Zaczęła od aquathlonu, dziś zajmuje się triathlonem kwalifikowanym. Kim jest Roksana Słupek?

Ambitna i nie do zatrzymania. I to już od dziecka. Jako jedno z najważniejszych sportowych wspomnień Roksana Słupek wymienia moment, w którym pierwszy raz założyła strój kadry narodowej.

ZOBACZ TEŻ: Roksana Słupek: „Fajnie jest dzielić to samo hobby ze swoim partnerem”

Rodowita bydgoszczanka, urodziła się w 1999 roku. W podstawówce trenowała pływanie, później dołączyła do tego biegi, na samym końcu – rower. Dziś jest żołnierką i profesjonalną triathlonistką kwalifikowaną. Startuje w zawodach na dystansie olimpijskim i sprinterskim. Po niedawnej kontuzji wróciła w fenomenalnym stylu. Dwa wyścigi w Afryce – oba wygrane.

Kolorowe włosy i pierwsze zawody

Miłość do basenu, choć dosyć wczesna, nie była miłością od pierwszego wejrzenia. Na lekcje pływania chodziła od początku szkoły podstawowej. To pierwszy trener przekonał ją, aby trenowała częściej. Jak stwierdziła w jednym z wywiadów, zawsze zależało jej, by nikogo nie zawieść. Dlatego gdy trener powiedział, że zależy mu na jej treningach, nie mogła odmówić. Jaki był efekt? Roksana Słupek jako 10-latka z kolorowymi włosami po raz pierwszy pojechała na zawody aquathlonowe w Gdyni.

Swojego ówczesnego trenera określiła jako psychologa i marzyciela, który zaszczepił w niej sportowego ducha. Gdy triathlonistka wspomina siebie z tego okresu, mówi: Nawet jak jestem mała, niska i mówicie mi, że nie mam szans w pływaniu, to ja chcę pokazać, że będę w tym dobra.

„Moim życiem był sport, odkąd byłam mała”

Wybrała liceum sportowe, gdzie skupiała się na basenie i biegach. Początki triathlonowych treningów Roksany Słupek to obóz w Suszu, a kolarstwo było dla niej wtedy nowością. Przy pierwszej jeździe na rowerze szosowym trzymała kierownicę w dolnym chwycie, nie wiedziała też, jak zmienić przerzutki. Jako triathlonistka zadebiutowała na Mistrzostwach Polski Grup Triathlonowych w Kórniku.

Przejście w pełni na triathlon nie było dla niej łatwą decyzją. Źródłem dylematu były przede wszystkim plany związane z karierą pływacką. Marzyła o reprezentowaniu Polski na arenie międzynarodowej. W 2017 roku na mistrzostwach Europy w Bratysławie po raz pierwszy założyła swój własny strój kadry narodowej, ale jeszcze nie jako triathlonistka, a aquathlonistka.

Roksana Słupek w Portugalii

Mimo wszystko zwyciężył triathlon. Treningi wiązały się dla niej z prawdziwym skokiem na głęboką wodę – wyjazdem do Portugalii. Jak sama wspomina: nie miałam o tym z kim pogadać (…). W grupie zostałam prawie sama – widzieliśmy się tylko rano na basenie, i to też nie zawsze. Zagraniczne obozy triathlonowe nie były wówczas w Polsce szczególnie popularne, dlatego decyzja o wyjeździe sprawiła, że poczuła się przytłoczona.

źródło: Roksana Słupek Triathon/Facebook

Miała przygotowywać się zarówno z polskimi, jak i portugalskimi trenerami. Roksana Słupek spodziewała się, że pierwszy sezon będzie spokojny – trochę biegania, troszkę jazdy na rowerze. Wszystko potoczyło się dużo szybciej, niż planowała. Kolejnym zaskoczeniem była praca wyłącznie z trenerem z Portugalii.

Niespełna miesiąc po zawodach w Bratysławie pojechała na triathlonowe mistrzostwa Europy, później też na mistrzostwa świata. Wkrótce zaczęła być określana jako nadzieja polskiego triathlonu. Były momenty, w których zawodniczka przez częste zagraniczne wyjazdy wracała do Polski tylko „w odwiedziny”.

Od shake’ów woli chrupanie

Tradycją są dla niej świąteczne filmy (czy da się w ogóle spędzić gwiazdkę bez Kevina?), choć często lecą po prostu w tle i nikt nie zwraca na nie większej uwagi. Święta kojarzą jej się z zapachem mandarynek i nigdy, przenigdy nie dostała rózgi od Gwiazdora.

