NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Znana aktorska para zadebiutuje w Challenge Gdańsk!

0

W życiu prywatnym są małżeństwem, a za kilka miesięcy zadebiutują w triathlonie. Czemu Bartek Kasprzykowski i Tamara Arciuch rozpoczęli treningi do Challenge Gdańsk? Jak wyglądają ich postępy?

Za kilka miesięcy Bartłomiej Kasprzykowski i Tamara Arciuch wystartują w Challenge Gdańsk. Będzie to dla nich pierwszy wyścig triathlonowy. Skąd wziął się pomysł na start podczas imprezy? O tym aktorska para rozmawiała z Łukaszem Grassem w serii wywiadów dla Challenge.

Być może jest to kryzys wieku średniego. Może ja mam taki kryzys? Chyba z wszystkich możliwych opcji, które daje nam kryzys wieku średniego, czyli za drogie auta, czy zbyt młode partnerki, to chyba najzdrowsze z możliwych wyzwań – mówi aktor. O triathlonie usłyszał już dość dawno temu od Macieja Dowbora, który również zdecydował się na starty. Mówi, że wtedy nie potrafił zrozumieć, jak zawodnicy mogą startować nie w jednej, a w trzech dyscyplinach.

Co za wariaci! Przecież to się nie da. Ja rozumiem biegać na rowerze, jeździć, ale wszystko równocześnie? – mówi.

Czas na zmiany w życiu

Kasprzykowski wcześniej trenował boks i tańczył, ale później miał długą przerwę od sportu. W triathlonie zaczyna od zera pod koniec poprzedniego roku. Zauważa, że start w Challenge Gdańsk jest dla niego szansą na to, aby rozpocząć aktywne życie.

Startuję z poziomu nie 0, ale właściwie -1. Wydaje mi się, że to dla mnie taki ostatni moment, aby zacząć coś robić i poprawić stan swojego ciała, umysłu i zdrowia.

Aktor mówi jednak, że nie liczy się dla niego czas ukończenia zawodów i rywalizacja z innymi. Chce przede wszystkim ukończyć wyścig i uważa, że będzie to walka z samym sobą. Co na początku przygody z triathlonem jest największym problemem? Głównie regularność treningów.

Myślę, że najbardziej istotna jest dla mnie regularność ćwiczeń i treningów, w tym moim chaotycznym systemie pracy, gdzie nie ma stałego rytmu. Wpasowanie się z tym rytmem treningów będzie dość trudne. Drugą rzeczą mogą być ograniczenia związane z moim wiekiem.

Zainspirowana startem męża

Tamara Arciuch, żona Bartłomieja Kasprzykowskiego, wspierała go w podjęciu decyzji o starcie w Challenge Gdańsk. Wtedy jednak mąż zaproponował, aby również i ona spróbowała wziąć udział w pierwszym triathlonie. Nie zdecydowała się jednak na start indywidualny ze względu na obowiązki rodzinne. Będzie startowała w sztafecie.

Bartek powiedział „wystartuj w sztafecie”. Może rzeczywiście pokonanie tego dystansu jest w zasięgu moich możliwości, ale teraz nie jestem już taka pewna – mówi w rozmowie.

Dla Arciuch, która pływała w młodości, treningi są nowym doświadczeniem. Uczy się pływania kraulem, ale podkreśla, że jako aktorka jest właściwie przyzwyczajona do ciągłej nauki i nowości. Różnica jest taka, że w jej pracy nagranie sceny można powtórzyć, a całość zmontować, a w triathlonie cały dystans trzeba rzetelnie przepłynąć. Dodaje, że nie powinna mieć problemu z open water dzięki doświadczeniom z młodości. Nie obawia się tak bardzo przejścia z basenu do morza.

Bardzo mi się podobają te treningi. Oczywiście muszę też robić inne rzeczy. Trzeba się wydolnościowo poprawić. Byłam sportowym typem jako nastolatka, ale później tego ruchu było mniej. Siłownia, fitness i taniec były, ale już bieganie to moje pięta achillesowa. Wiem, że będę musiała też pobiegać.

ZOBACZ TEŻ: Challenge Gdańsk – zniżka 10% z kodem Akademii Triathlonu!

Dystans średni 10% taniej z Akademią Triathlonu!

Challenge Gdańsk zaplanowano na 17-18 czerwca 2023 roku. Dzięki Akademii Triathlonu zaoszczędzić możecie 10% ceny pakietu na dystans średni, gdzie będziecie ścigali się z być może z Bartłomiejem Kasprzykowskim!

Oszczędzacie 10% ceny pakietu! Aktualnie cena pakietu to 219€, ale z naszym kodem zapłacicie około 197€!

Jak korzystne jest kupno pakietu z naszym kodem? Zobaczcie na poniższym przykładzie:

Dystans średniCena oryginalnaCena z kodem -10% od AT
Kolejne 200 pakietów lub do 28 lutego 2023219€ok. 197€
Kolejne 200 pakietów lub do 31 marca 2023239€ok. 215€
Kolejne 200 pakietów lub do 30 kwietnia 2023259€ok. 233€
Ostatnie 200 pakietów lub do 4 czerwca 2023289€ok. 260€

Jak otrzymać kod zniżkowy na pakiet Challenge Gdańsk (dystans średni)?

Aby zaoszczędzić 10% przy zakupie pakietu na dystans średni Challenge Gdańsk, musisz użyć personalizowanego kodu rabatowego, który otrzymasz od nas w wiadomości e-mail. Oto co należy zrobić, aby otrzymać kod i wykorzystać go do obniżenia ceny:

  1. Napisz e-mail pod adres [email protected] zatytułowany „Kod rabatowy – Challenge Gdańsk dystans średni”
  2. Otrzymasz od nas wiadomość z indywidualnym kodem zniżkowym 10% – można go wykorzystać JEDEN raz!
  3. Wykorzystaj kod podczas płatności za pakiet na dystansie średnim. Rejestracja tutaj 

Lek a suplement diety

Rynek suplementów diety rozrasta się z roku na rok. Co gorsza, ogromna ilość pieniędzy przeznaczana jest na działania marketingowe właśnie po to, byś to ty został kolejnym konsumentem cudownej tabletki. Jak więc wybierać dobrze i odróżnić lek od suplementu diety?

