Drafting – rzeczowo

42

Drafting – analiza

W aspekcie pojawiających się komentarzy na FB i przede wszystkich mocnych słów Mkona postanowiłem napisać na forum AT kilka słów o zawodach HTG i części kolarskiej, która w moim odczuciu została zniekształcona przez cwaniaczków i oszustów, których pozwolę sobie nazwać „debilami’ i tego określenia będę używał w poniższym tekście.

Zawody HTG mogę ocenić z dwóch perspektyw – zawodnika i sędziego. Brałem udział w sprincie natomiast część kolarską sędziowałem na motorze.

W celu rozwikłania zagadki draftingu w niedzielę musimy cofnąć się o jeden dzień do soboty i odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie – dlaczego na sprincie nie było draftingu?

SOBOTA:

Jako zawodnik wyszedłem z wody między 50 a 60 miejscem. Byłem ok. 3.5 minuty za liderem czyli dużo, jednak wciąż w czubie swojej kategorii wiekowej. Miejsce po pływaniu spowodowało, że mogłem wzrokowo kontrolować przebieg części kolarskiej. Szeroka dwupasmówka w każdym kierunku jazdy pozwalała na śledzenie konkurencji z przodu i z tyłu. Zatem mówiąc o braku „pociągów’ na sprincie oceniam pierwszą setkę zawodników na mecie czyli de facto tych, którzy startują w tych zawodach w określonym celu – wygrać kategorię OPEN lub swoją kategorię wiekową. Pozostali ( tak uważam) traktują start jako fun i oskarżanie ich o drafting ( tym bardziej karanie) nie ma większego sensu ponieważ bardziej zniechęci to do dalszych treningów i startów. Warto jednak ostrzegać i edukować czym jest drafting i podczas zawodów nakazywać jazdę w odstępach. Regulamin jest regulaminem. Koniec i kropka!

Wracając do zawodów w sobotę w trakcie całej części rowerowej wyprzedziłem ok. 20 zawodników – 100% przepisowo czyli z zachowaniem odległości i „ucieczką’ do przodu w szybkim tempie, chociaż wiem, ze to głównie problem zawodnika wyprzedzanego. Można? Można. Tylko trzeba chcieć i mieć miejsce i jest jeszcze kilka ważnych warunków, które wymienię na koniec.

NIEDZIELA:

Od strony sędziowskiej. Jasne przykazanie od sędziego głównego – tępić chamski drafting. Wydaje się proste. Wśród sędziów zawodnicy z dużym stażem startowym w zawodach serii IM 70.3 i pełnym w Polsce i za granicą, czołówka reprezentantów Polski w triathlonie, ludzie na poziomie i rozumiejący triathlon, decyzyjni i odpowiedzialni za swoje czyny. Czy można sobie wyobrazić lepszego sędziego? Nie.

Część kolarska:

Czołówka z wody to kandydaci do zwycięstwa. Nie pozwolą sobie na drafting ponieważ mają zbyt wiele do stracenia. Są szybcy i tak doświadczeni, ze odległość 10m mają wymierzoną co do centymetra. Pilnuje ich sędzia na motorze. Żaden peleton im nie groźny. Jadą sami po pustej trasie.

Skoncentrujmy się jednak na osobach z miejsc 30-500 czyli ok. 450 zawodników, którzy walczą o miejsca w kategoriach wiekowych, rozumieją doskonale co to drafting i zapewne mają doświadczenie w innych startach. Tu posłużę się przykładem Mateusza Petelskiego. Zawodnik walczący i z charakterem. Nie pozwoli sobie na drafting. Tymczasem pojawia się w/w „debil’ czyli zawodnik, który wykorzystuje sytuację do maksimum tj. zostaje wyprzedzony przez Mateusza i siada mu na koło ok. 2-3m. Odpoczywa 1 minutę i zaczyna się z nim ścigać czyli wyprzedza. Kary nie może dostać, bo przecież wyprzedza. Mateusz widzi co się dzieje i ucieka do boku. „Debil’ po 30 sek. już się zmęczył i odpuszcza no i przecież ma czas na „wyjście’ ze strefy więc go chamsko wykorzystuje i odpoczywa. Zbliża się sędzia na motorze i „debil’ przyspiesza. Kary nie dostanie, bo przecież wyprzedza. I teraz komu dać karę? Dla mnie sprawa jest oczywista i takiego „barana-draftera’ ukarałem karą 4 min. Uczciwie? Uczciwie, bo znam Mateusza i wiem jak jeździ. Niestety dla innego sędziego obydwaj wyglądają podejrzanie. W przypadku „peletonów’ decyzja jest jeszcze trudniejsza. Sędzia widzi, że zawodnik walczy i próbuje się urwać. Wystarczy, że wśród 3-4 uczciwych znajdzie się jeden „debil’, który będzie non-stop naruszał strefę 8-10m. Tzn. wjeżdża między innych i odpoczywa, potem wyprzedza i udaje zawodnika, który „rwie’ peleton. Komu dać karę? Wszystkim? Dlaczego karać uczciwych zawodników? Dlaczego karać 100% grupy skoro winnych jest 20-25%?

