Czy dzieci mogą trenować triathlon? Iwo Dymitrowski udowadnia, że tak!

Iwo Dymitrowski to bardzo młody sportowiec, dla którego triathlon stał się ogromną pasją. Jego mama, Karolina Dymitrowska, mówi, że triathlonowego bakcyla złapał, kiedy miał zaledwie 4 lata. Dzisiaj z powodzeniem łączy szkołę, treningi  i zabawę, wzbudzając przy tym żywe zainteresowanie rówieśników.

ZOBACZ TEŻ: Jan Popławski: „Myślę o przejściu do PRO. Ściganie z międzynarodową elitą będzie dla mnie największą motywacją”

Akademia Triathlonu: Od czego zaczęła się przygoda Iwo z triathlonem?

Karolina Dymitrowska: W naszej miejscowości, w Wolsztynie organizowane były zawody triathlonowe Polska Man. Przy okazji tej imprezy odbywały się tez starty dla dzieci. W wieku trzech lat Iwo pierwszy raz startował w tych zawodach, które polegały na biegu w płytkiej wodzie, jeździe na rowerze i biegu. Debiutował na 3 miejscu.

Tak naprawdę miłość do triathlonu zaczęła się rok później w Elblągu, na zawodach triathlonowych, na których startował Iwa tata. Iwo miał wtedy dokładnie 4 lata. Po powrocie z wakacji kilka razy dziennie organizował sobie strefy zmian, za które służyły miski. Pływał na sucho po łóżku,  jeździł po domu na rowerze biegowym i biegał wzdłuż mieszkania. Do każdej dyscypliny był odpowiednio dobrany strój. Później zabawa przeniosła się na prywatny plac zabaw.  Pływanie nadal na sucho w domu. Następnie zbiegał do strefy zmian, którą miał na placu zabaw. Tam na specjalnie zawieszonym przez siebie drążku umieszczał rower biegowy, który miał przerobiony na kolarzówkę (zamiast klasycznej kierownicy miał baranka).

Tu muszę wspomnieć, że Iwowi nigdy nie zależało na zabawkach. Od najmłodszych lat zbierał pieniądze na gadżety sportowe, pianki do pływania, torebki pod siodełka, bidony czy stroje sportowe. Poza tym sam szył sobie pasy na numer startowy, pokrowce, przyszywał kieszonki do koszulek, by były kolarskie, czy wykonywał czipy.  Od wakacji 2016 r. wszystko kręci się wokół triathlonu. 

AT: Jakim chłopcem jest Iwo i jakie cechy charakteru sprawiają, że może trenować triathlon?

KD: Iwo jest przede wszystkim kreatywny. Nie zna czegoś takiego jak nuda. Lubi próbować nowych rzeczy i jest bardzo odważny. Triathlon towarzyszy mu od 4. roku życia, ale przynajmniej, co trzy miesiące pojawia się dodatkowa nowa pasja. Przed wakacjami postanowił, że będzie samodzielnie wykonywał fingerboardy. To takie małe deskorolki. Sam obdzwonił wszystkie zakłady stolarskie i zorganizował sobie fornir potrzebny do ich wykonywania. Szlifował, sklejał, malował, nie tylko dla siebie, ale też dla kolegów. Wędkował (sprzętu nie powstydziłby się wprawiony wędkarz), projektował stroje, tworzył muzykę na mikserze Pionier. Aktualnie treningom triathlonowym towarzyszy skatepark, piłka ręczna, czasami koszykówka. 

To, co z całą pewnością pozwala mu uprawiać triathlon, to jego determinacja. Gdy Iwo sobie coś zaplanuje, zawsze doprowadza to do realizacji. 

Podczas zeszłorocznych wakacji w Łagowie zaplanował, że zrobi sobie część pływacką z połówki Iron Mana. Zrobił to z małą przerwą na picie. Na początku tych wakacji postanowił przebiec półmaraton. Założył, że ma to zrobić poniżej dwóch godzin. W różnych miejscach parku wolsztyńskiego ustawił sobie punkty nawadniające. I ten cel udało mu się zrealizować. W najbliższych planach, po sezonie, wyznaczył sobie cel przejechać 100 km na rowerze.

Poza tym jest wytrzymały i lubi gadżety. Co tydzień wynajduje nowe buty do biegania czy karbonowe kąpielówki. 

fot. Jarosław Koperski Sport

AT: Pośród młodych chłopców najpopularniejsza jest zdecydowanie piłka nożna. Jak koledzy Iwo reagują na to, że trenuje triathlon? Są ciekawi i podpytują?

KD: Początki były trudne, ponieważ 4, 5-letnie dzieci nie rozumiały, czym jest triathlon. A on każdej nowo poznanej osobie proponował zabawę w triathlon czy pobieganie. Później się wycwanił i kolegom, którzy za nim nie nadążali, proponował, żeby mu mierzyli czas bądź byli supportem w zrobionej przez niego strefie zmian. W zeszłym roku podczas gali talentów, która odbywała się w jego szkole, zaprezentował samą dyscyplinę i swoje osiągnięcia. Wspominał, że publiczność była zainteresowana tematem, a nauczyciele mówili, że to nowość, która jeszcze w szkole się nie pojawiła.

