Bugdoł wygrywa w Chinach, Jaskółka w UK

13
Prywatne archiwum zawodniczki, FB

Marek Jaskółka, który jeszcze trzy tygodnie temu oficjalnie żegnał się z karierą zawodowego triathlonisty, długo nie wytrzymał bez profesjonalnego ścigania i postanowił zawalczyć o najwyższe miejsce na podium podczas zawodów na długim dystansie ETU w angielskim Weymouth, zdobywając tytuł Mistrza Europy tej federacji. Na liście startowej było jedynie 7 zawodników, Marek Jaskółka wygrał z przewagą ponad 3 minut. Dystans Ironmana Marek Jaskółka pokonał w czasie 8h 42 minut 32 sekund. Obok tytułu Mistrza Europy ETU, reprezentat Polski otrzymał 8 tysięcy Euro nagrody.

 

Pos First Name Last Name Country Time Swim T1 Bike T2 Run
1 Marek Jaskolka POL 08:42:32 00:51:37 00:03:30 04:48:47 00:01:30 02:57:06
2 Jaroslav Kovacic SLO 08:45:51 00:50:08 00:03:39 04:52:49 00:01:07 02:58:06
3 Sergio Marques POR 08:46:51 00:57:34 00:03:36 04:58:34 00:01:47 02:45:19
4 David Näsvik SWE 08:51:38 00:57:42 00:03:32 04:45:09 00:01:39 03:03:35
5 Petr Vabrousek CZE 09:01:39 00:00:00 00:00:00 00:00:00 00:00:00 00:00:00
6 Stephen Bayliss GBR 09:10:32 00:50:06 00:03:39 04:58:18 00:01:20 03:17:07
7 Alexey Brylev RUS 09:50:59 00:57:22 00:03:31 05:02:00 00:01:35 03:46:29

 

W niedzielę również polska zawodniczka mogła cieszyć się z pierwszego miejsca na podium, choć w tym przypadku musiała pokonać jeszcze mniej rywalek niż Marek Jaskółka. Ewa Bugdoł wygrała wyścig na dystansie długim ITU Long Distance Series w chińskim Weihai. Zawodniczka WLKS Kmicic Częstochowała pokonała dystans 3km pływania, 80km jazdy rowerem i 20km biegu w czasie 4h 46 minut 33 sekundy. Zwycięstwo dało Ewie również nagrodę finansową w postaci 2,5 tysiąca dolarów. W zawodach startowały jedynie trzy zawodniczki, wśród panów jedynie dwóch mężczyzn i była to “domowa” potyczka, bo obaj zawodnicy to Rosjanie. Oto rezultaty: 

 

Pos First Name Last Name Country Time Swim T1 Bike T2 Run
1 Ewa Bugdol POL 04:46:33 00:47:54 00:03:07 02:29:20 00:01:34 01:24:38
2 Carina Brechters GER 04:48:37 00:44:34 00:03:15 02:34:28 00:01:28 01:24:52
3 Caroline Koll RSA 05:27:22 00:52:42 00:03:30 02:50:59 00:01:48 01:38:23

 

11031066 913806255373202_6540634016802240352_o

 

 

Słaba frekwencja i mała popularność zawodów na dystansie długim ITU i ETU to od lat zmartwienie obu międzynarodowych federacji. Całkowita dominacja przede wszystkim cyklu IRONMAN, ale także popularnej serii Challenge spowodowała niemałe zamieszanie w rozgrywaniu zawodów na długim dystansie organizowanym przez Międzynarodową i Europejską Unię Triathlonu. Szczególnie bliskość terminów Mistrzostw Świata Ironman Hawaii, Mistrzostw Europy Ironman, ale także Mistrzostw Świata Ironman 70.3 nie sprzyja temu, aby zawodnicy ze światowej czołówki jak: Frodeno, Kienle, Raelert, Van Lierde, Mirinda Carfrae, Ryf, Steffen i inni ścigali się w zawodach organizowanych przez ITU i ETU.  W świecie triathlonu istnieje niepisany podział na rangę zawodów, a te najważniejsze na długim dystansie to oczywiście MŚ na Hawajach, później ME Ironman, a następnie popularne “połówki” również w wersji World i Europe Championship. Z kolei ETU i ITU całkowicie dominuje jeżeli chodzi o rozgrywanie zawodów na dystansie Sprint i Olimpijka mimo, że obie korporacje prywatne (WTC i Challenge Family) organizują takowe, ale do rankingów światowych, europejskich i kwalifikacji olimpijskich liczą się wyłącznie zawody serii ETU i ITU. Taki podział widać jak na dłoni w wyborach zdecydowanej większości zawodników – ci młodsi, z aspiracjami na Igrzyska Olimpijskie, ściganie w serii Pucharu Świata i Serii Mistrzostw Świata wybierają zawody ITU i ETU. Później (co nie tak dawno zrobił Frodeno, a do czego powoli przymierza się Javier Gomez startując już w Ironman 70.3), przechodzą na ściganie się w ramach serii IRONMAN, która w konsewkencji niemal zawsze prowadzi do walki o udział w Ironman Hawaii. 