Dodam, że jeżeli inni sędziowie byli równie lub bardziej surowi niż ja to kary otrzymało ok. 40-60 osób, czyli de facto 10% osób walczących „ o coś’. Mało?

Odpowiedzi na powyższe pytania i sposobu rozwiązanie problemu możemy poszukać w kryteriach, które powinny być spełnione w celu „czystych’ zawodów:

1. Dopóki nie będzie startów falowych w mniejszych grupach zjawisko draftingu będzie występowało.

2. Dopóki nie będzie szerszej jezdni zjawisko draftingu będzie występowało.

3. Dopóki nie będzie na trasach „penalty box’ do którego można zaprosić peleton zjawisko draftingu będzie występowało.

4. Jeżeli na trasie będzie występowało wiele „spowalniaczy’ tj. ronda, zakręty 90st i 180st. to grupki będą się kumulować.

5. Dopóki nie pozbędziemy się tej polskiej „skazy’ cwaniactwa, buractwa i nie nauczymy się elementarnej uczciwości drafting będzie występował.

I na koniec kwiatki. Najsmutniejsze jest to, że draftowali również ludzie w strojach AT i osoby z Herbalife Team. Nie wiem po co zapisaliście się do AT i „rżniecie zawodowców’ na trasie!! (?)

42 KOMENTARZE

  1. Jako nowicjusz nie mam podstaw do jakichkolwiek osądów tego co akurat się działo tam gdzie się działo. Ale właśnie ze swojej pozycji, moge odnotować to jako ewentualną konsekwencję trendu który przykuł moją uwagę jak zacząłem czytywać AT. Nie poszukiwałem tu informacji sportowych bo sportowcem nie jestem a jak juz chcę ze sportem przez duże (a może małe) ‘S’ poobcować to oglądam Eurosport. Uderzyło mnie jednak wszechobecne na AT ‘wynikowanie’. Każdy debiutant i nie tylko spieszy donieść Ojcu Dyrektorowi oraz reszcie społeczności jaki to osiągnął wynik kajając się przeważnie że lepiej tym razem nie dał rady ale oczywiście następnym razem się postara. Gdynia to wymarzone miejsce do takiego starania. Gwiazdy, media, splendor itd. to i pokusy. A może mniej o tych przełamanych, niezłamanych godzinach czy minutach? Oczywiście bez tego nie ma ważnego elementu triathlonu ale czy najważniejszego ? wsród amatorów? Przeczytałem właśnie książkę Armstronga zachecony przez wpis na jakimś portalu ze zawiera 7 tygodniowy kurs jak sie dobrze nauczyć jeździć na rowerze. Trochę się ‘zawiodłem’ bo nie było w niej części przepisów dzięki którym Lance był mistrzem. Ale moze teraz pisze suplement bo książka stara jeszcze sprzed ujawnienia ze opisany w niej program niekompletny. A moze kompletny, amoze i tak by wygrywał, kto wie. Pozdrawiam już tylko bo ‘czas mnie goni’ :-)właśnie wyjeżdżam z korka i dalej ciężko będzie pisać. Informuję tylko że nie byłem w nim pierwszy 🙂

