“Lubasz – podróż sentymentalna” – Filip Przymusiński

1

Cóż to był za czerwcowy weekend. Afrykańskie temperatury i równie wysoka liczba przeróżnych starów. Multisport w 7 różnych lokacjach, w tym dwa starty w randze Mistrzostw Polski. Temat MP to osobny wątek, bo obiły mi się o uszy plotki, iż PZTRI zakazało zawodnikom dwóch startów w jeden weekend, ale to może tylko kaczka dziennikarska, zresztą nie o tym ma być ten tekst. Z siedmiu odbywających się niemal jednocześnie imprez, ja wybrałem Lubasz. Jestem tu na obozie i mam ten start pod nosem, ale to nie był główny powód mojej decyzji. Mam do tego miejsca ogromny sentyment. To tutaj 13 lat temu odbywały się naprawdę duże, jak na tamte czasy, zawody. To tutaj pierwszy raz dojechałem do pierwszej grupy i zdobiłem punkty do Pucharu Polski. Tak tak, był kiedyś taki ranking. Ba1 Nawet wygrałem generalkę seniorów ostatniego cyklu PP, jaki się odbył chyba ze 4 lata temu. Dziś ten cykl nie istnieje, ale kiedyś (kilkanaście lat temu) był on całkiem prestiżowy.

 

Choć zawodników startowało znacznie mniej, to wejście w 15-stkę takiego zestawienia było nie lada wyczynem. Startując w Lubaszu czułem się, jakbym właśnie przeżył podróż w czasie, podróż do momentu, kiedy się to wszystko u mnie zaczynało. Choć weszło nowe, to w samym Lubaszu to, co było dobre, nadal jest bez zmian. Jezioro nadal jest bardzo czyste, nadal jest duży pomost (wyremontowany), z którego doskonale widać rywalizację w wodzie, nadal jest duża złocista plaża, przez którą biegnie się na drugą pętlę pływania.

 

{gallery}lubasz_galeria_2015{/gallery}

 

Nadal stoi amfiteatr z trybunami. Przed samym amfiteatrem boks, a u jego boku meta. Nadal ścigamy się na rowerze w kierunku na Czarnków. Piekielna trasa, praktycznie zero płaskiego. Cztery rundy z podjazdem pod wieś Dębie w 30 stopniowym upale i przy silnym wietrze- idealny przepis na skatowanie zawodnika, jedyna pociecha, to całkiem dobra nawierzchnia i aż trzy pasy szerokości na zjeździe do Czarnkowa, a miejsce było potrzebne, bo prędkości przekraczały tutaj 60 km/h. W sumie prawie 500 m w pionie.

 

Bieg to dwie rundy dookoła jeziora szeroką ścieżką spacerową przez las, potem przez pola i znów lasem. Kilka dziarskich podbiegów na trasie. Dobrze, że organizator ustawił kurtynę i aż trzy punkty odświeżania. Jeśli miałbym poszukać podobnej imprezy w kraju, to na myśl przychodzi mi Sieraków, ale tutaj (w Lubaszu) trasa kolarska jest jeszcze bardziej wymagająca. Równie trudna co w Sierakowie jest trasa biegowa, choć w Lubaszu biegamy po lepszej nawierzchni, jest znacznie szerzej i nie ma ryzyka skręcenia nogi na korzeniu.

A sam start? Pomimo niedużej liczby startujących, lekko nie było. W wodzie prowadziłem, ale na rowerze bardzo ostro gonił mnie Bogumił Głuszkowski. Mógłbym się tutaj tłumaczyć, że zmęczony jestem, bo to start z marszu w trakcie obozu itd, ale “Bodo” dla wyrównania szans przyjechał z poznania 70 km  rowerem, potem jeszcze zrobił objazd trasy i dopiero udał się na start. Całe szczęście ja zostawiłem nieco więcej sił na bieg i jakoś się wybroniłem, ale zdrowia zastawiłem wiele (patrz wykres trasy kolarskiej).

 

trasa lubasz

 

Imprezę zaliczę do bardzo udanych. Całe zawody były bardzo dobrze zorganizowane, zabezpieczone i odbyły się w miłej rodzinnej atmosferze. To co mnie cieszy najbardziej to fakt, iż impreza będzie kontynuowana w 2016 roku. Jeszcze na ciepło, zaraz po samych zawodach, zebrał się sztab organizacyjny i radził, co by za rok ulepszyć, co zmienić, co uatrakcyjnić. Ja za rok na pewno tu wrócę i gorąco zachęcam byście i wy planując zawody na sezon 2016 nie zapominali o Lubaszu, bo naprawdę warto tu przyjechać.

 

{gallery}lubasz_przymus_2015{/gallery}

 

1 KOMENTARZ

  1. Filipie gratuluję wyniku,.
    Fajna sprawa, że pojawia się nowa/stara impreza. Szkoda tylko, ze w ten sam weekend odbywały się zawody w randze MP w innej lokalizacji. Może w przyszłym roku nie będzie konfliktu terminów. A odnośnie cyklu Pucharu Polski, o którym wspomniałeś, to na pewno warto by do tego wrócić. teraz mamy jakąś grupę zawodników aspirujących do czołówki krajowej. Ale tak naprawdę nie wiemy, kto jest lepszy od kogo. Cykl zawodów dających jakieś punkty, ciekawe nagrody na koniec i medale PZtri mogłyby uatrakcyjnić rywalizację zawodników PRO i nie tylko.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here