Sieraków ¼ IM – debiut

No i już po strachu! Debiut w triathlonie za mną. Wczoraj podróż do Sierakowa, zakwaterowanie w mocno woniejącym stęchlizną domku, odprawa, pasta party, film dla dzieci z okazji ich dnia. Rzut oka na miejsce jutrzejszych zmagań, na strefę zmian, plażę, jezioro. Ta dalsza bojka to pewnie została po ½ IM? Niemożliwe, żeby na 950 m trzeba było płynąć aż tak daleko.

 

Niespokojna noc – burza, co chwila się budzę, z utęsknieniem czekam na dźwięk alarmu ustawionego w telefonie na 5:00. W końcu jest. W domku ciemno, krzątam się samotnie, wszyscy jeszcze śpią. Kawa, woda, kawa. Pakuję do plecaka graty do zaniesienia do strefy zmian, wsiadam na rower, jadę trochę pokręcić. Coś jest nie tak… Przednie koło przyciera o hamulec. Regulacja. Nerwy. Odstawiam rower do strefy zmian. Ale.. właściwie to piankę mam założyć w strefie zmian i idę na plażę, czy dopiero na plaży? Nie no, chyba na plaży. Wracam do domku, robię pobudkę. Śniadanie. Woda. No chodźmy wreszcie! Za godzinę start! Idziemy najpierw do strefy zmian, potem na plażę. Jak to? To ta bojka naprawdę ma być tak daleko? To niemożliwe! Nerwy. Dwa razy Toi-Toi. Mozolne zakładanie pianki. Pianka założona do połowy – znowu Toi-Toi. Pianka założona. Hm… przydałby się znowu Toi-Toi, ale teraz już za późno. Rzut oka na bojki – ależ to daleko! Mina mi rzednie. Wkładam do uszu zatyczki. Mimo nich słyszę (cud?) jak obsługa imprezy wymienia uwagi, że dzisiaj to WOPR może mieć chyba więcej interwencji niż wczoraj, bo to krótszy dystans, wiec myślą (zawodnicy), że nie trzeba umieć pływać. Mina rzednie mi jeszcze bardziej.

 

Wystrzał z armaty! Buuuum! Trzymam się z daleka. Nie będę się przepychać w „pralce’. Wchodzę do wody jako ostatni albo jeden z ostatnich. Płynę. Płynę? Ależ ta woda zimna! Świeżak pisał, że ciepła – to nieprawda! 😉 Nie chciałem się wychłodzić, bo poranek i tak był zimny i trzęsłem się przed założeniem pianki, więc się zaledwie popluskałem. Ależ zimna! Kompletnie mnie zatyka. Kraul? Jaki kraul? Nie mogę oddychać. Nie mogę oddychać nawet w krytej żabie. Zimno mi w dłonie i stopy. Szamoczę się żabką dyrektorską albo – jak kto woli – krajoznawczą, nie mogę inaczej oddychać! Przez głowę przelatują myśli o obrzęku płuc. Czemu nie mogę oddychać?! Ale przynajmniej widzę boję, nie mam problemu z nawigacją. O.k. – myślę sobie – spokojnie, wyluzuj, przyzwyczaj się. Dasz radę. MUSISZ dać radę. Oddech się trochę uspokaja. Dopływam do pierwszej boi. WIEM, że dam radę. Nie jest idealnie, ale jest dużo lepiej. Kraul – żaba – kraul – żaba. Płynę! Wyprzedzam.  Ktoś obok wzywa łódź WOPR. Ale ja DAM radę. Już jest dobrze. Kraul. Trochę żaby, druga boja i prosto do plaży. Zatyczki się sprawdziły – zero zawrotów głowy. Z pomocy wolontariuszy przy wychodzeniu z wody korzystam tylko symbolicznie. Truchtam do strefy zmian, daleko i pod górkę.