  2. Ciężki temat. Z jednej strony oburzenie, z drugiej strony słuszne racje mówiących o tym, że ścisk na trasie rowerowej był duży. I rzeczywiście był, choć po wiaduktach już dosyć mocno się rozrzedziło (wyszedłem z wody w 36 minucie zawodów). Przykro patrzyło się gdy widziało się w okolicy nawrotu (ja przed nim, lepsi już za) widok w postaci przerwa – rój – przerwa – rój. Dziwię się, że takie rzeczy przechodziły bez reakcji. Czy nie wystarczy wyprzedzić i zatrzymać całej grupy? Samo zatrzymanie, strata rytmu to już naprawdę spory problem. Ja starałem się (choć w 100% nie było to możliwe) jechać sam, w pewnym momencie wkurzyłem się i dość ostro wymiwiększej grupy (ze względu na ścisk było tam niebezpiecznie, niektórzy chyba nie trenowali zbyt dużo z przystawką czasową i rzucało ich na prawo i lewo). Po kilku minutach ci sami goście, już świetnie zorganizowani spokojnie mnie wyprzedzili. Puściłem ich i później nie udało mi się utrzymać ich tempa

  3. Jacku, absolutnie nie pisałam do Ciebie. Myślę, że nie ma osoby która ani na sekundę nie naruszyła czyjejś ‘strefy’ bo tłok był ogromny. Piszesz, że zawodnicy powinni się rozjechać, ale 80% pewnie zakłada podobną prędkość (ok 35km/h), więc jak wyznaczysz tych którzy powinni czekać? Poza tym co da czekanie skoro z boksu w sposób ciągły ruszają 2 osoby na sekundę. Oczywiście, że najważniejsza jest uczciwość i wiem że 99% zaodników jeśli będzie miała taką szansę, będzie jeździć bez draftowania.

  4. Marcin..dziękuję za Twój komentarz..ale mi chodzi o coś więcej…otóż nawet bardzo pragnąc uniknąć draftu jesteś w jakiś spób wciągany w brudną grę..chcesz wyprzedzić i jedziesz mocniej, grupa jedzie za Tobą ..co masz zrobić? zatrzymać się? poczekać aż ostatni zawodnik Ciebie minie…ja nie mam pojęcia..wiesz..tak do końca nie czuję, że to był mój wynik na rowerze ..bo zadaję sobie pytanie czy jednak na tym nie skorzystałem,,..i dlatego draft nie jest fair….pozdrawiam

  5. Czuję się wywołany do tablicy przez Aleksandrę jako ‘ osoba wychwalająca swoją uczciwość. Przede wszystkim: serdeczne gratulacje. 1) mówisz o stanie wyjściowym, ale nie chodzi tu o draft na pierwszych 2-3 km, ale o drafcie jako sposobie ‘ zaliczenia’ trasy kolarskiej. Bo przecież osoby opuszczające strefę t1 nie reprezentują takiego samego poziomu , a zatem jest ..o ile przestrzegają zasad..po krotkim czasie powinni się rozjechać..czyż nie? Skoro się tak chętnie odnosisz do praw fizyki, to pewnie wiesz, że jazda na kole daję również korzyść osobie prowdzącej..oczywiście niewspółmiernie mniejszą niż osobie jadącej w tunelu… 2) nie zgadzam się z Tobą, że na mniejszych imprezach problem w zasadzie nie istnieje….wystarczy popatrzeć. 3) ja jednak myślę, że zjawisko draftu powinniśmy jednak rozpatrywać z punktu widzenia etyki sportu a nie fizyki. pozdrawiam

  6. Ok. Ja po prostu jestem troche (!) wsciekly z popsutega swieta triathlonu. Bylem zniesmaczony sytuacja na trasie kolarskiej (obserwowalem to obiektywnie,z boku) ale teraz dopiero,po analizie wynikow, zrozumialem zal wielu startujacych kolegow! Szkoda. Doswiadczenie wiecej. Dla zawodnikow (poczekaja ze 3 lata na poprawe wynikow lub w ogole nigdy), dla organizatorow (przepustowosc trasy, liczba i zaangazowanie sedziow w sytuacje,w ktore trzeba a nie w pierdoly),dla miasta (trasa,reklama,kibice). Tworzymy spolecznosc. Klocmy sie,spierajmy,uderzmy w piersi,ego zostawmy w domu. Nic sie nie zawalilo. Nie lejmy nienawisci na osi Gdynia-Poznan. Budujmy spolecznosc dalej. Byl to fantastyczny weekend,ktory tak wlasnie zapamietam. Radosc i lzy szczescia Julity, zasluzony sukces Karoliny Gorczycy (jestes wspaniala!), przyjaciele wokol (moj Kosa,Olek,Łukasz z Ania, Marek z Madzia,Kuba z Aga,Maciek i Kasia),dreszcz emocji przy starcie wspolnym 1300 osob,zalamujacy sie z chrypki i wzruszenia głos Ojca Redaktora,telebim z logo Ironmana… Nie zabiora mi tego przepychanki na rowerze. Nikt i nigdy mi tego nie zabierze. Wam tez. Wracam do Gdyni za rok i startuje w polowce. I Wy tez wrocicie,i przyjada nowi zawodnicy. I bedzie znowu swieto triathlonu:))) Zycze Wam udanej koncowki sezonu i jak najwiecej zdrowia:))

