Kobiety miętkie jednak są…

Nie minął jeszcze miesiąc a ja kolejny raz odwiedziłem Adgar Plaza.

 

Generalnie nie lubię wyjeżdżać z domu dalej niż 25 km. Chyba, że na rowerze lub na Suwalszczyznę. Tym razem powodem była konferencja zatytułowana „Trenuj bezpiecznie – zwyciężaj bezapelacyjnie’.

Na miejsce okazało się, że drugi człon tytułu zniknął. Ale połowy wpisowego nie chcieli oddać.

 

Na miejsce trafiłem łatwo, bo budynek stał dokładnie w tym samym miejscu, w którym go zostawiłem miesiąc temu. Za to urósł. Okazało się, że gmaszysko jest wielkie i rozległe. Poprzednio byłem jedynie w salonie GURU, który widać z ulicy, a ulicę z salonu. Teraz musiałem przemierzyć kilometry korytarzy, aby trafić do odpowiedniej sali bez światła dziennego.

 

Kulturalnie spóźniony usiadłem koło atrakcyjnej kursantki, która mimowolnie acz systematycznie rozśmieszała mnie przez najbliższe kilka godzin przerywając monotonię niektórych prelekcji. Otóż co kilkanaście minut otwierała torbę i zaczynała czegoś szukać. Raz była to komórka, potem mały laptopik, notatnik, długopis i tuzin innych rzeczy. Niczego nie mogła znaleźć za pierwszym razem. Po wstępnym i bezskutecznym zanurkowaniu w torebce robiła zaskoczoną minę mocno zabarwioną niedowierzaniem.

 

– …’Jak to?, Nie ma tego tu? Zawsze było, sama wkładałam…?, Co się dzieje?’…

 

Druga lub trzecia próba i… poszukiwana rzecz się znajdowała.

 

Ludzi nie było dużo. Przy użyciu skomplikowanych algorytmów wielkość zgromadzenia obliczyłem na kopę. Dla ułatwienia podaję, że kopa równa jest pięciu tuzinom. Byłem trochę zaskoczony, że tak niewiele osób wykorzystało znakomity pretekst, żeby odpuścić sobotni trening, który z definicji jest nużący bo długi. Chociaż średnia wieku była niziutka, to z kongregacji emanował nastrój jesiennego smutku i melancholii, a kolorystyce ubioru dominowały czernie i szarości.

 

Wystąpienia były liczne, o mocno zróżnicowanej wartości rozrywkowej i merytorycznej. Było kilku magistrów/magisterek, jeden doktor i redaktor. A nawet trafiło się dwóch profesorów, w tym jeden na widowni, ale to też się liczy.

 

Było o progach treningowych i protokołach testowania.

 

Było o profilaktyce urazów sportowych.

Usłyszałem, że Bolt tak szybko biega, bo się urwał z uwięzi. Gdy dopytałem, okazało się, że biega szybko bo z powięzi.

 

Z analizy czynników ryzyka jednoznacznie wynika, że najbardziej narażone na kontuzje są odwodnione staruszki, ze znaczącą nadwagą, które nigdy nie uprawiły sportu, seksu ani ogródka. A teraz zaczęły. Informacja nie była dla mnie zaskoczeniem.

 

Było też sporo o rozciąganiu na zimno i ciepło; statycznie i dynamicznie.

 

streching

 

Oczywiście była też niezatapialna mądrość, żeby pić dużo wody. Kilka lat temu było to 1.5-2 litrów. Teraz są to już 2-3 litry. Gdzie jest granica w tym szaleństwie?

 

Usłyszeliśmy też dobra wiadomość dla właścicieli sklepów z obuwiem sportowym. Najnowsze badania ustaliły ponad wszelką wątpliwość, że większość z nas ma jedną stopę porażoną supinacją (łac. supinatio), a drugą pronacją (łac. pronatio). Nic, tylko kupować dwie pary butów.

 

Z tego fragmentu konferencji spodobała mi się sugestia treningu mentalnego. Kładziemy się pod kocykiem, puszczamy muzykę i wyobrażamy sobie nasz nienaganny styl pływacki, płynny bieg lub brawurowy podjazd pod górę. Na taki obóz treningowy mogę zapisać się od razu.

