Co podczas wyborów Prezesa PZTri mówili kontrkandydaci

0
12439023 1100138810006752_2231025054790019146_n

Paweł Jarski, który w sobotę został nowym prezesem Polskiego Związku Triathlonu, miał dwóch konkurentów: Krzysztofa Piątkowskiego, byłego, wieloletniego prezesa PZTri, który ostatnio działał w międzynarodowych strukturach triathlonu, a także Marcina Sowińskiego, który pełnił funkcję wiceprezesa w związku kierowanym przez Wojciecha Olejniczaka. Ostatecznie walka o głosy delegatów rozegrała się między Pawłem Jarskim a Krzysztofem Piątkwoskim, ponieważ Marcin Sowiński zrezygnował z kandydowania. 

 

W głosowaniu 28 do 31 wygrał Paweł Jarski, którego przemówinie streściliśmy w osobnym artykule. Dziś prezentujemy dwa pozostałe. 

 

 

Marcin Sowiński


12439023 1100138810006752_2231025054790019146_n

 

Wszyscy są zgodni, niezależnie kto jaką opcję w tej chwili preferuje, ale i Michał Szłapka i wszyscy robimy to, co jest naszą pasją. Popularyzacja triathlonu jest u nas we krwi. Mamy jeszcze inne cele oprócz tego do osiągnięcia. Dla niektórych jest to sposób życia i zarabiania pieniędzy, dla niektórych jest to misja. Ale na końcu chcemy popularyzować sport, który kochamy. Określiłem sobie jakiś czas temu pięć obszarów, które są istotne z punktu widzenia rozwoju triathlonu, a tak faktycznie każdej innej dyscypliny. 

 

Pozyskiwanie zawodników – była dzisiaj dyskusja, dlaczego nie ma zawodników na poziomie mistrzów Europy, dlaczego w ogóle nie wysyłamy zawodników na mistrzostwa Europy młodzieżowców. To nie jest kwestia tego, czy przez ostatnie pół roku coś zrobiliśmy czy nie. To jest kwestia tego, że przez kilkanaście lat tego nie robiliśmy. Prezes Piątkowski przyznał jedną ważną rzecz, że on postawił na olimpijczyków. Rzeczywiście mieliśmy kilku olimpijczyków, mieliśmy trzy olimpijki i jednego olimpijczyka. To był jego cel i tyle. Natomiast my musimy postawić na to, by pozyskiwać zawodników do dyscypliny. Są różne sposoby, żeby to zrobić. Niektóre rzeczy rozpoczęliśmy jeszcze w zeszłym roku, kontynuując w tym roku. Niektóre musimy rozpocząć. Zaraz pokażę, co zrobiliśmy, a co musimy rozpocząć. 

 

Szkolenie  – było dużo dyskusji, że nie ma szkolenia itd. Częściowo to nie jest wina zarządu. To jest częściowo wina nas wszystkich, ponieważ tak faktycznie, to i bez związku również możemy robić szkolenia. Oczywiście związek jest koordynatorem tego wszystkiego, i tak to powinno funkcjonować. Ale to nie jest tak, że bez związku nie można robić szkolenia. W dużej ilości krajów jest tak, że np. działają ekipy zawodowe. To się zaczyna w Polsce dziać w tej chwili. Mamy Elemental Tri Team, mamy w tej chwili drużynę zawodową BMC, mamy Profi Team, mamy jeszcze kilka zalążków drużyn zawodowych. Na tej podstawie szkolenie może się odbywać. To jest ciekawe, że zawodnicy, którzy są w kadrach zawodowych różnych państw, wcale nie są finansowani w 100%, nawet w 50% poprzez związek. W zasadzie zawodnicy powyżej U23 przechodzą na całkowicie indywidualny tok szkolenia i są finansowani w większości przypadków przez sponsorów. Tak to po prostu wygląda. To, co związek powinien robić, to cały “dół”. powinien budować podstawę piramidy szkoleniowej. Na tym trzeba się skupić w następnych latach. 

 

Rywalizacja – powiem nieskromnie, ale jestem przekonany, że ten rok pokazał, że możemy to zrobić na naprawdę fajnym poziomie. Zawody w Suszu zostały zrobione na światowym poziomie, to dzięki pasjonatom, dzięki zaangażowaniu Pawła Młynarczyka, który tutaj akurat jest na sali. Te zawody zostały zorganizowane tak, jak rozgrywa się zawody z serii Pucharu Świata. Tam nie było żadnych różnic. Jeżeli ktoś by popatrzył na zawody Pucharu Świata i zawody w Suszu, to było to samo. Były dynamiczne, były fajne do oglądania, przez co ciekawe dla telewizji. To jest to, co też będzie przyciągało sponsorów do naszej dyscypliny. To jest oczywiście współpraca, współpraca w różnym zakresie. Zarówno z partnerami związku, finansowymi, sprzętowymi, medialnymi, organizatorami imprez. Ponieważ bez tego nie da rady zrobić imprez. Wchodząc do związku zapytałem dlaczego związek nie organizuje imprez? No bo tam jest zbyt dużo rzeczy do zrobienia. W tym roku byliśmy dwukrotnie współorganizatorami imprez, czyli Susz i Gdańsk.  To należy dalej rozwijać, bo tylko wtedy możemy mieć takie imprezy jakie rzeczywiście chcemy. 

 

Współpraca National Federation (NF) – czyli inne związki, które mogą nam pokazać, jak one to robią, bo mają doświadczenie kilkunastoletnie lub kilkudziesięcioletnie. Rozmawiałem na Kongresie w Madrycie z trenerem kadry juniorów Niemiec. On powiedział, że bardzo chętnie możemy zrobić coś wspólnego. Możemy wykorzystać ich ośrodek, żeby pokazać, jak się szkoli juniorów w Niemczech. Mają tam bardzo ciekawą ligę juniorską, czyli zawody tylko dla juniorów. To znaczy juniorów i juniorów młodszych. 

 

Współpraca ze światowej klasy trenerami – Elemental Team jest jednym z takich przykładów, który zrobił to, czyli zatrudnił trenera Jana Rehulę. To jest to, co powinniśmy rozwijać. PZP i PZKol tak samo. To może dać nam takie możliwości, jak robienie klas sportowych przy ośrodkach, które szkolą zawodników w różnych dyscyplinach. Niekoniecznie musimy iść własną drogą, aby budować własne ośrodki. Możemy skorzystać z gotowej infrastruktury. 

 

Legalność – Dzisiaj było dużo dyskusji czy jesteśmy legalni, czy nie jesteśmy. Tak jesteśmy, mieliśmy wiele rozmów na ten temat z prawnikami. Według naszego stanu wiedzy wszystko jest tak, jak powinno być. 

 

Komunikacja na zewnątrz – tutaj przyznaję rację, że jest zbyt mało tej komunikacji na zewnątrz. Zarówno jeżeli chodzi o trenerów czy świat zewnętrzny. Była informacja o PAPie, nie wiem być może tak się zdarzyło, że czegoś nie wysłaliśmy do PAPu. To wynika z tego, że nie mieliśmy takich osób, które mogłyby to zrobić. Zbyt mało osób było w to zaangażowanych. 

 

Jeżeli chodzi o aquathlony były bardziej dla nas metodą na pozyskiwanie nowych zawodników niż tak faktycznie samej rywalizacji wśród zawodników istniejących. Aquathlon to nie jest triathlon. Tak samo jak Cross Triathlon to nie jest do końca triathlon. To są fajne zawody, dosyć specyficzne, wymagające całkiem innych umiejętności. My jesteśmy związkiem, który zajmuje się triathlonem, a to są dyscypliny pokrewne. 

 

To jest taki obraz jak ja to widzę. Oczywiście w każdym tym elemencie musimy się rozwijać. 

 

Dzisiaj padła informacja, że mamy 130 trenerów i 37 zawodników, których szkolimy. Co prawda zawodników mamy trochę więcej, ale nie zmienia to wizerunku polskiego triathlonu, którym możemy się gdzieś pochwalić. Aby myśleć o tym, żeby mieć zawodników na igrzyskach olimpijskich, albo wystawiać ich o walkę o czołowe miejsca, to liczba 500 zawodników to jest takie minimum. Rzmawiałem z Norwegami podczas Kongresu w Madrycie, oni mają 1.000 szkolonych dzieciaków. Norwegia, która jest ludnościowo krajem kilka razy mniejszym. Węgry – 1.200 w szkoleniu. To pokazuje, jaka jest skala różnic pomiędzy nami. Tego nie da się zbudować w ciągu jednego roku. To nam zajmie pewnie najbliższe osiem lat. My możemy teraz myśleć, że chcielibyśmy mieć kogoś na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Ale to jest bardziej “chcielibyśmy”. Robimy wszystko, aby mieć reprezentantów. Ale też nie oszukujmy się, nie mamy zbyt wielu potencjalnych kandydatów, żeby tam wystąpili. Nie jest ważne, która ekipa będzie ten plan robiła, to jest osiem lat. Osiem lat budowy i potrzebnego zaufania i konsultacji. Zachęcam zawsze do tego, żeby się dzielić konstruktywnymi opiniami i uwagami, a nie tylko krytykować, bo krytykować jest bardzo łatwo. Wszystko można skrytykować. Te dzisiejsze dyskusje powodują, że środowisko jest podzielone. To wiemy nie od dzisiaj. 

 

Ja działałem w związku ponieważ to była i dalej jest fajna przygoda. Triathlon jest moją pasją od kilku lat. Natomiast moim celem jest to, żeby za kilka lat podnieść ten sport do takiej dyscypliny, o której wszyscy za parę lat będą mówić, że mamy zawodników na światowym poziomie. Jeżeli ktoś myślał, że ja pcham się na stanowisko prezesa, bo jestem przyklejony do stołka wiceprezesa, bo załatwiam jakieś swoje prywatne interesy, to się strasznie mylił. Ponieważ zależy mi na rozwoju dyscypliny, to chciałbym poprosić tych, którzy są ze mną, bo wiem, że są ze mną i będą na mnie głosowali, żeby oddali głos na Pawła Jarskiego. Rezygnuję z kandydowania na prezesa. Uważam, że Paweł ze swoim doświadczeniem biznesowym i całym zapleczem, które może przynieść do związku, też w postaci partnerów, może zrobić bardzo dobrze. Myślę, że ma też pomysł na to, kogo chce widzieć i jakby chciał ten związek poukładać, aby on funkcjonował jak prawdziwy biznes. Paweł jest prezesem dużej spółki giełdowej. Mamy wspólnie podobne spojrzenie na to, że związek to tak na końcu jest biznes. Wszystkie moje głosy oddaję na Pawła Jarskiego. Dziękuję bardzo.

 

 

 

Krzysztof Piątkowski


814d386f5c4138112e5fa70430be6661 XL

 

Muszę powiedzieć, że jestem w trudnej sytuacji dlatego, że niektórzy ludzie w poprzednich dniach, tygodniach pytali mnie – po co ci to jest? Dlaczego kandydujesz? Z jakiego powodu? Czy to ci do czegoś potrzebne? Moja odpowiedź zawsze była prosta. To jest mi bardzo potrzebne, dla mojego przekonania, że moje 20 lat nie zostało zmarnowane. Na ostatnim walnym zgromadzeniu podjąłem decyzję, że nie będę kandydował na kolejną kadencję. Wiązały się z tym bardzo konkretne, przyszłościowe plany.  Te plany niestety zostały zmienione, nie z mojej winy i one się nie zrealizowały. Ale to w jaki sposób później przebiegała cała historia czterolecia, po prostu spowodowała, że ja się zdenerwowałem wewnętrznie. Wrócę do tego, co pan powiedział i kolega Sowiński też, bo to jest bardzo istotne i ciekawe. Natomiast uważam przede wszystkim, że ja pracowałem całe życie, nie tylko w triathlonie, ja jestem z lekkiej atletyki.  Pół życia w lekkiej atletyce spędziłem i całe 10 lat w biznesie. Więc nie mogę sobie wewnętrznie pozwolić, żeby tak odpuścić i powiedzieć tak: no dobra… Niech to popłynie. A ja sobie z tym gdzieś tam na działce zostanę i będę sobie chodził na spacery, na grzyby. Nie, bo ja jestem pasjonat sportowy, a w sporcie na emeryturę nie odchodzi się nigdy. Po prostu nigdy. Taka jest zasada fanatyków sportu, zawodników, działaczy z krwi i kości.

 

Co ja mam do zaproponowania. Na tle tych programów biznesowych, ja się w dużej części z nimi zgadzam, bo takie podejście jest niezbędne, dlatego ja w swoim planie nie mam zamiaru być prezesem takim jakim byłem. Siedziałem po 12 godzin dziennie w biurze i robiłem wszystko, co należało zrobić, bo ktoś telefonował itd. To odpada, to już nie w tej chwili. Idę w kierunku zarządzania, a nie pracowania samemu. Druga sprawa, koncepcja biznesowa jest jak najbardziej słuszna pod jednym warunkiem, że za tym się widzi ludzi. Sport to są przede wszystkim ludzie. Biznesowo wszystko było w porządku z Fajdkiem, ale złotego medalu nie zdobył. To był człowiek, czegoś zabrakło, poza tym całym biznesowym wkładem. To wiedzą wszyscy, którzy w tym triathlonie wyczynowym istnieją. Siedzi tam Paweł Barszowski, Maciej Słoma, trenerzy, którzy najlepiej wiedzą, ile trzeba wysiłku, jakiego wysiłku, jakiej wiedzy – nie merytorycznej, tylko sportowej, o biznesowej w ogóle nie mówimy. Psychologia, wszystkie dookoła inne życiowe problemy, które ma się z zawodnikami na co dzień. To wszystko trzeba wiedzieć. To wszystko trzeba odbierać, na to wszystko trzeba reagować. To jest dla mnie różnica, na podejście do tego jako produktu, to co tutaj Marcin mówił. My rzeczywiście spotkaliśmy się w Madrycie tydzień temu i on mnie się zapytał dlaczego ja kandyduje? 