  7. ja gorąco zachęcam siędziów do tego, żeby używali gwizdka jako pierwszego ostrzezenia jak jadą przy peletonie. (no przecież peletonu trudno nie zauwazyć). jak się nie rozjedzie w ciągu 30-60 sek (w tym czasie uczciwi zaplątani w wyprzedzanie, czy połknięci przez peleton będą mieli czas się wycfać) to wtedy kartka i namiot kary dla każdego. no i jeszcze najlepiej, żeby namiot był tam gdzie jest duzo kibiców. niech wstyd będzie prawdziwym wstydem dla tych, ktorzy przed tymi kibicami chcieli wynikiem poszpanować. acha i zasady te same dla każdego. ja zająłem miejsce koło 800 czyli nie pierwsze 500, ale chce uczciwie rywalizować i chce mieć czasne na wyprzedzanie, a nie musieć odpuszczać pędzącym peletonom.

  8. Niestety problem nie jest zero -jedynkowy, ci którzy tak chętnie zachwalające swoją uczciwość chyba nie do końca rozumieją prawa fizyki i matematyki. Między 33 a 38 minutą z boksu wyjechało 500 osób, co daje średnie odstępy 6metrów ( 4 metry odstępu i 2metry na rower). Odstępy nie są jednak równe, więc po kikusekundowej przerwie w zawodnikach na trasę musiało ruszałć kilkadziesiąt osób w przciągu kilku sekund. Niechcę nikogo brobić tylko zwrócić uwagę, że w mniej licznych zawodach problem draftingu to jakiś margines, czyli ci sami ludzie jeśli mają możliwość najczęściej jadą przepisowo. Po drugie jazda nawet 10m za takim peletonem daje zysk, dlatego tak trudno ‘rozbić’ kilkudziesięcioosobowe grupy, bo nawet zachowując przepisowe odległości taka grupa jedzie szybciej niż pojedynczy kolarz. Tylko starty grupowe pozwolą zminimalizować problem a do tego będzie bezpieczniej w wodzie.

  9. Warto też dodać, że ta grupa o której mówi Mateusz, to byli goście jadący za Kamilą Lindholm (2 miejsce wśro∂ Pań).Gadałem z Kamilą po zawodach i o ile była zachwycona organizacją, to ‘dziwiły ją’ grupy…ciekawe też, że to akurat ona dostała ostrzeżenie za jazdę na kole (sick!).

  10. Analizowalem wyniki… Maria Czesnik ponad 200tny czas na rowerze czyli skore zloilo jej 180 amatorow! Zdolny kraj… Nie ma co… Jacek Cieszyński! Zgadzam sie z Toba w pelni! Jak Marcin Stajszczyk ciesze sie,ze sie odezwalas! W Twoja odpowiedzialnosc,uczciwosc sportowa chyba nikt nie moze watpic. Poza tym wyniki mowia za siebie. Poprawa o 3-5min to normalne ale o 15-17min w ciagu 2-3tyg…

  11. Ad. Mateusz, urywaliśmy się tej samej grupie. Trasa była do ‘łyknięcia’, tylko ciągłe odbijanie od peletonów robiło z 90km trening interwałowy, a nie tempo.

