“Stawić czoła kultowemu!” – Arek Cichecki

55

Niespełna  cztery lata temu moja wizyta u lekarza skończyła się niczym wyrok:,,Zaniechać aktywności sportowej, żadnych nart, windsurfingu i innych wygłupów. Pora spojrzeć w metrykę! Rozwiązanie problemu z kręgosłupem? Skalpel”. Na szczęście nie dałem się omamić tytułem profesorskim ( nie Ciebie mam na myśli drogi Arturze, Ty jesteś cacy, tamten był be). Drugi lekarz, bez tytułu naukowego, zalecił dużo pływać. Do tego na horyzoncie pojawił się Ludwik Sikorski- znany podżegacz i agitator triathlonowy. I tak to się zaczęło…  Zrzucone zbędne 15 kg, systematyczny trening, a za tym wzmocnienie gorsetu mięśniowego sprawiły, że zapomniałem o bólach kręgosłupa. W trzecim sezonie zabawy w tri uznałem, że czas zmierzyć się z  kultowym dystansem 226 km.  Zrealizować marzenie, wejść do elitarnego  grona ,,ludzi z żelaza”. Ten przydługi wstęp jest celowy, może zabrzmi górnolotnie, ale jest przesłaniem dla ludzi po pięćdziesiątce. Można jeszcze w tym wieku zmienić styl życia, podnosić swoją sprawność, cieszyć się sportem, przy okazji poznawać ciekawych ludzi  i zwiedzać nowe miejsca….  

 

  Zaproponowany przez mojego przyjaciela ,,blogowego ” Michała Budzika ,,Ostseeman’  spełniał moje wszystkie kryteria.  Bez niepotrzebnego blichtru, gonitwy za slotami, ale za to z trzynastoletnią  tradycją, właściwą pompą i świetnymi recenzjami za organizację, a także z dodatkową atrakcją, bo ogłoszony jako Mistrzostwa Północnych Niemiec.  Poza tym Glücksburg, czyli miejsce ,,potyczki” , to piękny kurort, turystycznie  atrakcyjne okolice. Dla mnie wyjątkowo pasujący termin zawodów.  Po drodze starty w Ślesinie i Suszu dobrze współgrały z moją koncepcją przygotowań. Ubolewałem tylko, że w trakcie tych przygotowań wypadło kilka dni tu, kilka dni tam, uzbierałby się z tego dobry mikrocykl…  A przydałyby się jeszcze dwa długie wyjeżdżenia  i chociaż  jedno długiego wybieganie.  Zresztą  nie miało to już znaczenia, kogo będzie interesować, czy jakiś tam dziadzio Cichecki zrobi IM 15 min w jedną czy druga stronę!? To miała być moja prywatna walka z samym sobą, ogromna próba charakteru …. 

 

Dzień startu

Start przy molo, na którym zalegały już tłumy.  Brama przy wyjściu z wody z kurtyną wodną. Przy mecie rozstawiona trybuna, w pobliżu startu zawieszony w powietrzu, monumentalny balon załogowy. Widać  niemiecką dbałość o szczegóły. Zapodający muzę,  znający się na rzeczy, odpowiednio potęguje nastrój.  Czekamy na start.  Spiker zapowiada odegranie skróconej wersji hymnów państw  biorących udział, chyba pięć …. Nagle słyszę Mazurek Dąbrowskiego. Jesteśmy z Polski tylko z Michałem,  dla nas ekstra to grają! Ściska za gardło,  ciary na plecach! Takie chwile pamięta się do końca życia. Nagle wszystko milknie, cisza jak makiem zasiał…  Scenariusz godny  Hickoka! Z głośników wydobywa się odgłos bijącego serca:  tu-du, tu-du, tu-du…..  W tym momencie dociera do mnie w jakim wydarzeniu przyszło brać mi udział. 