 

Była też nieśmiertelna piramida odżywiania. Błogosławieństwa płynące z konsumpcji dzikiego łososia i świeżego tuńczyka z hodowli przyzagrodowej. Bulion na kościach. Promienie słoneczne, cynamon, imbir i kurkuma. Nie było nic o karczochach, choć nastawiałem uszu.

 

dieta lodwka

 

W czasie przerwy były zdrowe ciasteczka i napoje. Ze zdumieniem oglądałem, jak młodzi ludzie, którzy właśnie wysłuchali prelekcji o zdrowym odżywianiu, zaatakowali cukiernice. Małą filiżankę herbaty lub kawy wzmacniali 2-3 łyżkami cukru. Brawura przynależna młodości.

 

Skończyły się występy suportów. Czas na gwiazdę. Był nią profesor Zbigniew Trzaskoma. Postać do tej pory niesłusznie bliżej mi nieznana. Odczyt poprowadził pod hasłem „Siła i Moc’. Ponieważ jestem w trakcie lektury książki o Franco, poczułem się jak na zlocie Falangi.

 

Wyjaśnił co znaczy termin „mieć powera’. Dlaczego „sprinter wygląda jak kulturysta, a biegacz długodystansowy jak urzędnik’? Jak nie wpaść w objęcia „Wujka Rabdo’ (od: rabdomioliza).

 

Pięknie rozprawiał się z kolejnymi mitami i mądrościami z osiedlowych siłowni. Kilkanaście minut analizował kolejne slajdy swojej prezentacji. Omawiał rodzaje treningów, benefity, zagrożenia, przesądy i stereotypy. Miodzio!

 

Slide18

 

Zaintrygowanym lub zainteresowanym polecam jego artykuły i prezentacje dostępne na stronie Klub Polska.

 

Lunch był mocną stroną konferencji. Podany przez uprzejmych kelnerów w gustownej restauracji, w kolejnym skrzydle budynku. Był rosół z makaronem (nie wiem, czy na kościach) oraz smażona ryba. Może dziki łosoś, a może świeży tuńczyk. Kelner nie wiedział, a kucharz nie chciał powiedzieć.

 

Potem przeszliśmy do salonu GURU. Dostałem po znajomości świetną kawę i poczułem się jak w domu. Młody człowiek o wyglądzie samuraja kompetentnie, chociaż bez dynamiki i zaangażowania prof. Trzaskomy, wprowadzał kursantów w arkana sztuki bike fittingu. Zaangażowany był komputer, rzutnik i demonstrator w krótkich majtkach. Całość oceniam na plus.

 

zdjcie

 

Nadszedł czas na drugą gwiazdę konferencji. Był nią trener Andrzej Piątek. Zapowiedziano dwa filmy pod tytułem: „Najpiękniejsze momenty polskiego kolarstwa’. Ale Piątek powiedział, że dziś jest sobota i czasu mamy tylko na jeden film. Treść filmu była dostosowana do okazji. Obejmowała kilka ostatnich sezonów, aby zrobić przyjemność Majce. Ani słowa o Szurkowskim, Szoździe czy Langu. Sam bohater siedział w rogu w charakterze maskotki.

 

Trener mówił ciekawie ale nie na temat. Opowiedział o swoich młodzieńczych latach i pierwszych krokach kolarskich. Jak to z grupy 650 chłopaków do klubu zapisano tylko 60 najlepszych plus jego. Podał przepis jak zbudować zawodową grupę kolarską a niektórzy kursanci notowali. Szykuje się ostra konkurencja!

Potem dowiedzieliśmy się co to jest „metoda ruska’ w przygotowaniu do sezonu.

 

Po godzinie trener przystąpił do tematu: „Monitorowanie procesu treningowego’. Było konkretnie, a wykład nie stracił nic z atrakcyjności, chociaż trener przestał mówić o sobie.

 

Poszerzeniem segmentu kolarskiego był wywiad z Rafałem Majką. Najciekawsze pytania zadawał redaktor Grass. Grupa pytała niechętnie, bo na widowni siedziała Magda Majka. W tej sytuacji szczerość odpowiedzi była i tak mocno ograniczona.

 

Po sesji zdjęciowej frekwencja mocno spadła. Być może Państwo Majka zaprosili ludzi do siebie. Ja byłem w łazience i pewno przeoczyłem.