Z założenia sprawa wygląda dosyć prosto. Lek ma leczyć, a suplement diety to po prostu żywność specjalnego przeznaczenia. Lek jest przeznaczony dla osób chorych, suplement diety dla osób zdrowych. Lek ma za zadanie wyleczyć z danej jednostki chorobowej, a celem suplementu diety jest uzupełnienie codziennej diety, na przykład z niedoborów pokarmowych.

ZOBACZ TEŻ: 5 zasad, jak wybrać dobry suplement diety

Lek a suplement diety – różnice

lek
Źródło: www.freepik.com

W aptece możesz kupić leki na receptę i tak zwane leki OTC (z ang. over the counter), czyli leki bez recepty. Niezależnie od rodzaju, mają one to samo zadanie — wyleczyć cię z choroby. Lek działa przez modyfikowanie funkcji fizjologicznych lub metabolicznych twojego organizmu. Suplementy diety to po prostu żywność. Nie leczą, zazwyczaj zawierają skoncentrowane składniki, których celem jest uzupełnienie diety. Muszą być tak zapakowane, by umożliwiały odpowiednią suplementację. 

Skoro z założenia sprawa jest prosta, to gdzie jest haczyk? Problem pojawia się, głównie za sprawą naciąganego marketingu, przez który nie do końca wiesz, czy dany produkt jest lekiem, czy suplementem. Wybierasz akurat ten, bo gdzieś mignęła ci reklama. Nie zawsze jednak będzie to odpowiedni wybór dla ciebie. Patrząc się na jeden i drugi produkt widzisz prawie to samo. Zarówno lek, jak i suplement diety to zazwyczaj kartonowe pudełko z tabletkami lub proszek o magicznym składzie. Jednak w środku znajdziesz dwa zupełnie różne produkty.

ZOBACZ TEŻ: Czysty sport – kto za niego odpowiada?

Wprowadzenie do sprzedaży – przepisy

Oprócz różnicy w zastosowaniu jest też ogromna różnica we wprowadzeniu leków i suplementów diety do obrotu. Skoro lek ma leczyć to, aby wprowadzić go do obrotu, musi zostać przebadany. I to z każdej możliwej strony. Taką dokumentację musi zatwierdzić Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL), a wyniki i wnioski muszą być zapisane w ulotce dołączonej do takiego leku. Znajdziesz w niej informacje o dawkowaniu, działaniach niepożądanych czy przeciwwskazaniach do jego stosowania. Co więcej, lek musi posiadać spis ze szczegółowo wymienionymi wszystkimi danymi ilościowymi i jakościowymi oraz musi posiadać spis wszystkich składników produktu. Leki również cały czas są kontrolowane przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny. W przypadku jakichś nieprawidłowości całe partie potrafią być z dnia na dzień wycofywane. 

W odróżnieniu od leków, suplementy diety nie muszą być badane przed wprowadzeniem do obrotu. Trzeba je zgłosić tylko do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ze względu na braki w kadrach, bardzo często suplementy diety są w obrocie kilka lat bez przeprowadzonych jakichkolwiek badań lub kontroli. Suplement diety tak naprawdę może produkować każdy i zgłosić go praktycznie nie wychodząc z domu. To, co zawiera suplement diety i czy cały jego skład trafi na ulotkę, leży po stronie producenta i jego rzetelności. Brak badań, niestety często prowadzi do produkcji suplementów diety, których jakość stoi pod wielkim znakiem zapytania, dlatego tak ważne jest kupowanie suplementów diety od rzetelnych producentów, którzy na własną rękę przeprowadzają badania oraz którzy są badani przez niezależne organy. Bardzo często suplementy diety zawierają substancje takie same jak leki, ale muszą być w odpowiednio niższych dawkach, by nie wywoływać efektu leczniczego. 

Jak rozróżnić i co wybrać?

kobieta lek a suplemnet
Źródło: www.freepik.com

Jak rozróżnić lek od suplementu diety i który tak naprawdę wybrać? Pomimo że leki i suplementy diety wyglądają prawie identycznie, to niestety różnic jest wiele. Co możesz zrobić ty jako konsument, by ułatwić sobie wybór? Przede wszystkim sięgaj po to, co jest ci w danym momencie potrzebne. Sprawdzaj, czy na opakowaniu widnieje napis suplement diety i wybieraj ten produkt tylko wtedy, gdy chcesz uzupełnić codzienną dietę. Niestety napis nie zawsze będzie dobrze widoczny, bo producentom zależy na tym, abyś myślał, że produkt, który jest w twojej ręce, jest złotym środkiem na twoje dolegliwości. 

W pierwszej kolejności staraj się korzystać z leku, który jest przebadany, a w drugiej kolejności sięgaj po suplement. Wybieraj suplementy diety od rzetelnych producentów i tylko wtedy, gdy naprawdę ich potrzebujesz. Pamiętaj, że suplementy diety do obrotu są wprowadzane praktycznie bez jakiejkolwiek kontroli. Bądź świadomym konsumentem. Wybieraj świadomie. 

Którzy zawodnicy zarobili najwięcej w 2022 roku?

0

Jak co roku strona Trirating.com zdecydowała się na finansowe podsumowanie profesjonalnego triathlonu. Jak wyglądały zarobki triathlonistów? Którzy wygrali najwięcej? Gdzie na profesjonalistów czekały największe nagrody?

ZOBACZ TEŻ: „Specjalista od atmosfery”. Cameron Wurf znów łączy profesjonalne ściganie i triathlon

Nagrody w profesjonalnych wyścigach ciągle rosną – wynika z raportu, który opublikowany został przez stronę Trirating.com. W zeszłym roku zawodnicy i zawodniczki mogli wygrać więcej, co było możliwe między innymi rozgrywaniu dwóch edycji mistrzostw świata IRONMAN. Jak wyglądał zarobki triathlonistów?