 

Uważam, że ITU i ETU powinny skupić się na organizacji zawodów na dystansach krótkich, pozostawiając “połówkę” i “długi” serii Ironman – która jest, i przez lata będzie, najważniejszą serią na dystansie długim. W przeciwnym razie cały czas będziemy mieli do czynienia z sytuacją, jaką w tym roku obserwowaliśmy w Polsce w kontekście organizacji różnego rodzaju Mistrzostw Polski – wiele zawodów tej rangi spowodowało deprecjację tytułu, a nierzadko niezrozumienie podziału na kategorie (weterani, AG). Oczywiście istnieje rywalizacja między Challenge i WTC, z których to ta pierwsza współpracuje z ITU i ETU – dowodem między innymi przyszłoroczne Mistrzostwa Europy ETU na długim dystansie w Poznaniu współorganizowane przez Challenge Family, ale oczywistym jest, że legenda Ironmana zrodziła się i pozostanie na Hawajach na zawsze. To na Big Island skupiona jest uwaga niemal wszystkich triathlonistów walczących o miano najlepszego, więc śmiem twierdzić, że dopóki Ironman w wersji LONG nie pojawi się na Igrzyskach Olimpijskich (tylko gdybanie na potrzeby tego artykułu), podział na rangę pozostanie niezmieniony i oczywisty (chociaż i wówczas dla części triathlonistów Kona będzie spełnieniem największych marzeń).  Ale to tylko moje zdanie…

 

A co wy o tym sądzicie? Zapraszam do dyskusji! 

 

 

 

13 KOMENTARZE

  1. można ciekawie pogadać i się dowiedzieć bez hejtu? można. Za to dziękuję. przy swoim zdaniu pozostanę bo pomimo tego, że cenię tytuł mistrza świata, na który się zasadzam w 2022 to nie ma dla mnie znaczenia kto będzie startował obok mnie. sorry Łukasz jeśli cię rozczarowałem. A jestem pod wrażeniem jak WTC zdefiniowało rzeczywistość. To trochę tak jak xerox. Wiadomo jak mówimy na maszyny kserujące. I dla każdego tri AMATORA dystansu Ironman najbardziej prestiżowymi będzie start i osiągnięcia na Hawajach a nie na długim według ITU ETU czy innym GRU 😉

  2. Tomek – obaj wiemy, że ze sportu olimpijskiego nikt znaczący nie będzie ścigał się w ich cyklu :-)) narodowe federacje na to nie pozwolą, a samym zawodnikom walczącym o kwalifikacje olimpijskie w ogóle to się nie opłaca. Chodzi mi o to, że WTC, ITU i ETU są w takich relacjach, że jakiekolwiek porozumienie w kwestii długiego dystansu nie jest na razie możliwe… ale ciekawe co się stanie jak chiński właściciel zacznie rozdawać karty. za 5 lat, bo na 5 lat zapewnił spokój na stanowiskach 🙂

  3. Oczywiscie piszac NASA-WTC mialem na mysli dlugi dystans .
    Tomek masz racje, Simon Withfield jest obecnie bardziej znanny w Kanadzie niz Peter Reid jednak kiedys bylo odwrotnie . :-)Trzeba tez powiedziec ze sa to zupelnie inne, przeciwstawne osobowosci, S W -nickname “happy” i P R- typ odludka z humorami. Peter Reid obecnie , swoim prywatnym samolotem rozwozi poczte do tych odcietych od swiata osiedli na dalekiej kanadyjskiej polnocy.

  4. Łukasz, nie do końca, za trochę ponad miesiąc mamy np Mistrzostwa Afryki 5150:
    http://eu.ironman.com/triathlon/events/emea/5150/5150-ekurhuleni-african-championship.aspx#axzz3lyy2xRHp
    a w Des Moines są Mistrzostwa Świata 5150 itp 🙂

    Oczywiście, że MŚ Ironman to semantyka – ale już sam fakt, że WTC nie robi MŚ w triathlonie tylko MŚ Ironman pokazuje, że nie wszystkie karty są w ich ręku. A że każdy gra takimi kartami jakie ma, to WTC rozwija brand IM, a ITU robi mistrzostwa świata w triathlonie.

