Jarosław Grzelec zdobył slota na Hawaje podczas Ironman UK – wyniki Polaków

2
Ironman

Za nami kolejny Ironman z udziałem Polaków. W ubiegłym tygodniu, o czym już pisaliśmy wcześniej odbyły się Mistrzostwa Europy Ironman oraz Challenge Roth. Podczas Ironman Bolton w Wielkiej Brytanii duży sukces osiągnął Jarosław Grzelec, który wygrał swoją kategorię wiekową M55-59. Tym samym zdobył slota na Hawaje.

 

Łącznie 11 Polaków ukończyło Ironman UK. Wśród amatorów z najlepszym czasem zawody ukończył wspomniany wcześniej Jarosław Grzelec 11:01:19. Ten czas dał jemu zwycięstwo w kategorii M55-59. Szybszą z dwóch Polek, które ukończyły zawody była Natalia Jędrzejczyk z kategorii F30-34, zawody ukończyła na 8 miejscu, z czasem 12:51:25.

 

W kategorii PRO Lucy Gossage (GBR) zwyciężyła już po raz czwarty Ironman UK. Powrót do pracy na kilka dni w tygodniu jako onkolog nie przeszkodził jej w osiągnięciu czasu 9:39:48. O 2 minuty zdołała wyprzedzić Dianę Riesler (GER) znaną naszej publiczności ze zwycięstw w Ironman 70.3 Gdynia. Cyril Viennot (FRA), mistrz świata długiego dystansu ITU wygrał triathlon w Bolton po raz drugi z czasem 8:41:07.

 

Poniżej Jarosława Grzelec komentuje swój występ podczas Ironman UK oraz opowiada o wrażeniach z trasy zawodów.
“IM Bolton stał się oczywistym wyborem po porażce w zeszłym roku na IM Barcelona. W końcu obiecałem challenge Marcinowi Koniecznemu na Hawajach. Po krótkim namyśle wybrałem wcześniejszą możliwość kwalifikacji, pod uwagę brałem Niceę, ale długo wisiała bez terminu na liście, a pozostałe imprezy były zbyt wcześnie lub zbyt późno. Już pierwsze spojrzenie na wyniki z poprzednich lat pozwalało wyrobić sobie opinię o trasie kolarskiej i biegowej, co wcale nie wyglądało zachęcająco bo rower to raczej nie mój mocny punkt. Na start w tym miejscu wpływ miało też łatwe połączenie z Gdańska, gdzie mieszkam. W ten sposób w piątek, dwa dni przed zawodami wylądowałem w Manchesterze i wypożyczonym autem dotarłem do hotelu w Bolton. Samochód jest w tym wypadku konieczny bo T1 i T2 są od siebie odległe o około pół godziny jazdy, a do tego w dniu zawodów nie było możliwości dotarcia inaczej niż autem do Macron Stadium z centrum Bolton, gdzie mieszkałem i gdzie była też meta. Jeśli ktoś myśli o starcie tam to bardziej sensowne jest zamieszkanie w okolicy właśnie Macron Stadium bo tam była też ceremonia otwarcia i zamknięcia jak i wioska triathlonowa. Takie rozstrzelenie jest jednak mocno niewygodne i zabiera dużo czasu.

 

W dniu wyścigu lało od rana co skutecznie zniechęcało do rozgrzewki i poprzestałem tylko na przygotowaniu roweru i odstałem pół godziny do toi-toia co się niebawem srodze zemściło. Ustawiłem się chytrze z pływakami na ok 1h (to już chyba standard na IM że jest rolling start) i spokojnie zacząłem pierwsze kółko w jeziorze Pennington Flash. Mniej więcej wielkości naszego Otomińskiego. Już pod koniec pierwszego okrążenia w wodzie poczułem ,że nie jest najlepiej. Pierwszy skurcz zaatakował stopę, na drugi już co chwilę walczyłem ze skurczami obu podudzi. To że skończyłem z drugim czasem w kategorii to tylko zasługa treningów SNTT u Moniki Smaruj.

 

Na sztywnych nogach dobiegłem do T1 i wciąż w deszczu zacząłem jechać. Nawierzchnia na drogach i to niezależnie od kategorii, słaba. Asfalt jest złożony głównie z drobnych kamyków, na których rower wpada w wibracje, co pogarsza nie tylko komfort siedzenia ale też zdecydowanie trakcję, szczególnie jeśli ktoś niezbyt mądrze zapakował opony na maksa. Sądzę że 7 atmosfer byłoby OK. Ja zapakowałem na maksa…

 

Ironman UK Jarosław Grzelec na podium.jpg

Fot. Facebook Jarosław Grzelec

 

Zimno, wiatr i deszcz, co jest tam zdaje się normą, dały mi się we znaki i już po pół godzinie zaliczyłem pierwszy pit stop. W krzakach lądowałem jeszcze dwa razy, a wiadomo jak działa zmarznięta i obita siodełkiem hydraulika. Pożałowałem też, że nie zabrałem więcej żeli bo bufety pojawiały się znienacka, bez zapowiedzi, a przy tym były krótkie i musiałem w panice pozbywać się pustych bidonów i brać co dawali. Do tego mam wrażenie, że były tylko batony. Odarcie ich z folii zgrabiałymi rękami, na wibrującym rowerze nie było łatwe i pod koniec czułem już objawy braku zasilania. Ale tego można oczywiście uniknąć jak się nie jest leniem i się poczyta co, gdzie i jak jest usytuowane na trasie.