  12. Napisałem pod innym wpisem: ‘…znając kilku bardzo dobrych amatorów i widząc jak pojechali rower tzn. na swoim poziomie i widząc tych którzy nigdy się do nich nawet nie zbliżyli a teraz są w wynikach obok wszystko robi się czytelne.’ Pisałem m.in. o Jacku Cieszyńskim, jako bardzo dobrym amatorze, każdy kto śledzi wyniki wie, że Jacek pojechał na swoim poziomie, mocno, ciesze się Jacku, że napisałeś, nie sądzę, żeby ktokolwiek miał choćby cień wątpliwości co do Twojej uczciwości; głos takich osób jest dla całego środowiska bardzo ważny; mam nadzieję, że jutro MKon w swoim felietonie odpali dynamit tzn. włoży kij w mrowisko, może to będzie początek oczyszczania środowiska od środka… i mam też nadzieję, że organizatorom nie zależy przede wszystkim na ilości uczestników i zyskach z tym związanych, to krótkowzroczne.

  13. witajcie..mam kilka słów komentarza..Mateusz również do Ciebie..aby wszystko było jasne nazywam się Jacek Cieszyński..mam nadzieję, że nie pisałeś o mnie , bo ze strefy T2 wychodziłem chyba w 3:05..a 1/4 rower w 1/4 robiłem na poziomie i 1:14 i 1:10..w Gdyni zrobiłem 2:25..szybciej o 3-4′ niż się spodziewałem..jechałem swoje NP na 260W..drugą część o 2′ wolniej niż pierwszą..jestem naprawdę przeciwnikiem draftu..mi to niepotrzebne..w moim wieku na olimpiadę już nie pojadę….otóż jadę sobie ..dochodzi mnie grupa..odpuszczam..jedzie druga grupa ..odpuszczam…trzecia: wkurzony używam niecenzuralnych słów: K..wa..macie po 20 lat i jedziecie w drafcie..na do gościu na biku TT i kasku czasowym: takiś mocny? to spier..laj jak masz siły..no i cisnę po 300W..ale to nie moja bajka..ja nie trenuję do jazdy w peletonie..podjeżdża sędzie: my nic nie możemy zrobić..odpuszczam kolejną grupę..ale tak naprawdę chwilę w niej jechałem….czyli co? kara dla mnie? poza tym czy ja przyjechałem na zawody czy też się wykłócać i obrzucać się wyzwiskami..zrobiłem życiówkę w Gdyni, ale tak naprawdę to bez znaczenia, bo mam jakiś smutek w sobie, ze to co ma być fajne i dawać radość , zmienia się karczemną awanturę..szkoda, że tak się dzieje..ps. Poznań obserwowałem z perspektywy kibica…jeśli chodzi o draft, nie było lepiej..tak naprawdę nie mam pomysłu, aby to zmienić..bo pomysł odpowiedzialności zbiorowej też nie jest dobry…pozdrawiam Was wszystkich..i tych co draftują również..proszę uszanujcie ten piękny sport..i sobie również powtarzam te słowa.

  14. Mamy obrzydliwy problem, który zatruwa satysfakcję z uprawiania triathlonu. Obawiam się, że bez stanowczej i konsekwentnej postawy organizatorów/sędziów jest on nie do zwalczenia. Jeśli liczymy, że nasi koledzy się opamiętają, policzki spłoną im czerwienią to jest to naiwność. Już teraz widzę jak niuansowane są postawy – ‘chciałem wyprzedzić, ale mnie wessało’, ‘inni też’, ‘tak, jechałem na kole, ale przez to mój wynik jest gorszy/byłem bardziej zmęczony’, ‘nie draftowałem, tylko jechałem obok i rozmawiałem o strategii biegu, zresztą nie przekraczaliśmy 25km/h’, itp. W ostatnich latach triathlon przyciągnął dużą grupę ludzi, dla których wynik jest priorytetem. Co start chcą bić życiówkę, być szybsi od sąsiada a cena nie gra roli. Na zmianę mentalności nie liczę – na pozytywne rezultaty konsekwentnego sędziowania – tak!

  15. Ja właśnie dołączyłem do grupy pierwszych 500 zawodników i stwierdzam, że faktycznie w śród ludzi są perfidne pasożyty Na moim kole jeszcze nie warto się wieść bo średnia 33 kmh to żadne fajerwerki ale ja dojeżdżałem grupy i grupy dopadały mnie. Jeśli to było na szerokiej dwujezdniowej drodze to dało się uniknąć draftu ale po wyjeździe z Rumi na wąskiej jeszcze płaskiej drodze wpadłem na obydwu okrążeniach w peleton wyprzedziłem i za chwilę wiatr w twarz wepchnął mnie z powrotem w grupę. Apogeum irytacji osiągnąłem gdy ta grupa na podjeździe przed nawrotem rozpędziła się do 17KMH. Byłem wściekły. No bo ile zyskałem na wymuszonym drafcie, skoro spokojnie mogłem tą górkę podjechać spokojnie 27kmh. Wina jest po stronie za wąskiej i zbyt krętej drogi. Sędziowie nie mogli zareagować w takich sytuacjach. Każdy niech się rozlicza przed sobą z tego jak pojechał. Ja unikałem draftu ale nie udało się w 100% jednak starty i zyski pewnie się wyzerowały bo pojechałem na poziomie moich możliwości, ani wolniej ani szybciej ponad plan.

