od razu musimy sponiewierać.
    Ruszający tuż przed nami po nawrocie- jak ktoś pół życia startował w sztafetach to trudno mu się odzwyczaić- więcej zrozumienia!!!
    No i wreszcie z naszego podwórka- lansujący się triathlonista w firmowym czepku. Tu rzeczywiście można się trochę przyczepić ale akurat nie do takiego kolegi tylko do tych którzy trzymają w tajemnicy fakt że po ostatnim sukcesie z prowadzącą Lotto Night of the Year, na następną imprezę organizatorzy dogadują się z Joanną Krupą a przy tej okazji odbędzie się branżowy „Tap” Tri Model” i po prostu część kolegów którzy są blisko dowództwa dostało o tym cynk i rzetelnie ćwiczą już na basenach układy które będą prezentować w trakcie tej nowej rywalizacji. Swoją drogą zwykły triathlon tak już spowszedniał że sama idea organizacji TTM zasługuje tylko na poklask. A więc brać się do roboty bo Dżoanna już ostrzy sobie zęby tak na na braki w wytrenowaniu jak i mankamenty prezencji!!! Kto wie czy panie rozsiewające zapach perfum też nie trenują do TTM.

  11. Pływam od… 3 grupy przedszkola. Oj ile razy ja miałem takie przemyślenia. Bo nawet najgorzej pływająca osoba na świecie nie ma mój szacunek o ile stosuje się do podstawowych zasad. Ale o to u nas ciężko ojj ciężko. Do tego mała ilość basenów = duży ruch. I mamy efekty podobne do tych na polskich drogach 🙂

    Moje typy:
    1. Człowiek wyścigówka – najlepiej nie zwracać na nich uwagi bo można sobie zepsuć trening. Napinacze, którzy przyszli się ścigać (oczywiście na 25 metrów, w wersji ultra na 50 metrów) i bacznie obserwują każdy nasz ruch pod wodą tak aby absolutnie dopłynąć do ściany jako pierwsi, nawet kosztem utopienia się 🙂

    2. Betonowy bramkarz. Broni kafelków przed kradzieżą i próbuje nas złapać w ręce (w niektórych wersjach w brzuch) tak aby przypadkiem nie przyszedł nam do głowy nawrót. Przecież oczywiste jest, że nas prawa fizyki nie obowiązują i nie mamy potrzeby dopływać do ściany żeby się odbić, możemy to zrobić w miejscu. Lub korzystając w owego brzucha jako trampoliny 🙂

    3. Superstarter
    Oj ale on lubi czekać, czaić się, odlicza setne tysięcznych sekundy tak aby odbić się dokładnie w tym samym momencie, w którym my dotykamy ściany. Chyba najbardziej irytujący i niebezpieczny typ, totalnie rozwalający trening.

    4. Podwodny bokser
    Faktycznie ostatnio ich więcej 🙂 Pozdrawiam Pana, który pływając w łapkach robił krzywdę nie tylko sobie ale i innym, za każdym razem spychając mnie na liny, a na koniec fundując podwodny cios prosto w czoło

    Czasami chciałbym, żeby ratownikom chciało się zwrócić pewnym osobom delikatnie uwagę, bo nie wiem kto inny może nauczyć kultury nowych baseniarzy. Ja bardzo rzadko to robię, staram się nie psuć sobie nerwów i po prostu pływam 🙂

  12. Jak ktoś ma taki wybór to polecam ukryte w osiedlach baseny „przyszkolne”. Nie ma jacuzzi, brodzików, zjeżdżalni ani innych bajerów więc większość ludzi, którzy tam ida faktycznie idzie pływać.

  13. U mnie od kiedy otwarto basen 50 m o głębokości na całej powierzchni ponad 2 m , zniknęły wszystkie problemy , oczywiscie rózne typy na początku próbowały , ale głownie na torach skrajnych :).Aha i jeszcze jedna podpowiedz ( u mnie działa ) stawiam na poczatku treningu przy słupku cały ekwipunek ( płetwy, łapki itp i obowiązkowo isotonic :)) i nikt juz na ten to nie wchodzi 🙂 pozd

  14. Osobiście uwielbiam typ ludzi nazywanych przeze mnie bojami. Wypływają na środek toru i pływają z prędkością dryfującej kłody na środku jeziora. Nie wiem, czy ich siłą napędową są ich kończyny, czy fale jakie tworzą się podczas pływaków muszących ich wymijać ;). Ale dobrym sposobem na nich jest kilka szybszych długości podczas których „niechcący” chlapiemy :P. Wiem, niehumanitarne, ale działa 🙂

  15. Mnie denerwuje tylko i wyłącznie jeden typ a mianowicie taki co to czeka przy ścianie basenu do ostatniego momentu aż nadpłynę żeby zrobić nawrót przy ścianie i on wtedy dokładnie tuż przed moim nawrotem postanawia wystartować od ściany i płynie żabką jakby poczekanie tych 2-3 sekund robiło takiej osobie jakąkolwiek różnicę. A tak ja zaraz po nawrocie muszę od razu wyprzedzać co czasami przy większym tłoku nie jest możliwe i grzęznę z tyłu. Co ciekawe nie jest wcale to rzadkie zachowanie.

