Badania krwi okiem trenera

1

Nie jestem ani lekarzem, ani fizjologiem, ani laboratoryjnym analitykiem. Nie znaczy to jednak, że w swojej pracy nie mogę korzystać z dorobku nauk medycznych. Badania krwi stanowią cenne źródło informacji, które można zastosować w sterowaniu treningiem sportowym. Regularne badania krwi to obowiązek każdego sportowca wyczynowego, ale nie zaszkodzą też amatorom. Jednak życie życiem, i u niektórych regularnie oznacza co miesiąc – u innych raz na kilka lat. Wyniki takich badań są mocno zindywidualizowane, więc sens mają tylko wtedy, gdy można je porównać z wynikami z przeszłości, z innych okresów treningowych itp. Wtedy mamy możliwość monitorowania zmian, oceny wpływu treningu na organizm, zyskujemy narzędzie przydatne do sterowania treningiem oraz informacje o stanie zdrowia sportowca.

 

Zaleca się robić badania krwi przynajmniej kilka razy do roku. Warto zacząć już w okresie przejściowym, gdy organizm odpoczywa, a obciążenia treningowe są nieznaczne i zyskujemy „modelowy” punkt odniesienia, ułatwiający porównanie późniejszych wyników. W zależności od czasu, pieniędzy, czy potrzeby wewnętrznej badania powtarzamy w okresie przygotowawczym i startowym. Najbardziej efektywne byłoby przeprowadzanie badań po każdym mezocyklu, a więc co trzy, cztery tygodnie, na przykład pod koniec luźniejszego tygodnia, poświęconego na odpoczynek i adaptację organizmu. Rozsądnym podejściem wydaje się wykonywania badań przynajmniej 3-4 razy w ciągu roku: przed okresem przygotowawczym, przynajmniej raz w ciągu okresu przygotowawczego i kolejny raz w okresie startowym. Jeśli planujemy porównywać wyniki, to badania muszą być przeprowadzone w podobnych warunkach – albo wszystkie po dwóch, trzech dniach luźnego treningu, albo wszystkie po porównywalnych obciążeniach treningowych – wariant mieszany nie ma większego sensu.

 

Jakie badania warto zrobić oprócz standardowej morfologii? Z punktu widzenia sportowca znaczenie mają wyniki związane z gospodarką żelazem: nie tylko sam poziom żelaza, ale również ferrytyny, transferyny oraz TIBC (całkowita zdolność wiązania żelaza ). Dodatkowo znaczenie ma ilość retikulocytów oraz dwa wskaźniki opisane poniżej: poziom kinazy kreatynowej (CK) oraz stosunek poziomu testosteronu do poziomu kortyzolu (T/C).

 

Kinaza kreatynowa to enzym wytwarzany przez różne rodzaje tkanek, ale głównie przez tkankę mięśniową. Poziom CK we krwi świadczy między innymi o obciążeniu mięśni treningiem sportowym. Oczywiście, znaczne odchylenia od normy wskazywać mogą na różne choroby, jednak w przypadku osób uprawiających sport podwyższony poziom kinazy kreatynowej zazwyczaj wynika z podejmowanej aktywności fizycznej. Stężenie CK wiąże się bowiem ze stopniem „uszkodzenia” mięśni – trening sportowy w naturalny sposób podwyższa poziom kinazy kreatynowej. Naturalny poziom kinazy kreatynowej jest wysoce zindywidualizowany, zależy od wieku, płci, rasy, masy mięśniowej, klimatu i właśnie aktywności fizycznej, stąd proponowane normy są bardzo szerokie. Najwyższy poziom CK odnotowano po ćwiczeniach o długim czasie trwania – maratony, biegi ultra, ćwiczeniach siłowych oraz zbiegach („downhill running”), co wiąże się przede wszystkim z ekscentrycznym charakterem działania mięśni szkieletowych. Wraz z odpoczynkiem poziom CK powinien spadać – zarówno bezpośrednio po wykonanych ćwiczeniach, jak i w dłuższej perspektywie, np. w ciągu tygodnia regeneracyjnego. Zawodnicy wolno reagujący na bodźce treningowe mają zazwyczaj niższy poziom CK niż zawodnicy wysokoreaktywni. Zawodników z naturalnie wyższym CK charakteryzuje również większa zmienność tego parametru w zależności od stosowanych obciążeń. Sportowcy poddani umiarkowanym obciążeniom zazwyczaj mieszczą się w granicy 100-250 U/l, natomiast im ciężej się trenuje, tym bardziej poziom CK wzrasta. Wikipedia podaje następujący zakres wartości prawidłowych:  40-285 U/l dla kobiet i 55-370 U/l dla męzczyzn. Są to naprawdę szerokie zakresy, większość laboratoriów dołącza do wyników badań dużo bardziej surowe normy.