ZOBACZ TEŻ: Roksana Słupek: „Jem ile chcę i co chcę”. Świąteczne pytania do triathlonistów

Co ciekawe – nie lubi gorzkiej czekolady. Gdyby znalazła ją pod choinką, uznałaby ją za nietrafiony prezent. Poza tym bardzo lubi chrupać. Gdy zaczęła intensywniej trenować, musiała też zadbać o odpowiednie odżywianie. Na jednej z pierwszych konsultacji z dietetykiem zapytała, czy musi robić sobie koktajle. Dlaczego? Wszystkie składniki wolała po prostu zjeść osobno. Samo jedzenie uważa za przyjemny rytuał.

Trudna walka

Kolejne lata – kolejne zawody. Roksana Słupek niejednokrotnie stawała na podium w Polskich i zagranicznych wyścigach. W ubiegłym roku plany sportowe pokrzyżowała jej pęknięta kość w śródstopiu. Złamanie przeciążeniowe dosyć często zdarza się u sportowców i nie daje żadnych „znaków ostrzegawczych”. Szacuje się, że nawet co dziesiąta kontuzja u osób regularnie trenujących to właśnie uraz tego typu. To była trudna walka dla triathlonistki. Nie mogła biegać ani jeździć rowerem, a podczas pływania – odbijać się od ścianki basenu. W rozmowie dla Akademii Triathlonu Roksana Słupek wspominała:

Z pewnością miałam momenty depresyjne. Na początku dużo płakałam, bo „nieszczęścia” chodzą parami i co się podniosłam, to spotykała mnie kolejna przykrość. Nie jest łatwo mi o tym mówić, ale również uważam, że to ważny temat. Mnie bardzo pomagały rozmowy z innymi zawodnikami i przebywanie z nimi. W wielu ich zachowaniach lub tym, co do mnie mówili, widziałam, że naprawdę mnie rozumieją. (…) Musiałam się zmierzyć z tym, że niektórzy chcieli mi doradzać, chcieli dobrze, ale byli głusi na to, co ja czułam i czego potrzebuję w danym momencie. Nie było to w złej wierze, ale wywoływało to u mnie wątpliwości i dużo stresu – ogólnie negatywne emocje, których uwierzcie mi, miałam wtedy wystarczająco i nie trzeba było mi ich dokładać.

ZOBACZ TEŻ: Roksana Słupek: „Zazdroszczę zawodnikom, którzy nie mają takich problemów”

Wielki powrót

Ten rok również nie był dla zawodniczki łaskawy. Z jednej strony starty na światowych zawodach. Z drugiej – kolejna poważna kontuzja. Podczas wojskowych mistrzostw świata Roksana Słupek zderzyła się z inną zawodniczką. Walczyła wówczas ze sobą, by ukończyć trasę.

Na początku trzeciego okrążenia zawodniczka z Francji „poleciała” z rowerem tuż przede mną, tym samym wylądowałam na asfalcie razem z nią – pisała triathlonistka. Uderzyłam solidnie barkiem i głową, a przy okazji skręciłam kierownicę i popsułam przerzutkę. Cały czas miałam nadzieję, że naprawię rower i skończę wyścig.

Pierwsze badania nie wykazały poważniejszych problemów, więc triathlonistka pojechała jeszcze na WTCS do Japonii. Tam również pokonała cały dystans. Jak się później okazało – z pękniętą łopatką. Kontuzja podczas wojskowych MŚ okazała się poważniejsza, niż się wydawało. Roksana Słupek musiała wycofać się z zawodów na kilka miesięcy.

źródło: Roksana Słupek Triathlon/Facebook

Wróciła w fenomenalnym stylu. Wystartowała w Tunezji i zdobyła pierwsze miejsce! Dwa tygodnie później – Maroko. Kolejny wyścig w Afryce również zakończyła na szczycie podium. Po swoim powrocie stwierdziła, że wygrała coś więcej niż zawody. Pisała też o radości związanej ze sportem:

Odkąd wróciłam do treningów, cieszę się każdym jednym bez wyjątku. Chyba łatwiej się nimi cieszyć, gdy są krótsze i łatwiejsze, ale czuję, że nawet jak się trochę zmęczę, to i tak pozostanę w tym nastroju.

Gabriela Bortacka
Gabriela Bortacka
Redaktorka. Pisze głównie o sporcie i historii. W jednym i drugim szuka przede wszystkim inspirujących ludzi. Z wykształcenia dziennikarka i antropolożka kultury.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,294ObserwującyObserwuj
433SubskrybującySubskrybuj

Najpopularniejsze