  16. Ja sie nie zgodze, ze zakaz draftingu mialby obowiazywac pierwszych 500 zawodnikow a reszta niech robi co chce. Jako poczatkujacy jestem w tym ogonie i tez chce uczciwego podejscia. Jesli nowi/slabsi tak zostana wychowani to tylko poglebi problem. To nie jest tak, ze pierwsze 500 walczy a reszta jedzie towarzysko 20km/h. Dla mnie najbardziej razace byly te wielkie peletony po 20-30 osob – niestety wydaje mi sie, ze skladajace sie z raczej doswiadczonych kolarzy. Jesli motocykl pojedzie za nimi przez pare minut i nic sie w skladzie nie zmieni to jaki problem zeby cala grupe zatrzymac? Wystarczy miec drugiego kierowce z przodu, lacznosc radiowa a jeszcze lepiej kamerke zeby wszystko nagrac. No i warunki drogowe, ktore pozwola motocyklom poruszac sie swobodnie.

  17. Sam dojechałem do grupy, której nie miałem jak wyprzedzić. Nie dość, że jechali razem to jeszcze jechali wolno i był kłopot z ich wyprzedzeniem. Próbowałem nawet wyprzedzić z prawej ale było niebezpiecznie bo z naprzeciwka jechała inna grupa. Czołówka jak nic – Masakra 🙁 Po chwili usłyszałem za placami jakąś kraksę. Przez kilka minut nawet w tej grupie jechał sędzia na motorze i nie reagował, ale przede wszystkim utrudniał wyprzedzenie grupy z lewej. Popieram, pomysł rozliczania sędziego za brak reakcji. W rezultacie byłem zmuszony trochę zwolnić aby dopiero na szerszym odcinku spokojnie wrócić do swojego tempa. Co robić kiedy doganiasz grupę i masz kłopot z jej wyprzedzeniem ?

  18. Mkon racja !!!! jak sędzia nie weźmie na siebie odpowiedzialności to będziemy mieli Du…!!!! zawszę lubimy dyskutować 🙂 regulamin=decyzja sędziego=kara. sędziowie boją się podejmować decyzję o karzę !!!! sędzia obserwuje 30-40 sek. i wie czy jest draft czy nie

  19. Piotr. Dobry tekst. Mnie na Hawajach dojechała grupa, jechaliśmy pod górę. nie urwałem się. podjechał sędzia i mówił: 1211 penalty for drafting i odjechał. Tyle. Wiedziałem, ze jak nie zjade do najbliższego penalty box to będę miał dsq na koniec. nie wnikam czy to było fair czy nie. Ale wiedziałem, że mam 4′ odpoczynku ekstra. Tak powinno się robić. Poza tym wystarczy pojechać 30′ obok grupy i juz wiadomo czy jest to manewr wyprzedzania czy jazda na kole. Przekonałem się o tym wczoraj kilka razy.

  20. Profesorze podzielam opinię kolegi o trasie. Była ona płaska i można było zrobić życiówkę. Ale zrobienie jej na zasadzie w poznaniu 2:45 a tu 2:27 nie możliwe. w poznaniu trasa miała mniej zakrętów ale za to wiał wiatr silny. tu wiatr nie przeszkadzał raczej częściej pomagał (na 30% trasy). Ale wynik można było poprawić góra 2 -3 minuty a nie 17 minut. Żenujące widok wiozących się na kole na rowerach czasowych…

  21. Ukarać w taki sposób 10, 20 lub 30 ‘zawodników’ ok uczestników i wierzcie mi że fama pójdzie w eter, chwila i będzie super