 

Strzał

Nie śpieszę się. Zamarudziliśmy trochę z Michałem, nie wystarczyło czasu na porządną rozgrzewkę, musiała ograniczyć się tylko do 5 min truchtu, wejścia  i wyjścia z wody. Od samego początku mam wrażenie, że cierpię na rozdwojenie jaźni.  Arek Rozsądek, podchodzący z pokorą do kultowego, zaciągający lejce fantazji  i Arek Narwaniec, z tych, co z bagnetem na czołgi żelazne…  Pierwsze z dwóch okrążeń luźno, zachowawczo.  Chcę dogrzać ,,maszynerię”.  W drugim stawka rozciąga się – przyśpieszam.  Z ciekawością  obserwuje dno, dużo rozgwiazd i muszli, po  przejęciu kontroli nad  techniką  prawie wpadam w samozachwyt .  Zapominam o nawigacji. Wystawiam łeb. O w mordę! Zły azymut! Odpłynąłem od grupy dobre 20 m! Nie cierpię frajersko straconego czasu!  Wychodzę z wody, czas 1:11. Miało być lepiej, ale nie odczuwam włożonego wysiłku,  pocieszam się, że odda to na rowerze. 

 

T1

System ,,woreczkowy”.  Starannie wycieram nogi z piasku w celu uniknięcia otarcia.  Celowo nie zakładałem koszulki startowej pod piankę, rano temperatura 12 stopni, chciałem  mieć suchą.  Teraz koszulka utkwiła na mokrym karku i za cholerę nie mogę jej wciągnąć, jakby zassała!  Czas ucieka a ja bluźnie na siebie pod nosem.  Dodatkowo zaciągam na ramiona ,,rękawki” zrobione ze skarpetek poprzez rozerwanie czubków.  Niech maj inni radochę a ja zaoszczędzę utraty kalorii…  Zeszło ponad 5 min! 

 

Tors

 

Rower  

Wymagająca trasa, powiedziałbym, że wręcz interwałowa,  podjazdy, zjazdy.  Sześć pętli, trudnych technicznie, dużo zakrętów, trasa z drogi wchodząca w wąskie ścieżki rowerowe, z zakrętami 90 stopni. Na jednym z nich źle oceniam prędkość, hamuje i wyrzuca mnie za asfalt, cudem unikam gleby.  Podjazdy zaliczam bez spinki, trzymam w ryzach tętno,  na tych sztywnych  zwalniam nawet do 14 h/km.  Przy zjazdach przybieram optymalną pozycję areo , daje nogom odpocząć,  rozwijam  przy tym prędkość do 55 km/h i o dziwo podganiam zawzięcie pedałujących.  Normalna praca tylko na wypłaszczeniach.  Jest dobrze 37-39 km/ h jakoś nie robi na mnie wrażenia.  Cały czas  utrzymuję dyscyplinę przyjętej strategii żywieniowej, czyli 300 kal/ h. Co pół godziny  przyjmuje na zmianę żel – baton.   Kończę rower  i śmieje się w duchu do siebie! Planowałem 6h a jest 5.26! Dwutygodniowy tapering pomógł. Tak miało być, w końcu to start A tego sezonu…. ale, że aż tak? Cuda! Co ciekawe, dwa razy  tylko widziałem przejeżdżającego sędziego, a zero prób draftingu!

 

image1

 

T2

Znowu zeszło ponad 5min….  Byłem zmuszony odwiedzić  toi toi, no ale zawsze to trochę lżej… 

 

Bieg.