PTO płaci najwięcej!

W 2022 roku łączne nagrody eventów marki IRONMAN na pełnym dystansie wynosiły 3,3 mln dolarów. To kwota o 35% większa niż w 2019 roku, który był ostatnim pełnym sezonem przed pandemią koronawirusa. Co ciekawe, zmniejszyły się nagrody w wyścigach IRONMAN 70.3, które wyniosły 1,5 mln dolarów. W sezonie 2019 ta kwota wynosiła 2,1 mln dolarów. Wynika to ze zdecydowanie mniejszej liczby wyścigów na tym dystansie w zeszłym roku. Pandemia dała się mocno we znaki „połówce”, bo na dystansie 70.3 wcześniej IM organizował aż 71 wyścigów, a poprzednim sezonie były tylko 42.

Zdecydowanie najwięcej profesjonaliści mogli zarobić w wyścigach PTO. Wraz z pulą bonusową kwota rozdysponowana pomiędzy zawodników wyniosła 5.563.000$. To aż 45% w porównaniu z 2020 rokiem, kiedy rozegrano pierwszy sezon wyścigowy tej organizacji.

W podsumowaniu uwzględniono również wyścigi serii Challenge i Clash (wraz z pulą bonusów), gdzie łączne nagrody wyniosły 811.000$ oraz World Triathlon Championship Series, gdzie wyniosła 1,9 mln dolarów. W obu przypadkach widać było trend spadkowy, który spowodowany był jednak mniejszą liczbą wyścigów w 2022 roku.

Pula nagród wyścigów za 2022 rok:

  • PTO (wraz z bonusam) – 5.563.000$
  • WTC IRONMAN (pełny) – 3.338.000$
  • World Triathlon Championship Series (z bonusam) – 1.930.000$
  • WTC IRONMAN 70.3 – 1.566.100$
  • Super League – 987.000$
  • Challenge wraz z Clash (plus bonusy) – 811.920$
  • Wyścigi niezależne (Xterra, Alpe D’Huez i inne) – 791.545$

* na podstawie danych Trirating.com

Według szacunków autora raportu łączne pule wymienionych wyżej wyścigów przekroczyły 15 milionów dolarów. W porównaniu z 2019 rokiem to aż o 62% więcej!

Blummenfelt zarobił najwięcej

Nie jest zaskoczeniem, że to Kristian Blummenfelt zarobił najwięcej pośród triathlonistów w 2022 roku. Norweg wygrał łącznie 500.000$, na co składają się nagrody za mistrzostwa świata, PTO oraz wyścigi WTCS. Na 2. miejscu Gustav Iden, który zarobił łącznie 416.755$.

Ciekawostką jest, że w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających zawodników znalazło się aż 6 triathlonistek! Najwięcej zarobiła Ashleigh Gentle, która wygrała dwa wyścigi PTO. Jej wygrane to łącznie 351.368$.

TOP10 najlepiej zarabiających zawodników za 2022 rok (według wygranych)

  1. Kristian Blummenfelt – 491.700$
  2. Gustav Iden – 416.755$
  3. Ashleigh Gentle – 351.368$
  4. Daniela Ryf – 335.000$
  5. Anne Haug – 293.788$
  6. Magnus Ditlev – 293.038$
  7. Chelsea Sodaro – 278.250$
  8. Georgia Taylor-Brown – 273.000$
  9. Taylor Knibb – 270.600$
  10. Hayden Wilde – 255.000$

* na podstawie danych Trirating.com

Z ciekawostek, Lionel Sanders w zestawieniu znalazł się na 15. miejscu (207.750$), a Lucy Charles zajęła 16. miejsce (198.250$). Z kolei Sam Long, który wygrał między innymi w Gdyni, zarobił 168.410$, co dało mu 19. miejsce w klasyfikacji. Pełne zarobki triathlonistów (wraz z podziałem na cykle) znajdziecie w podlinkowanym wyżej tekście.

Triathloniści w Biegu Chomiczówki 

1

Po raz czterdziesty w Warszawie odbył się słynny Bieg Chomiczówki oraz Puchar Bielan. Na starcie stanęło łącznie ponad 2000 uczestników. Zawody cieszyły się sporym zainteresowaniem wśród triathlonistów. 

ZOBACZ TEŻ: Duathlon Czempiń imprezą roku 2022!

Warszawa to miasto pełne aktywnych ludzi. Udowadniają to m.in. biegacze trenujący na co dzień w miejskich parkach, na stadionach czy ulicach. A pierwszym „twardym” dowodem w roku jest udział w trudnym Biegu Chomiczówki, nierzadko rozgrywanym na mrozie, w śnieżycy albo w strugach marznącego deszczu. Dla aktywnych mieszkanek i mieszkańców naszego miasta nie ma przeszkód nie do pokonania – zapowiadała zawody wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. 

Bieg o Puchar Bielan

W 16. Biegu o Puchar Bielan rozgrywanym w niedzielę 5 lutego 2023 roku, na dystansie 5 km, 4. miejsce w kategorii OPEN, zajął Paweł Najmowicz, który pokonał trasę zawodów z czasem 15:36. Na 14. pozycji ulokował się natomiast Sebastian Najmowicz. Trzecia zawodniczka Najmowicz Team, Monika Chodyna zajęła 3 miejsce. w kategorii K30. 

– Świat się kończy, pierwsze podium w zawodach biegowych. I to na 5 km! Start z kategorii raczej tych spontanicznych, a tu takie miłe zaskoczenie. Kultowy Bieg Chomiczówki. Mróz, lód i zakręty. Czuję, że powoli znów się odblokowuję, a robota idzie w dobrym kierunku – zawodniczka napisała w poście na Instagramie. 