  22. przyznam trochę racji Piotrowi, że niestety w tej sytuacji tak mogło by być. Sam wyprzedzając takie peletony, jak miałem jeszcze powietrze w kole i do tego blisko 10atm napakowane. chcąc nie chcąc musiałem jechać jakiś czas ‘w tej grupie’ drzeć się prawa albo uwaga. Sędzia tego nie widzi tylko gościa …. Ale przyznam też że gdyby sędziowie jechali chwilę za takim peletonem to widzieli by że grupa się wiezie. Tak na gorąco ja bym poszedł dalej kamerka na motocykl i widać jak na dłoni co jest grane. Można zgrać, można ocenić na spokojnie przy zielonym stoliku i ukarać tych właściwych, recydywistów. Można. można na liście wyników dopisać kary minut lub dyskwalifikacji w ostateczności. Nie trzeba żadnych namiotów i zatrzymywać zawodników na trasie to tylko spowodowało by bardzo zgniłą atmosferę na zawodach. Słowa 40 osób przeciwko sędziemu. Jak myślicie jaki był by wynik. Do tego zagrożenie dla innych na trasie. To nie jest też tak że nagle Gdynia stała się mekką draftingu. Wszędzie jest. W poznaniu, suszu, sierakowie itd. Wszędzie. Tu skala zaskoczyła. Ale uważam że ta ogólnopolska dyskusja spowoduje że problem zostanie rozwiązany. Napewno szybko i skutecznie. Kamerka i film jest dowodem. Odwołaj się , a my pokażemy Ci dowód. Oczywiście początkowo spowoduje to opóźnienie w ogłaszaniu ostatecznych wyników. Ale jedna dwie imprezy. Pokazać jak to działa i potem pilnują się wszyscy sami. Po trasie jedzie kierowca na motocyklu z kamerą i pokazuje prawdziwą walkę. This is Sparta

  23. Super to opisałeś na moim przykładzie. Miałem kilku takich cwaniaczków, którzy siedzieli mi na kole. Wiadomo, że słabo pływam i na rowerze tylko wyprzedzam i nawet mi do głowy nie przyjdzie, by draftować. Od największego peletonu, który minąłem na swojej drodze uciekłem o około minutę. Jestem przekonany, że gdyby nie 2-3 osoby, to peletonu by nie było. Perfidnie siadali mi na koło i po jakimś czasie wyprzedzali. Jakby odpuscili zgodnie z przepisami to bym im uciekł za pierwszym razem. W koncu mi sie udalo. Bylem zniesmaczony ta sytuacja. Popatrzcie sobie na wyniki porowerowe z czasami 3:00 z sekundami. To jest ten peleton. I jeszcze jedno, jak ktos na 1/4 jedzie 1:15 to na tej trasie nigdy w zyciu by ponizej 2:25 nie pojechal. 75% zyciowek z gdyni trzeba weryfikowac na enduhub.com. Ja juz sobie posprawdzalem i mniej wiecej przeanalizowalem. To tyle.

  24. @Bogusław – jako zawodnik w Poznaniu (1/4IM) z drugiej fali mijałem duże grupy. To byli totalni amatorzy, którzy robili to dla zabawy. Po co dawać im karę skoro jadą 20km/h i rozmawiają o kwiatkach? Niech ukończą z satysfakcją. Nie mieli wpływu na mój wynik, nie przeszkadzali, jechali swoje. Uwaga powinna być skierowana na pierwsze 500 osób w zawodach takich jak HTG.

  25. @ Pavlo – długo myślałem jak nazwać człowieka, który nie dość, że oszukuje to dodatkowo pakuje w problemy innych. Jest ostro, ponieważ problem trzeba wyeliminować szybko. Powiem Ci zupełnie szczerze, ze pisałem to jako zawodnik i sędzia. Mam szeroki horyzont spojrzenia na problem. Gdybym dziś miał ogarnąć temat draftingu to powiem wprost – penalty box co 10km o powierzchni 100m2 i kierowałbym peletony na dywanik na 5 minut. Niech sobie Panowie i Panie wyjaśnią w boxach za co dostali karę. ‘Szeroką siecią’ niestety zgarniałbym uczciwych zawodników również. Tylko czy o to chodzi? Jak byś się czuł, gdybyś został wciągnięty przez peleton a tu nagle nadjeżdza sędzia i kieruje Ciebie i 20 innych do boxu? Jak nazwać tych oszustów? Sądzę, że na usta cisną się mocniejsze słowa.