Może nie dotyczy to stricte rówieśników, ale Iwo zawsze, wraz ze swoją pasją, wzbudzał duże zainteresowanie. Triathlon w formie zabawy na początku, a następnie w formie treningów uprawiał w miejscach publicznych. Ludzie, widząc małego chłopca wracającego z połowy jeziora z bojką, przystawali, obserwowali, pytali, życzyli powodzenia i mówili, że pewnie jeszcze o nim usłyszą.

AT: Iwo zajmował już wielokrotnie czołowe miejsca w zawodach dla dzieci. Czy jednak trening jest dla niego przede wszystkim zabawą, czy może zależy mu również na dobrych wynikach?

KD: Jeśli chodzi o zawody, to myślę, że zabawa skończyła się już parę lat temu. Od 4 roku życia myślę, że ok. 60 razy stawał na podium i mówi, że lubi ten moment, gdy wyczytują jego nazwisko. Jednocześnie potrafi przegrywać i znosi to zaskakująco dobrze. Emocjonalnie rozwalają go tylko takie losowe sytuacje jak spadający łańcuch czy przebita opona. 

Iwo ma trenera od biegania, wielokrotnie utytułowanego biegacza Bartosza Feifra oraz trenera od triathlonu, Karola Janickiego, młodego triathlonistę, który ma już spory dorobek na swoim koncie, a niedawno wygrał na 1/4 Ironmana w triathlonie w Poznaniu. Karol rozpisuje mu treningi z trzech dyscyplin i rozplanowuje treningi zakładkowe. Ponadto Iwo jest w klubie pływackim. Aktualnie jest to Klub Wodnik Wolsztyn. Dlatego też do samych treningów Iwo podchodzi bardzo profesjonalnie i realizuje je w pełni.

Natomiast nadal bawi się też triathlonem i gdy mamy okazję być nad jeziorem, zabiera ze sobą rower i tam, w ramach zabawy, robi sobie mini triathlony. Na zawodach dziecięcych aquathlonowych czy triathlonowych nie zawsze można sobie pozwolić na ubieranie pianki. Wiadomo, liczy się każda sekunda. Natomiast bawiąc się w triathlon, może wykorzystywać wszystkie atrybuty triathlonisty i wszystkie gadżety. Myślę, że na tym właśnie polega sukces –  ta miłość do triathlonu i to jak się nim bawi. 

AT: Jak wygląda przeciętny dzień młodego triathlonisty czy nie ma problemu łączenia treningów i szkoły?

KD: Dzień młodego triathlonisty jest zdecydowanie bardzo aktywny. Przeważnie jest to jeden albo dwa treningi dziennie. Pływanie, rower, bieg lub treningi zakładkowe. Treningi biegowe z trenerem ma raz w tygodniu, gdzie Bartek kładzie duży nacisk na technikę. Efekty są niesamowite. W pozostałe dni albo jest na zajęciach z klubem pływackim, albo realizuje treningi rozpisane przez Karola. Iwo realizuje je precyzyjnie, co do metra, tempa czy sekundy. 

Co do szkoły, Iwo wie, że to jest priorytet. Jeżeli źle się czuje i nie może iść do szkoły, nie może też iść na trening. Myślę, że sport od najmłodszych lat bardzo pomaga mu też w szkole. Rywalizacja sportowa przekłada się na zdrową rywalizację w szkole. Zawsze stara się zdawać wszystko w pierwszym terminie. W pierwszym semestrze klasy 4 dostał stypendium sportowe, a teraz czeka na kolejne. Czwartą klasę skończył ze znaczącym wyróżnieniem. Mam nadzieję, że utrzyma poziom.

AT: Nasi czytelnicy być może chcieliby zarazić dzieci swoją pasją do triathlonu. Jak mogą to zrobić?

KD: Bardzo dużo dzieci chodzi na naukę pływania, jeszcze więcej jeździ na rowerze, a prawie każde biega. Warto pokazać, że można połączyć te trzy elementy i świetnie się przy tym bawić. Natomiast jest jeden warunek – musi być to dobrowolne. Przymus wyklucza dobrą zabawę. My często słyszeliśmy „dajcie już temu chłopcu spokój”, ale prawdą jest, że nie byliśmy w stanie go zatrzymać. On sam wybrał sobie ten triathlon, on się nim bawił i bawi się do dzisiaj.

Co do rodziców i ich pociech to organizatorzy zawodów Greatman Trilogy wyszli ze świetną propozycją. Tri Future to Triathlon dla debiutantów, młodzieży, ale także, a może przede wszystkim duetów – dzieci i ich rodziców. Wspólna zabawa, wspólne ściganie to jest to, co może zachęcić dzieci do triathlonu.

AT: Dziękujemy za rozmowę.

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,453ObserwującyObserwuj
441SubskrybującySubskrybuj

Najpopularniejsze