Najsprawiedliwsza konkurencja. Tu wszystko zależy od tego, co masz w nogach, sercu i głowie.  Nie super pianka,  czy umiejętność nawigacji i omijania razów, nie wypasiony rower za grubą kasę, mierniki mocy czy niefart z gumą….    Ty i Twoja wola walki! Po czasie widzę, że wystarczy ,,tylko”  zrobić maraton w 4 h i będzie ok 10.50! Nie ma takiej opcji, żebym nawet przy zajeżdżonych nogach nie mógł tego dokonać!  Oczywiście tak szeptał Narwaniec. I poniosło głupola!  Za wcześnie uwierzyłem w swoją moc.  Andrzej Kozłowski , który dzwonił do mnie dzień wcześniej przestrzegał, zacznij wolno, nawet od marszu…  przytaczał nawet Bonapartego ,, Euforia  to delirium rozumu”.  Taaa… ale Narwaniec  zaraz wyłuskał gdzieś wypowiedź  Naczelnego, że wygrywa ten  kto zdoła jak najmniej zwolnić….  Międzyczas w półmaratonie 1.49! Nieuchronnie zbliżał się moment,  zapłaty za szarżę. Podbiegi zaczynają być coraz bardziej upierdliwe, punkty żywieniowe rozstawione  w dobrych odległościach, jakby ktoś ekstra oddalał . Jednocześnie obserwuję ,,tubylców” biorących udział w zawodach.  Totalny luz, podchodzą do znajomych, którzy biesiadują przy trasie,  piją piwo, śmieją się i biegną dalej.  Sędziowie przymykają oczy, nie ma nadgorliwców, co potrafią zdyskwalifikować za rzucenie bluzy w niewłaściwym miejscu.  Trochę mi się ten luzik udziela… Rozkoszuje się już domniemanym wynikiem, przestaje walczyć… Atmosfera wspaniała!  Co rusz słychać eksplozję aplauzu dla finiszujących.

 

image2

 

A ja wolniej, wolniej….   Na kilometr przed metą wzbieram się w sobie, przyspieszam, przed wbiegnięciem  na dywan żona, która dwoiła się i troiła,  podaje mi szalik z napisem Polska. Wbiegam  i widzę na zegarze 10.38….  Dzika radość, cholerna satysfakcja, wręcz duma!

Za metą czekał już Michał, ukończył wcześniej coś ok. 16 min.  Wpadamy sobie w ramiona, jesteśmy szczęśliwi. Jedziemy na kwatery, wracamy wieczorem na zakończenie. Dużo startujących jeszcze walczy. Atmosfera w dalszym ciągu rewelacyjna.  Ogromny doping,  tańczące  czirliderki, pochodnie…..    O 22 zamknięcie zawodów zakończone pięknym akcentem – fajerweki!

 

certyfikat

 

Ceremonia wręczania nagród w ekskluzywnym hotelu.  Zwycięzcy w open kasują po 4,5 tys euro. Trwa dekoracja poszczególnych  kategoriach, w  pewnym momencie spiker zaczyna się jąkać ,, Ci-ci-ceki” …  hehe…     można powiedzieć, że niechcąco zostałem Mistrzem Północnych  Niemiec w AG.  Po prostu jaja!

 

Na koniec:

Marcinie, wiem, rozczarowałem. Nie dokonałem analizy wpływu gęsiej skórki na długość poślizgu w wodzie ani innych badań, mających kluczowy wpływ na końcowy wynik.  Jam prosty człek, ,,naturszczyk”, nawet nie założyłem pulsometru. Wszystkie analizy zostawiam Wam, ekspertom. Przyjacielowi  Arturowi wymierzam  publicznego klapsa w pupkę za nazwanie tych zawodów ,,wiejskimi i podwórkowymi” !  Wstydź się!  Teraz mogę Ci dołożyć, przecież jestem już ,,żelaznym” ! 

 

Szczególne podziękowania dla żonki! Oj, jest mega wsparcie!

 

Michale, druhu mój – wielkie  dzięki za wszystko!!!  