  16. Co do instrukcji na basenach, to jest w tym jakiś pomysł, ale zarządcy poprzestali w większości wypadków na zaproszeniu do umycia się pod prysznicem przed wejściem do basenu i opuszczania szatni w terminie. Może kiedyś przyjdzie czas na resztę, ale patrząc np. na drogi i powszechne „opanowanie” jazdy na suwak – płonne nasze nadzieje 😉

    !!! „Żabką na koniec świata” !!!

    Biję się w pierś, bo byłem takim typem, ale w czasach kiedy mało kto wiedział jak poprawnie napisać „triathlon” 😉 Od dechy do dechy klasyk i to o zgrozo trzy razy w tygodniu! Na swoją obronę też to, że czepek namaczałem regularnie, bo w zamyśle chciałem pływać PRO żabą 😀

  17. „Najgorsze” sytuacje to :
    Typ Deska – Na torze szybkiego pływania płynie na samych nogach w dłoniach trzymając deskę.
    Typ Wariat – Płynie na oślep tratując wszystkich na swoim torze.

    Do powyższego zestawienia dodałbym Ratowników, którym oprócz obserwowania i ratowania pływaków można przypisać charakterystykę:
    Ratownik Kanapka – podjada kanapeczki podczas obchodu
    Ratownik Kanciapa – Zamiast obserwować pływaków siedzi w kanciapce i czasami wychodzi na obchód.
    Ratownik Olewka – Zakaz szortów? Tor szybkiego Pływania? Olewka!
    Najbardziej aktualny: Ratownik Smart Social Ninja – Większość czasu spędza siedząc oraz patrząc w komóreczkę ukrytą skrzętnie między kolanami .

    Jeśli chodzi o radzenie sobie z takimi sytuacjami. Osobiście tylko raz poprosiłem Pływaka Wariata „Czy mógłby jednak nie tratować innych podczas swojego treningu?” Przeprosił i było już ok!

    Temat Rzeka.

    Na pocieszenie dodam, iż miałem okazję pływać przez jakiś czas na basenie w Brukseli i było to jeszcze bardziej traumatyczne przeżycie niż na basenach w Polsce 🙂 Od tamtej pory nie denerwują mnie już tak bardzo nasi pływacy.
    Kolega który tylko raz wybrał się ze mną na tamtejszy basen powiedział „To nie jest pływanie, to jest walka o życie” 😉

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za „wolne tory”

    P.S. Osobiście chodzę na 6:00 🙂

  18. Jakieś 2 lata temu byłem podobnym – nadwornym blokującym ruch 🙂 ale byłem ciut mądrzejszy, bo swe postanowienia przełożyłem na luty…było znacznie rzadziej na basenie ;P

    A teraz??? Nie ma, że „boli”. 5.20 budzik i heja na basen. Tor dla siebie, bat nad czepkiem i co najwyżej sobie można powisieć na słupku pływając czterysetki start w 6’30” ;P
    Pozdrowienia dla blokersów ;P

  19. A teraz wrzucę kamyczek do naszego ogródka 🙂 Typ T – czyli Triathlonista z czepkiem z zawodów lub klubowym 🙂 Wiadomo, widać, że triathlonista, czyli do lansu +1 🙂 Są tacy o pokornie pływają, wyprzedzają jeżeli trzeba, ale wszystko zgodnie z „regułami” na torze. Ale są też tacy, co w sumie pływają środkiem choć ruch na torze w dwie strony, tzw. wiecznie wyprzedający. 🙂 Albo na torze tłok a typ T leci motylem bo się właśnie nauczył 🙂

  20. A na moim basenie to ostatnio przychodzę w porze gdzie pełno par na tym płytszym brzegu na sobie wisi i się mizdrzy. I panienek spacerujących do połowy (tam gdzie ma jeszcze grunt) i z powrotem. (I jestem pewna, próbuję pływać w basenie a nie w jacuzzi)

  21. Typ J: Czyli Ja, albo Jeż (ale wieczorny. )
    – nie lubi i nie umie pływac.
    – stara się zakończyć trening przed czasem i już po rozgrzewce przypomina sobie ze zupa na żelazku zostala
    – jak już płynie to płynie – mistrz sprintu na 25m… potem dyszy
    – przy fajnych laskach na torze obok jest supermistrzem sprintu na 25m – potem dyszy pod wodą
    – pływając na samych nogach zachlapuje lampy, sufit i szatnię
    – opowiada wszystkim jaki to słaby z niego pływak

    … chociaż nikt mnie nigdy nie opier… – wiec moze nie jest tak źle.

