„Czym jest triathlon?” – Jakub Masiuk

Święta, Święta i po studiach – taka oto maksyma przyświecała mnie i moim kolegom na uczelni, a jak można byłoby ją przerobić do realiów tri? Moja propozycja: Święta, Święta i po pokusach. Wiadomo, one i tak będą, ale dla mnie te największe pokusy są właśnie w tym okresie. Wigilia nie tylko z rodziną, ale również w pracy, różnego rodzaju spotkania towarzyskie, trochę nadrabianie zaległości z całego roku – to wszystko często wiąże się z niekoniecznie zdrowym jedzeniem, alkoholem, mniejszą aktywnością itp. Trudno jest się oprzeć, tym bardziej, że „głowa” również nie próżnuje i wysyła podstępne komunikaty typu: „Przecież zaraz zaczniesz mocniejsze treningi, ponownie wpadniesz w ten szalony rytm, wszystko nadrobisz i spalisz nadliczbowe gramy (czyt. kilogramy).  Nie ma to jak ćwiczyć silną wolę.

 

A Wy jak zmienilibyście tą sentencję?
Święta mają w sobie coś takiego, że człowiek choć na chwilkę się zmienia, zwalnia rytm, stopuje. Zaczyna się zastanawiać nad tym, co było (będzie), co jest w życiu najważniejsze, co można poprawić, udoskonalić, zmienić, aby być jeszcze lepszym. Co zrobiliśmy nie tak, ale również co się nam udało, przynajmniej ja szukam również pozytywów, tych dobrych chwil i momentów tak, żeby starać się je powtórzyć, utrwalić na przyszłość. W tym roku, Święta dodatkowo zmotywowały mnie również do działania i odnalezienia radości z uprawiania tego sportu. Odzyskałem motywację i chęci do treningów, a muszę się przyznać, że miałem z tym wielki problem. Od IM we wrześniu minęło sporo czasu, a ja dopiero teraz, w pierwszy dzień Świąt, usiadłem pierwszy raz na trenażer! Kilka razy jeździłem na rowerze, ale były to raczej luźne przejażdżki, bez większego znaczenia treningowego. Tym razem było inaczej, odkurzyłem mojego rumaka, załadowałem go na rolki i jazda! Niby nic szczególnego godzinna jazda z dwoma mocniejszymi akcentami, ale znów poczułem frajdę z jazdy, tą specyficzną pozycję na rowerze, to coś co sprawia, że mi się chce i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej.

 

A Wy jakie macie sposoby na chwilę zwątpienia? Jak udaje się Wam utrzymać motywację do działania i „codziennych” treningów? Co wyzwala w Was energię?
Dzisiejszy tekst nie jest zbyt długi, ma bardziej sprowokować do zastanowienia się, przemyśleń oraz dyskusji na większym forum. Będzie to również ostatni mój wpis na „jedynce” oraz ostatni w tym roku, dlatego też chciałem Wam wszystkim życzyć dużo zdrowia, bo jak wiadomo bez niego niczego nie zdziałamy. Samych sukcesów, nie tylko tych sportowych, przekraczania kolejnych granic i łamania życiówek. Samych trafnych decyzji, udanych startów i tylu finiszów co startów. A na zakończenie, żeby podtrzymać tradycję, trzeba zakończyć tak, jak się zaczęło, czyli moja, prosta i radosna, twórczość.
 
Czym jest triathlon,
Czy ktoś wie?
Czym jest dla mnie,
Czym on jest?
Rower, bieg no i pływanie,
Niby proste to zadanie,
Niby banał nic trudnego,  
Zwykła fraszka, mój kolego.
Najpierw pluskasz się w jeziorku,
Później na rowerze mkniesz,
By na końcu, tak na deser,
W stronę mety przebiec się.
Co najlepsze, tak dla smaczku,
Robisz wszystko w jeden dzień,
Po kolei, tak po sobie,
Żeby „trochę” zmęczyć się.
By się sprawdzić i przekonać,
Czy Ty jesteś Ironman,
Czy dasz sobie z wszystkim radę,
Czy nie jesteś może leń.
Chcesz się zmierzyć? Zapraszamy,
W AT miejsce znajdzie się,
Wszystkich chętnych przygarniemy,
W grupie przecież siła jest.
Mkon, Dowbor, Grass i inni,
W tę zabawę, „bawią się”,
Pokazują nam maluczkim,
Jak wygrywa się w AG.
Nawet będąc w sile wieku,
Możesz nieźle wkręcić się,
I próbować zdobyć Kona,
Choć to może jest już sen…?
Może z Kona mnie poniosło,
Choć marzenia trzeba mieć,
Ale jedno wiedz na pewno,
Gdy już zaczniesz, nie wyleczysz się!

