“Okrutne piękno sportu” – odŻywka na weekend

0

Brytyjczycy dość wcześnie określili warunki zakwalifikowania się na Igrzyska olimpijskie w Rio. Główną próbą były testowe zawody na trasie tegorocznych zmagań, gdzie zawodnicy po raz pierwszy mogli się sprawdzić w sierpniu ubiegłego roku, oraz Wielki Finał ITU WTS w Chicago. Wyśrubowane kryteria spełniły dwie dziewczyny, Non Stanford i Vicky Holland. Pozostało jedno wolne miejsce, i dwie koncepcje ustawienia drużyny na najważniejszej imprezie dla triathlonistów dystansu standard. W pierwszej, dwie liderki wspomagane są przez pomocniczkę kontrolującą pływanie i etap kolarski. W drugiej na starcie pojawiają się trzy przedstawicielki Wielkiej Brytanii, z których każda ma szansę stanąć na najwyższym podium. 

 

Jenkins

Helen Jenkins spotkałem podczas imprezy inaugurującej powstanie drużyny GR100. Gordon i Tana Ramsay zaangażowali się w charytatywny projekt triathlonowy, a wielu zawodników z najwyższej półki (Brownlee, van Lierde, Varga, Jenkins) dwa razy do roku poświęcali czas uczestnikom tego projektu, aby dzielić się z nimi doświadczeniem i radami. Rozmawialiśmy o jej szansach na wypełnienie piekielnie trudnego wymogu kwalifikacyjnego. W australijskim Gold Coast trzeba było wygrać, przerywając hegemonię Gwen Jorgensen. W wyjątkowym wypadku wystarczyć miało drugie miejsce, ale podlegało to już subiektywnej ocenie Związku. Helen jest co prawda dwukrotną mistrzynią świata, ale po bardzo długiej kontuzji nie wróciła jeszcze na swój dawny poziom sportowy. Najbardziej z tej rozmowy zapamiętałem spokój zawodniczki. Skupiała się tylko na swojej pracy, nie analizując zupełnie rywalek. Jej trening był jedyną rzeczą, która mogła w tych przygotowaniach kontrolować. Wyglądała na bardzo silną osobę.

Nie wiem czy Jenkins rzeczywiście jest taką spokojną i pełną wiary w ciężką pracę dziewczyną. Kilka miesięcy wcześniej na „triathlonowych ploteczkach” rozmawiałem z jej znajomym, który był pełen obaw, jak długo będzie ona miała siłę walczyć z powracającą kontuzją, problemami w prywatnym życiu, walką z różnego rodzaju przeciwnościami losu związanymi z zawodowym uprawianem sportu. Rio wydawało się ostatnią motywacją. Jeżeli się nie uda, trudno będzie zebrać siły na kolejny trening, kolejny start…

 

Przed burzą

Główną rywalką Jenkins była Jodie Stimpson. Dziesiąta podczas testowej imprezy w Rio (Helen nie ukończyła), pięć lat młodsza, faworytka bukmacherów w tej rywalizacji. Początek roku zdawał się tylko potwierdzać przewagę Jodie. W Abu Dhabi wygrała w bezpośrednim pojedynku, odrywając się pewnie od swojej koleżanki z drużyny na ostatnich kilometrach biegu. Dobrą formę potwierdziła w australijskiej Mooloolabie odnosząc kolejne zwycięstwo. Wszystko szło według planu, pozostało postawić kropkę nad i w Gold Coast.

 

Tymczasem w Portugalii

Pamiętamy jednak, że Brytyjczycy mieli dwa scenariusze na Rio. Jeżeli nie będą mieli trzech topowych zawodniczek, postawią na wariant dwóch liderek i „skrzydłowej”. O to miejsce walka toczyła się podczas zawodów z cyklu Pucharu Europy w Quarteirze. Jessica Learmonth i Lucy Hall zdeklasowały konkurencję prowadząc od startu do mety, wygrywając z nietypową jak na triathlon olimpijski przewagą dwóch i pół minuty nad trzecią zawodniczką. „Skrzydłowa” odrobiła pracę domową na szóstkę z plusem, pozostało jej tylko czekać na wieści z Gold Coast.

 

Marzenia odeszły, pozostało złamane serce

„Z przykrością informujemy, że nie została Pani wybrana, aby reprezentować Wielką Brytanię na Igrzyskach Olimpijskich w Rio”


To najtrudniejszy email jaki mi przyszło kiedykolwiek przeczytać. Nie dlatego, że był dla mnie zaskoczeniem – po wyścigu w Gold Coast wiedziałam, że nie będę wybrana. Po prostu ciężko to czytać, ciężko strawić. Helen zaliczyła najwspanialszy start, jaki można tylko sobie wyobrazić, taktyczna wygrana w wielkim stylu. Co za nieprawdopodobny sposób na otrzymanie olimpijskiej nominacji! Chciałabym osobiście pogratulować jej i jej trenerowi – Markowi, i życzyć im udanego treningu do Rio.

 

Jak dotąd, każdy dzień jest bitwą. Czasami wychodzi ze mnie złość, po chwili znów jestem przygaszona. Kiedyś z tego wyjdę, potrzebuję tylko więcej czasu. Wielka Brytania wysyła do Rio trzy fantastyczne dziewczyny. Non, Helen, Vicky zasłużyły, aby znaleźć się na linii startu. Jestem dumna, że mogę stanowić część tak mocnej drużyny. Wszystkiego dobrego, pokażcie im w sierpniu! Ten akapit to skrót z wpisu na blogu Jodie Stimpson po przegranej w kwalifikacjach. Marzenia odeszły, pozostało złamane serce.

 

Okrutne piękno sportu

Ta historia to świetna ilustracja tego, co najbardziej pociąga mnie w wyczynowym sporcie. Jego okrucieństwo i piękno zarazem. W kategoriach wiekowych mamy dziesiątki, a może setki wygranych na każdych zawodach. Różne cele, różne wyzwania. W elicie liczy się tylko numer jeden. Za każdym numerem jeden kryje się mnóstwo historii o niespełnionych marzeniach. Bardzo często pięknych historii, pozostawiających wspaniałe wspomnienia. Lecz nie są to wspomnienia osiągniętego celu, lecz drogi, którą niewiele osób ma szansę kroczyć. Za sukcesem Jenkins stoi porażka Stimpson, oraz dziewczyny z Quarteiry, które zrobiły wszystko czego od nich wymagano, lecz i tak nie pozwoliło im to spełnić olimpijskich marzeń. 

Uczucia temu towarzyszące bardzo dobrze opisuje Jodie Stimpson na swoim blogu. Czasem jest to złość, czasem przygnębienie, lecz gdy jej koleżanki staną na plaży w Rio, będzie trzymała za nie z całej siły kciuki. Taka postawa wymaga naprawdę silnego charakteru.Kto wygra w Brazylii? Zawodnik odważny, pewny swego, agresywny typ zwycięzcy. Nie będzie się bał zaryzykować, postawić rywalom zbyt wysokie wymagania. Tylko tacy osiągają sukces, który nigdy nie jest dziełem przypadku.

 

Zapytałem Jenkins, czy da się wygrać z Jorgensen. Odpowiedziała, że wczoraj ona była mistrzynią świata, dziś jest nią Gwen, jutro będzie dziewczyna, która talent podeprze największą pracą i parciem na sukces. I tylko taka osoba ma na to szanse. Kto to będzie? Przekonamy się niedługo. Będę kibicował wszystkim, które podejmą walkę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here