Czwartek

Zapewne każdy z Was zna to uczucie, kiedy godziny spędzone w biurze dobiegają w końca, a Wy nie możecie doczekać się, by zrzucić z siebie koszulę, ubrać wreszcie adidasy i iść na trening? Cóż.. o pracy biurowej nie wiem prawie nic, a koszulę ubieram tylko od święta, ale mimo wszystko nie mogę doczekać się momentu, w którym wskoczę w moje leginsy i spożytkuję całą swoją energię na popychanie się nieco dalej. Nie wiem jak to jest, że czasem mimo zakwasów po wczorajszym treningu mam energii tak dużo, że mogłabym nią obdarzyć co najmniej kilka osób, a czasem ćwiczę resztkami sił, a właściwie resztkami ochoty na to.. Wolę jednak nie wchodzić w ten temat głębiej i wykorzystywać tę chwilę maksymalnie. Idealnie byłoby gdyby udało się utrzymać to do jutra, ponieważ przed weekendem w pracy planuję pobiegać trochę dłużej nad pobliskim jeziorem i wiem, że nie mam co liczyć na takie widoczki jakie miał Kuba, lecz mimo tego mam nadzieję, że znajdzie się coś dla ucieszenia mych oczu. Pozdrawiam

Powiązane Artykuły

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,470ObserwującyObserwuj
442SubskrybującySubskrybuj

Polecane