 

Micha z_moj_onk

55 KOMENTARZE

  1. Human tak jak mówiłem jesteś prze kozak i miło było razem startować. Jeszcze raz dzięki oraz wielkie ukłony dla małżonki za pomoc na trasie. Mam nadzieję że uda się gdzieś jeszcze razem wystartować

  2. Hehe! Human, ,,spory wysiłek” jest nawet dla profi! 🙂 Cieszę się, że moje rady trochę pomogły! Gratuluję Panie Żelazny! 🙂

  3. Hej Arek, więc się pochwalę 🙂 11:46:38
    Przed startem, cały czas miałem w głowie Twoje ostatnie zdanie ” Nie taki diabeł straszny…” tego się trzymałem i potwierdzam, aczkolwiek jak dla mnie to był spory wysiłek ;-), mogłem lepiej pobiec, ale jak już widziałem, że uda się złamać 12h to odpuściłem nieco (3:58).
    Dzięki za rady i pozdrawiam

  4. Dzięki Arek. wiedziałem, że się przyczepisz o to, że zapomniałem dodać “północnych’. Tak czy siak zapisuj się, bo jak widzisz coraz więcej osób z AT chce tam być, może być ciekawie…

  5. Kuba, prosiłeś o info na temat Holandii:
    ” nie ma najlepszej opinii…Rower z ludzmi i samochodami na ulicach. Dużo zakrętów i odcinków po bruku – zresztą zaliczył glebę. Dzień po organizatorzy napisali, że za rok rower będzie inny…Poza tym organizacja dobra. Ale to zawsze jest w czasie zawodów IM albo Challenge.
    Całkowite przewyższenie takie jak na Ostseemanie, ale zdaje się był jeden długi podjazd….” Tyle info od Michała. I jeszcze jedno sprostowanie! Kuba to nie były mistrzostwa całych Niemiec tylko Północnych! Nie ,,zasadzam” się na tytuł w Poznaniu tylko szukam wersji oszczędnościowej … z jakiś tam przyczyn będę miał dużo wydatków w 2016…. Dlatego ta opcja wydaje się racjonalna…

  6. Kuba, uderzamy na Poznań! Chyba niepowtarzalna okazja, jakby nie patrzeć Mistrzostwa Europy… 🙂 O Holandię zagadnę…

  7. Human a gdzie startujesz ? W Borównie?
    @Arek możesz napisać do MKB żeby dał cynk jak było w Holandii na IM, jego kumpel miał startować

  8. Human, osobiście nie polecam w ostatnim tyg żadnych zakładek czy laczenia treningu. Już nic nie wypracujesz! Łap świeżość. Luźne trningi w tlenie z ewentualnymi krotkimi odcinkami intensywnymi trwajacymi do 90 sek ale nie na max. Opcjonalnie jeden, dwa dni wolne w tym tyg. U mnie piatek na dwa tyg przed i piątek w tyg startu byl calkowicie wolny! Daj znać jak poszlo! 🙂

  9. Dzięki Arek 🙂 Za dwa tyg start A , wczoraj było 2.3 km basenu a dzisiaj 125km roweru. Z tego co piszesz to już muszę luzowac. Podpowiedz tylko czy rower i basenw ostatnim tyg dzieli na 2 treningi czy 1 ? Pozdrawiam.

  10. Human, przede wszystkim nie ,,Pan”! Luz chłpoie… Druga sprawa, pomagamy sobie jak potrafimy… W związku, że to był strat A to i tapering musiał być odp. Dwa tyg przed łączny czas treningu to 12,10 h, w tym 155 roweru, 30 biegu i 3,3 km pływania . Tydzień przed: 63 km rower, 14 bieg, 3,5 km pływania… Rozumie, że niedługo ,,stawisz czoła” IM – powodzenia! Nie taki diabeł straszny… 🙂

  11. Na poczatku wielkie gratulacje ! Patrzac po Pana wynikach bylem spokojny o wynik. Jesli to nie tajemnica to moze by Pan podpowiedzial jak wygladaly ostatnie 2 tygodnie z objetoscia treniangow ? Tak orientacyjnie kilometry, godziny. Z gory dziekuje i pozdrawiam.

  12. Na poczatku wielkie gratulacje ! Patrzac po Pana wynikach bylem spokojny o wynik. Jesli to nie tajemnica to moze by Pan podpowiedzial jak wygladaly ostatnie 2 tygodnie z objetoscia treniangow ? Tak orientacyjnie kilometry, godziny. Z gory dziekuje i pozdrawiam.