 

W T1 pultam się z pianką, zakładam kask, okulary, rękawice, buty i człapię na trasę rowerową. Na starcie omal się nie wywracam – buty „nie chcą’ się wpiąć w pedały. Ale jadę! Wciągam żel, popijam, jadę. Wyprzedzam. Zaczynają się podjazdy. Coś chyba musiałem przekombinować ze zrzucaniem biegów, bo spada mi łańcuch. Znowu prawie zaliczam glebę – akurat jest podjazd. Zatrzymuję się, zsiadam. Łańcuch się zakleszczył. Szarpię się z nim, wszyscy wyprzedzeni wyprzedzają teraz mnie. No nie mogę go założyć! Za każdym razem spada znowu. W końcu się udaje. Wracam do gry! Trasa bardzo fajna, widokowa, dużo podjazdów (i zjazdów też). Na podjazdach wyprzedzam. W końcu wiem, po co mam takie nogi, jakie mam – a mam bardzo masywne, proporcjonalnie (albo nieproporcjonalnie) masywniejsze niż reszta ciała. Biegania nie ułatwiają, bo trzeba poruszać większą masą, w pływaniu tylko żrą tlen i łapią kurcze. Okazuje się, że mam je po to, żeby wyprzedzać na podjazdach 😉 Ale bez przesady – staram się trzymać zasady „bez draftingu’ i chyba niepotrzebnie – patrząc na ogólny przebieg wyścigu – trochę tracę. Kiedy czuję, że nie wyprzedzę zawodnika w przepisowym czasie i odległości – odpuszczam. Z drugiej strony, pracuję (jednak) na tyle mocno (jak na mnie), że daje to o sobie znać na etapie biegowym.

 

Trasa biegowa trudna. Prawie trailowa. Trochę zbiegów, dużo podbiegów, w większości leśne ścieżki. W trakcie biegu mocno dokucza mi kręgosłup lędźwiowy i podbrzusze. Wydolnościowo mógłbym szybciej, ale dyskomfort bólowy jest za duży. Tuptam w swoim rytmie. W trakcie przybijania piątek z żoną i córkami orientuję się, że biegnę w rękawicach rowerowych. Tak się przejąłem ostrzeżeniami sędziów o żółtych kartkach, kiedy kask będzie odpięty zanim odwiesi się rower, że zapomniałem o tych rękawicach 🙂 Mam moment dezorientacji przed wejściem na drugą pętlę biegową. Nie jestem pewien, czy nie pomyliłem „korytarza’, bo zawodnicy z niego już zakręcają na metę. Tracę trochę czasu. Pytam. Ale o.k. po prostu muszę skręcić w prawo, a nie w lewo. No to biegnę dalej. I wyprzedzam. „Wiozę się’ jakiś czas za trochę (na oko) starszym ode mnie zawodnikiem. Na dosyć trudnych podbiegach przed płytą stadionu nie odpuszcza. Potem ja przyspieszam i go wyprzedzam. Meta! Wywiady, kwiaty… 😉 Kolejka po żarcie i piwo (bezalkoholowe oczywiście, ale dłuższy czas się zastanawiam, czy na pewno, takie dobre). Żona, dzieci… No jestem bohaterem 🙂 Wyszło 3:16 cośtam. Wiem, wiem, wiem! Będzie łatwa do pobicia życiówka! W końcu Toi-Toi! Chciało mi się już od założenia pianki, ale jakoś tak… szkoda było czasu 😉

 

P.S. Ale wiecie co? Jaki tam ze mnie bohater… Dzisiejsze zawody ukończył niewidzący zawodnik (z przewodnikiem/partnerem treningowym). I to wzbudza mój najwyższy szacunek, i podziw. To jest dopiero coś! Aż brak słów i przechodzą dreszcze…

Poprzedni artykułSieraków – mogło być lepiej
Następny artykułKoniec i … początek

Powiązane Artykuły

3 KOMENTARZE

  1. Ta sama myśl odnośnie bojki. A woda – pieruńsko zimna. Dopiero po pierwszej boi nabrałem pewności że jest to do ukończenia. A ci z expo tez nie napawali optymizmem przed startem – przekaz typu 'kup żel bo wczoraj wyławiali’. Powodzenia

  2. No, to zostales triathlonista ! Gratuluję ! A niektórzy czekają jeszcze na debiut … z. pokorą czytając wpisy 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,859FaniLubię
547ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X