 

Odpowiedziałem – bo się wkurzyłem. Bo jak patrzę, że przez cztery lata żadna zawodniczka nie wystartowała na mistrzostwach świata w U23. Jak patrzę, że najlepszy wynik juniorki to 43 miejsce, itd… Pozostajemy na zawodniczkach tych, które za mojej kadencji, równie dobre, a jeszcze lepsze wyniki robiły, to coś tu nie gra. Uważam, że celem związku sportowego i ludzi, którzy w związkach sportowych pracują jest wynik sportowy – koniec, kropka. Nie spotykanie się towarzyskie, to można przy okazji, ale celem jest wynik sportowy. Do tego trzeba dążyć. Rozmawiamy o współpracy z innymi federacjami. Mam w tej chwili pełny przegląda federacji, bo od wielu lat jestem zaangażowany w sprawy międzynarodowe wszystkich federacji. Porównywanie naszego 1,5 milionowego budżetu, do budżetu Norwegii 1 milion euro, aż do Wielkiej Brytanii 5,5 miliona funtów to jest różnica. My musimy sobie zdawać z tego sprawę. Teraz pytanie, jak się znaleźć biznesowo w organizacji i po ludzku, co od siebie wymagam. Co można od innych wymagać, w jaki sposób, to wszystko trzeba sobie przekalkulować. To jest pewna hierarchia. Natomiast to musi być robione wspólnie. Tu na tej sali siedzi tylu wspaniałych i zaangażowanych. Może będę szczery, ale nie wszyscy są wspaniali, ale uważają, że są. Natomiast są zaangażowani, chcą, czegoś brakuje. Może tu trzeba wejść i pomóc im, trenerom. Bo jak patrzę, jak się organizuje triathlon w innych krajach, to jest inaczej niż u nas. U nas kadra narodowa buja się na państwowych pieniądzach i koniec. Tam podstawą szkolenia jest klub.

 

Wiemy o tym, jaka jest liga francuska, wiemy, jaka jest liga niemiecka. To są kluby, które mają najlepszych zawodników na świecie i oni rywalizują między sobą. Te struktury klubowe decydują o poziomie triathlonu w danym kraju, nie mówiąc o Wielkiej Brytanii. Największą uwagę trzeba przyłożyć do klubów. To wszystko, co było prezentowane, ja się z tym wszystkim zgadzam. Wszystkie struktury, programy, to wszystko jest niezbędne. Bo bez współzawodnictwa i bez szkolenia młodzieży, które powinno być podstawą teraz, nie pojedziemy. Musimy budować triathlon w tej chwili od podstaw. Jest dobry moment, bo teraz jest początek czterolecia, mamy cztery lata do igrzysk olimpijskich. Naciskałbym na to, aby nie rezygnować ze startu w igrzyskach olimpijskich. Jedną zawodniczkę mamy, jak ją przekonamy oczywiście, możemy ją uznać jako kandydatkę do igrzysk w Tokio. Trzeba szukać, bo są. Obserwuję młodych zawodników z różnych krajów. Dlaczego taka Estonia może sobie wychować zawodniczkę z niczego przez cztery lata do igrzysk? Dlaczego taka Estonia, która ma budżet 120.000 euro, a nie 300.000 tak jak my. Dlaczego oni mogą sobie zorganizować dwie imprezy europejskie? Mają przyznane Mistrzostwa Europy. Dlaczego my nie możemy tego zrobić? Przecież mieliśmy wspaniałe imprezy, Kędzierzyn-Koźle, przyjeżdżający zawodnicy pytali, dlaczego nie macie tutaj Pucharu Świata? Chodziło mi o to, żeby wrócić do pewnych rzeczy, które były dobre i wprowadzić nowe, które są niezbędne rzeczywiście. Nie mam takiego przełożenia na biznes jak Pan Jarski, ale też mam przyjaciół. W tej chwili jakieś tam drobne 400 tys. czy pół miliona mam gdzieś tam za plecami. To są wszystko początki. Zobaczymy, jak to się wszystko ułoży. Jak tutaj powiedzieliśmy sobie, wy decydujecie. Z pełnym szacunkiem dla pana prezesa, chciałem podziękować, ale współpraca, którą mieliśmy zacząć, prowadzić cztery lata temu, nie ułożyła się nie z mojej winy. Dziękuję bardzo.

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here