 

Sama trasa ma ukształtowanie raczej niespotykane gdzie indziej . Krótkie, około tysiąc metrowe podjazdy o dużym nachyleniu, dość strome, dłuższe parokilometrowe, też wykańczające nogi. Zdecydowanie polecam zębatkę 27 zębów jeśli ktoś nie generuje dużego momentu na korbach. Do tego strome, kręte zjazdy, wystające studzienki (zaznaczone) i jakieś inne żelastwo sterczące z asfaltu oraz mokra nawierzchnia nie pozwalały na utrzymanie w miarę stałych watów. Sytuację pogarszał fakt, że na całej trasie obowiązywał ruch ograniczony, tzn. samochody jechały na prawym ale bywało że i na lewym pasie. Dla zawodnika z kraju o ruchu prawostronnym był to problem. Żeby pamiętać i nie ścinać zakrętów. No i jeszcze wisienka na torcie zmagań kolarskich: wyskakuję z butów przed T2 i… tak, na asfaltowym parkingu ze stojakami na rowery, luźne, ostre kamyki wbijają się w bose stopy. Sycząc i klnąc, odprowadzany współczującym wzrokiem wolontariuszy, dokuśtykałem do namiotu, buty biegowe i wreszcie bieg. Zaczęło się stromo pod górę, kilkukilometrowy dobieg po zróżnicowanej nawierzchni, jakieś płyty, kostka, kawałek leśnej ścieżki, dosyć to wszystko pofałdowane do dwupasmówki na której trzeba było zrobić trzy i pół okrążenia. Też urozmaicone jeśli chodzi o nachylenie i dlatego polecam buty o dobrej amortyzacji szczególnie na stromych odcinkach w dół. O ile na rowerze jechałem “na waty” (starałem się trzymać między 65 a 70% FTP, co wychodziło średnio ze względu na ukształtowanie terenu) to trasę biegową pokonałem na wyczucie, bo mi pasek Garmina spada i wkurza mnie to ciągłe poprawianie. Trochę się musiałem powstrzymywać, ale z drugiej strony wiedziałem, że aby złapać slot muszę zrobić poniżej 11h, a już miałem stratę z pływania i roweru, więc pobiegłem mocniej niż planowałem i pewnie dzięki treningom w pagórkowatym terenie Lasów Oliwskich (najpiękniejsze lasy do biegania w Polsce) utrzymałem tempo.

 

Jeszcze tylko ostatnie metry do mety, uwijający się jak w ukropie, czerwony na gębie grubas zagrzewający kibiców, szpaler panienek z pomponami i KONIEC. Na szczęście byłem pierwszy w kategorii, bo jak się okazało następnego dnia, był tylko jeden slot w mojej kategorii.

 

Ironman UK Jarosław Grzelec statuetka.jpg

Fot. Facebook Jarosław Grzelec

 

Jeśli ktoś myśli o starcie tam i kwalifikacji na MŚ to jest dobre rozwiązanie. Głównie startują tam wyspiarze, Polaków było chyba czternastu, trochę innych nacji więc teoretycznie szansa jest większa niż we Frankfurcie. Z drugiej strony trasa kolarska jest wymagająca, trzeba się trzymać założeń, a jest to trudne, na biegu też nie jest lekko, szczególnie dla cięższych zawodników. Do osiągnięcia założonych przeze mnie ok 10 godz. 40 min. zabrakło mi nie tylko dobrego rozpoznania trasy rowerowej i rozgrzewki ale przede wszystkim treningów interwałowych na ostrych podjazdach.

 

W sumie start udany. Teraz mam czas na przygotowanie do Kona. I rozterka, kiedy i jaki zacząć trening. Na razie jestem po konsultacjach z doświadczonym Marcinem Waniewskim, który delikatnie wybił mi z głowy zbyt wczesne i duże obciążenia. No zobaczę…”

 

Wyniki polaków Age Group

M25-29
Błażej Marcinkiewicz DNF

 

M35-39
Rafał Ruzik 12:04:10 miejsce kat. 66
Marcin Zelewski 13:37:11 miejsce kat. 157
Rafał Szymański 13:43:52 miejsce kat. 163

 

M40-44
Jacek Florkiewicz 12:58:39 miejsce kat. 125
Dariusz Wietecha 13:48:58 miejsce kat. 189

Bartłomiej Hołda DNF

 

M45-49
Rafał Medak 11:46:17 miejsce kat. 41
Zbigniew Litkowski 14:16:43 miejsce kat. 188

 

M50-54
Andrzej Adamowicz 14:45:44 miejsce kat. 131

 

M55-59
Jarosław Grzelec 11:01:19 miejsce kat. 1

 

F25-29
Kaja Kośla DNF

 

F30-34
Natalia Jędrzejczyk 12:51:25 miejsce kat. 8

 

F35-39
Magdalena Topol 14:41:22 miejsce kat. 29

Wyniki kobiet PRO
1. Lucy Gossage (GBR) 9:39:48
2. Diana Riesler (GER) 9:41:56
3. Nikki Bartlett (GBR) 9:59:08

 

Wyniki mężczyzn PRO
1. Cyril Viennot (FRA) 8:41:07
2. Will Clarke (GBR) 8:47:03
3. Kirill Kotsegarov (EST) 8:48:16

2 KOMENTARZE

  1. Gratulacje !!!
    W ubieglym roku po zakwalifikowaniu sie na Hawaje w IM Mont Tremblant(siedem tyg przed Kona) , odpuscilem zupelnie 2 tyg a potem pelny gaz . Zrobilem o 20 min lepszy czas niz w 2009 kiedy razem startowalismy .
    Powodzenia !!!

  2. Brawo dla wszystkich a szczególnie dla Jarka. W końcu to moja kategoria.. 🙂 Oczywiście będę trzymał za wszystkich kciuki!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here