W wyścigu świetnie zaprezentowała się również Zuzanna Sudak, która wygrała kategorię wiekową kobiet K20 z czasem 18:09. 

Źródło: Facebook

Rozgrzewka przed sezonem

W rozgrywanym na dystansie 15 kilometrów Biegu Chomiczówki triathloniści również stanowili silną grupę. Wśród uczestników znaleźli się m.in.: Łukasz Kalaszczyński, Maria Cześnik, Filip Szymonik, Sergiusz Sobczyk, Aleksandra Krawczyk, Katarzyna Jonio Mateusz Siekierski czy Miłosz Sowiński.

TOP 5 TRIATHLONISTÓW:

Imię i nazwisko Miejsce OPEN Czas 
Filip Szymonik 849:20
Sergiusz Sobczyk 949:20 
Jan Popławski 1150:13
Łukasz Kalaszczyński 1250:18
Miłosz Sowiński 1751:25

TOP 5 TRIATHLONISTEK:

Imię i nazwisko Miejsce OPEN Czas 
Maria Cześnik 554:17
Iga Kowalczyk 1259:48
Paulina Prugar-Fukowska151:01:25
Katarzyna Jonio 261:01:25
Julita Tomaszewska 281:08:39

Dla wielu amatorów przygotowujących się do sezonu triathlonowego Chomiczówka oraz Bieg Pucharu Bielan był pierwszym wyścigiem, oraz rozgrzewką przez rozpoczynającym się okresem startowym. Wśród biegaczy znaleźli się m.in. członkowie KAZIKI Triathlon Team, Najmowicz Team, Dawaj Kalach Team czy MBC Team. 

W końcu mam zaliczony swój pierwszy Bieg Chomiczówki, czyli to, co każdy warszawski biegacz musi mieć zrobione – napisała na swoim instagramie Maria Cześnik.

5 stopni i szybkie bieganie po krętej trasie wokół osiedlowego blokowiska. Ten bieg ma swój niepowtarzalny klimat. 40. Bieg Chomiczówki przebiegam ze średnią 3:20/km i czasem 50:16. Dobre otwarcie roku. Szczególne brawa dla organizatorów, za świetnie przygotowaną trasę biegu.  – podsumował wydarzenie w mediach społecznościowych Paweł Najmowicz. 

Jubileuszowa edycja

Historia Biegu Chomiczówki rozpoczęła się już w 1984 roku. Na trasie pierwszego wyścigu wystartowało 156 zawodników. W 2023 roku z okazji 40. jubileuszowej edycji imprezy, trasa biegu ponownie, po kilku latach przerwy, została poprowadzona ulicami warszawskiego Osiedla Chomiczówka. Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Na liście zawodów znalazło się 1600 nazwisk. 

Oprócz Biegu Chomiczówki rozgrywanym na dystansie 15 km, ponad 600 uczestników wzięło udział w odbywającym się godzinę wcześniej Biegu o Puchar Bielan, gdzie zawodnicy mieli do pokonania 5 km. 

Biegacze musieli zmagać się nie tylko z dystansem i sporą konkurencją, lecz także z ujemną temperaturą oraz opadami śniegu.

*Podane wyniki są zgodne z danymi przedstawionymi na oficjalnej stronie Datasport.pl

ZOBACZ TEŻ: Maria Cześnik: Co zmienia się w polskim triathlonie? Kiedyś i dziś

„Czy to jeszcze MŚ?” New York Times o końcu pewnej epoki

0

Miesiąc temu IRONMAN ogłosił, że mistrzostwa świata zostaną podzielone na dwie lokacje. Po raz pierwszy w historii mężczyźni nie będą startowali na Hawajach. New York Times zastanawia się, czy taki format przyciągnie zawodników.

ZOBACZ TEŻ: Collins Cup przeniesione do Maroka?

Od 1981 roku ponad 20.000 osób wzięło udział w triathlonowych mistrzostwach świata w Konie. W zeszłym roku było to kilka tysięcy osób. Na początku stycznia ogłoszono jednak, że legendarna impreza częściowo opuści Hawaje. Czy podążą za nią zawodnicy? Nad tym zastanawia się New York Times.

Kona teraz nie będzie równoznaczna z „najlepszymi zawodnikami na świecie”. Mężczyźni wystartują w Nicei, a dopiero za rok powrócą na Hawaje. Problem jednak nie dotyczy tylko profesjonalistów. Dla wielu amatorów zmiana oznacza, że nie będą mogli spełnić swoich marzeń.

To załamujące. Próbujemy zakwalifikować się do tego wyścigu od 4 lat – mówi Drew Jordan, który prowadzi konto Couch to Kona, na którym wraz ze swoim znajomym pokazują drogę na najważniejszą imprezę na świecie.

Zawodnicy, który od 2019 kwalifikowali się na mistrzowską imprezę, mieli wybór. Mogli wystąpić na imprezie w St. George w maju zeszłego roku lub wybrać Hawaje kilka miesięcy później. Większość wybrała Hawaje.

Wszyscy marzą o Konie. Oni mieli w St.George hawajskie bębny i całą tę otoczkę. Byli hawajscy tancerze i bardzo się starali, żeby to wyglądało, jak Kona, ale to nie Kona – mówi jeden z cytowanych przez New York Times uczestników.

Ogromne zainteresowanie zeszłoroczną Koną sprawiło, że prezes IRONMAN Andrew Messick wraz ze swoją ekipą i lokalnym burmistrzem, zdecydowali się na dwa dni wyścigu. Wydawało się, że właśnie taka jest przyszłość. Szybko okazało się jednak, że Hawaje na dłuższą metę nie wytrzymają najazdu tysięcy zawodników, a można było sie spodziewać, że liczba ta będzie jeszcze rosnąć w kolejnych latach. Trend wzrostowy widoczny jest wyścigach IM od lat, a liczba miejsc, które Kona może „pomieścić” ograniczona.

Dobre dla sportu?