    Może jak Chińczycy kupią wszystkich te będzie jasna sytuacja 🙂

  5. Tomek, myślę, że Andrzej miał na myśli WTC=NASA wyłącznie w rozumieniu dystansu długiego i w tym przypadku ma rację. Jezeli chodzi o Ironman i Ironman 70.3 WTC jest jak NASA.
    Piszesz Tomek, że IM Hawaii to nie są mistrzostwa świata w triathlonie tylko IM, ale to przecież wyłącznie semantyka. Jak to nie są MŚ w triathlonie? na długim dystansie są :-)) nie trzeba pisać, że to MŚ w triathlonie na dystansie długim Ironman, bo udowadnia to sam poziom zawodników tam startujących. to samo na połówce.

    WTC organizuje olimpijkę w postaci 5150, ale musisz przyznać, że nie “miesza” się w to, robiąc np. serię Pucharu Świata, czy serię Mistrzostw Świata – tak to nazywając i nie startuje tam czołówka z olimpijki ITU i ETU. Również nie jestem bezkrytycznym fanem WTC, ale chodzi mi tylko o wazny aspekt organizacji takiej rangi zawodów, aby nikt nie miał wątpliwości o co i kto sie tam ściga. Moim zdaniem ITU i ETU powinno w tej sprawie dogadać się z WTC…skoro dogadują się z Challenge(prywatną korporacją), to nie widzę powodów dla których nie mogliby dogadać się z największą (prywatną) korporacją, organizującą najwazniejsze zawody na długim dystansie.

  6. ITU (International Triathlon Union) zajmuje sie naprawde dobrze sportem olimpijskim – wystarczy porownac pule nagrod dla czolowki, obecnosc serii Mistrzostw Swiata w mediach na calym swiecie, poziom sportowy itp. Jest to jednak w mniejszym wymiarze “participant sport”, bardziej “spectator sport”. W niektórych krajach start w MŚ ITU Age-Group jest b. prestizowy, np w Wielkiej Brytanii, gdzie ludzie mocno walcza o kwalifikacje i mozliwosci reprezentowania kraju w stroju kadrowym. Bylbym tez ostrozny w traktowaniu IM jako NASA triathlonu – przeciez najwieksze triathlony swiata, zarowno pod katem uczestnictwa, jak i kibicow to dystans olimpijski – Londyn, Hamburg, Barcelona itp. Zresztą Andrzej, mieszkasz w Kandadzie. Kto jest bardziej znany – Simon Withfield czy Peter Reid? 🙂

    Tak jak ITU i ETU miesza sie w dystans dlugi, tak WTC miesza sie w dystans olimpijski serią 5150. I o ile nie ma to chyba żadnej wartości dodanej, to ITU moze poslugiwac sie nazwa dyscypliny – triathlon. Zwroccie uwage ze Hawaje to nie sa MŚ w triathlonie, tylko MŚ Ironman. Wiesbaden to nie Mistrzostwa Europy w triathlonie, tylko ME Ironman 70.3. Jesli ktos pracuje w audycie to od razu widzi roznice 🙂

    Wydaje mi sie, ze cykl zycia triathlonisty na dystansie IM jest jednak krotszy niz jego przygoda z triathlonem w ogole. Teraz mamy mode na IM, ale ilu z dzisiejszych Ironmanow bedzie walczyc o Hawaje za 10 lat, a ilu bedzie po prostu aktywnymi ludzmi, ktorzy strzela sobie krotszy dystans 2-3x w roku w fajnym miejscu w fajnej oprawie? Jeszcze kilkanascie lat temu na Kona w ogole nie trzeba bylo sie kwalifikowac. Teraz popyt i poziom startowy na IM jest duzo wyzszy, za 5 lat pewnie bedzie rownie wysoki, ale za 10? 🙂

  7. Tak jak to juz kiedys pisalem , podoba sie nam to czy nie , Ironman (WTC) tak jak NASA jest #1 i potem cala reszta zawodow na tym dystansie . Podobnie jak Boston , Wimbledon czy Tour de France . Sam absolutnie nie jestem bezkrytycznym fanem WTC, jednak taka jest rzeczywistosc .
    Okolo 10lat temu, gdy liczbe zawodow na dlugim dystansie mozna bylo policzyc na palcach a listy startowe zapelnialy sie w ciagu godziny, WTC wystrzelilo z czyms takim jak VIP- memberschip(koszt $1500) Mialo to dzialac w ten sposob , ze zapisy na kazdy IM , przez 2 tygodnie byly mozliwe wylacznie dla posiadaczy wpomnianego “membership” i dopiero potem dla “motlochu ” . Po ilosci g….a jaka dostali w mailach szybko sie z tego wycofali i przeprosili . Ot taka ciekawostka !