 

bikeokay

Powiązane Artykuły

9 KOMENTARZE

  1. @Marcinie masz rację, po wpisie Artura od razu krew mi się zagotowała i na basenie trening dzisiaj poszedł na 110%, dodatkowo kombinuję gdzie tu się wbić aby podjąć tą rękawicę 😉
    @Arku masz rację nie ma co dalej biadolić trzeba napierać i już 🙂
    @Tomaszu ja też generalnie nie miałem w zeszłym roku problemów z motywacją, wrześniowy cel załatwiał wszystko. Nie mniej jednak później różnego rodzaju problemy wybiły mnie z rytmu i dopadła mnie ogólna nie chęć, wręcz zniechęcenie, ale grunt, że mi przeszło 🙂

  2. Kuba, najlepsze na chwilę zwątpienia jest wyzwanie paru gości na walkę w sezonie! Gwarantuje Ci, że motywacja Ci wróci i to szybko;)))

  3. Święta, święta i dobrze że po. Dla mnie najlepszym motywatorem do treningu jest pasek do spodni, jak zaciasny to wiadomo, że trzeba ostro się wziąć za trening 🙂
    Poezja wyśmienita.

  4. No wieszcz normalnie! 🙂

    A jeśli chodzi o motywatory, to ja zdecydowanie potrzebuję mieć plan. Jeśli go nie mam, to wszystko się jakoś tak rozłazi. Jeśli go mam, to nie muszę trzymać się kurczowo i bezkrytycznie, ale jeśli zejdę z kursu, to wiem, że muszę na niego wrócić 🙂

  5. Jak juz wiele razy sie okazało na tym forum i przy rożnych tematach, zarówno podejścia jak i ich efekty są różne. Ja nie mam problemów z motywacją tak długo jak jestem w stanie odrzucić wszystkie hasła na temat treningów ( plany treningowe waty, diety, życiówki itd.) i czerpać pryjemność z tego co robię. Nie roztrenowuję, nie wracam do, nie zwiększam, nie zmniejszam. Po prostu wstaję rano i wsiadam na rower albo ćwiczę siłę, idę na basen a jak odpuści kontuzja to biegam ( będę biegał). Bo sprawia to frajdę. Próbowałem wiele razy wdrożyć się w kierat „planu” ale kiedy przyjemność siękończyla ( bo np. wkurza mnie plywanie z jedną ręką – w końcu nie jestem inwalidą i mam dwie) rzucałem to w diabły. Zresztą nie ma takiego planu i sposobu, który nie miałby swojego przeciwieństwa , vide ostatnia dyskusja na temat treningów siłowych. Wielcy triathlonu często publicznie mówią o tym żeby nie tracić życia w imię zawodów. Nie dlatego że oni tak robili ale często dlatego że tak nie robili. Z całym szacunkiem ale kiedy oglądałem na forum AT galerię sław triathlonowych nie widziałem zdrowych ludzi ale wyeksploatowane jednostki po przejściach. Więc wolę swój rytm i motywację dające mi każdego dnia chęć do ruchu niż złudne poczucie zrealizowanego planu oraz efekt jojo.
    Szczęśliwego Nowego Triroku.

  6. Ja lata temu trenujac do pierwszego maratonu schudlem kilkanascie kilogramow co przerabial chyba kazdy kto maraton przebiegl. Bieg byl w pazdzierniku, caly jeszcze listopad bylo jeszcze super a od poczatku grudnia to juz myslenie na zasadzie 'zaraz beda swieta, jest zimno- nie ma sensu nic zaczynac’. Po swietach byl nowy rok, pozniej powrot do pracy itd… Efekt byl taki ze w kilka miesiecy odrobilem te kilkanascie kg a zrzucenie ich zajelo wieki :). Nauczony tym doswiadczeniem swieta jasne, trzeba sobie dac luz ale przed i po trzeba trzymac sie planu i nie odkladac niczego 'na pozniej’.

  7. Jakubie, ale Tri-poeta z Ciebie :-)) Nie ,,filozuj” tylko bierz się do roboty! Dobrego Nowego Roku!

  8. Łukaszu z tym zdjęciem na końcu to trafiłeś w 10, jakbym siebie widział pod koniec lipca tego roku, no może nie byłem tak obandażowany 😉

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,473ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane