“Imponują mi najlepsi!” – Przemek Szymanowski

0

Od kilku tygodni trójka czołowych triathlonistów Polski przebywa na obozie klimatycznym w RPA. O pierwszym starcie Marii Pytel, Przemysława Szymanowskiego i Sylwestra Kustra już pisaliśmy. Dziś przedstawiam zapis rozmowy z Przemkiem, zwycięzcą zeszłorocznego Herbalife Triathlon Susz.

 

 

 

 

 

Jesteś teraz na obozie przygotowawczym w RPA z Sylwestrem Kusterem i Marią Pytel. Jakie są zalety takich obozów? Jak długo będziecie w Afryce Południowej?

Jeżeli chodzi o trening zimą, to nie ma nic lepszego jak ciepło i słońce, takie jak mamy tutaj. Jest od 25 do 30 stopni Celsjusza. Pogoda praktycznie codziennie ta sama (czyli słoneczna). Nie musimy się martwić, że będzie padał deszcz. Spokojnie można realizować założony przez nas trening. Poza tym w cieple dużo łatwiej się trenuje. Nie tracimy energii na ogrzanie organizmu i rozgrzanie mięśni. A rozgrzany mięsień lepiej pracuje,  jest wydajniejszy i trudniej o kontuzję (np. nadciągnięcia). To jest największa zaleta takiego obozu. Przyjechaliśmy tutaj na prawie 6 tygodni. Zaliczymy dwa starty i przy okazji przygotowujemy się do sezonu 2012.

 

Jak wygląda przykładowy dzień na obozie?

Nasz każdy dzień wygląda podobnie. Trzy treningi dziennie, rano pływanie, potem rower i wieczorem bieg. Czasami mamy tzw. „zakładki”, czyli przechodzenie z jednej dyscypliny do drugiej np. po pływaniu na rower lub po rowerze na bieg. Jest to potrzebne w celu przyzwyczajenia organizmu do pracy jaką mamy na zawodach.
Są też dni regeneracyjne, wtedy mamy jeden lub dwa treningi dziennie. Przeważnie są to luźne jednostki, na rozmasowanie i rozluźnienie mięśni. W dużej objętości treningowej, takie jednostki są potrzebne dla szybszej regeneracji.

 

Jakie są według Ciebie Twoje mocne strony w triahlonie, a co chciałbyś jeszcze poprawić?

Do poprawienia mam przede wszystkim pływanie. Jest to moja najsłabsza strona, bowiem późno nauczyłem się pływać, a także nie mam tzw. „dobrego czucia” wody. Ale moje pływanie z roku na rok jest coraz lepsze. W ostatnich latach pracowałem dosyć mocno nad swoją techniką, co pozwoliło mi na osiąganie coraz lepszych rezultatów. Mam nadzieję, że w tym sezonie znów będzie lepiej. Z rowerem nie mam problemów, dosyć szybko potrafię złapać formę, myślę, że to jest moja najmocniejsza strona. Z biegiem jest podobnie jak z rowerem. Jednak w bieg muszę wkładać więcej pracy, aby być w dobrej dyspozycji. Ogólnie chcę poprawić wszystkie dyscypliny, bowiem poziom europejski i światowy, a do tego dążę, jest bardzo wysoki. Żeby ten poziom osiągnąć, potrzeba jeszcze wiele pracy.

 

Jesteś mistrzem Polski na dystansie długim. Tytuł ten zdobyłeś w pierwszym swoim występie na tym dystansie. Czy nie stracisz motywacji przed kolejnym triathlonem w Suszu?

Tak, jestem mistrzem Polski w ½ Ironmana. Tytuł ten przyszedł mi dosyć szybko. Jednak znałem czołówkę Polski i wiedziałem na co mnie stać. Mój brat Dominik startował od 2008 roku i relacjonował mi jak jest w Suszu. Na co muszę zwrócić uwagę i jak się przygotować. Wziąłem sobie te rady do serca i spróbowałem po raz pierwszy swoich sił na tym dystansie. Jednak moje przygotowania nie poświęciłem jedynie pod ten dystans. Miałem przed sobą jeszcze cały sezon na dystansach sprinterskich i olimpijskich, więc Susz był tylko pewnym etapem przygotowań pod mój sezon startowy 2011. Sukces ten nie sprawił, że spocząłem na laurach i powiedziałem sobie „jesteś najlepszy”, wręcz odwrotnie, uświadomił mi, że mogę wiele osiągnąć jeśli się czegoś bardzo chce. Chciałem zostać mistrzem Polski i zostałem. Teraz chciałbym, pojechać na Igrzyska Olimpijskie do Rio 2016.