  8. Marcin – nie zgadzam się…to znaczy zgadzam się, że każdy może organizować Mistrzostwa Świata w “Koziej Wólce”, ale po co? jaki jest sens takiego działania? Przecież to kompletnie pozbawione jest ducha sportu i rywalizacji o miano najlepszego, a taki cel przyświeca rywalizacji prosów. Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy – taka nazwa powinna kojarzyć się jednoznacznie: walczymy o miano najlepszego na danym dystansie w Europie czy na świecie. Wiadomo, że dystans długi ITU jest celowo skrócony, ale przecież wszyscy wiemy, że ściganie się na długim w kontekście Ironmana jest tylko jedno. Po co robić takie zamieszanie? Przecież wiadomo, że cokolwiek nie zrobi ITU i ETU w ciągu najbliższych … zaryzykuję…kilkudziesięciu latach…to walka o miano najlepszego na długim i 70.3 będzie się toczyć w ramach imprez WTC. lepiej byłoby się dogadać i nie robić cyrków w postaci urządzania Mistrzostw Świata czy Europy dla siedmiu czy dwóch zawodników. Przecież to jest wypaczenie rywalizacji w kategorii pro. Przecież każdy ze startujących tam zawodników zdaje sobie sprawę, że zdobyty tytuł nie ma takiej wartości jak zdobyty w obecności najlepszych na świecie. Zapytam jeszcze inaczej. Załóżmy, że z jakichś powodów w dniu twojego startu na Hawajach rozgrywane są MŚ na długim ITU i z jakichś powodów cała czołówka twojej AG pojechała właśnie tam, załóżmy, że nie ma w Kona pierwszej 20-stki najmocniejszych w twojej kat. Czy cieszyłbyś się ze zdobycia Mistrzostwa Świata? Bo ja bym tam chyba w ogóle nie pojechał…chyba, że wyłącznie zarobić pieniądze za wygraną. Podkreślę na koniec, że cała dyskusja toczy się w kontekście rywalizacji o najwyższy cel, najwyższe miejsce na podium, bo dla samego udziału, nawet bym się z takiej sytuacji cieszył…mniejsze zamieszanie w wodze :-))

    a odpowiadając na twoje pytanie na końcu, to akurat w przypadku zawodów w UK dystans był dokładnie 3.8/180/42 (ETU)

    w Chinach, gdzie było ITU: 3km/80/20

  9. fajnie w tych chinach… ewidentnie dla orgów bardzo dochodowa impreza… pewno niewiele, w których kibiców na wyścigu mężczyzn było więcej kilka razy niż zawodników 🙂

    Nie zgadzam się z Ojcem Redaktorem, że trzeba to rozdzielać. Każdy ma prawo organizować sobie Mistrzostwa Koziej Wólki jakie chce. Jednak tytuły mistrzów Europy czy Świata trochę w cwaniakowaty sposób zostały “zaklepane” przez WTC (chociaż zgadzam się, że KONA to kolebka a IRONMAN to IRONMAN). jednak tytuły powinny być przyznawane przez federacje krajowe (w Polsce PZTRI) a w Europie ETU a na świecie ITU. No bo niby dlaczego we Frankfurcie są Mistrzostwa Europy? Bo ktoś w WTC pomyślał sobie, ze why not? A czemu Challenge na Waikiki nie organizuje Mistrzostw Świata – hawaje to hawaje :). Wiadomo czemu bo wstyd 🙂
    Inna sprawa to prawa do dystansu. Czy to nie jest czasami tak, że dystans ironman 3,8/180/42 jest zarezerwowany tylko dla zawodów w ramach WTC?

  10. Bardzo mnie denerwuje nieznajomosc faktow. Challenge w Weymuth byl rozgrywany w bardzo trudnych warunkach i kilku b.dobrych zawodnkow nie ukonczylo zawodow,wysylam na strone Challenge. Np. komentator w Suszu byl tak slaby ,zepomylil Triathlon z kolarswem Panowie uczcie sie!!!

  11. Ciekawa sytuacji, bo przecież (co wspominasz) mistrzostwa ETU na dystansie długim są rozgrywane w ramach serii Challenge. 2014 Almere- Amsterdam, 2015 Weymouth, 2016 Poznań. Czyli nie na byle jakiej imprezie.
    Rok temu mistrzostwo Europy ETU w Almere zdobył Markus Fachbach.
    W tym roku ponownie wystartował w Almere 12/09 czyli dzień przed Weymouth 13/09.
    Na konferencji przed zawodami padło pytanie: Dlaczego nie broni tytułu mistrza w Weymouth?
    Odpowiedział wprost, że od obrony tytułu, osobiście bardziej sobie ceni walkę o ponowne zwycięstwo w Almere.
    Wygrał z czasem 8h 12min. Nagroda za pierwsze miejsce to również 8 tys EUR.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here