  22. Ja też mam ulubione typy: I – lekko starsze panie, które uważają, że są młode pomimo olbrzymiego „mięśnia piwnego”. Pływają 2×25 na 30min resztę czasu przeznaczają na regenerację i ważne dyskusje. Zazwyczaj nie dokonują obligatoryjnego opłukania przed wejsciem do wody więc pływam w perfumerii. Typ II – wojskowy, który na 3 dni przed egzaminem sprawnościowym chce poprawić wydolność. Pływa szaleńczo 4x25kr z głową nad wodą. Potem odpoczywa 5′, bo mu się kręci.

  23. Poza wszelkie schematy basenowych zawalitorów wpisał się raz Pan, który próbował pływać pod prąd. Dopiero przy trzeciej prostej zauważył, że coś innym nie pasuje jego pływanie 🙂
    Ostatnio przerabiam typ J, czyli kumple na basenie. O nawrocie w wodzie nie ma mowy, murek panów „zdobi” koniec toru 🙂 Uwielbiam też typ K, czyli styl na ośmiornicę. Każda kończyna rusza się w innym kierunku, ciało jakoś płynie, tylko nie wiadomo jak takiego pływaka ominąć bo albo zaraz noga poleci w bok, albo w tył, albo ręka polezie w nieznanym kierunku.
    A najlepsza metoda to poranny basen na 6.00, o tej porze nie ma przypadkowych pływaków, wszyscy wiedzą że basen sportowy służy do pływania i nawet 7-8 osób na torze potrafi pływać bez przeszkadzania sobie 🙂

  24. Typ J: Dodajmy jeszcze Ratownika „Ryska” (koniecznie z telefonem w reku).

    Kazdy moze miec noworoczne postanowienia i nie od razu wiedziec jak sie zachowac na basenie. Mam wrazenie, ze na polskich plywalniach ktos zapomnial o instrukcjach i podpowiedziach dla „noworocznych” nt. kultury i zasad panujacych w wodzie.
    Oprocz instrukcji i tabliczek informacyjnych „Ryski” powinny obserwowac co dzieje sie na ich podworku i w razie czego reagowac.
    Plywam na co dzien w UK i o dziwo ludzie tutaj znaja swoje miejsce. Nawet „Ryski”.

  25. Typ J: „Żabką na koniec świata” – Czepek jest, wypasiony strój jest, klasyk opanowany do perfekcji. Oczywiście nigdy nie zamoczy głowy, bo ten czepek coś taki niepewny, a szkoda chlorować włosy. Nie liczy się ilość, ważna jest jakość! Gdyby chciał, płynąłby szybko, ale wtedy nie moglibyśmy go podziwiać.

    Typ K: „Pomoczony” – Amator pływania grzbietem. Trudności w nawigacji, utrudniają wyprzedzanie. Ale jak już się wyprzedzi to przy najbliższym spotkaniu można usłyszeć: „A co Pan tak chlapiesz? To nie tor wyścigowy!”.

    Boję się pomyśleć co sobie o mnie myślą pozostali, najczęściej bardziej doświadczeni, pływacy :D. Ciekawe, którym typem jestem dla nich ;).

  26. Jeszcze tego by brakowało żebym z zegarkiem pływał, Panowie… 🙂 hehe, o godzine nie pytam na ścianie wisi zegar 😛 chociaz przyznam, że przez zaparowane okularki czasami cięzko cokolwiek zobaczyć… 🙂

    Ale nie umiem zrobić nawrotu pływackiego, chociaż często próbuje, wygląda to pewnie komicznie i być może dlatego szanowna Pani mnie tak obserwuje 😉

  27. chciałbym zapewnić, że zbieżność komentarzy z Ojcem Dyrektorem jest wybitnie przypadkowa!

  28. hahaha :-)) brawo Piotrek! Co za dystans. Ale o godzinę pytasz? jak jesteś Mistrz Suspensu i Filozof to pewnie w zegarku pływasz 🙂

  29. Piotrek U! A czy pływasz z zegarkiem? Może chce zwyczajnie zapytać o godzinę? 😉

  30. Nie wierze, każdy z wymienionych typów pasuje do mnie…:) Chyba przestane jeździć na basen!
    Mnie tam nic nie denerwuje, basen odwiedzam przed praca o 6 rano, zaskoczony jestem tylko tym, że zawsze są ci sami ludzie w tym jedna Pani w wieku 60 +, ktora cały czas mnie obserwuje…

    :))

  31. Typ H : Bojka – Pani poruszająca sie …ekhm. dryfująca po torze
    Typ I : Porno Para – Para miłośników przytulanek na publicznym basenie
    Typ J: Pływak poprzeczny : Najczęsciej młody adept sztuki pływania który obawia się głębokości dlatego pływa w poprzek pomimo lin .

  32. Typ F: pirat torowy, mija na trzeciego idealnie pakując się na czołówkę (dosłownie)
    Typ G: szeryf, odwrotność typa F, dostojnie płynie klasykiem na środku toru do szybkiego pływania dbając aby szeroko rozkładać ręce i nogi

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,509ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane