Debiut maratoński

Udało się !!! Maraton Warszawski ukończony, czas netto 5:00:32.

  • Przed startem założenia były, żeby tylko ukończyć, nie ważne jak, nawet maszerując, przejść przez metę. Cały dystans pokonuję biegnąc z czego jestem szczególnie zdadowolony jeszcze rok temu nie uwierzyłbym jakby ktoś powiedział, że przebiegnę maraton. Bardzo mi w biegu pomógł mój pacemarker Piotrek, służył mi radą i podpowiadał jak się odżywiać i nawadniać, takie rady dla debiutanta są bezcenne, nie zabrakło mi sił i nie miałem żadnych kurczy czego obawiałem się najbardziej. Oczywiście nie obyło się bez kryzysów, pierwszy był po 15 km kiedy czterogłowy zaczął boleć, następne przychodzą około 30 km. Między czasie po 22km na chodniku napis Plati go go !!! to samo na 24 km, aż przechodzą mnie dreszcze to dodaje sił… Od 34 km biegnę już sam, Piotrek zatrzymuję się (chyba kolka) i krzyczy biegnij, biegnij !!! No to biegnę, mijam uczestnków, którzy maszerują, rozciągają nogi, zastanawiam się czy dam radę czy zaraz mnie to samo nie spotka. Jestem coraz bliżej, przez głowę przelatuje myśl, a może trochę podkręcić tempo to uda się poniżej 5 godz., szybko jednak 'trzeźwieję’, mówie sam do siebie: niepodpalaj się !!!
    W końcu finisz na Stadionie Narodowym, coś niesamowitego, jestem szczęśliwy, uczucie nie do opisania…
  • Zaraz za metą czeka na mnie grupa wsparcia z Tri Dreamu, którzy już dawno ukończyli bieg, a mimo to zostali kibicować, moja Paulina i przyjaciółka Kasia z córką Kingą, wszyscy mi gratulują. Czuję się jak Bohater Narodowego :)))

Powiązane Artykuły

12 KOMENTARZE

  1. 4661 to ja 🙂 5318 to Mateusz, ostatnią dwójkę poznałem w dniu zawodów, tyle że pamięć do imion mam dobrą, ale krótką…

  2. gratulacje! a teraz ważne pytanie – który na zdjęciu to Ty (nie mogę dopasować na podstawie zdj z bloga;-) a drugie pytanie czy nr 5318 to inicjały ZM?!? a może 3×1?:-)

  3. No gratki. Trójka z przodu 🙂 Każdy następny raz też będzie taki sam. I te myśli o piwie i kapciach – zawsze wracają na ostatnią piątkę. I zawsze jeszcze na starcie brzmi w uszach 'I co ja robię tu…’. A na mecie, jak już medal wisi na szyi… gdzie by tu kolejny start 🙂

  4. Aż się wzruszyłem. To poczucie, że jest się królem świata. Gratulacje. No to teraz co następne?

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Śledź nas

18,455FaniLubię
2,473ObserwującyObserwuj
443SubskrybującySubskrybuj

Polecane