 

Jako, że jest to parametr mocno zindywidualizowany, wszelka interpretacja powinna opierać się na zmianę stężenia CK we krwi, a nie na wartościach bezwzględnych. Uogólniając, dla zdecydowanej większości sportowców amatorów wynik powyżej 400 U/l to rezultat bardzo ciężkiego, a często wręcz za ciężkiego treningu. Wiązać się to może z niepełną adaptacją do stosowanych bodźców. Wśród zawodników wyczynowych często spotyka się dużo wyższe wartości CK (w wyjątkowych przypadkach nawet ponad 1000 U/l), co świadczy o stosowaniu ogromnych obciążeń treningowych.

 

Innym przydatnym wskaźnikiem jest stosunek poziomu testosteronu do poziomu kortyzolu (T/C). Testosteron to jeden z najbardziej znanych hormonów, dość często kojarzony z nielegalnym wspomaganiem, głównie w dyscyplinach siłowych i kulturystyce. Wynika to z jego anabolicznego działania, związanego z pobudzeniem i przyspieszeniem syntezy aminokwasów, a co za tym idzie – ze zwiększeniem masy mięśniowej. Odpowiada również za regenerację mięśni po treningach – nie tylko w dyscyplinach siłowych, ale i wytrzymałościowych, dlatego czasem można o nim usłyszeć przy okazji dopingowych skandali w świecie kolarstwa. Procesy anaboliczne powodują tworzenie się i wzrost tkanek różnego rodzaju, w tym tkanki mięśniowej i nerwowej, a więc są niezbędne do uzyskania pozytywnej adaptacji treningowej. Umiarkowany wysiłek fizyczny stymuluje naturalne wytwarzanie się testosteronu, jednak zbyt duże obciążenie treningowe powoduje, że organizm nie jest w stanie wytworzyć odpowiedniej ilości tego hormonu i wpada w stan przeciwny do anabolizmu, czyli katabolizmu.

 

I tutaj pojawia się drugi bohater, czyli kortyzol – hormon powodujący procesy kataboliczne. Kortyzol wydzielany jest w reakcjach na stres, stąd potocznie nazywa się go właśnie hormonem stresu. Jednak pod pojęciem stresu kryją się nie tylko nerwy w pracy, ale też znaczna aktywność fizyczna, np. długi bieg, intensywny trening pływacki czy start w zawodach. Wysoki poziom kortyzolu obniża zdolności regeneracyjne. Ponadto, jeśli poziom hormonu jest stale podwyższony, to po zaaplikowaniu bodźców  treningowych nie następuje pożądana adaptacja organizmu. Stosunek testosteronu do kortyzolu pokazuje, czy nasz organizm jest w stanie zaadaptować się do stosowanych bodźców, a co za tym idzie, czy nasz trening jest skuteczny. Zmiany stosunku stężenia testosteronu do stężenia kortyzolu odzwierciedlają zmęczenie organizmu treningiem, co można wykorzystać do kontrolowania poziomu obciążeń treningowych. Jeśli równowaga hormonalna została znacznie zaburzona – poziom testosteronu jest niski (u mężczyzn zazwyczaj poniżej 3 ng/ml, u kobiet poniżej 0,3 ng/ml), a poziom kortyzolu wysoki (zazwyczaj powyżej 20 mcg/dL lub 600 nmol/L) – należy bezwzględnie zredukować zaplanowane obciążenia treningowe.

 

Podawane normy są orientacyjne. Indywidualny wynik zależy od wielu zmiennych: płci, wieku, pory dnia, w której pobierano krew, predyspozycji osobniczych, itp. Dlatego w kontekście przygotowania sportowego nie należy się sugerować pojedynczymi wynikami, a raczej śledzić ich zmiany i starać się znaleźć trend, powiązać go z obciążeniami treningowymi i pozasportowymi, osiąganymi wynikami, ogólnym samopoczuciem, itp. W przypadku niepokojących wyników badań zawsze należy skonsultować się z lekarzem.

1 KOMENTARZ

  1. Wydaje mi się, że w przypadku kobiet określanie stosunku T/K w wykorzystaniu treningowym jest chyba minimalne, ze względu na wahania w zależności od okresu cyklu, right? Generalnie też T/K jest zmienne i zależne od wielu czynników (od pory dnia jak pisze autor do sposobu badania i trzymania próbek).
    Dodałbym jeszcze potas, sód i lipidogram, jak już robimy badania:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here