  13. Na poczatku wielkie gratulacje ! Patrzac po Pana wynikach bylem spokojny o wynik. Jesli to nie tajemnica to moze by Pan podpowiedzial jak wygladaly ostatnie 2 tygodnie z objetoscia treniangow ? Tak orientacyjnie kilometry, godziny. Z gory dziekuje i pozdrawiam.

  14. Haha…. Marcinie, byłem pewien na 100%, że o to zapytasz! 🙂 Uwierzysz czy nie… ja to po prostu czuje! Z pewnością nie tak precyzyjnie jak z pulsometrem ale niebezpieczne granice już tak….

  15. Arku tak myślałem, ze strzelisz felieton jak wyjadę do Gdyni;) na szczęście jest wifi i mogłem przeczytać! Gratulacje za wynik i dobry humor;) ale ale…. skoro nie założyłeś pulsometru to jak na rowerze mogłeś kontrolować tętno;))) wiem wiem jesteś juz na wyższym poziomie percepcji;))

  16. Kuba, podany przykład miał stanowić bazę… wiadomo, więcej ważysz musisz więcej. Ja ważę 71 to przyjąłem sobie 300 kcal/h, miałem to w żelach i batonach ale jeszcze rezerwę w izotoniku… Ponoć ilość przyjmowanych kal można ,,wytrenować”, niektórzy dochodzą do 400/h.
    Andrzeju, mistrzuniu Ty mój! Nie żałuje! Serio! To dopiero mój trzeci sezon, gdym te najwyższe cele tak szybko osiągnął mógłbym stracić motywacje… Przecież mam mnóstwo czasu…. hehe… Jakoś nie śpieszy mi się do tego hawajskiego piekiełka… Jest tyle pięknych miejsc…

  17. Arku, ponownie wielkie gratulacje ! I dodatkowo możesz być dumny z siebie, bo natchnąłeś wielu nadzieją, że można osiągać
    trudne cele ! Vive l’Empereur !

  18. Kuba, nie obliczylem. W fachowej lit. przeczytalem : ,,badania pokazaly, że w przypadku wazacego okolo 68 kg uprawiajacego aktywność aerobowa organizm jest w stanie przyjąć maks 250-275 kcal na godz” ….. Oczywiście są odstępstwa…..

  19. Arek gratulacje, i szczerze zazdroszczę. U mnie jeszcze “pan strach” niepozwala nawet myśleć o takim wyczynie. Zdrowia zdrowia życzę

  20. No co tu dużo mówić po raz kolejny “Alex” rządzi! Oby tak dalej, a wynik więcej niż rewelacyjny, może kiedyś będzie dane, choć akurat ja celuję w coś zupełnie innego…

  21. I zeby przerwac dywagacje i zakonczyc temat jakosci zawodow. Sukces Arka jest ogromny, raczej nikt w okolicy jego kat wiekowej go nie przescignie, wiecej, nawet duzo mlodsi:) I miejsce startu nie jest istotne: Zurich, Poznan, Borowno itd. Nie lobbuje za zadnymi zawodami. Ale miec uwagi do ich jakosci to co innego. Michale (MKB), lubie konfekcje ale tez chodze do hipermarketow:) A poniewaz wiesz,ze z Arkiem wiaze nas przyjazn to brak mozliwosci kontroli tego co robi nasz Dziadek wywolal u mnie frustracje! Tym bardziej, ze w nd mialem dlugi trening,ktory przerywalem na proby znalezienia Arka w necie:) Pax vobiscum:)

  22. I zeby przerwac dywagacje i zakonczyc temat jakosci zawodow. Sukces Arka jest ogromny, raczej nikt w okolicy jego kat wiekowej go nie przescignie, wiecej, nawet duzo mlodsi:) I miejsce startu nie jest istotne: Zurich, Poznan, Borowno itd. Nie lobbuje za zadnymi zawodami. Ale miec uwagi do ich jakosci to co innego. Michale (MKB), lubie konfekcje ale tez chodze do hipermarketow:) A poniewaz wiesz,ze z Arkiem wiaze nas przyjazn to brak mozliwosci kontroli tego co robi nasz Dziadek wywolal u mnie frustracje! Tym bardziej, ze w nd mialem dlugi trening,ktory przerywalem na proby znalezienia Arka w necie:) Pax vobiscum:)