 

Pod koniec konferencji miał miejsce wyreżyserowany pojedynek między znanymi w środowisku Łukaszem Grassem i Tomaszem Brzózką. Tomek, chociaż sam ukończył kilka IRONMANów, był trzykrotnie na NIE. Łukasz chociaż też ukończył kilka był na Tak, chociaż nie powiedział ile razy.

 

Konferencja Adgar_6_3x_nie

 

Jeśli jeden był Tezą, a drugi Antytezą to mnie przypadła rola Syntezy. Pogodziłem zwaśnione strony i w przyjaźni rozjechaliśmy się do domów.

 

Konferencja Adgar_9_Synteza

Marek Strześniewski
Marek Strześniewski
Absolwent Uniwersytetów Warszawskiego i Jagiellońskiego oraz University of Illinois w USA. Od końca lat 90-tych prowadzi w Polsce założoną przez siebie firmę doradczą IMPACT Management. Ponad 300 zrealizowanych projektów koncentrowało się na zagadnieniach efektywności indywidualnej i organizacyjnej, optymalizacji kosztowej, dynamizacji sprzedaży oraz wdrażaniu strategii. Od 10 lat trenuje biegi długodystansowe i triathlon, gdzie wykorzystuje techniki zarządzania czasem i wyznaczania celów. Ukończył między innymi maratony w Nowym Jorku, Berlinie i Amsterdamie, oraz zawody triathlonowe na dystansie IRONMAN w Kopenhadze. Felietonista, bloger i ekspert Akademii Triathlonu w dziedzinie zarządzania czasem i efektywności indywidualnej.

Powiązane Artykuły

14 KOMENTARZE

  1. Marek i Arek, nie dam sie wciągnąć w żadne polityczne dyskusje! Dodam tylko na marginesie, że zdrowaśki są u mnie na porządku dziennym i nie tylko dlatego że się nazywam Papierz! Lekarstw nie potrzebuje, mam zakład z MKonem i to mi wystarcza!

  2. Arek, te zdrowaśki to nie problem. Czasami jak zjeżdżałem z góry po mokry asfalcie, to i więcej dałem radę odmówić:)

  3. Piotrek wracaj! Można będzie dorobić 500zł zwiększając pogłowie rodziny! Jeszcze, wspomniane przez Marka te leki za darmo… no może nie do końca, ponoć trzeba będzie w zamian trzy zdrowaśki zmówić….

  4. Piotrek, nie mogłem pozwolić, żeby dwóch młokosów ściągnęło mnie ze sceny! Tym bardziej, że niedługo dostaniemy darmowe leki od cioci Szydło. Może wrócisz?

  5. No tak…teraz dopiero zauważyłem, że facet na slajdzie, sika na klawiaturę… powinni zakazać tego triathlonu! @Arek – Okazało się, że ten w pasiakach trenuje zgodnie z zaleceniami profesora Trzaskomy – ma masę i siłę. Nie dał ruszyć się z miejsca.

  6. Arek, nie patrzysz na esencję merytoryczną konferencji która zawarta jest na fotografiach 3 i 5. Pierwsza z nich jak się wydaje adresowana jest do kobiet bo opowiada o periodyzacji i związanym z tym falowaniem nastroju. Druga z kolej przestrzega pochłoniętych treningami mężczyzn przed sikaniem na klawiaturę, traktowaniem dzieci jak ciężarów do wymachiwania które to obydwie czynności mogą spowodować że poirytowana partnerka życiowa wkręci nam korkociąg w serce.

  7. Arek, Jakub – chciałem im pokazać, jak wielką rybę planuję złowić w 2016-tym, a oni na siłę zaczęli mi składać ręce:)

  8. Arek to gość sprawdza czy mu czasami ryba nie bierze 😉 A co do ochroniarzy to jeden z nich to jakiś cyrkowiec żongler …. 🙂

  9. Pyszna relacja i ciekawe fotki, szczególnie pierwsza i ostatnia. Zastanawiam się gdzie zagląda ten łysy i czego tam szuka?! Ciekawi mnie również czy tych dwóch ochroniarzy doprowadziło tego w pasiakach pod cele we Wronkach?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

15,982FaniLubię
1,117ObserwującyObserwuj
302SubskrybującySubskrybuj

Kalendarz

Brak wydarzeń

Najpopularniejsze

X
X