 

Jacy zawodnicy mogą Ci zagrozić w obronie złota w Suszu?

Tak jak powiedziałem, interesuje mnie awans na IO w Rio. Mój start w Suszu, kłóciłby się ze startami jakie zaplanowałem na ten sezon. Dlatego w tym roku, niestety, zabraknie mnie na starcie w Suszu. Ale myślę, że jeszcze kiedyś do niego powrócę. Jeśli chodzi o zawodników, to bardzo bym chciał, aby tytuł został w rodzinie. Mam nadzieję, że mój brat Dominik, zastąpi mnie w tym roku.

 

Jakie więc są Twoje priorytety  sportowe w 2012 roku?

Sezon 2012  chcę poświęcić na zdobywanie punktów w światowym rankingu ITU, aby potem móc startować na Pucharach Świata i serii Mistrzostw Świata. Na tych imprezach, będę mógł zdobywać punkty potrzebne do kwalifikacji olimpijskiej. Moim głównym priorytetem jest awans w rankingu ITU do pierwszej dwusetki, a może i wyżej.

 

Masz 26 lat, czy w przyszłości możemy się spodziewać, że będziesz startował na dystansie pełnego Ironmana?

Szczerze mówiąc, to nie zastanawiałem się jeszcze nad startem na dystansie Ironmana. Myślę, że jak będę miał „swoje lata” i spełnię się w swoich założeniach, to pewnie będę chciał spróbować sił na tym dystansie. Jednak będzie to wymagało ogromnych przygotowań, a nie wiem, czy będę miał na tyle sił. Znając jednak moją ambicję, to bardzo możliwe, że w przyszłości wystartuję w Ironmanie, aby stać się prawdziwym facetem z żelaza.

 

Gdybyś miał doradzać amatorom, to jaka jest recepta na sukces w triathlonie?

Przede wszystkim cierpliwość, wytrwałość, praca i upór w dążeniu do swojego celu. Cel może być naprawdę różny. Ktoś może mieć za cel zmieszczenia się w 6h w „połówce” Ironmana. Ktoś może mieć za cel schudnięcie 10 czy 15kg. Naprawdę cele można wymieniać w nieskończoność. Jednak w zachowaniu podstawowych zasad, każdy cel można osiągnąć. Potem jest niesamowita satysfakcja, że dokonało się czegoś, co jeszcze nie tak dawno było marzeniem. Oczywiście cele, muszą być duże, ale niezbyt przesadzone. Np. jeśli ktoś pływa 25minut na 1500m, nie może sobie powiedzieć, że w tym sezonie chce pływać 19 czy 20 minut. Ale 23minuty są już dużo bardziej realne. Tak samo jest z pozostałymi rzeczami. To jest moja recepta na sukces. Jeszcze jedną ważną rzeczą jest towarzystwo. Bardzo dobrze jest mieć kogoś, kto ma podobny cel do naszego. Wtedy naprawdę, jest dużo łatwiej i przyjemniej osiągać swoje cele.

 

Kto jest Twoim triathlonowym wzorem i dlaczego?

Tak naprawdę to nie mam jakiegoś wzoru w triathlonie. Imponują mi najlepsi!  Pamiętam jednak moje pierwsze spotkanie z Xavierem Gomezem w 2007 roku na Mistrzostwach Świata sztafet. Dał mi tak ogromną motywację, że w tym samym roku, po raz pierwszy wygrałem Mistrzostwa Polski na dystansie sprinterskim w triathlonie. Kiedy zobaczyłem, że jest on niezbyt wysokim i niepozornym z wyglądu zawodnikiem, uświadomiłem sobie, że bardzo dobry triathlonista nie musi mieć 185cm wzrostu, być umięśniony i wyżyłowany. Może być niepozorny i niezbyt wysoki tak jak Xavier. Musie jednak mieć ogromną siłę walki. Widziałem jak biegł z lekkością niczym sarenka. Bardzo mi się to podobało. Teraz bardzo imponują mi bracia Brownlee, jednak z nimi jeszcze nie miałem okazji się spotkać. Może w tym roku mi się to uda?

 

Dziękuję za wywiad i życzę miłego trenowania w temperaturze 25 stopni!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here