Część zawodników zaczęła zastanawiać się, co w tej sytuacji można zrobić. Niektórzy przełożyli plan zakwalifikowania się na kolejny rok. Dla zawodników z Europy wyjazd do Nicei będzie tańszy niż podróż na Hawaje. Odwrotnie jednak sytuacja wygląda dla triathlonistów z Ameryki Północnej.

To jednak rozwiązanie dobre dla sportu. Po tym, jak duży był sukces dwudniowego wyścigu, rozumiem ważność rywalizacji tylko dla kobiet – mówi Sarah Crowley, która w MŚ zajęła 7. miejsce. Jej zdaniem to doskonała promocja kobiecego triathlonu. Australijka dodała, że sama uważa, że MŚ to zawsze mistrzostwa. Dodała jednak, że jej opinia być może byłaby inna, gdyby to kobiety startowały w innej lokacji.

Flora Duffy: „Ten wyścig utrzymuje mnie w motywacji”

0

Chociaż Flora Duffy ma już na swoim koncie olimpijskie złoto to zawodniczka liczy na powtórzenie sukcesu na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Na czym w drodze do Paryża skupia się jedna z najbardziej utytułowanych triathlonistek na świecie?

ZOBACZ TEŻ: Symulacja olimpijska: Paulina Klimas z dobrymi perspektywami na Paryż 2024

Największa motywacja

Flora Duffy przyznaje, że choć w ciągu ostatnich dziesięciu lat udało jej się osiągnąć wszystko, co sobie założyła w triathlonie krótkodystansowym, to wciąż jest jeszcze jedno zwycięstwo, na jej liście. Igrzyska olimpijskie w Paryżu w 2024 roku są dla Duffy największą motywacją. Zawodniczka podkreśla, że chciałaby wrócić na międzynarodową imprezę, powtarzając sukces z 2021 roku. 

Ostatecznie to igrzyska utrzymują mnie w motywacji. Chciałbym wrócić do Paryża i spróbować powtórzyć [sukces], mając przy sobie przyjaciół i rodzinę, aby móc świętować, najlepiej bez pandemicznych obostrzeń – mówi zawodniczka.

Źródło: Olympics

Małe zmiany

Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024 będą piątymi igrzyskami Flory Duffy, po występach w Pekinie, Londynie, Rio i Tokio. Zawodniczka wyjaśniła, że wiele się zmieniło od jej debiutu na tej imprezie. Przede wszystkim w kwestii przygotowań do startów oraz zespołu trenerskiego i sponsorów. 

Teraz w kwestii przygotowań zwracam dużo większą uwagę na szczegóły. Poziom mojego zespołu trenerskiego i sponsorskiego jest też zupełnie inny. Kiedyś jeździłam na wyścigi sama. Teraz mogę być tam z moim trenerem lub mężem i czuć, że mam ludzi, którzy mnie wspierają, co jest naprawdę wspaniałe. 

I chociaż Flora Duffy przyznaje, że zmiany w podejściu do treningu, sponsoringu i zespole trenerskim były fundamentalne dla jej sukcesu, to prostota i sens sportu pozostają takie same.

Pod pewnymi względami jednak czuję się, jakby nie zmieniło się nic. Nadal pływam, jeżdżę na rowerze i biegam. Przez te lata przeszłam przez wiele rankingów i teraz nie jestem już po prostu najmłodszą, ale jedną z najstarszych zawodniczek. 

ZOBACZ TEŻ: Marcin Ławicki i Łukasz Wietecki celują w paryskie igrzyska paraolimpijskie

Maria Cześnik: Co zmienia się w polskim triathlonie? Kiedyś i dziś

0

Pierwszy raz wystartowała w triathlonie 22 lata temu. Od tego czasu dalej jest aktywną zawodniczką. Jako jedna z nielicznych triathlonistek, reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich. Maria Cześnik opowiada o tym, jak na przestrzeni lat zmienił się triathlon.

ZOBACZ TEŻ: Jaki mindset ma zawodnik roku w triathlonie Robert Wilkowiecki?

Aleksandra Bodnar: Od którego roku jesteś w triathlonie? Jak to wyglądało na samym początku?

Maria Cześnik: Pierwszy raz wystartowałam w 2001 roku. Jeszcze wtedy nie trenowałam. Nie poszło mi na zawodach w pięcioboju. Pożyczyłam rower, pojechałam i wystartowałam.

Później troszeczkę trenowałam. Nawet byłam w kadrze, ale teraz z perspektywy czasu widzę, że to nie było prawdziwe trenowanie. Przeszłam z pięcioboju i zaczęłam mniej pływać i mniej biegać, startując na kilkukrotnie dłuższym dystansie – to nie było prawdziwe trenowanie. Liczę, że zaczęłam od 2005 roku. 

AB: Widziałaś wiele zawodów w swoim życiu. Byłaś na wielu wyścigach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jak triathlon się zmienia? W jakim kierunku obecnie idzie? 

MC: Na pewno zmienia się to, że odchodzi się od dystansu olimpijskiego. Dystans jest skracany, ponieważ takie rozwiązanie ma być bardziej medialne. Wydaje mi się, że zawodniczki się zmieniają. Jak zaczynałam trenować, wszystkie byłyśmy drobniutkie, malutkie. Teraz dziewczyny są wysokie, w typie pływaczek. Triathlon na pewno robi się bardziej siłowy niż wydolnościowy. 

AB: A jeśli chodzi o organizacje imprez i nagrody? Widzisz tutaj zmiany?

MC: Myślę, że w światowym triathlonie nagrody, tak jak zaczynałam, teraz są na podobnym poziomie. Przynajmniej w federacji olimpijskiej. Natomiast teraz pojawiają się inne organizacje jak PTO i tam nagrody są rzeczywiście lepsze.

Lepsza jest też opieka nad zawodnikami. Przykładem może być zawodniczka w ciąży, która ma przerwę od trenowania. Taka kobieta dostaje w tym czasie pensję i mogże spokojnie żyć, urodzić dziecko i do drugiego roku życia wychowywać to dziecko. 

Źródło: World Triathlon

AB: Jesteś obecna w triathlonie ponad 19 lat. Cały czas jesteś aktywna. Jak utrzymujesz swoją motywację? 

MC: Z tym jest różnie. Szczególnie że nie mam już takich warunków do trenowania. To nie czasy, kiedy mogłam sobie pozwolić na wyjazdy do Australii czy Afryki, żeby trenować. Teraz w Polsce trenuje się dużo ciężej, ale trening też się troszeczkę zmienia. Mamy coraz lepszy sprzęt do trenowania w domu, chociażby trenażery. Kiedyś nawet jak były, to nie były tej klasy. Ostatnio dostałam nowy licznik i to motywuje. Kręci, że się nim bawię, ustawiam nowe programy. 

AB: Jaki moment w Twoim trenowaniu był dla Ciebie najtrudniejszy? 

MC: Po igrzyskach olimpijskich zawsze jest taki moment, że te kolejne lata musisz zdecydować, co będziesz dalej robić. U mnie igrzyska skończyły się kraksą i stwierdzeniem, jeszcze tam na miejscu przez prezesa związku, że moje finansowanie się skończyło. To był najtrudniejszy moment, żeby się zebrać i mimo wszystko dalej trenować. 

AB: Ile czasu zajęło Ci ułożenie sobie w głowie tej sytuacji?

MC: Tamten sezon był już stracony. W następnym sezonie dostałam szansę. Znaleźli się sponsorzy, którzy powiedzieli, że wesprą mnie do następnych igrzysk i to pomogło. 

AB: Liczyłaś, ile pieniędzy rocznie potrzebujesz, aby móc trenować, wyjeżdżać i dalej się rozwijać? 

MC: Liczyliśmy z terenem. Żeby spokojnie się przygotowywać to ok. 200 tysięcy na jednego zawodnika jest potrzebne. I to są wyjazdy dla samego zawodnika, czasami z trenerem. Na pewno bez fizjoterapeuty, lekarza. Na to potrzebne by było drugie tyle. 

AB: Skąd wziąć pieniądze na sprzęt? Zdaje się, że firmy sponsorskie idą teraz w age-grouperów… 

MC: Może nie w age-grouperów, ale w influencerów. Wiele firm powiedziało, że przestaje wspierać zawodników. Wspierają ludzi, którzy bedą ich promować na Instagramie, czy Facebooku. Patrzą na zasięgi, liczbę obserwujących, czy polubień – tu niestety sportowcy przegrywają. Dużo jest firm, które oficjalnie powiedziały, że kończymy. Firma rowerowa, która do tej pory mnie wspierała, w tym roku wychodzi z triathlonu i skupia się na rowerach elektrycznych. 

Źródło: Facebook

AB: Jak Ty odbierasz tę zmianę? Zamierzasz zostać influencerką?

MC: Na razie przyjmuję to tak jak jest, bo chcę jeszcze ten sezon potrenować. Trudno jest się przestawić. Bycie influencerem to jest praca i na to potrzeba bardzo dużo czasu albo ktoś to musi robić za ciebie, więc musisz za to zapłacić. Trzeba to przyjąć i może troszeczkę bardziej wyprosić sprzęt. Może już nie dystrybutor ogólnokrajowy, ale jakiś lokalny sklep. Może ktoś zaproponuje lepsze ceny. W ten sposób trzeba sobie radzić. 

AB: Jakie jest Twoje marzenie? Najlepsza rzecz, która mogłaby się dla Ciebie zdarzyć? 

MC: Jak już odeszłam od sportu olimpijskiego, gdzie głównym celem są igrzyska, to jest troszeczkę łatwiej. W długim dystansie federacji jest bardzo dużo. Na przyszły rok zakwalifikowałam się na mistrzostwa federacji Challenge w Samorin. Jest tego pełno. Starty PTO, IRONMAN. Tak naprawdę można znaleźć sobie start, który niekoniecznie będzie mistrzostwami świata, ale ma dużą renomę i fajnie będzie go wygrać. Przede wszystkim chciałabym wejść na swój wysoki poziom sportowy. 

AB: Więc do czego chcesz dążyć? Jak określić swój najlepszy poziom na tę chwilę?

MC: To jest bardzo proste. Same wyniki z zawodów niewiele wnoszą, ale cały czas jesteśmy monitorowani, mamy sprawdziany na basenach, bieżniach. To można porównać i czasy nie odbiegają daleko, od tego, co robiłam parę lat temu. W zeszłym roku pobiegłam 17:10 na 5 km. Myślę, że to jest maksymalnie pół minuty od tego, co byłam w stanie biegać kiedyś.

Czuć jak ten start idzie dobrze, mocno płyniesz, jesteś mocna na rowerze i później masz siłę biec i zafiniszować i nie jest to wymuszone. W zeszłym roku męczyłam starty. Ostatnie 10 km [etapu rowerowego] nie miałam już sił dojechać. Bieg w ogóle się nie przekładał na to, co biegałam na sucho. 

W zeszłym roku po prostu nie trenowałam. Zaczęłam jeździć na rowerze 3 dni przed startem. Teraz ćwiczę od listopada, więc na pewno będę lepiej przygotowana. Chciałabym się pokręcić w granicach swoich życiówek. 

ZOBACZ TEŻ: Duathlon Czempiń imprezą roku 2022!

„Specjalista od atmosfery”. Cameron Wurf znów łączy profesjonalne ściganie i triathlon

0

Dla Camerona Wurfa będzie to kolejny sezon, w którym zamierza ścigać się w profesjonalnych barwach Ineos Grenadiers, ale też startować w triathlonie. Chociaż nazywany jest „specjalistą od atmosfery”, chce mieć realny wpływ na drużynę.

ZOBACZ TEŻ: Collins Cup przeniesione do Maroka?

Pod koniec zeszłego roku Cameron Wurf przedłużył kontrakt z drużyną Ineo Grenadiers, w której występuje również Michał Kwiatkowski. Australijczyk parę dni temu rozpoczął sezon wyścigiem Cadel Evans Great Ocean Road Race, ale również w tym sezonie zamierza łączyć profesjonalną jazdę oraz występy na dużych triathlonowych imprezach.

– Jestem podekscytowany mogąc jeździć jeszcze rok z drużyną próbując ułożyć ten sezon tak, jak sobie wyobrażałem. Oznacza to, że wracam do składy chcąc podnosić morale i być niezawodnym kolegą. Tom Pidcock (szef drużyny) nazywa mnie CMO – Prezesem od dobrej atmosfery – mówi.

W 2020 Wurf dołączył do WorldTour na kilka tygodni przed tym, jak świat właściwie zamarł przez koronawirusa. Dzisiaj trenuje w Andorze, ale lata wraz z drużyną po całym świecie, starając się wybierać najważniejsze wyścigi w triathlonowym kalendarzu.

Każdy kolejny rok jest coraz lepszy i chcę, aby i ten taki był. Kwestie Ironman były trochę niepewne przez koronawirusa i ciężko było to wszystko łączyć – mówi w rozmowie.

Najpierw kolarstwo, później ważne wyścigi

Drużyna Ineos Grenadries korzysta z pomocy doświadczonego kolarza, który od czasu do czasu trenuje również dodatkowo pod triathlon. W zeszłym roku Cameron Wurf był częścią zwycięskiej drużyny wyścigu Paris-Roubaix. Teraz spodziewa się, że wiosną będzie miał sporo drużynowych obowiązków. Na wyścigach Ironman skoncentruje się w drugiej części sezonu.

Uważam, że to wspaniałe, że drużyna daje mi tyle wolności, abym mógł to wszystko robić, ale też przygotowywać się do Ironmana – dodał, że w ostatnich latach robił naprawdę sporo, aby utrzymać dobrą formę i swoją pozycję.

Wurf nie był zadowolony ze swojego zeszłorocznego wyniku podczas MŚ na Hawajach. Zajął 11. miejsce, a dodatkowo stracił jeszcze rekord trasy kolarskiej. Podkreśla, że teraz chce swoje doświadczenia z ostatnich lat wykorzystać na trasach triathlonu i wyścigów. Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Czuję, że nie zrobiłem takiego postępu, jaki chciałbym osiągnąć. Jestem niezwykle podekscytowany tym, że mogę wykorzystać naukę z trzech ostatnich sezonów wyścigów drużynowych i występów indywidualnych, aby pokazać się z jeszcze lepszej strony – powiedział.

Pionier cross triathlonu. Czym jest XTERRA Triathlon?

0

XTERRA Triathlon to jeden z najbardziej znanych cross triathlonów na całym świecie. Na czym polega ten rodzaj zawodów? Jaka jest jego historia?

ZOBACZ TEŻ: Norseman z rekordową liczbą zgłoszeń

Cross triathlon to wyścig triathlonowy po tzw. bezdrożach. Bieg oraz etap rowerowy odbywają się zazwyczaj na nieutwardzonych, pagórkowatych szlakach. Ze względu na specyfikę startów zawodnicy nie ścigają się na rowerach szosowych a na rowerach górskich. 

Inny Ironman

W połowie lat 90. kolarstwo górskie, biegi przełajowe oraz triathlon przeżywały rozkwit popularności. Pomysł na połączenie tych trzech dyscyplin przyszedł organizatorom XTERRA Triathlon do głowy… przypadkiem. 

Przez lata organizowaliśmy wyścigi rowerów górskich w Kualoa Ranch. W 1995 roku po jednym z naszych wyścigów grupa, która właśnie zakończyła bardzo błotnisty wyścig, postanowiła wykąpać się w oceanie. Jeden z chłopaków z naszej ekipy, powiedział do mnie: „Hej szefie, oni tam pływają. Moglibyśmy założyć jeden z tych Ironmanów, ale zamiast rowerów szosowych moglibyśmy to zrobić na rowerach górskich” – wspomina Dave Nicholas, współzałożyciel i dyrektor zarządzający XTERRA Triathlon Series. 

W 1996 roku firma Team Unlimited wdrożyła plan w życie. Na hawajskiej wyspie Manui spotkało się 123 zawodników, aby uczestniczyć w pierwszym off-roadowym triathlonie. Wyścig nazwany został AquaTerra. Pierwsza edycja miała być wydarzeniem typowo komercyjnym. Zaproszona została telewizja, a nakręcony film, miał przyczynić się do wzrostu popularności wyspy. 

Źródło: Triathlete

Recepta na sukces

Wydarzenie przyciągnęło na Maui najlepszych triathlonistów i kolarzy górskich z całego świata. Na liście startowej znalazły się takie nazwiska jak Mike Pigg, Ned Overend, Michellie Jones, Scott Tinley, Shari Cain czy Mike Kloser.

Team Unlimited skonsultował z zawodnikami formułę, w jakiej odbywały się ówczesne triathlony. Większość  z nich wskazywała, że wyścigi zazwyczaj wygrywają dobrzy biegacze. Organizatorzy przyjrzeli się różnym zawodom i wyliczyli procentowy skład wyścigu triathlonowego. Z ich kalkulacji wynikało, że około 12-15% triathlonu stanowi pływanie, 50% jazda na rowerze i 35-38% bieg. Założyciele XTERRA postanowili zmienić powszechnie przyjętą formułę. 

Ponieważ byliśmy blisko kolarzy górskich, chcieliśmy wyrównać pole gry nieco bardziej, więc zmieniliśmy [dystans], aby było to około 15% pływania, 60% lub więcej na rowerze górskim i tylko 25 procent na biegu. To była świetna mieszanka i działała od samego początku – mówi Dave Nicholas.

W ten sposób narodził się standardowy dystans mistrzowskiego wyścigu XTERRA. Składa się on z 1.5 km pływania, 30 km roweru oraz 10 km biegu. Zawody odbywają się na szlakach górskich, dlatego trudno jest określić dokładny dystans. Zawodnicy mogą wybrać też dystans krótki, składający się z 400 m pływania, 8 km roweru i 3 km biegu. 

ZOBACZ TEŻ: Elita powalczy o wysokie nagrody w nowym sezonie pucharu świata Xterra

Światowa popularność

Inauguracyjny wyścig AquaTerra w 1996 roku w kategorii mężczyzn zdominował Jimmy Riccitello, wygrywając o ponad trzy minuty nad triathlonistą Mikiem Piggiem i legendą kolarstwa górskiego Nedem Overendem. Wśród kobiet, po zaciętej rywalizacji z Sharm Cain, na pierwszym miejscu podium stanęła Michellie Jones. 

Od razu mieliśmy dwa świetne wyścigi. Nie wiem, czy to było szczęście, czy zrobiliśmy wszystko dobrze. Prawdopodobnie było to szczęście, ale od tego momentu wszystko się zaczęło – wspomina Nicholas.

W następnych latach wyścig zmienił nazwę na XTTERA triathlon. Zawody pod tym szyldem rozgrywane są w ponad 100 lokalizacjach na całym świecie. 

Impreza cieszy się ogromnym zainteresowaniem w świecie triathlonu. Seria przyciąga, nie tylko tysiące age-grouperów, lecz także olimpijczyków, czy mistrzów Ironman takich jak Flora Duffy, Conrad Stoltz, Javier Gomez, Eneko Llanos, Peter Reid czy Tim DeBoom.

Źródło: Facebook

Nowa formuła

Do 2022 flagową imprezą były mistrzostwa świata XTERRA, rozgrywane w miejscu ich narodzin, czyli na wyspie Manui. Jednak w ubiegłym roku, pierwszy raz od 25 lat, wydarzenie zmieniło swoją lokalizację. 

1 października 2022 roku zawodnicy rywalizowali w Trentino we Włoszech. Organizatorzy podkreślali, że istotne jest dla nich promowanie XTERRA Triathlon na wszystkich kontynentach. 

Maui to nasze miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. Na pewno tam wrócimy. Jesteśmy zawsze wdzięczni naszym gospodarzom, partnerom, załodze i sportowcom, którzy położyli podwaliny pod Xterra na Hawajach – mówi J-D Cousens, wiceprezes ds. operacyjnych i globalnego marketingu Xterra. 

Na liście startowej XTERRA World Championship było ponad 800 zawodników z ponad 40 różnych narodowości. W biało-czerwonym stroju wystartowało dziewięciu zawodników. 

Tegoroczna edycja mistrzostw świata XTERRA World Championship Trentino odbędzie się 23-34 września. Do mistrzostw świata zawodnicy zakwalifikować mogą się poprzez zawody Xterra World Tour. W harmonogramie na 2023 rok są łącznie 43 wyścigi w 22 państwach. W każdym z nich przyznawane będzie od 28 do 56 slotów na prestiżową imprezę.

ZOBACZ TEŻ: Polacy na podium XTERRA World Championship

Collins Cup przeniesione do Maroka?

0

Wygląda na to, że tegoroczny harmonogram PTO będzie całkowicie różnił się od pierwszego sezonu. Holenderscy dziennikarze zauważyli bowiem, że Collins Cup będzie prawdopodobnie rozegrany w całkowicie nowej lokalizacji!

ZOBACZ TEŻ: Garmin ma pierwszy zegarek z bezprzewodowym ładowaniem

Wkrótce powinniśmy poznać daty i miejsca rozgrywania kolejnych eventów PTO Tour. Wygląda na to, że w tym roku drużyny Europy, Ameryki i Team International, nie będą ścigały się w Samorin! Jak zwrócili uwagę dziennikarze holenderskiej strony 3athlon.nl, PTO zdradziło przypadkowo, że Collins Cup odbędzie się 18-19 listopada w Marrakeszu! Informacja widoczna była na grafice promocyjnej, która w wyniku pojawiła się stronie Professional Triathletes Organization.

Nie jest tajemnicą, że ciężko pracujemy nad tym, aby zabrać PRO Tour w nowe i ekscytujące miejsca. Marrakesz wpisuje się w tę politykę. Miejsce rozgrywania Collins Cup nie zostało jeszcze jednak potwierdzone. Jak tylko tak się stanie, ogłosimy informacje – powiedział przedstawiciel PTO.

Decyzja o ewentualnym przeniesieniu Collins Cup, wydaje się oczywista, patrząc na letni kalendarz wyścigowy. PTO organizuje w sierpniu dwa wydarzenia – PTO Asian Open oraz PTO US Open. Są jeszcze przecież mistrzostwa świata IM 70.3 w Lahti. W poprzednich latach drużynowa impreza rozgrywana była w letnim okresie w Samorin, a pozostawienie w harmonogramie groziłoby bardzo niskim zainteresowaniem ze strony najlepszych zawodników.

PTO Canadian Open również poza kalendarzem

Pod koniec stycznia pojawiły się informacje, że w tym roku nie powróci również PTO Canadian Open. Impreza rozgrywana w Edmonton cieszyła się sporą popularnością. W tym roku przeszkodą stał się brak dofinansowania ze strony Edmonton. Rada miejska nie przegłosowała odpowiedniej decyzji.

O ile PTO nie zdecyduje inaczej, oznacza to, że w tym toku w harmonogramie PTO Tour znajdą się 4 a nie 5 wyścigów. Prezes organizacji Sam Renouf powiedział, że w wyścig powróci do harmonogramu PTO prawdopodobnie w 2024 roku.

Przypomnijmy, że dotychczas ogłoszono daty i miejsca dwóch wyścigów drugiego sezonu PTO. US Open rozegrane zostanie 4-5 sierpnia w Milwaukee. Asian Open zaplanowano na 19-20 sierpnia w Singapurze.