Miłosz Sowiński z czasem 3:41:51 na IM 70.3 Dubai – WYWIAD

0

Ironman 70.3 Dubai to wyścig, w którym zawodnicy osiągają kosmiczne czasy. Zawody należą do jednych z najszybszych na świecie. W tym roku wygrał je Belg Bart Aernouts z czasem 3:33:45. Jedyny Polak w kategorii PRO, Miłosz Sowiński, uzyskał czas 3:41:51 i poprawił się o około 7 minut na tej samej trasie w stosunku do ubiegłego roku.

W rozmowie z Akademią Triathlonu podkreśla, że walka z najlepszymi o podium, wymaga mocniejszej jazdy na rowerze i jeszcze szybszego biegania. W Dubaju Miłosz Sowiński zajął 11 miejsce (w ubiegłym roku 6.), średnia z roweru na domierzonej trasie 90km wyniosła 45.20km/h. Średnia biegu z 21km to 3:29/km.

Łukasz Grass: Jak układał się wyścig?

Miłosz Sowiński: Różnie. Zaczął świetnie, bo miałem dobrą reakcję startową podczas pływania. Robert Karaś (red.: Mistrz i rekordzista świata na dystansach podwójnego i potrójnego Ironmana), który jest moim nowym trenerem od 6 tygodni, uprzedzał mnie, że bardzo ważne będą pierwsze dwie minuty, kiedy powinienem załapać się w nogi lepszych pływaków. Tak też się stało. Do około siedemsetnego metra byłem w pierwszej grupie. Jednak później doskoczył do niej Rosjanin Llia Prasolov, który narzucił jeszcze mocniejsze tempo i rozerwał grupę. Ostatecznie z wody wyszedł pierwszy. Ja trochę się zakwasiłem i musiałem odpuścić.

Czy to szarpanie w wodzie odbiło się negatywnie na kolejnym etapie wyścigu?

Na wejściu do T1 miałem kurcze dwugłowego uda. Nawet sobie wtedy pomyślałem: „O, chyba się zaczyna!”, ale wiem, że pierwsze wyścigi w sezonie mają to do siebie, że organizm jeszcze nie jest w gazie, czasami dziwnie reaguje na pierwsze starty.

Udało się opanować sytuację na rowerze?

Niestety nie od samego początku. Zacząłem nie najlepiej. Miałem, jak na siebie, bardzo wysokie tętno – powyżej 160. W ramach obowiązujących przepisów (12 metrów odstępu), jechałem za jednym z dwóch Duńczyków. Po 10 minutach jednak odpuściłem. Tempo było za mocne. Stwierdziłem, że muszę się skupić na swoich watach. Po chwili dojechał mnie kolejny Duńczyk. Również jechał bardzo mocno. Musiałem odpuścić, na liczniku miałem około 400 W!

Potem dojechał mnie Bart Aernouts, który ostatecznie wygrał z czasem 3:33:45. Jednak Bart słabo pływa. Dogonił mnie dopiero po około 30 kilometrach jazdy rowerem. Również starałem się utrzymać z nim kontakt, ale musiałem mocno cisnąć na pedały, stwierdziłem, że to nie ma sensu, że muszę oszczędzać się na bieg. Utrzymywałem moc w okolicach 320-340 watów. Ważę 74 kilogramy. Po tym wyścigu mam takie przemyślenia, że ściganie się z najlepszymi wymaga FTP na poziomie 400 watów, czyli około 5-5,5 W/kg.

I trzeba też piekielnie szybko biegać.

To prawda. Chcąc walczyć o podium nie dość, że trzeba generować taką moc na rowerze, to jeszcze później szybko pobiec – najlepiej poniżej 3:25. Andreas Schiling Andersen miał średnią 3:13 i ukończył bieganie półmaratonu w czasie 1:08.

Na bieganiu czułeś się już lepiej?

Z każdym metrem coraz lepiej. Kurcze ustąpiły. Miałem zacząć pierwsze dwie minuty w okolicach 3:45 i później się rozpędzać. Pierwszy kilometr pobiegłem ze średnią 3:35, drugi 3:28. Pierwsze 5 km zrobiłem w czasie 17:20. Cały bieg miałem bardzo równy. Dopisywała też pogoda. Była niemal idealna. Na pustyni było około 12 stopni, później temperatura zaczęła rosnąć i dobiła do około 25 stopni Celsjusza. Warunki były bardzo dobre.

Jak się odżywiałeś?

Na rowerze 7 żeli, Vitargo i izo plus 6 tabletek z solą. Zwykle zabierałem 10 żeli na rower, tym razem zjadłem ich mniej. Na biegu 3 żele co 5-6km i do tego cola, red bull, woda.

Jakie cele na ten rok?

Dopiero od 6 tygodni pracujemy z Robertem. Fundament zrobił Rafał Medak, u którego trenowałem wcześniej. Zobaczymy, co przyniosą kolejne zawody. Widzę progres. Najważniejsze to przerobić rzetelnie 16 tygodni, czyli cały makrocykl, jaki sobie ułożyliśmy.  Nie wiem, czy zdecyduję się na pełnego Ironmana. Rozważamy start w Mistrzostwach Polski na połówce i w Barcelonie. Poprawiłem się teraz o 7 minut. Jestem zadowolony z tego wyścigu, tym bardziej, że nie miałem szczególnych założeń. Pływanie mogło być na pewno lepsze, ale to rozerwanie grypy i szarpanie od połowy dystansu trochę to utrudniło.

Dziękuję za rozmowę. 

Podoba Ci się jak i o czym piszemy?     
Założyciel i Redaktor Naczelny Akademii Triathlonu. Triathlon uprawiam amatorsko od 2009 roku. Startuję głównie na dystansach Ironman 70.3 oraz Ironman. Moje najlepsze zawody to: 4h 30 minut w IM 70.3 Haugesund w Norwegii i kwalifikacja na MŚ w Las Vegas (roll down z 16 miejsca) i 10h w pełnym Ironmanie w Kopenhadze. W latach 2016-2019 byłem redaktorem naczelnym Business Insider Polska - serwisu biznesowo-informacyjnego, który w ciągu 3 lat od pojawienia się na rynku stał się drugim najpopularniejszym serwisem biznesowym w Polsce i pierwszym z rodziny Business Insidera w Europie. Czyta go ponad 5 mln internautów. 2001 - 2016 byłem dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Pracowałem m.in. w Radiu TOK FM, jako zastępca redaktor naczelnej, szef informacji, prowadzący "Poranek TOK FM”. Przez 6 lat byłem związany z TVN24, gdzie prowadziłem magazyn "Polska i Świat”. Byłem również gospodarzem takich programów jak: "Magazyn 24 godziny", "Cały ten świat", "Serwisy informacyjne". 8 listopada 2018 roku, na rynku ukazała się moja pierwsza powieść biograficzna pt.: "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą", która po miesiącu wskoczyła na listę bestsellerów Empiku. Do dziś sprzedano ponad 50 tysięcy egzemplarzy. Książka opowiada o losach Jerzego Górskiego - legendy polskiego triathlonu. 29 października ukazała się moja druga powieść biograficzna pt.: "Szlag mnie trafił", opowiadająca losy Moniki Michalak, która przeżyła skomplikowany udar pnia mózgu. Obecnie pracuję nad książką o Robercie Karasiu - mistrzu świata i rekordziście na dystansach Double i Triple Ironman.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here