Chcesz rozśmieszyć Pana Boga….

… to powiedz mu swoich planach. O prawdziwości tego powiedzenia przekonałam się po wielokroć i częstokroć dość boleśnie. A mimo to wciąż brak mi pokory i ciągle planuje…. Nie inaczej było przez ostatnie 2 lata…

 

Początkowo w planie był solidny odpoczynek po długim sezonie 2014… i owszem, od grudnia 2014 coraz mniej przerywanego snu z powodu nocnych harców Najmłodszego w rodzinie, treningu nie za wiele, a co się wtedy dzieje? Po raz kolejny doskwiera kręgosłup, wraz z odwodnionymi krążkami, przepuklinami i ześlizgiem. Zamiast codziennie rzetelnie ćwiczyć w przerwach od siedzenie przy komputerze, sama sobie zaserwowałam zwolnienie lekarskie, rehabilitację i przymus leżenia. I jak tu trenować? Co to za odpoczynek?

 

Jak się troszkę ogarnęłam po problemach z kręgosłupem, miałam w planie ¼ IM w Gdańsku…. nawet nie wiem, kiedy zamknęli zapisy!!! Potem był plan na półmaraton w czerwcu… patrząc na ilość przebiegniętych wtedy kilometrów, szanse na start były bardziej niż blade….

 

I tak minął rok 2015, pod znakiem problemów ze zdrowiem i długich godzin spędzonych przed ekranem komputera, co oczywiście nie pozostało bez skutków ubocznych, gdyż tuż po rozpoczęciu roku 2016, ponownie dał o sobie znać kręgosłup i to w takim zakresie, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Kiedy już, już doszłam do siebie, zaczęłam planować jakieś małe starty, jakiś sprint czy ¼ IM, nie dość, że zapisy na sprint w Gdyni były już zamknięte, to niebawem okazało się, że w 2016 pojadę sobie na zawody… jedynie w roli kibica :)))

 

Ma to jednak swoją zaletę – powoli zaczynam czuć głód startów, gdyż na zakończenie 2014 miałam już pewien przesyt. Brakowało mi normalnego, spokojnego życia rodzinnego, a w nadmiarze miałam ciągłe myślenie gdzie tu upchnąć kolejny trening…. co więcej, jak Marcin Stajszczyk zwrócił uwagę pod jednym z postów taty („Mądrość życiowa popłaca! Niech młodsze osoby, którym często brakuje cierpliwości w wychodzeniu z kontuzji/choroby biorą przykład. Perspektywa często bywa złudna, wydaje się, że odpuszczając treningi nawet na kilka m-cy coś tracimy a życie często pokazuje, że możemy nawet zyskać. ’), młodzież powinna nauczyć się pokory w startowaniu i wiedzieć, że nie da się jechać w każdym sezonie na maksa. Czasem trzeba trochę dłużej odpocząć. Okres ciąży i urlopu macierzyńskiego tak właśnie wspominam – jako budowanie bazy pod triathlon.

 

Reasumując, te i kolejne nauczki jakoś nie zniechęcają mnie do snucia dalszych planów, to znaczy: nauczyć się pokory i nie planować zbyt wiele…. a przede wszystkim działać w kierunku osiągania celów. W końcu to nie osiągnięcie celu, ale droga do niego jest najważniejsza!

Powiązane Artykuły

23 KOMENTARZE

  1. @ Andrzej – tak właśnie było w 2014 – po 2 latach lekkich treningów w czasie ciązy i po porodzie, forma wystrzeliła w kosmos. Liczę, że kolejna przerwa równie dobrze wpłynie na kolejne wyniki 🙂

  2. :-)))))) Piotr, 2017 to dla mnie ostatni rok w tej kategorii i odwrotnie do Ciebie raczej się cieszę, że uwolnię się od Arka 😉

  3. Piotruś, tzn, że w końcu będziemy mogli potykać się na ubitej ziemi! Już Ci rzucam rękawiczkę! Na lance… ! Szykuj kobyłę!

  4. @Jarek gratki i pozdro dla mamy!!! @Arek, mamy tyle wspolnego, nie wiedzialem, a od przyszlego roku, bedziemy miec jeszcze wiecej…..w koncu wresczcie jestesmy w tej samej kategorii!

  5. Brawo Ania, Brawo dziadek!!! Mnie też wyzywają od dziadka ale faktycznie jeszcze nim nie jestem…. leniwe te moje dzieciory… 🙂

  6. Ja zawsze w rozwazaniach o odpoczynku porownuje swoj organizm do samochodu- w bardzo krotkim czasie wprowadzajac szereg modyfikacji mozna przyblizyc auto osobowe do osiagow bolidu Formuly 1 ale trzeba pamietac ze silnik w F1 wytrzymuje jeden wyscig. Oczywiscie ludzki organizm jest duzo bardziej skomplikowany ale probuje powiedziec ze mamy czas poprawiac wyniki, jesli jednak w ktoryms momencie przegniemy sporo przyjdzie nam zaplacic. Z mojego doswiadczenia wiem ze przerwy dzialaja kompletnie wbrew logice- za kazdym razem kiedy wydawalo mi sie ze stracilem wszystko na co ciezko pracowalem po powrocie okazywalo sie ze z wypoczetego organizmu da sie wycisnac jeszcze wiecej. Dolaczam sie oczywiscie do trzymania kciukow za udany powrot.