  26. Trochę nie zgodze się, że cyt.: ‘pozostali ( tak uważam) traktują start jako fun i oskarżanie ich o drafting ( tym bardziej karanie) nie ma większego sensu ponieważ bardziej zniechęci to do dalszych treningów i startów.’ Jak wiadomo, nie można całkowicie odnieść się do swoich czasów zrobionych na innych zawodach, bo trasa inna, warunki pogowe też itp., ale można odnieść się do czasów innych zawodników, aby porównać wyniki i wyciagnąć wnioski z zawodów (te same warunki są dla zawodnika A i zawodnika B). I jeżeli jestem zawodnikiem A a zawodnik B osiaga lepszy czas, a dotychczas był wolniejszy ode mnie, to znaczy że położyłem zawody. Czynnik draftingu wypacza to porównanie, bo wtedy nie mam pewnosci czy połozyłem zawody czy też zawodnik B korzystał z tej niedozwolonej formy jazdy na rowerze. Ot, co.

  27. Piotrek z tego co opisałeś wszystko ok. wygląda to uczciwie, ale nie kumam dlaczego sędziowie nie karali PELETONÓW !!!!!! (nie mam zarzutów do Ciebie, nie wiem gdzie byłeś bo to też ważne), tutaj powinna być kara zbiorowa !!! porostu bez tłumaczeń jak jedzie grupa 20-30 osób to chyba oczywiste…nie rozumiem tego tym bardziej, że wnioskuję, że sędziowie wywodzili się z zawodników amatorów…..może słuszną koncepcją byłoby żeby sędziowie też nie byli anonimowi czyli powinni na kamizelkach mieć numery !!!! na stronie orga: numer sędziego=nazwisko wtedy oni też byliby rozliczani przez zawodników…..no i czas wprowadzić u nas namioty wstydu to konieczność już…..

  28. Tekst byłby dobry, gdyby nie fakt Piotrze, że piszesz ten tekst jako sędzia. Nie podoba mi się słowo’debil’ w tym tekście. Przeczytałem kilkanaście komentarzy do tej imprezy, w których obrywa się sędziom, ale w żadnym z nich nie było takich mocnych słów.

  29. co do samego draftingu dodam, że ostatnie 4km wiozło mi się dwóch gości na kole i to tak perfidnie że jak jechałem na przystawce to ich cienie widziałem na drodze. Korzystali, że chciałem wydusić ile mogłem z roweru. Jeden w pomarańczowym stroju.

  30. @Profesorze. Myślę, że spokojnie wykręciłbyś czas poniżej 2:45. Trasa była szybka i bez draftingu, my amatorzy mogliśmy zrobić także fajne czasy, ale nie o 17 minut 🙂 tak jak pisze Artur. Szkoda, bo duży niesmak pozostał. Piotrze, dzięki za analizę i opis jak to wyglądało od strony sędziego. Jednak czasem odnosiłem wrażenie, że sędziowie byli trochę pobłażliwi w stosunku do debili.

  31. Piotrze, bardzo dobry tekst! Wnioski super, tylko w naszych warunkach jeszcze długo nie do zrealizowania (niestety). Ciekawostka, mój znajomy który startował w Poznaniu gdzie ,,wyśrubował’ życiówkę pd dwóch tygodniach, w Gdyni urwał 17 min!!! Z przykrością muszę zakwalifikować go do tzw ,,debili’… 🙂

  32. Piotrze masz pelna racje. W sprincie NIE BYLO draftingu! Zgadzam sie z Piotrem,ze jadacy z tylu uprawiaja fun i nie walcza o miejsce. Draft ich nie dotyczy. Jada kolo siebie,smieja sie i rozmawiaja z pr 20-23/h. O drafcie to nie moze byc wtedy nawet mowy. Wiem ile trenowal Krzysztof,jego wynik z guma odzwierciedla Jego trening. Znam zawodnikow,ktorzy w Garminie byli na rowerze 3-4min za mna. Zrobili w Gdyni czasy kolo 2.3pare. Jezdzilem trasa w Gdyni. Nie wykrecilbym na tej trasie lepiej niz 2.45…. Nie wierzylem w to co widzialem w czasie 70.3. Sero! Przecieralem oczy ze zdumienia!!!!!!! Nie wierzylem w te pedzace pociagi….!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here