  23. MKB, nie lubie hamburgerow. Trzeba dobrze czytac co pisze i co mi sie nie podabalo,z reszta nie tylko o mnie chodzi:) Chcielismy sie emocjonowac startem Arka na zywo a sie nie dalo…:( I prosze sie odnosic do tego elementu zawodow. Tak na marginesie…

  24. Dziadzio Ciechecki, chciałabym być taką babcią jak Ty dziadziem;) Wówczas już tylko wnuki będą mogły tak do nas mówić;) Mega gratulacje!

  25. Arku, GRATULUJĘ ukończenia pierwszego pełnego dystansu i dziękuję za relację! To jest właśnie radość zawodów. Nie musi być IM, czy Challenge, by ukończyć pełny dystans. Nie trzeba mieć miernika mocy, czy kasku aero. Nie trzeba cisnąć na

  26. Arku, gratulowałem już wcześniej, ale co warto było zrobić raz – warto zrobić i dwa razy! Znakomity start, inspirujący wynik i smakowita relacja – dzięki.

  27. Michale, wszystko się zgadza. Mimo sporej różnicy wieku chyba nadajemy na tych samych falach…. głównie triathlonowych… hehe…. Czekam na Twoją relację! W końcu debiut imponujący!

  28. Łezka się w oku kręci. Było genialnie. Arku, zawody rozegrane po mistrzowsku. Przyjemność wspólnego pobytu przez kilka dni, bezcenna. I tak jeszcze na marginesie….nie każdy lubi hamburgery.

  29. Dzięki Pany! Andrzeju, jeszcze raz dzięki za rady płynące z serca i doświadczenia. Boguś, jakie ,,wyżyny swoich możliwości”!? Przecież jestem w sile wieku… 🙂 Czy stratuje? Regeneracja się kłania chłopie! To nie ćwiartka…. ale może coś tam pykne w październiku…

  30. Kultowy to jest “Rejs” Marka Piwowskiego ;-). Świetny wynika, świetna relacja. Wzniosłeś się Arek na wyżyny swoich możliwosci :-). Jakie teraz masz plany? W tym roku jeszcze gdzieś startujesz? W przyszłym znowu jakiś porządny czy prawdziwy IM? 🙂

  31. Arturze ! Nie przekrecaj ! :-))) Bylo dokladnie tak : “wystartuj w jakims prawdziwym IM, masz szanse na slota “.
    W naszej grupie kazdy wynik ponizej 11 godz to prawie slot .
    A Ty Arku teraz juz mozesz bawic sie ze ” starszakami ” :-)))
    Barcelona i Kona ! :-))))

  32. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, a Cicheckich mają 🙂
    Arek, mega wynik i… dobrze mi rokuje bo w Suszu miałem czas bardzo zbliżony do Ciebie 🙂 Tyle że na karku wiosen mam sporo mniej stąd tym bardziej “szapo ba” 😀

  33. Arek, wiejskie i podworkowe bo to troche nietypowe zeby w tak duzych zawodach nie bylo rzetelnych wynikow on-line! I tego bede sie trzymal:) A tak nawiasem mowiac to skoro to takie niezalezne zawody to po jaka …maja w logo wyroznione na czerwono M jak w WTC IronMan?!?! Na pewno przypadek:) No i przywolam slowa guru Andrzeja: mam nadzieje, ze Arek wezmie udzial w jakis porzadnych zawodach… Tez klaps dla Andrzeja Arku?!?!:))) Naklepiesz sie:) Ps. Nic nie zmienia faktu, ze jestes Kozak i bardzo sie ucieszylem z Twojego wyniku:) Aha, a alkohol w zawodach to doping nielegalny…:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here