  7. @ Daśka – dzięki serdeczne za życzenia  pokora to chyba coś takiego, czego się człowiek uczy całe życie… przez to popełnia błędy, ale jeśli wyciągamy wnioski i się na tych błędach uczymy – idziemy do przodu. I chyba o to chodzi  Więc życzę Ci przyjaźni z pokorą i niejednej szansy wystartowania w TRI – wierzę, że się uda! @ Kuba – mi też opanować to nadmierne, „niedobre” planowanie. A z drugiej strony dobry, stonowany plan pcha Cię do celu, o ile i cel jest rozważnie dobrany do sytuacji. Toteż życzę zachowania właściwych proporcji! @ Małgosia, dzięki za życzenia  dobrze to podsumowałaś – najważniejsza jest równowaga, dla każdego inna, w zależności od sytuacji życiowej. Znalezienie jej to arcy-sztuka!

  8. Bez planów nie dojdziemy do celu, choć ponoć niektórym się to udaje (pewnie na krótką chwilę). Po drodze spotykają nas przeróżne nieprzewidywalne sytuacje, do których zaliczam problemy zdrowotne. Jednak chyba od nas w dużej mierze zależy jak podejdziemy do nich. Trudno tu mówić o rozsądku, bo przecież ciągle szukamy granicy wytrzymałości naszego organizmu. Zyczę powrotu do zdrowia, odpoczynku, czasu na treningi, czasu dla rodziny, a przede wszystkim byś miała czas dla siebie. Najważniejsza jest w życiu równowaga w tym co robimy, a u każdego wygląda ona inaczej 🙂

  9. W tym wypadku trzeba do tego po prostu dojrzeć. Póki co po, kilku wypadkach, nabrałem pokory do jazdy na rowerze po naszych drogach gorzej jest ze startami, ten rok dobitnie o tym świadczy. Przeblysk był w Wolsztynie a jednak w Malborku się zameldowałem. No i to planowanie chciałoby się jak najwięcej czasem trudno się opanować, ciekawe do czego mnie to doprowadzi…..

  10. pokora to hmm… nie zdawałam sobie sprawy, że jest tak ważka, a jednocześnie tak trudna. Artur Pupka – ty dobrze wiesz, że akurat z pokorą to u mnie było słabo ;P Ja nawet nie zaczęłam startować w TRI i pewnie niestety jeszcze przez kilka lat nie zacznę… Nie wiem czy kiedykolwiek… Powiem Ci tyle – pokora ważna sprawa i warto się z nią mocno zaprzyjaźnić. Ja tego nie zrobiłam i bardzo żałuję, bo może przepadła jedna szansa i ostatnia. Życzę Ci dużo pokory, dużo TRI głodu i możliwości bawienia się oraz doceniania wszystkiego dobrego co w TRI, no i zdrowia! pozdrowionka

  11. @ Tomasz – no problem. Czasem niełatwo odkryć wszystkie karty… toteż ograniczam się do niezbędnego minimum, które i tak mogę skwitować 'jeden krok do tyłu, żeby zrobić dwa do przodu’ i 'co cię nie zabije, to cię wzmocni’. Poza tym kiedyś też trzeba znaleźć czas na skompletowanie sztafety w kolejnym pokoleniu 😉 trzymaj mocno kciuki 😉

  12. To kajam się za nadinterpretację lub interpretację błędną i trzymam kciuki za zdrowie i pomyślny rozwój we wszystkich dyscyplinach – z rodzeniem na czele. No i gratulacje też dla podwójnego dziadka Jarka od póki co pojedynczego:-).

  13. @ Artur, Arek – dzięki 🙂 lepiej pójść po rozum do głowy wcześniej niż później 😉 @ Tata – ten tekst siedział we mnie i w wersji roboczej ostatnie 1,5 roku… a że Młodszemu Najmłodszemu się nie spieszy do wyjścia, to jest czas na nadrobienie zaległości blogowych 😉 @ Tomasz – ja zdecydowanie z tych, co to startują niezależnie od formy (co fajnie widać na enduhubie) i coś tam cały czas robie, ale niestety temat zdrowotny 2015 to nie tylko kręgosłup…. a 2016 to ciąża i choć nie choroba, to jednak nie odważyłabym sie na jakikolwiek start. Z reszta na temat trenowania w obu ciążach wpis jest 'in progress; 🙂

  14. Mi jednak bardziej podobało się podejście wyrażone wpisem z 2014. Oczywiscie zastrzegając ograniczoną wiedzę o faktach (szczególnie zdrowotnych gdzie może nie być żadnej dyskusji). Wolę – startuję choć moze nie do końca wytrenowana niż nie startuję bo szanse są blade. Szanse na co ? Na poprawienie życiówki ? Jak już wchodzimy w ten 'sport’ to bez życiówek, pudeł i innych glorii strasznie ciężko wytrzymać. To takie robienie kariery korpo tylko w innym wymiarze. Tylko wtedy pojawiają się problemy z upychaniem treningów szczególnie tych wynikających z planu lub treneroplanu. A gdzie ruch dla fanu ktory choć nawet jesli sie nie przełoży na superwynik to na zdrowie jak najbardziej może. I może na kręgosłup też 🙂

  15. No tak, lada moment powitamy nowego Najmłodszego, jeszcze dwa tygodnie temu byliśmy razem na basenie, ale teraz to właściwa pora na szukanie balansu w swoim wnętrzu 😉 w sumie warto to robić nie tylko w tak ważnych chwilach życia…..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

12,859FaniLubię
547ObserwującyObserwuj
0SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X